Zawsze marzyło mi się wejść w zbroje marine albo polatać ze snajperką jako ghost i zmierzyć się z hydraliskiem. Do tej pory w głowie brzmią mi odgłosy wszystkich jednostek Terran. Czekam, obym się doczekał.
Można nie lubić EA, bo jest za co. Oby historyczne serie, które są pod EA nie zostały rozmienione na drobne. Już wystarczająco fajnych serii zostało uśmierconych albo bezpowrotnie okaleczonych.
Uratuję rodzinkę, bo taki mam plan i wyczyszczę mapę, a to wszystko w kolejności jakiej zechcę.
Nie unoś się, graj sobie po swojemu. Szerokości Ci życzę z limitem czasowym.
Banishers jeszcze nie próbowałem, chyba wrzucę go do kolejki.
Dzięki za pogawędkę! 😉
Braki w optymalizacji to jedyne do czego obecnie mogę się przyczepić. Pozostałe aspekty dla mnie są solidną pozycją z segmentu AA i jestem zadowolony.
Fabuła i grafika bardzo mi odpowiadają. Tu nie mam do czego się przyczepić. Szczególnie podoba mi się wątek ratowania rodziny, jest taki naturalny. Mimo, że gra jest w świecie fantasy, to cel sam w sobie jest bardzo przyziemny. Spodobało mi się to, że już na wstępie nie niosę na barkach całego świata.
Fabularnie i graficznie blisko ideału jest dla mnie CP2077. Fabularnie (bez wczuwania w grafikę) świetne są w mojej opinii: Mafia 1, Bioshock Infinite, Titanfall 2. Jest też kilka perełek, które cenię za niesamowitą grywalność, przy tych tytułach nie mogłem się oderwać, miałem syndrom jeszcze troszkę, jeszcze tu zajrzę itd: Divinity Original Sin 1; 2 , Control, Divinity 2, Intravenous. Podziel się swoimi tytułami, może akurat trafię na jakiś tytuł, którego jeszcze nie znam, a warto.
Gram na i7 13700k, RTX4070 Super
Wracają do tematu Dawnwalkera; Czuję, że cena to główny powód wszelkich boleści. Gdyby gra kosztowała 50zł, raczej nikt nie narzekałby na niedociągnięcia, no bo to tytuł za 50zł. Tu mamy tytuł za prawie 300zł i już każde niedociągnięcie boli bardziej. Także chyba ta słaba optymalizacja, fabuła, grafika, czy na co kto narzeka boli przez te 300zł.
Mi na tą chwilę w grze brakuje porządnej optymalizacji. Zdarza się też, że zawisnę na jakimś krzaku, czy ławce na 1-2 sekundy. Ścinki animacji w walce też się zdarzają i przez to parę razy nie wyrobiłem się z klawiszami. Mam nadzieję, że połatają. Już jest patch 1.03, ale nic się nie zmieniło - jak dla mnie.
Sama gra, jak dla mnie jest niezła / dobra - gdzieś w tym miejscu. Teraz patrząc na cenę, która nie była zachęcająca, nie dziwię się, że część osób jest oburzona i się im ulewa. W ostatnim czasie wyszedł Gothic - 209zł, Beast of Reincarnation - 199zł, Resonance - 149zł. Można się zastanowić, czy 289zł za Dawnwalkera jest zasadną ceną? W mojej opinii część negatywnych opinii jest uzasadniona, z pewnością poziom irytacji wiąże się z ceną.
Ja sam dostałem grę za darmo...no więc, w tej cenie to i ocet słodki 😉(W formie wyjaśnienia, nie promuję gry, dużo kolegów pracuje w branży i dostają darmowe klucze, to i mi czasem coś skapnie).
Mój kolega pracuje jako tester i już od kliku lat wypomina, że gry często są testowane jeszcze po wydaniu i nie chodzi o DLC, czy łatki. Testują po terminie dalszą część gry i to pokrywa się z opiniami jakie możemy często przeczytać na steam, że im dalej w grze, tym więcej błędów.
Czy mi się wydaje, czy nowe Fable jest takie...bardziej dorosłe? Z każdej kolejnej części gra robi się trochę poważniejsza, jakby była kierowana do starszej widowni. Może czegoś nie dostrzegam, ale jeśli tak jest to dla mnie plus.
Fakt, że trzeba trochę wprawy, żeby walka była płynna. Mi najbardziej podoba się efekt trafień, aż czuć jak stal płata mięcho.
Twórcy silili się na coś ciekawego, coś co przyciągnie do ich gry i wyróżni ją. Okazuje się, że nie jest to mechanika upływu czasu, a fabuła i gameplay.
W CrimsonDesert nie podobało mi się sterowanie, ale gra jest świetna, a sterowanie zostało znacząco poprawione przez twórców, ponieważ słuchają społeczności. W KC nie podobał mi się toporny system walki i zapis gry przez sznapsa - pobrałem na to mod i bawiłem się rewelacyjnie. W stellarBlade nie lubiłem ginąć co kilka minut, to obniżyłem poziom trudności i rozrywka była kapitalna. Nie wyobrażam sobie, że mógłbym odpuścić, któryś tytuł wg Twojego toku rozumowania.
Są też ludzie, którzy grają we wszystko na kodach, trainerach i innych ułatwieniach. Są też Ci, którzy instalują do soulsów Permadeath i zaczynają grę od nowa po każdej śmierci. Wszyscy zmieniają mechaniki pod siebie i z pewnością bawią się świetnie po swojemu.
Jedna mechanika nigdy nie będzie decydować, czy tytuł jest dla mnie 😉
Podstawka jest tak wielka, że trzeba setek godzin żeby ją ogarnąć w całości. Ciekawe ile osób faktycznie będzie mogło zabrać się za DLC.

Na Ali jak zwykle troszkę większy wybór:
Takie rozwiązanie powinno być dostępne do wyboru już na początku gry. Twórcy mogliby sugerować i zalecać rozegranie zgodnie z ich założeniami, ale finalnie pozostawić wybór graczom. Z tego samego powodu w grach są dostępne poziomy EASY, MEDIUM, HARD - każdy wybiera pod siebie i swoje możliwości. Wystarczy proste pytanie: Czy twórcom zależy, żeby w ich tytuł zagrało 1000 osób, czy 100000?
Drodzy twórcy, może i staracie się coś przekazać przez tą mechanikę, ale już pierwszego dnia My gracze robimy co możemy, żeby ją wyłączyć (oczywiście nie wszyscy). Może przy kolejnym patchu, albo projekcie zastanówcie się chwilę nad tym przypadkiem:
https://www.youtube.com/shorts/RJverdoLwTk
Puk, puk. Ooo! Pani Optymalizacja...a czego Pani tu szuka? My podziękujemy, Do widzenia.
Dla mnie nie jest problemem przesuwanie granicy, gdzie jest artyzm, a gdzie maszynowa produkcja. Nie jest również problematyczne wykorzystanie AI do przyśpieszenia, czy poprawy efektów pracy twórców, ale problemem jest niezadowalający efekt technologii DLSS i jej podobnych.
Męczy mnie, że nowe produkcje zazwyczaj mają domyślnie włączone FSR/DLSS/etc i całą otoczkę dodatkowych funkcji powiązanych. Instalując nową grę w pierwszej kolejności muszę manualnie ustawić grafikę renderującą się bez wspomagaczy. Męczą mnie te DLSSy i FSRy, nie chcę ich rozmazanych obrazów i błędów generowania. Odnoszę wrażenie, że od momentu "wynalezienia" śledzenia promieni, wszystko poszło w kierunku maszynowego: wygładzania krawędzi, poprawy rozdzielczości, generowania klatek itd. Nie wiem, gdzie podział się rozwój technologii, która nie jest maskowaniem braków?
Twórcy gier zbyt chętnie wykorzystują DLSS i resztę do wykonania pracy, która była po ich stronie: optymalizacja, dokładne tekstury itd. Wszystko zabrnęło do takiego miejsca, gdzie najmocniejsze karty graficzne nie mogą uruchomić tytułu w natywnej rozdzielczości przy ustawieniach "wysokich detali". Od razu twórcy potrafią informować, że w 4K Full detale RTX 4090 z włączonym DLSS "jakość" otrzymamy "stabilne" 60FPS.
Daleko nie trzeba szukać, News powyżej: GTA6 na premierę w 60 klatkach może być osiągalne...niezbędne będą DLSS5...WTF?
Z tą Personą, to trafiłeś u mnie w 10. Grałem w trójkę i przez całą zgrzytałem zębami na ten tryb kalendarza.
Ja też mam ograniczony czas na granie, a devsi dołożyli mi jeszcze swoje dodatkowe limity. Nie wierzę, że to się uda. Ktoś już o tym wspomniał, że najpewniej do tego szybko powstanie mod, trainer albo inne obejście. Już widzę poradniki na YT, jak grać, żeby w pierwszym podejściu wycisnąć z gry maxa i nie podchodzić drugi raz...bo lepiej jest pograć w inny tytuł niż podchodzić drugi raz do tego samego i celować w inne linie fabularne.
Niby doświadczeni twórcy, a pakują do gier rozwiązania, które od niej odpychają. Umówmy się, gdyby tego nie było nikt by nie wspomniał: ej, a może tak ograniczyć grę przez jakiś limit czasowy?
Pamiętacie Pierwsze Kimgdom Come i sznapsa do zapisu gry? - Nikt o to nie prosił, ale wcisnęli...szybko powstały mody oraz oficjalny patch całkowicie wyłączający tą niepotrzebną mechanikę.
Mnie ta mechanika odciągnęła od preordera. Chciałem kupić, polskie, ciekawy klimat....info o limitach czasowych...sssss, red flag! Dont buy!
Control. Pierwsza część zachwyciła mnie przyrostem mocy bohaterki, pod koniec gry czułem się niezwyciężony, mimo że poziom trudności wrastał. Liczę na powtórkę doznań.
Dawnwalkera odpuszczam, nie podobają mi się ograniczenia czasowe. Nie kojarzę żadnej gry, w której odgórne ograniczenia czasowe wprawiłyby mnie w dobry nastrój i zachęciły do dalszej gry.
Xenogears zainteresowało mnie, co jakiś czas ogrywam tytuły, które mnie ominęły, także ten trafił na listę do ogrania.
Nie pierwszy raz pojawia się artykuł tego typu o HL3. Swojego czasu ludzie dużo dyskutowali (może nadal to robią nie sprawdzałem) na reddicie o tym, że sama historia HL jest warta zakończenia. Możliwe, że większość z nas (tych czekających na HL3) przygarnęłaby HL w postaci dobrej gry, nie musi być techniczna rewolucja branży. Wystarczy solidne domknięcie wątków przygody Gordona i będzie cacy.
Nie rozumiem opinii, że nowy Gothic to nie to samo, za mało oryginału itd. Kurczę, przecież stary dobry dębowy Gothic jest cały czas dostępny i można śmiało siadać i grać. W mojej opinii fajnie, że "nowy" Gothic będzie miał jakieś zmiany, że nie będzie 100% kalką. Mam nadzieję, że gra będzie w dobrym stanie technicznym, nawet jeśli nie na start to po kilku łatkach. To wystarczy żebym z uśmiechem zasiadł do tytułu. Oczywiście nie na premierę, bo coś czuję że patch Day 1 będzie ważył tyle co gra XD.
To były czasy kiedy braki w grafice, rozgrywce i wszystkim innym nadrabiała wyobraźnia. W ferie zimowe zamiast czytać Krzyżaków cichaczem ogrywaliśmy Ultimę, ze słownikiem w rękach, bo żaden wtedy nie znał angielskiego. Wtedy każda gra w jaką mieliśmy okazję grać była dla nas hitem roku.
Jakiś czas temu na Netlix był film dokumentalny o sparaliżowanym graczu, który przy pomocy specjalnego kontrolera grał w WOWa. Ta gra była całym jego światem. Może to podobny przypadek.
Ci, którzy kupią/kupili nie krzyczą. Krzyczą Ci, którzy może by kupili gdyby kosztowała 99,99zł. To, że mamy jedną z najwyższy cen akurat tu jest podyktowane chęcią zarobkową sprzedawcy popartą największym popytem na ten tytuł właśnie u nas. Ja osobiście poczekam na dużą promocję, nie śpieszy mi się.
Trochę szkoda. Po cichu liczyłem na taki mniejszy tytuł gdzieś pomiędzy Mafią a GTA, nową alternatywę jak Sleeping Dogs. Za wcześnie wypuścili, widać masę niedociągnięć, które pewnie/może połatają. Pozostaje kwestia podstaw, które też nie są najlepsze, a te raczej ciężko będzie połatać.
Ja ograłem kilka interesujących mnie tytułów i zainteresowanie utrzymało się, choć nie każdy tytuł był tym czego się spodziewałem.
Startrek - miłe zaskoczenie, mimo że demo u mnie miało problemy techniczne. Chętnie pogram w tym uniwersum.
The Legend of Khiimori - death stranding w łagodniejszym i bardziej przyziemnym wydaniu. Czekam
Manace - trochę zawód, trochę zaskoczenie co do mechanik, przetestuję, ale nie od razu jak wyjdzie.
Olden Era - trzymam kciuki żeby dojechał heroes, który wciągnie mnie chociaż w połowie jak 3.
Disciples Domination - to zupełnie inna gra wydana pod znanym tytułem, demo mi to wyjaśniło, ale zapowiada się ciekawie. Nie spinałem się w oczekiwaniu na tytuł pokroju części 1 i 2. Zainteresowany bardziej niż przed ograniem demo.
Of Ash and Steel - zapachniało jak ghotic, nie będzie hitem, ale chętnie ogram, oby nie przesadzili z ceną, bo to tytuł max AA.
Po ograniu wersji demo stwierdzam, że to nie będzie Disciples na jakiego czekają fani dwóch pierwszych części. Czuję, że niepotrzebnie została wykorzystana nazwa Disciples. Demo ukazuje grę kolorową, ugrzecznioną. Tytuł wg mnie jako gra ma szanse jako ciekawy klon gdzieś pomiędzy serią Heroes M&M, a Disiciples. Po wydaniu wersji 1.0 tytuł najpierw oberwie za to, że nie jest Disciples, później będzie musiał przekonać graczy żeby spróbowali zagrać w nową grę, która niepotrzebnie nazywa się Disciples. Pokręcony start dla tej gry. Nowe "Nie" Disicples raczej świata nie zwojuje, ale sprawdzę jak wyjdzie, ponieważ na obecną chwilę jestem ciekawy całości.
Czy tylko mi Tachy bardziej by odpowiadała za postać główną niż Eve? Od momentu kiedy tylko pojawiła się Tachy, żałowałem, że to tylko NPC.
Przez tą przezabawną formę artykuł jest bardzo nieczytelny. Ciężko ustalić co jest faktem na temat gry, a co radosną twórczością autora. Szkoda, bo ML od dawana prezentuje się ciekawie i przydałoby się więcej rzeczowych informacji niż śmieszków heheszków. Adamczycha nie wyszła Ci szanowny autorze.
Jak zwykle trzeba liczyć na inne portale....znowu.
Kotwica, drony i rybacka sonda mogą nie wystarczyć. Naklejki i tuning...ale po co tuningować Kamaza, czy Urala? Regulowane ciśnienie w oponach już było w świetnym Spintires, aż dziwne, że dopiero teraz ktoś sobie o tym przypomniał. Twórcy sumiennie odchodzą od rewelacyjnego pierwowozru jakim było przedzieranie się przez rzeki i bagna, przeładowaną sowiecką ryczącą ciężarówką. Mapa też coraz bardziej przesuwa się na zachód, nie ma śladu po tajdze i syberii. Ekspedycje 4x4 z discovery, to chyba nie ten kierunek. Szkoda, że twórcy nie pytali społeczności. Niech jeszcze dopiszą, że będą elementy RPG i inne pierdoły, a będzie po zamiatane. Jak tak dalej pójdzie to nie przyciągną nowych odbiorców i nie utrzymają starych.
Z listy zmian wychodzi, że przechodząc grę po raz drugi to prawie jakbym grał w... remaster? Nie czepiam się, wręcz cieszę bardzo, bo przy pierwszym przejściu bawiłem się ponad 100 h i to lepiej niż we wszystkich trzech Wieśkach razem wziętych. Czyli zaliczę drugie przejście na wersji 2.0 z dodatkiem na całkiem nowych doznaniach.
Chyba nie rozumiesz do czego służy forum. Moje zdanie i Twoje ma taką samą wartość. Posiadamy również takie samo prawo wypowiedzi swojej opinii. Tak, jest Madno, Bobba i chciałbym tego więcej, szczególnie w jakości Mando. Wolałbym więcej czegoś innego niż Andor. To cały czas moje zdanie, które z nikim i z niczym nie walczy.
Zgadzam się, że nowa trylogia kontynuująca główny wątek jest nijaka i pełna bylejakości. I na tym koniec zgody. Andor w moim odczuciu to niepotrzebna dawka czystej nudy. Tak bardzo nie mogę się zmusić żeby go dokończyć i pewnie nie dokończę. Andor jest bardzo, bardzo męczącą odnogą Star Wars, której oby jak najmniej. Moje oczekiwania to Star Wars pokroju Mandalorian, Księga Boby Fetta. Zwyczajnie kiedy siadam przed ekranem i włączam Star Wars, to nie mam ochoty na dramaty psychologiczne, poważną politykę i życiowe rozterki, od tego jest inne kino. Oczywiście to moje zdanie. Dlatego będę mocno trzymał kciuki, aby Andor się nie powtórzył.
RTX3060 i RX6700 to nie są ani tanie, ani dobre karty graficzne. Chyba, że ktoś ma zamiar zatrzymać się na grach wydanych do 2020 roku i grać tylko w 1080p. Wszędzie w sieci pokazuje się wspaniałą wydajność tych kart w 1080p i 1440p w starych już tytułach typu Wiedźmin 3, CP2077, GTA5 lub porty z PS, gdzie grafika nie jest wymagająca. Wystarczy spojrzeć na testy gier, które za chwilę wyjdą i łatwo się przekonać, że wyciągną max 30 fpsów w 1080p na ustawieniach high - np. the matrix awakens unreal engine 5 i wiele innych tytułów, które będą wychodziły w 2023 i 2024. Te karty powinny kosztować max 1000 PLN, przecież one na premierę były cenione na 1600 PLN. Oj widzę coraz więcej artykułów po cichutku sponsorowanych przez producentów. No tak, trzeba wyprzedać zalegający złom zanim wpuści się zawyżone ceny nowych kart z odpowiednich serii.
Windy.com radzę sobie darować, chyba że ktoś ma ochotę wierzyć apce w pełne słońce w trakcie ulewy z piorunami. Moja działalność zawodowa jest mocno uzależniona od warunków pogodowych i to bardzo często co do pół godziny - temperatura, wiatr, deszcz. Na terenie Polski sprawdza się jedynie pogoda&radar + potwierdzenie z icm na meteo.pl. Polecam również zachować dystans do prognozy dalszej niż trzy dni - sprawdzalność na poziomie 50%.
Tak, przyznaję się przegapiłem rolkę...za późno to ogarnąłem, bo dopiero przy przechodzeniu po raz drugi...
W folderze gry są dwa, które zwracają uwagę ciężarem: Terrains - 96 GB oraz Models - 20 GB. W terrains są różne rzeczy, m.in menu główne (264 MB), ale to mapy i cała ich zawartość tyle ważą. Waga gry to nie jedyna wada związana z jej optymalizacją, gra już od menu głównego odpala kartę graficzną do 99% i tak przez całą grę bez względu na to co dzieje się na ekranie.
Gra miała ogromny potencjał, ale w mojej ocenie zasługuje max na 7.5. Do pełni szczęścia brakuje podstaw RPG. Tytuł powinien zostać opisany tagami: taktyczna, turowa, izometryczna, ze szczątkowymi elementami strategicznymi, bez rpg. Brakuje "erpegowego'' odgrywania roli, dostosowania postaci i własnej drużyny w zakresie pełnego ekwipunku, wyglądu, profesji, klas, relacji itd. Oczywiście można powiedzieć, że niby ekwipunek jest...no, ale pieczęć zamiast wszystkich składowych elementów zbroi? Na stałe przyspawany topór dwuręczny, miecz lub tarcza bez żadnych możliwości zmian? Fabuła, bogata, opowiadana co krok, ciekawi, niby wciąga, ale idzie tylko po sznureczku, co czuć już od drugiej, trzeciej misji. Wybory moralne, znów niby są, ale bardzo uproszczone i zbyt dosłowne - bardzo czarno-białe, ot takie w lewo lub w prawo. Pójdę w lewo to przyłączę rycerzyka, a w prawo..też rycerzyka tylko z toporkiem zamiast dwóch mieczy. W walce padają trupy, ale nic z nich nie ma, zero fantów do podniesienia. Wszystkie, albo aż wszystkie itemy do zebrania w misji są ukryte w kliku beczkach lub skrzyniach, które dzwonią złotem i świecą się z kilku metrów co by ich nie przeoczyć. Kuleje też eksploracja mapy w trakcie misji, mapy są małe, ale trzeba się nabiegać, żeby wszystko odkryć - czyli odnaleźć wszystkie świecące beczki. Postacie często się zacinają na jakichś elementach upiększenia, a sterowanie jest niewygodne - brakuje płynnego sterowania samą myszą z obracaniem ekranu - idzie to za wolno i opornie w połączeniu z klawiaturą.
Teraz plusy, bo żeby nie było, gra nie jest zła. To co najlepiej wyszło twórcom to walki, aspekt taktyczny działa i jest mocno widoczny. Grafika bardzo przyjemna i przez cały czas trzyma poziom. Najmilsze dla oka i ucha są mięsiste uderzenia, które wchodzą w przeciwników. Czuć posokę i odrywane mięcho z każdym razem zadanym oponentom. Choć walki mogłyby być trochę trudniejsze, poczynania AI są zbyt czytelne i wygrana przychodzi łatwo, ale to poczytuję za pozytyw, ponieważ miło się relaksowałem na kolejnych potyczkach - grałem na trudnym. Sama fabuła jest ładnie i powoli opowiadana ze stałym przyrostem, nie zauważyłem fragmentów rozgrywki, gdzie zostałbym sam sobie bez narracji.
Ciekawostką jest nasza postać i sposób w jaki inne prowadzą z nią dialogi. Od początku nasz protagonista jest uważany za tego "złego" i jak prawowicie byśmy nie postępowali to trwa przez całą grę. Czuć jakby opracowano w pełni ścieżkę dla tyrana i tak już zostawiono dodając w kilku kluczowych miejscach takie poklepanie po pleckach "tak, tak możesz być złym postępującym prawowicie" - to nic złego, ale nie raz wywołało lekki uśmieszek.
Moje ogólne odczucie, to że gra miała mieć to czego mi brakuje, ale chyba zabrakło czasu i kasy na domknięcie wszystkiego i wprowadzono pewne uproszczenia. Troszkę szkoda, ale i tak bardzo szanuję za przyjemne taktyczne walki i klimat.
1. przelicznik.pl. - Przelicza wszystkie jednostki znane na świecie
2. wysokosc.mapa.info.pl - wysokość dowolnego punktu na świecie względem p.m.
3. thebanks.eu - banki w innych krajach, ich produkty, dostępności itp. szczególnie przydatne przed wyjazdem
4. duckduckgo.com - prosta alternatywa dla google tylko i aż bez śledzenia
5. booking.com - hotel/nocleg na szybko, duża znana baza
6. sjp.pwn.pl - słownik języka polskiego
7. statista.com - statystyki rynkowe z całego świata
8. tripadvisor.com - pomoc w znalezieniu ciekawych miejsc, hoteli, restauracji
Dla odmiany od acrobat'a polecam wypróbować pdf xchange viewer lub editor te cudeńka w wersji darmowej kładą na łopatki wszystkie strony i programy do obróbki pdf, a w wersji pro (niestety płatnej) nawet spełnia marzenia ;)
Mam dziwne wrażenie, że wszystkie negatywne komentarze, są od osób, które wcale nie grały, albo grały 5 minut bez sprawdzenia zawartości i zmian względem FS19. Ja zrobiłem na razie 11h. Największy szacunek i zaskoczenie dla mnie to optymalizacja, myślałem że będę grał max na średnich, a tu proszę wszystko praktycznie na maxa i gra trzyma 60 klatek w FHD bez żadnych, ale to żadnych ścinek, gdzie FS19 nie działał płynnie przy porównywalnych ustawieniach.
Grafika w porównaniu do FS19, to skok o epokę, teslacja objętościowa obecnie czyni cuda z glebą oraz innymi teksturami, koła nareszcie zagłębiają się w gruncie, zboże powierzchniowo faluje głaskane wiatrem, bardzo realistyczna woda, teraz są odmienne i realne tekstury przypisane do każdego rodzaju pracy na polu, gleba 360. Sama zawartość parku maszyn, jak dla mnie bardzo przemyślana, każdy poskłada swoją wymarzoną maszynerię, a mody za chwilę poszerzą ją o kilka, a może nawet kilkanaście razy.
Prowadzenie ciągników i kombajnów jest super, bardzo czuć masę, szarpnięcia skrzyni biegów - odmienne w zależności od rodzaju przekładni - to naprawdę czuć i widać. Do tego świetnie zespolony dźwięk z pracą i obciążeniem silnika, nareszcie maszyny przestały być skuterkami zero jedynkowymi. Dalej są jeszcze sarny, ptaki, dobrze działająca sezonowość, łańcuchy produkcji, zmiany biegów przez kierowcę.
Jasne, że są małe niedociągnięcia, ale na premierę taki BF2042, czy Cyberpunk mogą farmingowi gumiaki czyścić :D
Braid i Pillars of Eternity na tej liście to dobry żart. Braid niczego nie zmienił, a tym bardziej PoE. Dziwi mnie stawianie PoE jako wzór, dzięki czemu powstało m.in. Divinity Original Sin...które było wydane ponad rok przed PoE :D . To na podstawie Divinity inne drużynowe rpg mogły nauczyć się klimatu, walki i bogatej zawartości świata, takich wartości próżno szukać we wcześniejszych tytułach, a zwłaszcza w nudnym PoE. Zamiast Braid lepiej już było wstawić np. Trine.
Ładny, mnóstwo smaczków... tylko o co chodzi? Wiosna, koniec covidowego marazmu..?
Świetnie zapoczątkowana seria z redakcją, czekam na więcej.
Bombowe twarze Heda i Jordana w Demo, Pan Mateusz 1day patch bez kół, a Gambri musi opłacić szlaban DLC :)
Ledwo średni tytuł, przyjemna dla oka grafika i tyle plusów. Muzyka zbyt monotonna, wręcz usypiająca, dźwięki środowiska ledwo słyszalne na tle muzyki. Odkrywanie fabuły nie wciąga ani trochę, a crafting, jako to crafting jest i tyle, żeglowanie fajne tylko na początku, dalej nuda. Walka to jakaś pomyłka, klocowate ruchy postaci i przeciwnika, takie machanie cepem. Dwa poziomy trudności też nie trafione, pierwszy - "przetrwanie" karci nas powrotem do początku gry po każdej śmierci, zostawiając część ekwipunku w kieszeni, po drugim zgonie ok 3 rozdziału już chyba nikt nie będzie miał ochoty wracać. Drugi poziom to podziwianie fabuły, nudniej już być nie może. Tytuł chyba tylko dla twardzieli z dużym zaparciem, aby przetrzymać nudę przeplataną monotonią, polaną powtarzalnością.
Howard Stark pije z Pac-manem. W końcu H.Stark także jest inżynierem jak nasz Pan Karwowski.
Jedynka i trylogia są już w przedsprzedaży, odpowiednio w cenach preorderów 169PLN za "1" i 250PLN za trylogię.
Też tego nie rozumiałem, ale dalej jest jeszcze gorzej. Gra ewidentnie oddaliła się od symulatora w stronę arcade.
To nie jest stary dobry Spintires. Szkoda. Zmarnowany potencjał, gra jest zdecydowanie zbyt łatwa, twórcy bardzo mocno poszli w stronę arcade, oddalając się od symulacji.
To nie jest Snowrunner na jakiego czekali fani trybu hardcore z poprzednich odsłon. W porównaniu z Mudrunnerem, Snowrunner jest łatwy, w porównaniu ze Spintires, SR jest bardzo łatwy. Autorzy połączyli tryb uproszczony z hardcore, przez co mamy: automatyczną skrzynię, a manualną trzeba dopiero odblokować?! reduktor z biegami low działa w trybie on/off - WTF, praktyczny brak "kar" w postaci uszkodzeń za jazdę z włączoną blokadą dyfra, auta prawie niezniszczalne - dużo trudniej je uszkodzić w porównaniu z poprzednimi tytułami, z zablokowanym dyfrem auto skręca tak jak z odblokowanym, nie wspominając o wymuszonym na początku gry automatycznym ładowaniu ładunku. Jasne, twórca/wydawca chciał zarobić, trzeba było uproszczeń, aby poszerzyć grono odbiorców. Wielka szkoda, że nie ma starego dobrego trybu hardcore. Podsumowując teraz wystarczą opony na błoto, od czasu do czasu wciągarka i wszystko można przejechać nie puszczając gazu - prawie jak GTA, oczywiście nie obrażając GTA.