Fajny klimat, chociaż nie sądzę żeby gra była jakaś turbo mroczna. Trailer do BG3 też był dosyć brutalny, a sama gra to raczej zbalansowana paleta barw. Larian do tego lubi wprowadzać pewne dziwactwa i humor do swoich gier.
Ja się głównie zastanawiam jak będzie wyglądała rozgrywka. Nie jest to Original Sin 3 więc niekoniecznie dostaniemy kolejną turówkę. Moze jednak trzecia osoba i akcja w czasie rzeczywistym. Ale z dużą dawką wyborów i kreatorem postaci.
Chyba nic mnie w tym nie jara. Dialogi wyglądają kiepsko, jak ktoś nie chce grać tanim cringeowym kabareciarzem to za bardzo nie ma opcji. Wiem że to uniwersum jest z mocnym przymróżeniem oka, ale wydaje się bardzo mało kreatywne w tym wszystkim.
Klany za paywallem to jakaś totalna żenada. I to jeszcze w momencie, kiedy ta gra to jeden wielki czerwony alarm. Kupowanie preordera czegoś takiego, to poroniony pomysł
Na Series S powinni pogodzić się z 30 fps i scalingiem i tyle. To konsola budżetowa, której użytkownicy muszą iść na kompromisy. Najgorsze jak bedą kombinować za długo i znowu wpadną w zmianę generacji konsol.
Tak czy siak W4 bedzie gigantem graficznym, ważne żeby gameplay jak najmocniej dopracować.
W sumie jedyne co mnie ciekawi to jak bedzie wyglądał wybór miedzy postaciami - czy każda bedzie miała swoje misje czy bedzie jakaś swoboda. Pewnie to pierwsze, ale może zaskoczą.
Reszta to detale i systemy i pewnie zaskoczy rozmach, a nie kreatywność
Podoba mi się to płynne przechodzenie do cutscenek, już w CP2077 robilo to robotę. Widoczki jak to widoczki. Ładne, ale tego można było się spodziewać. Realistyczne igiełki na drzewie to nie przeskok który powoduje opad szczeny.
Świetna gra i jak na razie najlepsza niespodzianka tego roku. Klimacik jest niesamowity. Soundtrack epicki. Walka też mi całkiem siadła, wiec byle tak do końca
Przejrzałem kilka recenzji i opinie o fabule, wyborach czy towarzyszach są mocno podzielone. Jedni mówią że powiew jakości, a drudzy sztampa, nijakość i drewno. To bardzo ważne elementy i mnie to trochę martwi. Pewnie sprawdzę, ale nie rzucę się na premierę.
Wielu ludzi powinno polecieć za to co zrobili z uznaną marką. Bush oczywiście to jedna z głównych twarzy. Kłamanie w wywiadach, wpychanie do produkcji gry niebieskowłosych amatorów bez żadnego talentu, przekupowanie recenzentów albo dobieranie ich według klucza żeby za inkluzywność pisali o „powrocie do formy Bioware”. Ci wszyscy ludzie powinni być skreśleni z branży, a reszta firm niech wyciąga wnioski.
Coś mi się wydaje że animacje twarzy bedą trącać drewnem. Ogólnie klimat mnie póki co nie urzekł, ale zobaczymy. Mam nadzieję na powiew świeżości, a nie kalkę Mass Effecta.
Fajnie że cieszą ich dobre opinie opłacanych krytyków. Może przy następnej okazji pomyślą nad opiniami graczy.
Pewnie finalnie zagram, ale niestety mam wrażenie że Obsidian stał się synonimem takiego „średniaka plus”, który może nie zawodzi jakoś bardzo, ale też nie zachwyca i zapomina się o tytule po dwóch dniach od ukończenia. Chyba już nigdy nie zrobią jakiejś przełomowej gry, dzięki której dołączą do elity.
W następnych dniach to raczej dostaniemy review bombing z wysypem 1/10 i trochę 10/10 dla „równowagi”. Wyklaruje się za dwa miesiące, pewnie na podobnym poziomie co Starfield (średniak)
Z różnych recenzji wyłania się obraz którego się najbardziej obawiałem. Ugrzeczniona, marvelowska fabuła i dialogi nastawione by nikogo nie obrazić. Broń boże jakiś roleplay spoza schematu. Masz być jaskrawoe dobrym, wszystkich wspierać i klepać po plecach. Scenariusz pisany pod czujnym okiem korporacji i działu HR. Najgorsze co można zrobić, próbując tworzyć cRPG. Może jako akcyjniak będzie poprawną grą, ale reszta mnie mocno odrzuca.
„Słodkie kłamstewka” to sztandarowe zagranie Beci. Nie tylko do graczy, ale również do lustra. Totalnie odpychająca firma i jej twarze.
Będzie wyciąganie broni z Origins?! Uff, takiej informacji potrzebowałem! Dobrze że tak dużo podbierają z najlepszej części serii.

Ten wygląd qunari to jakaś żenada, kto to tworzył xD
Ogólnie mam wrażenie że bedzie z tego bardzo mało RPG. Wybory pokazane w filmikach są głupkowate, nie ma odgrywania postaci, nie ma wyboru podejścia. W marketingu BG3 od razu pokazywano jak na wiele sposobów można podejść do sytuacji (i w dialogach i w walce/eksploracji), a tutaj taka nawalanka i romansowanie z towarzyszami. Jeszcze te Biowareowate spazmy na twarzy przy wypowiadanych kwestiach. Pewnie bedą lepsze kompilacje niż po Andromedzie
Na pewno wygląda to lepiej od Inkwizycji gdzie się stało i naparzało jak w sztywną kukłę. Przynajmniej jest jakaś reakcja na ataki.
Gorzej z oprawą wizualną. Koszmarny interfejs, kolorystyka, komiczne fajerwerki przy byle uderzeniu. Szkoda że poszło to w takim kierunku
I bez romansów i grafiki BG3 stoi wyżej niż Pillarsy. Ciekawsze wybory, świetna interakcja z otoczeniem, walka, pełniejsi towarzysze.
Pillarsy były ok, ale to w wielu miejscach odgrzewanie starego kotleta i pudrowanie przestarzałych mechanik. Fabuła nieporywająca, setting w PoE2 totalnie bez polotu i pompatyczne dialogi. BG2 zrobił wszystko lepiej, a wyszedł kilkanaście lat wcześniej
Pewnie spróbuję, szczególnie że dodali TPP (chociaż animacje pewnie będą drewniane jak w Skyrimie), ale cudów sie nie spodziewam. Outer Worlds był strasznie miałki i ciężko było go nawet skończyć, nie mówiąc o wielu powtórkach.
Brak tych wielkich, pustych terenów i fetch questow rodem z koreańskich MMO to chyba jedyna pozytywna wiadomość, która płynie z zapowiedzi. Co do reszty mam mase wątpliwości, choćby czy są w stanie napisać akceptowalne dialogi i wybory. W wybitność nie wierzę, ale w gameplayu wyglądało to raczej słabo.
Walka zapowiada się miernie. 3 umiejętności, brak konkretnej fizyki przeciwników (wszystko sprowadza się do błysków i fajerwerków, a nie reakcji, przeciwnicy są jak gąbki na dmg). Do tego sztampowe klasy.
Ogólnie zapowiada sie w najlepszej sytuacji średniak.
Czytając różne recenzja wychodzi na to, że gra jest piękna audiowizualnie ale wadą jest… gameplay i bardzo mała dlugosc. Czy to nie za duże minusy? Bo jako reklama silnika może spoko, ale co z resztą?
Osobiście nawet lubię interaktywne filmy, tylko jeśli mają rozbudowaną warstwę dialogową i mnogość wyborów, a tutaj raczej liniowo do bólu.
Ubi z każdą grą przesuwa granicę i sprawdza ile jeszcze gówna gracze przyjmą na twarz nim zagłosują portfelem. Niestety obawiam sie że znowu łykną to bez popity i zamówią preordery.
Serialowy Wiedzmin miał podobny efekt, ale pewnie to szybko minie. Myślenie o graniu w F4 czy F76 jest fajne dopóki sie nie siądzie przed komputerem i nie zanudzi na śmierć po wypocinach Bethesdy.
Nie potrafię sie juz jarać grami Obsidiana, wydaje mi sie że stoją w rozkroku i nic świeżego nie sa już w stanie wyprodukować. Outer Worlds było totalnym średniakiem. Piszą lepiej od Bethesdy czy Ubisoftu ale co z tego, skoro Larian czy nawet Owlcat odjechali im totalnie jeśli chodzi o istotę RPG i zabawy z gameplayem. Nie wydaje mi się żeby coś tu się zmieniło.
To chyba najbardziej żałosny plebiscyt w tym roku, w zasadzie tylko gra roku sie broni.
RDR2 nie jest w żaden sposób rozwijane wiec ta nagroda to absurd. Tak samo innowacyjnosc Starfielda który technicznie nawet nie dorasta do poziomu gier sprzed 5 lat.
Wygląda to jak owoc trollingu plus klikania ludzi w to co kojarzą nawet nie czytając nazwy kategorii.
Teaser pokazu za pół roku xD ciekawe jak mocno obsrali zbroję po tym co zaprezentował Larian w tym roku
Gra nawet wciąga, ale bardziej na zasadzie takiego serialu w typie odmóżdżacza. Bo jakby się zastanowić to w zasadzie w żadnym aspekcie nie przekracza przeciętności. W zasadzie tylko widoczki nieba/księżyców robią wrażenie. Oprócz tego:
- główna fabula bardzo przeciętna
- misje frakcyjne trochę lepsze ale również bez większego polotu
- dialogi brzmiące albo jak generowane przez AI albo na maksa ugrzecznione jak z bajek disneya
- towarzysze chyba najgorsi w historii rpg, koszmar
- AI wrogów to żart
- strzelanie słabiutkie
- drzewko umiejętności słabiutkie
- eksploracja rozczarowująca. Jak się wybierze jakaś planetę i na orbicie nie dostanie zadania to nie ma po co lądować bo to albo pustkowie albo żałosna generowana zawartość. Nie ma tej chęci zaglądania w dziwne miejsca jak w Skyrimie
- walki w kosmosie to minigierka bez głębi
- budowanie statków spoko ale za mało można nimi robić
- skradanie zrobione na kolanie
- interfejs dramat
- stan techniczny nic szczególnego, twarze i animacje postaci dalej poniżej przeciętnej. Multum ekranów ładowania
To taka gra z serii „szeroka jak ocean, głęboka jak kałuża”
Gość ma wyrąbane bo wie ze razem z marketingiem wytresowali sobie fanów którzy łykną każdą bzdurę bez popity.
Tak samo z tymi pojazdami. Jak planety są puste to dlatego ze „tak jest w rzeczywistości”. Jak nie ma pojazdów to „japa tam, macie jet packi i taka nasza wizja”
Tak, tak, będzie to pierwsza gra open world bez bugow w historii. Od firmy która jest znana z zabugowanych premier. Takie komentarze tylko utwierdzają mnie w przekonaniu ze nie można wierzyć w takie doniesienia i pierwsze, prawdopobnie kupione, recenzje.
Powtarzasz jakieś marketingowe bzdety. Każda gra z otwartym światem posługuje się kreatorem twarzy - albo tym który oferują graczom, albo wewnętrznym. To nie znaczy że mimika ma być tragiczna a głowy ziemniaczane i płaskie. Od lat tego Bethesda nie potrafi poprawić i tutaj będzie tak samo. Moderzy poprawią twarze ale animacje pewnie zostaną sztywne jak w Skyrimie
Widoczki super, ale Bethesda i kolejny raz twarze i animacje ruchu w technologii sprzed dekady to może nie zaskoczenie ale kolejne rozczarowanie. Strasznie to wygląda. Jak moderzy znowu połatają to pewnie spróbuję. Bo nie wierzę w dobry stan na premierę.
Oj czekam. Jedynka była niepozorna a dawała bardzo fajny feeling w walce, którego w zasadzie nie spotkałem w innych tytułach. Tutaj wygląda że będzie podobnie. Klimat też mi pasuje
Ta gra nie ma nic wspólnego z Baldurs Gate czy DOS2, autor mógłby chociaż spojrzeć na gameplay na youtube zamiast cytować jakieś kompletne bzdury. Fabuła tutaj nie istnieje, to Sandbox ze szczątkowymi dialogami. Całość koncentruje sie na walce, eksploracji mapy i zarządzaniu surowcami. Może komuś podpasuje, ale naprawdę warto się zastanowić nad porównaniami.
To mogła być dobra gra, jeśli zamiast udawać ostatnie popłuczyny Ubisoftu z martwym otwartym światem i bezsensownymi znajdźkami postawiono by na konkretną, wciągającą historie. A tutaj fabuła niestety po 30 minutach spada na dno i już się z niego nie podnosi. Dialogi na poziomie Psiego Patrolu, brak możliwości kreowania naszej postaci, zero ciekawych bohaterów. Od takiego świata powinno się wymagać dużo, dużo więcej.
Różdżką macha się nawet fajnie i to by było na tyle z pozytywów.
Ten kto wpadł na pomysł tej gry miał chyba nierówno pod sufitem. Takie potężne uniwersum i wyplucie czegoś tak absurdalnego. To powinien być jakiś krótki epizod "z innej perspektywy" w dużej, rozbudowanej grze innego typu.
Jak zwykle do recenzji wybiera się złotą platformę a na reszcie upycha się szambo do załatania przez najbliższy rok. No ale łykają to zarówno portale od gier jak i użytkownicy więc po co przepłacać.
Typowe bajeczkowe cyferki od Bethesdy. Miliony zadań, tysiące planet, potężny główny wątek. A później przychodzi premiera i okazuje się że z wielkich zapowiedzi są puste, nieżywe tereny, sztuczne wydłużanie wątku przez bieganie i powtarzalne aktywności oraz kupa bugów do naprawienia przez moderow. Ale widocznie marketingowo działa.
The Council był naprawdę fajną grą, ale tutaj coś technicznie poszło grubo nie tak. Swansong wyglada sto razy gorzej od ich poprzedniej gry, mimika twarzy jest żałosna, otoczenie nie ma klimatu. Wygląda jakby odeszli od nich wszyscy zdolni ludzie. A szkoda, bo miałem spore nadzieje co do tego studia. A tutaj takie drewno że już po 2 godzinach ma się dość.
Jak zwykle dziwnym trafem recenzenci pomijają platformę na której gra działa tragicznie i wystawiają 10/10. Już to grali, a ludzie dalej pałują do przekupionych cyferek i zamawiają pre-ordery.
Nie pogardziłbym. Zawsze uwielbiałem Chrono sagę i o ile do Triggera zawsze można wrócić bo się dobrze zestarzał, to grafika Crossa po prostu odrzuca na starcie. A pamiętam że jak grałem pierwszy raz to mi się podobało, mimo że to inny klimat niż Trigger. Prześwietny opening pamiętam do dziś.
To straszne jak bardzo odrealnione stały się oceny krytyków z prasy i portali. To już przebiło wszystkie inne branże. Wystarczy, że gra jest ze znanej firmy i wygląda na pierwszy rzut oka jak tytuł AAA i już z automatu ma skalę 7-10. Nie ma w tym żadnej analizy, konkretów, niczego. Te recenzje wyglądają jak trailer przelany na papier. Krytycy filmowi przynajmniej obejrzą cały film nim wyciągną wnioski, tu nie potrzeba niczego. Pograć 5 minut, obejrzeć "features trailer", popitolić na trzy strony, dać "dobrą" ocenę i fajrant.
Co to niby ma być? Jakiś artykuł sponsorowany czy o co chodzi. Nie ma tu ani opisu samej gry, ani recenzji, ani jakiejś konkretnej analizy rynku. Jest "brawo Riot games" ale w sumie nie wiadomo po co i dlaczego
Ładnie taki Skyrim wygląda tylko w czasie wolnego chodzenia. Później włączają się standardowe, koślawe animacje (nawet na tym filmiku to pokraczne pływanie) i czar pryska. Podciąganie samych tekstur to żadna rewelacja.
Trochę szkoda, że poza walką twórcy nie byli w stanie nic wdrożyć w kontekście fabuły. To tak jakby wycinek gry RPG, wycinek bardzo fajnie zrobiony, ale jednak wycinek. Historia, odgrywanie postaci, tego tutaj nie ma, a moim zdaniem być powinno. Jeszcze te paskudne modele postaci w cutscenkach. Może w kolejnych latach to studio bardziej się rozwinie i będzie w stanie stworzyć pełnokrwistego RPGa.
Bardzo ładne widoczki, dużo szczegółów, niezła fizyka. Problem jednak zostaje ten sam. Twórcy kompletnie nie dostosowują do tego modeli postaci i animacji twarzy. Dla mnie prawdziwy krok naprzód będzie kiedy będą w stanie wygenerować coś lepszego niż głowę przypominającą ziemniaka i robotyczną mimikę bez wyrazu.
Znowu te przytyki "hehe Divinity 3", które przestały być zabawne 15 minut po ogłoszeniu gry. A prawda jest taka, że walka Lariana jest sto razy lepsza i ciekawsza od tej z BG2. Czy fabuła dorośnie do marki to się okaże, ale już w EA widać że to będzie świetne RPG, bardzo bliskie D&D i mające genialne replayability.
Główny minus taki, że wygląda na to, że celem jest raczej rok 2022.
Bioware zepsuło swoje marki i nie zapowiada się, żeby coś się zmieniło z DA. Musieliby wrócić do walki i klimatu z pierwszej części, a na 99% będzie akcyjniak z otwarty światem, milionem znaczników i zadań w stylu "zdobądź 10 futer". Do tego kolorowe konfetti i brak klimatu. Oni się fabularnie cofają w rozwoju.
Jeśli ktoś czeka na następcę Origins, to polecam trzeciego Baldura. Tam będzie ogień.
Valhalla dalej jedzie na sprawdzonych schematach ostatnich AC. Średnia fabuła, średnie postaci, poboczne zadania jak z taśmociągu gier MMORPG. Nie ma w tym żadnej duszy i chęci pokazania czegoś świeżego. Fani RPG i fabuły znowu się zawiodą, fani Odyssey będą mieli grę na kolejne kilkadziesiąt godzin. Dla mnie jednak te tytuły to tak max 6-7/10 jako zapychacz czasu i mam wrażenie, że Ubi po nic innego nie startuje. Trochę starych mechanizmów które zarobią na siebie i tyle.
Skusiłem się na tę część, bo myślałem że wyciągnęli lekcje z pierwszej odsłony i tym razem będzie to angażująca gra. Nic bardziej mylnego, jest jeszcze gorzej. Żenujące wybory, a raczej ich brak. Z góry narzucona narracja, nadęta główna bohaterka. Tylko w tym wszystkim szkoda tych ładnych grafik, można by je lepiej wykorzystać.
Skończyłem całość i jak dla mnie im dalej w las, tym gorzej. Główny wątek pokazuje, że fabuła jest naprawdę średnia, wręcz niedokończona. Już pomijając to, że opcje zakończeń są już oczywiste po kilkunastu minutach gry, to dobrym przykładem na lenistwo twórców jest tutaj "złe" zakończenie, czyli
spoiler start
Sojusz z Liberty. Wybrałem to na początek, bo myślałem, że to będzie najciekawsze rozwiązanie. Srogo się myliłem. Po pierwsze dziwaczne jest to, że np. mając w składzie Vica po prostu nie da się zawrzeć sojuszu z córką Patriarchy. Rozumiem jego zdanie, jednak powinna być opcja odesłania go w świat albo zabicia. Tymczasem on mówi "nie" i wymusza walkę na całą drużynę. Bez sensu. Trochę zniesmaczony wróciłem się do bazy, zostawiłem Vica i ruszyłem znowu. Co się okazało? że to zakończenie nie oferuje nic poza napisami końcowymi po użyciu jednej linii dialogowej. Po prostu twórcy byli leniami i napisali sobie, że strażnicy wygrali w wielkiej bitwie i tyle. Bardzo nie lubię takiego lenistwa.
Inne zakończenia dodają kilka walk, choć w gruncie rzeczy nic ciekawego.
spoiler stop
Grze daleko do RPGa roku, oni jeszcze długo powinni nad tym popracować.
Gry jeszcze nie skończyłem, ale mam już trochę godzin za sobą, więc pokrótce. Na początku minusy:
- koszmarnie długie i częste ładowania lokacji. To jest makabra, szczególnie przy grafice, która wygląda baaaardzo przeciętnie i jedynie broni się tym, że jest lepsza od jeszcze większej dziadówy z W2.
- bezjajeczni członkowie drużyny. Nie rozumiem pomysłu wypowiadania się w każdym dialogu jako drużyna. Wiem, że to nie nowość, ale dla mnie to zabija jakiekolwiek budowanie charakteru i pozbawia rozmowy wyrazistości. Poza tym, mało rozmów z towarzyszami, dylematów jak z kimś postąpić.
- mało tych dialogów w formie cutscenek - tylko kilku NPC takie posiada.
Plusy:
- przyjemna muzyka, szczególnie te retro kawałki przy walkach z bossami. Ogólnie klimat jest i parę fajnych rozwiązań by go budować
- fabuła całkiem ok, przynajmniej na razie. Co prawda widać, że nacisk jest stawiany na walkę, ale kilka pomysłów na mieszkańców pustkowi całkiem w pyte
- walka potrafi dawać radochę, sporo możliwości na zadanie obrażeń, choć też momentami dziwne zachowania systemów
Ogólnie to niezły RPG, dużo lepszy od Wasteland 2, jednak technicznie mocno kuleje. Tutaj przydałoby się jeszcze kilka poważnych łatek. Nie można wszystkiego tłumaczyć małym studiem, szczególnie patrząc na takie DOS2 od Lariana.
Nawet spoko pomysł na zwiastun. Szkoda tylko tych słabych modeli postaci, bo tak to robi się takie urokliwe drewno. Ale cóż, może gra też taka będzie i koniec końców będzie dawała ten mityczny "fun".
RPGowy kierunek nie jest złym samym w sobie, ale wykonanie kuleje. Ciekawe czy tym razem popracują nad chociaż kilkoma zadaniami pobocznymi czy dalej będą kopiować stare koreańskie MMORPGi i szczycić się pustymi liczbami.
Dobrze to nie wygląda. Kanciaste modele postaci, brak dynamiki. Do tego wydaje się że to łazik po dungeonach z zerową fabułą. Lubie izometryki ale tutaj wieje biedą. Do Baldura nawet nie ma co porównywać. Lepiej poczekać na kolejnego Pathfindera
"Podstawka" była krótsza niż pełnokrwisty dodatek, więc strach się bać ile to będzie trwało. Pewnie godzina zabawy.
DOS z poprawioną grafiką, cutscenkami i mroczniejszą fabuła? dla mnie to materiał na świetną grę. Czy wygląda na Baldura? może i nie do końca, ale ja jestem wielkim fanem BG, a w DOS2 bawiłem się dużo lepiej niż przy Pillarsach. POE próbowało skopiować klasyk i w zasadzie wszystko zrobili gorzej od gry która ma 20 lat. Dlatego wolę Lariana, który próbuje wprowadzać świeże rozwiązania i tworzyć rzeczy, które kiedyś staną się klasykami, niż Obsidiana, który robi poprawne gry, ale w gruncie rzeczy w niczym się nie wybijające i tylko nawiązujące do największych.
Jedynie szkoda mi malowanych portretów, bo mam do tego spory sentyment :)
Raczej ciężko było oczekiwać, że pełną grę zobaczymy w tym roku. Osobiście wielkim fanem grania w EA nie jestem, bo jednak wolę od zera odkrywać tytuł przy premierze, a nie patrzeć co nowego się pojawiło, ale rozumiem założenie. W przypadku DOS2 dostaliśmy po tym super produkt więc wierzę, że tutaj będzie podobnie.
Przede wszystkim w grach jest problem żeby grać tym "złym". Albo sprowadza się to do bycia chamskim bez powodu w dialogach (i to chamskim w bardzo żenujacy sposób) albo uśmierca postacie czyli tak naprawdę skraca zawartość gry. Fajnie by było gdyby granie "na czerwono" odblokowywało jakieś ciekawe rozwiązania w zadaniach. Niestety ze świecą tego szukać, a już na pewno nie w bezpiecznym i poprawnym politycznie BioWare
Słabo. Kolejny raz się okazuje że terminy Redów są z dupy. To już nie jest małe studio i powinni lepiej móc wszystko zaplanować. W końcu ludzie będą mieli dość tych sztucznych dat. Wierzę w dobry produkt, ale chciałbym żeby wyrośli już z takich zapowiedzi.
Gra mogłaby być nawet ok w swojej klasie, ale problem w tym, że jej długość bardziej przypomina jakieś demo pełnoprawnej wersji. 3h? coś koło tego. Wybory też niespecjalne, więc niechętnie chciałbym powtarzać i przebijać się przez te same teksty.
Cudny powiew świeżości w świecie RPGów z generatora. Ściany tekstu mogą momentami przytłaczać, ale dawno nie było tak ciekawych rozwiązań w dialogach. Widać, że nad każdą postacią myślano i starano się stworzyć coś ciekawego. Zupełne przeciwieństwo pustych zadań z wielkich tytułów, które później robią za sztuczne zapychacze. Drugi raz pewnie nie zagram, ale disco-przejażdżka na pewno do zapamiętania.
Mieszane uczucia. Mam wrażenie, że gra dostaje kilka dodatkowych punktów, tylko dlatego, że jest lepsza od wypocin Bethesdy. A to nie aż taki wyczyn.
Dla mnie najważniejsza jest fabuła i odgrywania postaci i tutaj jest co najwyżej solidnie. Główny wątek jest bardzo kiepski, króciutki, zrobiony na odwal się. A te główne misje powinny być czymś ekstra, co się pamięta po latach.
Dialogi są niezłe, jednak jak na przykład porównywać z niedawnym Dysco Elysium, to małe studio z Estonii wręcz miażdży OW jakością i pazurem w rozmowach. Produkt Obsidiana jest dosyć grzeczny, raczej od linijki. A przecież można by tu zrobić dom wariatów z niezapomnianymi NPC czy towarzyszami. Tego nie ma, mimo że zadań pobocznych nie brakuje.
Graficznie jest spoko, miejscówki nawet urzekają. Brakuje muzyki. Walka jak to walka - widziałem lepsze, ale mnie aż tak nie irytuje.
Ogólnie Obsidian nie jest już u mnie w czołówce deweloperów RPG. Dużo bardziej cenie CD Projekt czy Lariana i mam nadzieję, że oni będą trzymali jakość i przede wszystkim świeżość swoich rozwiązań.
Ciekawe czy takie zapowiedzi jeszcze robią na kimś wrażenie. Dla mnie lepszą wiadomością byłoby, gdyby powiedzieli, że to ich najmniejsza mapa od lat, ale wypełniona zawartością. Niestety widać, że niczego się nie nauczyli i dalej lecą na kilometry kwadratowe metodą kopiuj-wklej. Później robi się symulator biegania po pustych lokalizacjach bez wyrazu.
Gra nie jest idealna, wiele rzeczy można by zrobić lepiej, ale to w końcu poważny krok naprzód w jakości u Spiders. Jeśli teraz trochę zarobią, to jest duża szansa, że następna gra będzie już rywalizować z najlepszymi.
Na pewno jest to najlepsza gra od Spiders. Problem w tym, że dalej często towarzyszy uczucie, że jakby trochę więcej sił w to włożyć, to byłoby super, a tak to jest co najwyżej solidnie.
Brakuje przede wszystkim pazura. Zarys świata jest nawet ciekawy, ale praktycznie nie ma ciekawych postaci. Już nawet nie chodzi o towarzyszy, tylko ludzi, których spotykamy. Nikt nie ma jakiegoś stylu. Już pierwsza wtopa, to zrobienie z głównej postaci kogoś wysoko postawionego. Ten sam błąd popełniono np. w Tyranny. Kompletnie tego nie rozumiem, bo taki stan zabija potencjał dialogowy, skoro wszyscy z zasady zwracają się do bohatera z totalnym szacunkiem i dystansem. Przez to rozmowy stają się miałkie i nużące. Może później będzie lepiej...
Niemniej gra ma też sporo plusów i ogólnie daje sporo przyjemności. Zadania i tak są o wiele lepsze niż przy takim AC:Odyssey. Nie wiem czy warto wydać dwie stówy, jednak warto dać tytułowi szansę. Nie jest to Wiedźmin, nie jest to Kingdom Come, ale jest nieźle. Bugów i większych problemów technicznych na razie nie doświadczyłem.
Słabo. Until Dawn było zaskakująco angażujące, spoko postacie, lokalizacje i ogólna zabawa formą. W Dark Pictures już tego nie ma. Denni bohaterowie, symulator chodzenia po wąskich korytarzach (bardzo toporny), mało ciekawych pomysłów. Szkoda, bo miałem spore oczekiwania co do tego tytułu.
Moim zdaniem Tyranny lepiej brzmiało w teorii niż było wykonane. Pomysł był spoko, ale bohater w ogóle nie odczuwał tego zwycięstwa "zła", kiedy sprawował wysoką funkcję. Dla mnie można było to o wiele lepiej rozegrać. Tak to wyszło bardzo "bezpiecznie", jak zresztą wszystko od NV.
South Park mnie nie jara więc to pomijam.
Jak dla mnie Obsidian od NV nie stworzył mocnego fabularnie RPGa. Już pomijając kulawe mechaniki, ich historie zostały pozbawione jakiegokolwiek pazura. Wtórne, sztucznie wyniosłe, bez ikry i z postaciami bez duszy. Nie wygląda na to, by Outer Worlds miało być krokiem naprzód.
Dla mnie razem z CD Projekt to był najlepszy "wybór" firmy. Larian to ludzie, którzy tworzą gry, w które faktycznie chcą zagrać i jestem pewien, że dobrze wiedzą co to jest Baldur i jaki klimat powinien mieć. Trailer tylko to potwierdza. Bałbym się gdyby to była jakaś wielka amerykańska firma od masówek. Tutaj spodziewam się petardy.
Byłoby ekstra. Larian ma u mnie duży kredyt zaufania za Orginal Sin 2. Na pewno większy od Obsidiana, którego POE2 mnie mega rozczarowało. Chciałbym, żeby Larian zrobił coś mroczniejszego, trzeci Baldur mógłby być strzałem w dziesiątkę.
Sam nie wiem... z jednej strony Obsidian potrafi robić fabułę, z drugiej mechaniki wyglądają strasznie staro. Bardzo nie lubię rozwiązania, gdzie w ogóle nie widzimy swojej postaci, jest niema, a dialogi to wygłaszane (wytekstowane) monologi naprzeciwko siebie. Tak się nie powinno robić RPGów. Do tego drętwe animacje i ogólna sztywność. Kiedyś to może przechodziło, ale w dzisiejszych czasach trochę wstyd. Izometryki mają swój retro urok, natomiast takie coś wywołuje bardziej zgrzyty niż westchnienia. Zobaczymy, może historia to wszystko podciągnie.
Mam nadzieję, że chociaż ostatni sezon TWD będzie ukończony. Niedawno wystawili pełny terminarz, więc większość powinni mieć zrobioną.
Szkoda, że nie ujrzymy kontynuacji Wolf Among Us. To była ciekawa przygodówka.
Gra faktycznie jest mega nierówna. Czasem miałem wrażenie, że gram w arcydzieło, czasem dziwiłem się jak można to było tak spartolić. Widać, że na pewne rzeczy nie starczyło czasu/budżetu i zostały niedopracowane. Wciąż sporo błędów, wiele z nich wybija z klimatu. Ogólnie jestem zadowolony i nie żałuję wydanych pieniędzy, ale też pozostaje niedosyt że mogło być dużo lepiej. Szczególnie, że mimo swobody eksploracji, ponowna rozgrywka nie ma większego sensu, bo w kluczowych momentach główny wątek jest bardzo liniowy.
Kolejna strzelanka od Beci. Fabuła dla pięciolatków, kolorowe karabiny i konfetti graficzne. Klimatu tyle co w opakowaniu po jogurcie.
Tak, to w dużej mierze powtórka z Banner Saga. Choć moim zdaniem jednak gorsza. Wizualnie bardzo ładnie, to znowu największy atut. Historia w BS wydała mi się jednak ciekawsza i bardziej angażująca.
Twórcy chwalą się wyborami, ale to wcale nie jest tak dobrze rozwiązane. Jasne, mamy multum mini-eventów w których możemy wybrać "zabij/negocjuj/uciekaj", ale to wpływa tylko na rezultat w postaci kontuzji/surowców. Brakuje ciekawych wyborów w samym głównym wątku, który idzie bardzo liniowo.
Walka w porządku, chociaż plansze trochę za małe. Co do poziomu trudności, to największy problem jest z "pożywieniem" i tutaj moim zdaniem balans jest słaby. Za pierwszym razem ciężko przetrwać całą wędrówkę. Ja kupowałem wszystko od każdego napotkanego handlarza, a i tak mi brakuje na kontynuowanie przygody i muszę kombinować z ponownym wczytywaniem i wydarzeniami losowymi.
Trzeci epizod strasznie rozczarował. Zrobiony jakby na szybko, po łebkach. Nie wywołał u mnie większych emocji - jedynie zagranie z telefonem przy creditsach było niezłe. Decyzje również nieszczególne, mam wrażenie że coraz bardziej to zlewają. Myślałem, że będzie lepiej, a tak to całość na jakieś 7/10.
Cieszy mnie, że nadchodzi sporo ciekawych izometryków. Dają one nadzieję na powrót RPGów z ciekawą fabułą i postaciami. W przeciwieństwie do akcyjniaków od największych studiów, które traktują gracza jak kretyna. Hack'n'slashy nigdy nie brakowało, ale dopiero ostatnie lata znalazły coś dla miłośników klasycznych RPG.
Gra byłaby naprawdę dobra, ale do najlepszych jRPG brakuje jej dobrej i wciągającej historii. To zawsze cechowało gry tego typu - były liniowe, lecz pełne cutscenek i relacji bohaterów. Battle Chasers udało się stworzyć przyjemny system walki, ale na więcej już nie starczyło chęci/pieniędzy.
Śmieszy mnie to, że twórcy próbowali się odciąć od błędów Inkwizycji... po czym wypuścili grę z tym samym szambem. Multum nudnych misji, latanie ze skanerem jak głupi, zero pomysłu. Do tego te spaprane animacje postaci (na ruch ust nie da się patrzeć). Naprawdę sądzili, że wystarczą ładne widoczki i "flirtowanie" z kim popadnie? Ta firma potrzebuje gruntownej przemiany.
Muszę przyznać, że twórcy odwalili całkiem profesjonalną robotę. Normalnie nie jest fanem ani pixelartów ani sidescrollówek, ale Dex wygląda naprawdę ładnie. Klimat, dubbing, sporo RPGowych smaczków. Walka trochę kuleje, ale naprawdę warto zagrać.
Masquerada to bardzo przyjemna gra. Liniowa, w walce często chaotyczna, ale urzeka oprawą audiowizualną. Pełny dubbing, specyficzny klimat, ciekawy świat, piękna muzyka.
Ukończyłem całość i gra jest dobra, momentami nawet bardzo, ale pozostawia też spory niedosyt. Kiedy już człowiek zaczął się wkręcać w cały świat, to nastaje trzeci akt, który poza kilkoma walkami (całkiem ciekawymi) jest krótki i mało oferuje pod kątem fabularnym. Nieliniowość historii zazwyczaj wpływa na długość głównego wątku i tutaj poszło to trochę za daleko, szczególnie, że dużo jest trywialnych wyborów typu "oszczędź/zabij". Gdyby trzeci akt był wielkości drugiego z kilkoma twistami, to byłby to potężny cRPG.
Co do moich wyborów, to z głównych rzeczy:
spoiler start
bratałem się z Chórem, zabiłem Ashe'a, sędziego przekabaciłem na swoją stronę, a na koniec poświęciłem towarzysza (Zwrotkę), żeby przejąć kontrolę nad Głosami Nerata (ciekawe rozwiązanie). Ogólnie wyszło interesująco.
spoiler stop
Ogólnie Tyranny miało ciekawszy świat na papierze, ale PoE było jednak dłuższe i lepiej dopracowane (pomimo mnogości sztampy fantasy)
Fabuła jednak trochę rozczarowuje. Większość decyzji "oszczędź/zabij", mało tu szarości i naprawdę trudnych dylematów bez dobrych opcji. Szkoda, widocznie zabrakło odwagi.
Reszta całkiem spoko, podobają mi się umiejętności łączone i tworzenie zaklęć.
W grze jest zdecydowanie za dużo grindowania poziomów. Earthlock bardzo chciałaby być jak Final Fantasy, ale zamiast skupić się na opowiadaniu ciekawej historii, to zmusza nas do ostrego farmienia przed każdym bossem. Szkoda, bo oprawa audiowizualna całkiem przyjemna.
Największym mankamentem jedynki była fabuła. Początek był obiecujący, ale szybko okazało się, że kolejne mapki działają według tego samego schematu działań. Po prostu nie wciągało. Mechanika bardzo fajna, więc jak wymyślą ciekawą opowieść to spokojnie będzie RPG roku.
Otoczenie ładne, ale animacje i wygląd twarzy bardzo przeciętne, niewiele poprawili. Faktycznie zalatuje też gonieniem za znajdźkami, ale jeszcze zobaczymy. Takiego szamba jak w Inkwizycji chyba nie powtórzą.
Twórcy trochę przeginają z tym ucinaniem fabuły. Rozumiem, że chcą kontynuować sagę, ale jedynka wyszła ponad dwa lata temu i jeśli trójka też ma tyle zająć to powinny bardziej związać finał.
Co do reszty, to w zasadzie to samo co w jedynce. Fabuła dobra, chociaż liniowa (pomimo pozornych wyborów). Walki dają radochę, chociaż mogłyby być bardziej zróżnicowane. Na największe pochwały zasługuje oczywiście oprawa audiowizualna - znowu jest pięknie. Twórcy powinni być przykładem dla wszystkich mniejszych studiów, które na siłę wchodzą w 3D i nie mając odpowiedniego budżetu wypuszczają obrzydliwe, niezoptymalizowane kloce.
Zgadzam się z użytkownikiem CyberTron. Gra na początku ładnie wygląda, ale szybko okazuje się, że twórcy zaserwowali nam totalnego pustaka. Lokacje zrobione jak tanie koreańskie MMORPG - zabij 10 dzików, przynieś 10 ziół, zdobywaj tereny (biegnij przez puste pół mapy i wciśnij X). Deweloperzy chwalili się obszerną rozgrywką, ale zapomnieli dodać jakiekolwiek życie do ładnych widoczków. Nawet zlali NPC od zadań i stwierdzili, że równie dobrze można pieprznąć list na ziemię... Do tego 3/4 pobocznych bez cutscenek. Walka nawet ok (jako nietaktyczny akcyjniak), chociaż brak ciekawych umiejętności i ekwipunku (np. zbroje - kpina! prawie wszystkie wyglądaja tak samo).
Główny wątek broni się pewną epickością, ale jest krótki i bez większych twistów. Główny bohater do zapomnienia, typowa tekturowa postać Bioware bez charakteru i jaj.
Najbardziej podobały mi się walki ze smokami, powrót Morrigan (najlepsza postać z całej serii) i może epizod z Pustką. Niemniej ciągle powraca nieodparte wrażenie, że autorzy zrobili sobie z graczy jaja i wydali produkt, który broni może 1/10 zapowiedzi.
Pograłem kilka godzin i jak na razie jest baaardzo przeciętnie. Grafika jest ładna, ale rozgrywka szybko się nudzi. Tylko skrawek świata Tolkiena, ciągłe powtórzenia z Assasins Creed, mało klimatu, zadania trywialne, główny bohater pozbawiony charakteru. Można polatać po mapie i się potłuc na kilka sposobów, ale tytuł poza ładnymi filmikami nie oferuje wiele.
Moim zdaniem ta formuła już się wyczerpała. PB powinna postarać się o ciekawszy pomysł na świat. Piraci, wyspy i vodoo przejadły się już po jedynce. Teraz gra po prostu nudzi, podobne postacie, podobne zadania. Potrzeba trochę świeżości.
Gra dosyć ciekawa, dialogi i interaktywny świat robią mocne wrażenie. Jeśli chodzi o minusy, to moim zdaniem strasznie słaby interfejs - mało intuicyjny, toporny, uciążliwy. Praca kamery również słaba.
Mam nadzieję, że fabuła nie zawiedzie.
Gra jest co najwyżej solidna. Grafika mnie aż tak nie rusza, natomiast fizyka świata to kompletna kpina. Nie wiem kto to projektował. Bohater sztampowy, brak realnej charakteryzacji. Fabuła w porządku, ale bez rewelacji. Ubisoft nie przetarł żadnych nowych szlaków.
Ciekawe co tam Spidersi wykombinowali. Jak zwykle mają ładny silnik graficzny, ale też często wydają gry niedokończone, po prostu średniaki. Mars War Logs skończył się nim się zaczął, wcześniejsze tytuły też nie wykorzystały potencjału. Mam nadzieję, że tym razem porządnie usiedli nad tytułem.
Zbyniu, akurat fabuła jest dla mnie najważniejsza. Tutaj jednak jest infantylna, na maksa schematyczna. Gra jest zrobiona na kolanie.
Gra mocno średnia. Słaba grafika, uproszczone do granic możliwości tworzenie bohaterów, nudne zadania. Tytuł niczym nie przyciąga, zero klimatu, zero ciekawych rozwiązań
Przeszedłem całość. Krótkie podsumowanie:
Plusy:
- Muzyka!!!!! fantastyczny soundtrack
- Piękne grafiki, mocny klimat, ciekawy świat
- Motyw utrzymania swojego klanu w jak najlepszej formie
- Decyzje w trakcie gry, często z niespodziewanymi efektami
- Interfejs walki (przejrzysty), animacje podczas walki
Minusy:
- Dosyć mało jednostek, umiejętności
- Mogłoby być więcej dubbingu
- Brak zadań pobocznych - sam pomysł "ciągłej wędrówki" jest ok, mimo że odbiera swobodę, ale np. w miastach mogli zrobić jakieś questy
- Raczej "na raz" (są wybory, ale ciąg wydarzeń pozostaje)
Ciekawa pozycja i mam nadzieję, że wyjdą kolejne rozdziały
Również polecam, bardzo ciekawa pozycja. Świetny klimat, cudowna muzyka, kilka naprawdę interesujących rozwiązań. Brakuje mi trochę większej różnorodności wśród jednostek, szkoda, że nie można samemu sobie ukształtować postaci. Ogólnie jednak warto, grafiki śliczne.
Gra niestety całościowo jest mocno średnia. Początek jest obiecujący - dobra grafika, ładny świat, obiecująca fabuła. Jednak tytuł nie spełnia oczekiwań. Lokacje są cały czas podobne, nie ma w nich życia, nie mamy ze światem żadnej interakcji. Walka po jakimś czasie też staje się wtórna i w ogóle nie bawi (+ irytujący przeciwnicy, ciągle ci sami). Fabuła gimnazjalna, bez żadnej głębi - i nie chodzi o liniowość, a o samą historię. Ogólnie można pokopać z nudów, ale w gruncie rzeczy rozczarowanie i nic nowego. Zmiany pamięci są ciekawym pomysłem, ale to za mało.
Skończyłem Bioshocka i moim zdaniem gra jest bardzo dobra, ale to nie jest poziom, który jakoś odstaje od reszty ostatnich tytułów.
Najbardziej przyciągnął mnie klimat i na początku wykreowane miasto zrobiło na mnie duże wrażenie. Niestety wchodząc w kolejne, mniejsze lokacje, już tak dobrze nie było. Pojawiała się wtórność i brak życia, ciekawych scenek. Trochę rozczarowały mnie też poboczne postacie - były strasznie słabo zarysowane, w zasadzie żaden przeciwnik nie zapadł w pamięć. Mam wrażenie, że twórcy tak bardzo skupili się na Elisabeth, że zapomnieli popracować nad resztą. Szkoda, bo stylistyka sprzyjała wykreowaniu kilku ciekawych 'wariatów'.
Fabuła na plus, chociaż mocno ocenę podciągnęło zakończenie. Do końcowych ~10 minut nie było tak dobrze.
Walka fajowa, dużo możliwości rozwalenia przeciwnika. Muzyka miód.
Ogólnie jestem zadowolony, ale nie zmieciony z fotela :) Z klimatu mimo wszystko więcej wyciągnął Dishonored,
a w kreacji wrogów króluje Far Cry 3.