Graficznie nie komentuję. Okropnie pod kątem usability, jeden news na ekranie i przeklikuj się przez ten gąszcz.
Pierwsze dwa odcinki oglądałem z dużym kredytem zaufania, szczególnie gdy nawet nasi yutuberzy zachwalali pod niebiosa. Kolejny odcinek mnie znudził a następne na czele z ostatnim wywaliły skalę zażenowania w kosmos. Narzekałem na Romulusa ale z perspektywy Obcy Ziemia to małe arcydzieło.

Nie umiesz przyjąć do wiadomości zdania innego od tego które masz w głowie? Gra może się nie udać, może być kiepska po premierze, może nawet nie dożyjemy tej premiery. I co z tego, po prostu nie graj i nie nazywaj ludzi idiotami, bo się dobrze bawią w tej niedorobionej grze i ośmielają się to napisać.
Widzisz ile osób skomentowało newsa negatywnie? Widać większości się nie podoba. Jednak nie napisałem pod każda wypowiedzią swoje 3 grosze. Po prostu rozumiem, że nawet jak ktoś nie grał, nie widział to się musi uzewnętrznić i opluć jak jest okazja.
O "ukończonym" Starfieldzie, no man sky, Space Engeeners albo nawet elitce też można polemizować co do stanu jej ukończenia zgodnie zapowiedziami. Zabawa na powyższych nie odbiega od tego co można dostać z gry w Star Citizena. I mówie o zabawie a nie o pochwalaniu wiecznej alphy, strategii Robertsa i jego bajkopisaniu. I dla odmiany dodam screenek z Elite, nikt mi za to nie zapłacił, mam to się dzielę z tymi co mają ochotę obejrzeć.

Gra jest ogromna, skomplikowana, przytłaczająca. Często traktuję fazę alpha jak bardzo długi tutorial, by się wszystkiego nauczyć. Kiedyś było kiepsko, wywalało co chwilę, ale od dłuższego czasu to się poprawiło. Teraz można się bawić w wiele różnych dopracowanych aktywności i czuć, ze projekt zmierza w dobrym kierunku. Że powoli to wiadomo, że ciągną kasę ok, ale nie musisz niczego kupować jak nie masz na to ochoty. I ogólnie nie chce mi się tłumaczyć z tego że ktoś gra i się dobrze bawi.
Lubię gry kosmiczne. Mam setki godzin w Elite Dangerous, x4, nms, dcs, space engeeners, avorion, empyrion itd. O każdej z tych gier, z których większość to przecież ukończone pozycje, można by coś zarzucić. Tu mało detali, tu kiepski edytor, tu rozwój przez wiele lat itd. No ale bawisz się tym już teraz i chyba o to chodzi.
Jeżeli czujesz że to scam i ktoś nie zasłużył na Twoją kasę to nie dawaj. Nie robi wrażenia na tobie pomysł/ui/ grafika to odwróć głowę w innym kierunku, na pewno znajdziesz coś dla siebie.

Gram z przyjemnością w alphę. Bronię tego produktu od lat, są gameplaye, można sobie pooglądać jak to wygląda, wyrobić zdanie. Dla mnie gra jest nieskończona i posiada błędy, jak to alpha. Ale przy tym co jest zrobione nazwałbym ekipę może nieudolną, powolną, amatorsko wymyślającą koło od nowa ale na pewno nie są scamerami. Wystarczy spojrzeć na rozmach projektu, to po prostu porwanie się w motyką na słońce.
Są prezesi jedynie od siedzenia na stołku oraz tacy co wyznaczają nowe drogi. Hauser zawsze sprawiał wrażenie gościa, który wie co mówi. Trzymam kciuki.
Możliwe że Krafton nie obserwował jak wyglądał wczesny dostęp subnautica. Ta gra prawie powstawała na oczach graczy, wszystko było co jakiś czas dobudowywane, rozszerzane. W Bellow Zero były widoczne wszędzie white boxy - makiety czegoś co będzie kiedyś dodane. Wyglądało to amatorsko i źle ale ludzie już grali i się cieszyli. Być może nasi twórcy myśleli, że wydadzą grę ea w podobnym stanie i jak to szefowie Kraftona zobaczyli to się złapali za głowę. W Korei miska ryżu i zapitalasz, a nie robisz sobie powoli przy kawce i wracasz do domu o 15.00.
Niestety nie wystarczy mieć licencji znanego tytułu żeby zrobić dobrą grę. Wyrzucenie mózgu operacji źle rokuje. No ale poczekamy zobaczymy jak będzie.

Dobra gra, z czasem do dopieszczenia i będzie ok. Poprzednik czyli Monster Hunter World jak dla mnie eksploracyjnie ciekawszy ale i tak widzę, że nowa część jest nowocześniejsza i ładniejsza. Dla mnie jedna z najlepszych produkcji ostatniego czasu. Stosunek zabawy do wydanej kasy korzystny. Ogólnie nie hejtujmy niczego w Internecie będziemy zdrowsi.

Zagrałem chwilę w demo i potem gościnnie z godzinę na pełnej wersji. Graficznie ciekawie, fajnie kołysze się trawa, wykonanie samochodów na podobnym poziomie jak u poprzedników, czyli ładnie ale bez szału. Pojechałem w misji po transformator i cały początkowy czar zaniknął jak uderzyłem pojazdem w przeszkody by je położyć i zrobić sobie drogę wyżej. To w końcu mamy realizm, czy może to nowa wersja micro mashines w 3D? Reszta ok, szczególnie jak ktoś męczy się z wyzwaniami w trudnym terenie Snowrunnera. No i mimo wszystko lepiej niż słabe Expeditions.

Smutne, na szczęście nieobowiązkowe, dobrze że ludzie protestują. Nie zalała ich ta chciwość zupełnie, dopiero w 99%. Ale z drugiej strony spróbujcie pograć w Eve Online, zaskoczycie się na jak niewiele wystarczą 2 stówki. W Star Citizena idzie pograć miliony godzin nie wydając więcej niż na pakiet startowy. Ostatnio gra działa wyjątkowo dobrze, stabilnie, bez najmniejszych problemów śmiga 120 kl 4K ultra z dlss (*ale nie w miastach, tam spada do 30 klatek). Trochę ostatnio się zmęczyłem wykonywaniem misji i statek odpoczywa w hangarze, a ja z nim. Czekam na przypływ mocy ;)
Gra wygląda ok, może kupi się jak stanieje. Po co to wielokrotne informowanie o wyimaginowanych sukcesach na każdym polskim portalu o grach. Nikt nie chce upadku ubisoftu ale tak nie zaklną rzeczywistości. Trzeba realnej sprzedaży i kasy na koncie.

Przydało by się lepsze oświetlenie ale ogólnie artystycznie jest ok. Interfejs jak dla mnie bardzo przyjazny, wszystko mi pasuje. Potwory i walka perfekt. Jedynie czego mi brakuje to większego zróżnicowania, wielu przejść, ciasnych korytarzy, jak w World, żeby można było sobie połazić między starciami. Może gdzieś dalej to wróci, póki co jest mniej klastrofobicznie i to na minus.

Pograłem, nie ma tragedii ale jak ktoś oczekuje zabawy jak z mudrunnera to się rozczaruje. Irytujące sterowanie i nawalone ikonek i podświetleń do przesady.
Niepotrzebnie rockstar panikuje, przeróbka gta4 jeszcze jakoś wyglądała ale na to szkoda splunąć. Ktoś nad tym się napracował to niech sobie udostępni, trochę ludzi odpali i się temat skończy.
W sumie sami zgilotynowali się tą grą konkursowo. Przy okazji prośba do gol o nie włączanie autoodtwarzania filmów z dźwiękiem z dupy w treści newsa, bo zrobicie z tym serwisem podobnie.

Są okresy próbne to potestuj. Najnowsza wersja z problemami ale mimo wszystko jest na plus. Ja przelatałem kilka tys. godzin. Jest zabawa.

Nie trzeba do wszystkiego podchodzić na mega smutno. Teraz większość tytułów kuleje na premierę, a czasem i dużo dużej. Mam milion innych gier do pogrania, rzadko młócę coś nieprzerwanie. Star Citizen zbliża się do przyjemnego doświadczenia, nowe funkcje, stabilne serwery, sukcesywne czyszczenie bugów i tuningowanie engine. Przelot z miejsca na miejsce to raz epickie doświadczenie, ale bywa czasem irytującą podróżą w poszukiwanie sensu tego wszystkiego. Bezkrytyczny zachwyt to za dużo, przydaje się właściwa ocena po zagraniu dłużej niż 10 minut. Powierzchowny kontakt nie pomoże w tym, by ocena miała jakąkolwiek wartość.

Jak dla mnie artystycznie przepięknie i klimatycznie. Na minus jedynie wczesna wersja, do zoptymalizowania w przyszłości, bo spadają klatki przy szalejącej pogodzie i procek mocno pracuje.
Jest dodatek z farmą do Snowrunner. Może za 10 lat dodadzą tego typu fizykę, bo tam wygląda to cudnie.

Będą darmoloty to warto spróbować, bo nie ma drugiej produkcji o takim rozmachu. W polemiki wolę się nie wdawać, bo każda strona ma swoje racje. Niemniej od 2018 r grałem tysiące godzin i nie jest to dla mnie czas stracony.
Pracowity i inteligentny twórca, prawie każda produkcja na poziomie. W Fable 2 mogłem grać bez końca. A te jego bajki to raczej wywołują uśmiech politowania niż złość.

Cała gra jest i dobra i zła. Pół na pół. W połowie zrobiona na kolanie, a dalej posklejana z różnych nowości. Taki tasiemiec. Główka ciągle taka sama i dochodzą nowe segmenciki. Pomysły gameplayowe są ok. Nawet jeżeli w dużej części opierają się na grindzie. Szkoda, że sterowanie pojazdami jest koślawe i cały interface niezgrabny. Gdyby nms nie robili amatorzy i zdecydowano się na odrobinę poważniejszą grafikę to myślę, że byłby to hit stulecia. A tak pykło tylko marne 400 godzin.

Ja tam świetnie się w tym "oszustwie" bawię. Darmoloty są za parę dni, można sprawdzić przez tydzień bez kupowania, a także nie kupować do premiery. Proste.

Czy ja wiem czy zlali? To jest produkt kompletny, może skostniały i mocno przestarzały ale klimatyczny i wysoce grywalny. Do zabawy ma uczciwe systemy (w przeciwieństwie do EVE, w które trzeba inwestować nieprzerwanie). Te skórki za arx czy statki wiele nie zmienią, nie jest problemem zarobić na to zwyczajnie sobie grając. Jedynie przyznaję, że ja może i za bardzo uwierzyłem, że otrzymane pieniądze zainwestują w usprawnienie gry. Tu mnie macie ;)
Niech zbiorą trochę kasy, powinni tak od razu. Jak będzie większy dochód to i rozwój gry może stanie się szybszy i bardziej widoczny. Ja kupiłem wszystkie dodatki i nie żałuję, bo Elite to kupa zabawy. Dla mnie liczy się jedynie Star Citizen i Elite, cała reszta to tylko udawanie space sima.
Snowrunner to gra doskonała, oczywiście jak ktoś lubi te klimaty. Expeditions ciężko ocenić, za dużo błędów wczesnego dostępu, czy jak tam zwać tę premierę. Wszystko kuleje, szczególnie irytuje interfejs, te durne oznaczanie misji i w ogóle za dużo elementów typu domyśl się. Tekstury gór wyglądają z bliska jak z ps2. Nie wiem czy to miała być stylizacja komiksowa czy coś się nie dograło. Na papierze pomysł na rozgrywkę był świetny, gra wyszła zabugowana, fizyka jak zabawki a nie ciężkiego pojazdu, nawet drona potrafili zepsuć. Mało to wszystko zabawne na ten moment. Liczę że połatają, poprawią i za pół roku będzie to strawniejsze ale chyba rewelacji nie ma się co spodziewać.

Ciekawa pozycja ale nie bez wad. Pasowałoby poprzeplatać ten zestaw plag egipskich dłuższymi momentami spokoju i eksploracji i podziwiania jakiś lepszych widoczków. Dużo rzeczy się trzeba domyślać, nawet nie ze względu na angielski, czasem jest po prostu nieintuicyjnie coś przemyślane. Większość lokacji do których trafiłem i zawartych w nich obiektów powtarza się w kółko, co z czasem nuży. Pomysł na interakcję z samochodem za to świetny, tunning, naprawy, serwisowanie. Prowadzenie, a nawet samo uruchamianie pojazdu jest przyjemne i uzależniające.
Gra dla fanów zbieractwa, craftingu, wałęsania się po mapie. Dosyć amatorska i toporna ale ma swoje dobre strony. W zespole to jeden z fajniejszych zombie-survivali. Warto sprawdzić na wyprzedaży.
korekta: od początku bowiem, czyli od 13 grudnia 2023 roku, funkcjonuje w ramach tzw. wczesnego dostępu
Fallout 4 to jakieś 250 godzin może nie samej gry, po prostu łażenia tak o dla klimatu. Fallout 76 kilka godzin i brak chęci na więcej. Nie grałem po dodaniu misji więc oceniam grę przed tym okresem. Samą grę dostałem gratis do kubka czy jakoś tak, za grosze.
Super klimacik, gierka próchno i drewno ale takie klimatyczne antyczne ;). Dzięki za pracę przy tłumaczeniu.

Dla tych którzy odbili się od Starfielda polecam wycieczkę po kosmosie ze Star Citizen. Są problemy techniczne i wymagania sprzętowe z kosmosu ale za to dostajemy niezapomniane wrażenia z eksploracji.

Ok, za drugim razem poszło szybciej ale komp ciepławy. Początek zupełnie jak z zeldy. Wygląda to ciekawie ;)
Też zamrażam Starfielda na jakiś rok, bardziej tu liczę na moderów niż na Betthesdę.

Wolfier - po prostu opinia po 30 godzinach ziewania, zabawy takiej sobie, z umiarkowanym zadowoleniem. Bo Starfield to gra nierówna i ma swoje momenty. Te niedoróbki sprawiają, że jest jak z nową dziewczyną. Niby fajna, ma co trzeba ale puder i nowe ciuchy nie ukryją że jest już dawno po czterdziestce. Tak czuję Starfielda. Pogra się ale to bolesny kontakt. A Skyrim 400h, Fallout 200h. Dla mnie magia Bethesdy ograniczyła się do nieudolnego skopiowania / zreskinowania tych klasyków. A Star Citizen - sam zobacz i porównaj. Tu przynajmniej jest nieustanny rozwój.

Nie jest niegrywalna, bo mam 30 ponad godzin i tylko 10 godzin z tego to loadingi, reszta to momentami kwaśna ale dobra gra.

Po premierze Starfield zyskał w moich oczach Baldur 3 (jakie tam są doskonałe dialogi!), Star Citizen (całokształt - pomysł, wykonanie świata, podróże statkiem), No man Sky (za latanie, jeżdżenie, łażenie mechami, łodziami podwodnymi, za porządny jetpack), Skyrim, Fallout 4 (za spójną, obszerną niepociętą i ciekawą mapę świata), Cyberpunk (za technologię, grafikę, poziom zrealizowania dialogów, fabułę). I tak można by wymieniać i wymieniać bez końca punktując kulejące technikalia Starfielda. Niemniej gram po 10 godzin dziennie od kilku dni i ledwo kilka planet odwiedzonych. Liczę na moderów, by wyciągnęli dzieło o dwa oczka w górę, żeby to przestały być chwiejne wrażenia.
Ja bym chciał wiedzieć przed zakupem, w których punktach marketing wywaliło w kosmos.
Zastanawiałem się nad tym jakiś czas temu i wydaje mi się, że nie chodzi o pieniądze. Wystarczy spojrzeć co z gta V robią na PC moderzy. Boją się im dać nowe narzędzia do zabawy czyli raytrace, bo szóstka mocno zblednie i wtedy może nie każdy kupi. Hmm, wyszło że jednak o kasę chodzi.
To są różne gry i różna przyjemność z nich płynie. Bardzo lubię pośmigać sobie czasem na Star Citizenie . Doceniam pomysły na uniwersum, ogrom pracy i fantazję grafików, to chyba najbardziej mnie bawi. Filmowy klimat i mini detale. A Starfield to jak Fallout na sterydach skrzyżowany z No Man's Sky. Będzie mniej poważnie i wyczuwam znacznie więcej zabawy. Ale innej zabawy. Więc nie przekreślam niczego, ze star citizenem mi się nie spieszy, kupiony i gram kiedy najdzie ochota.

Można wrzucić kasę raz i czekać. Ja bawię się dobrze. Choć można powiedzieć, że ta zabawa jest chwiejna emocjonalnie. Nowości poskutkowały polepszeniem wizualnym i lokacje nabrały klimatu ale spadły klatki. Teraz łypię łapczywie oczkiem na nadchodzącego Starfielda i w oczekiwaniu nań testuję sobie moje ostatnie odkrycie - starsector.
Ta klamka low poly, wszystko dzieje się tak powoli i rwie się ekran jak szalony. Grafika lepsza niż na poprzedniej prezentacji.
Pamiętam jak w pierwszej firmie, w której pracowałem zarządzono obowiązkową pracę po godzinach. Wtedy byłem młody, arogancki i z głową w chmurach, więc powiedziałem to sobie pracujcie i lazłem do domu. Teraz jak człowiek pełny zobowiązań to pewnie by tyrał ze wszystkimi.
No cóż przegięli ostatnio z serwerami, nie dało się włączyć gry przez miesiąc. Uczę się cierpliwości każdego dnia, dla tej gry myślę, że warto ;)

Ja tam przesiadłem się jakiś czas temu na ats-a. Po dodaniu wszystkich dlc, kilku modów i reshade zabawa jest świetna. Beta przetestowana z wynikiem pozytywnym ;)

Gra jest ciekawym prototypem mnie odrzuciła głównie niedbalstwem. Bo i owszem jest spory świat i można sporo pozwiedzać ale to wszystko jak poukładane w 5 minut bez ładu i składu. Kilka domków wklejonych w prawie symetrycznym boxie robi za miasto na planecie. Dookoła miasta jakaś niepoukładana przyroda bez większego ładu, składu i sensu.
Opuszczając to smutne pełne ludzkich manekinów miejsce dostajesz sie do pojazdu gwiezdnego. By wskoczyć w nadświetlną wduszasz klawisz akceleracji przez 10 sekund i ładuje się toto jak stara lokomotywa. Bach biały ekran, darujemy sobie niepotrzebne widoki podczas przelotu i jesteś w kosmosie. Jesteś, bo właśnie dowiedziałeś się że musisz zapracować na swój rodzinny honor, przebijając się przez koślawo napisane dialogi w koślawych okienkach, czytane przez AI. Pora na ekscytujące walki. Możesz latać ale łatwiej po prostu stać w miejscu i strzelać do wszystkiego co się rusza, po co niepotrzebnie tracić czas na karkołomną akcję. Namierzasz i czekasz aż broń się zagrzeje, przełączasz na inną i dawaj aż do efektownego w cudzysłowie wybuchu. I tak z każdym pozostałym wrogiem. Muzyka 100% głośność, żeby podkreślić super ważny moment.
Potem kolejna akcja na ziemi. Ułożenie kamery mamy na ramieniu. Żeby było łatwiej kamera jest w narożniku ekranu. Można przełączyć z prawej albo lewej strony. I tak i tak niewygodnie, nic nie widać. Spawnują się i wybiegają prosto głupie do bólu kosmusie, których rozgramiasz po 10 sekundach metodą na rambo, bo nic nie widać. Zbierasz bronie. Wszystkie one przyklejają się do twojego ludka, który szybko wygląda jak bożonarodzeniowa choinka. No i lecisz do kolejnego miejsca czytać jakieś gwiezdne historyjki walcząc z ui.
Jako tako najlepszy z tego całego dziadostwa jest mining. Do asteroidy trzeba podlecieć na odległość kilku metrów, by czarodziejsko przeobraziła się we właściwa skałkę z minerałami (zupełnie inna forma i kształt). Wg autora w kosmosie istnieje jakaś anomalijna odmiana grawitacji więc meteoryt ma górę, po której można chodzić i boki, z których spada się w przestrzeń kosmiczną.
Wydobywać można ręcznie lub z pomocą drona i różnych miniaturowych urządzeń. Fajne pomysły ale zrealizowane o tak sobie, że się szybko odechciewa mimo początkowego zauroczenia. No bo laser jest nieintuicyjny, w ogóle nie trafia w celownik, tylko gdzieś koślawo bokiem. Minerały wyskakują co jakiś czas, trzeba je wciągać odkurzaczem. Takie to dziwne, nieporadne, nieudolne. Jak przełączę się na drona to już niczego w grze nie da się wywołać, menusy przestają działać, nie wiesz co i ile wydobywasz, nie spojrzysz na mapę itp.
Raczej nie oczekuję, że z tej mamałygi powstanie coś doskonałego. Chciałbym się mile zaskoczyć, bo na pewno warto podkreślić, że coś tu jest ciekawego z potencjałem i autor pracuje na pełnych obrotach. Kolejna duża aktualka zapowiedziana za tydzień i zobaczymy jak sie wszechświat zmienia. Obawiam sięże wyruszył z motyką na słońce. Ale do odważnych świat należy, ja się skusiłem i choć marudzę to będę sprawdzał i obserwował postępy. Bo kierunek dobry ;)
To bardzo toporna, okropna parodia produktu. Samo sterowanie, w ogóle wszystko co pojawia się na ekranie jest pokraczne i niedorobione. Serce i praca jest włożona ale nie zastąpi rzeszy specjalistów.
Zagrałem zaciekawiony i pierwsze chwile z grą mocno mnie zniechęciły. Spróbowałem raz i jeszcze, żeby zobaczyć co tam w tym takiego wspaniałego. I pyk i zassało, bo słabe są tylko te pierwsze chwile zagubienia. Całość sprawia wrażenie gry dobrze przemyślanej, surowszej, choć także szlachetniejszej w odbiorze od jej naśladowców w postaci świetnego rimwold i setki mniej i bardziej udanych klonów. To fakt, że interfejs pamięta chyba początki stulecia i wypadałoby zatrudnić kogoś kto rozumie nowoczesne rozwiązania w grach. Ten archaizm przykrywa radocha odkrywania kolejnej warstwy pomysłów i samodzielnego ogarnięcia czemu coś tam znowu nie działa. Mnie managing kopania lochów i sprzedaży szlifowanych precjozów na ten moment bawi, a przygody i piszące się historie śnią się po nocach ;)

Im więcej siedzą i gadają tym mniej efektów. Wiesiek zmodowany na screenie sprzed 2 lat obok.
Pograłem chwilę w demo. Poświęciłem tak z pół godziny by spisać wszystko co kulało i wysłać opinie do twórców. W zasadzie to wszystko kulało. Więc pewnie nie ma marketingu, bo zabrakło developingu ;)
Ja bym jednak zgodził się z T_bone w kwestii ubogiego systemu wspomagania związanego z lotem. Mikro ikonki to trochę mało do orientacji. Zauważyłem, że gram mocno na czuja i element hamowania / lądowania odtwarzam z pamięci, a nie dzięki przyrządom. Brakuje np. podobnego wskaźnika jak w Elite pokazującego jak ustawić pojazd by nie wylądować bokiem. Ja nie lubię przełączać się w takich wypadkach na zewnętrzne kamery, bo czuje się lamersko. Więc zaczepi się czasem o ścianę hangaru lub wyląduje na kamieniu. Wcześniej brakowało mi przy lądowaniu trybu nocnego, też z Elite, obecnie skanuję po prostu kilka razy okolice, by się rozeznać. Liczę, że coś w tym względzie się za jakiś czas zmieni. A i ja nie włączam wszystkiego jednym przyciskiem, na początek zasilanie, potem silniki, odlot, podwozie itd - staram się dodać parę teoretycznie zbędnych rzeczy, by nabrało to większej immersji ;) I polecam Tobi5 żeby się lepiej rozglądać dookoła.

Myślę, że ocenianie kogoś negatywnie za to, że bawi się dobrze w jakąś grę jest bardzo niepotrzebne i chyba nikt nie prosił o taką ocenę. Są różne piękne dopracowane gry, a ja w nich zwyczajnie nudzę się po kilkunastu minutach. W Star Citizen też nie mam ochoty zanurzać się godzinami, bo to w dużej części niedorobiony prototyp. Posłużę się więc porównaniem. W eve górnictwo polega na tym, że wskakujesz do odpowiednio zafitowanego statku, najlepiej lepszego urobku, z obowiązkowym abonamentem omega za jedyne 70 zł miesięcznie i 3 miesiącami wbitych skili. Na każdym ekranie masz możliwość dokupienia wirtualnych diamencików żeby coś tam sobie przyśpieszyć. Teraz gameplay - klik oddokuj, klik wybierz pole asteroid, klik zeskanuj okolicę, klik na wybrane złoże i czekamy 15 minut obserwując czy coś nie podleci, by w 3 sekundy rozwalić pojazd za ciułaną przez miesiąc kasę. To najbardziej emocjonujący moment. Jak zapełni się ładownia wracamy do stacji i sprzedajemy urobek lub jeżeli są odpowiednie skile by się to opłaciło przetwarzamy. Koniec cyklu. Lasery róznią się w zasadzie szybkością pobierania składnika. Te lepsze to miesiąc czekania na wbicie skila. W Star Citizen póki co płacisz raz i w alflie przetestujesz bez finansowego uszczerbku choćby milion zderzeń z asteroidą. Więc utrata statku zaboli jedynie jak masz dużo osprzętu, bo ten się niestety nie odrodzi po zniszczeniu. Jest sporo podobieństw w kwestii wyruszania ze stacji i dostarczenia materiału. Tu jednak nie wystarczy kliknąć na asteroidę. Trzeba wybrać odpowiedni sprzęt, który wpływa w dużym stopniu na sposób wydobycia. Odpalenie lasera rozpoczyna wydobycie, a w zasadzie minigrę, w której trzeba uważnie obserwować parametry wskaźników i mieć trochę wyczucia, by przy okazji nie zezłomować swojej jednostki. Podstawowy laser jest bardzo trudny do opanowania i ciężko wydobyć nim cokolwiek sensownego. Przy pomocy dodatkowych akcesorii i gadżetów można próbować okiełznać trudniejsze skałki. I takie wydobycie sprawia satysfakcję. Proces jest bardzo dopracowany, każdy laser ma inną wiązkę, delikatną, rozszczepioną, czy grubą i mocną. Skała się rozgrzewa i trzeba uważać, by nie przekroczyć krytycznych parametrów. Już samo szukanie odpowiednich skałek, przelatując nad planetą, używając 3 rodzajów skanerów to fajna zabawa. Potem lecimy do rafinerii i sprzedajemy albo przetwarzamy i zawozimy tam gdzie dobrze zapłacą. I nie klikamy na arkuszu excela, tylko wyłazimy ze statku i naszym ludkiem przemieszczamy się do centrum sprzedaży.

T_bone namówiłeś mnie swego czasu na dcs-a i odpalam swoje maszyny z zamkniętymi oczami. Super przyjemne. Dziękuję za zachętę. Może coś pomogę z tym Star Citizen. Nie wiem czemu Star Citizen Cię zadręcza bugami. Ja mam chłodny komputer 4K stałe 50 fps, rzadko coś się kaszani. Wyczytałem że trzeba mieć grę na dysku ssd, dopasowany procek do karty i można więcej ramu niż 16. Trzeba wyczyścić cache i trochę przymykać oko na drobiazgi. U mnie ludki nie stoją na krzesłach (choć czasem jak dużo ludzi na serwerze to i to się zdarzy), nie wypadam ze statków, nie wybuchło mnie nigdy coś z nagła bez powodu. Zwykle jak gram to mam niezapomniany spektakl jak z filmu sf. Monitor 40 cali 21:9 pomaga ;)
Nie lubię za bardzo arcadowych, wolę nieco symulacyjne. Nie wiem czy pytasz o serię X czyli x4. Jeżeli tak to jedynie jak jesteś cierpliwym masochistą to pograsz. Ja bawiłem się dobrze, choć grafika za wysokich lotów nie jest. Gwiezdne wojny kocham od dziecka ale ta strzelanka jakoś do mnie nie dotarła. Wolę space simy niż strzelanki, więc to czy podobne np Everspace 1/2 mnie nie wciągnęło.

To prawda, że gra irytuje drobiazgami. Niemniej idzie to w dobrym kierunku, jeszcze parę latek i będzie pięknie. Tak serio mówiąc, to biorąc pod uwagę gry kosmiczne czyli dodatkowo Elite, Eve Online czy inne pomniejsze tytuły za każdym razem widzę gdzieś kompromisy. Np w eve gameplay jest często iluzoryczny, jedynie pokazujemy gdzie lecieć i coś zrobić. To fajne ale to jest jak gra dla seniora. Często polega na obserwowaniu okolicy i w zasadzie wszystko samo się gra. W No man sky wszystko do bólu generyczne, powtarzalne, co jakiś czas urozmaicane ale to łatanie nieco nieudolne. Elite jakoś tam się broni, jeżeli nie wspomnimy o dodatku odysey. Jednak i tu szybko czujemy się jak w maszynie losującej ze słabą grafiką. W Star Citizen świat dla mnie jest dużo bardziej przekonujący, widać każdy pieczołowicie oddany detal. Statki mają mnóstwo szczegółów i dobrze się je prowadzi. Lokacje są ręcznie zmajstrowane, z uwzględnieniem nowoczesnych technologii. Nie powiem, to tempo jest rozczarowujące ale miło co kwartał oglądać postępy prac i nowe detale. Gra się coraz przyjemniej i coraz rzadziej spotykam ordynarne bugi. Mnie to leży.
Lubię kotki i gra ma swój styl i urok. Gameplay już dla casuala. Ziewałem po 15 minutach, bo ile razy można zrobić razy pod rząd rozejrzyj się / skocz.
Co ma piernik do wiatraka. Skyrim - 300h, Fallout 120h, Star Citizen pare setek już jest. Czekam na Starfield i dobiorę sobie do kolekcji gier kosmicznych. Mam dobre przeczucia ;)

Stałe 60 kl po najnowszej aktualizacji. Było 120 ale nie lubię jak temperatura procesora się zbliża do 80 stopni więc przyblokowałem. Jak ktoś lubi kosmiczne symulatory czy pseudosymulatory to jest to bardzo ambitny projekt warty uwagi. Systemy statków drobiazgowo przemyślane, statki zaprojektowane bardzo przekonująco. Frajer to tylko ten co gada żeby gadać i nie spróbuje ;)

Dobrze że gra jest już grywalna. W ogóle nie przeszkadzają samochody spawnujące się w budkach z hamburgerami, czy przechodnie z uśmiechem na ustach idący przez wszelkie przeszkody jak ściany czy ogień.

Są darmoloty co kilka miesięcy sprawdź, potestuj i zobacz czy się podoba. Ja mam mieszane uczucia. To znaczy kocham pomysł, ekscytuję się nowościami, będę testował każda kolejną aktualizację. Człowiek musiał się nauczyć, że to póki co alfa i czasem jakieś zadanie się zabuguje, ludki na dworcu staną w miejscu w t-pozach, paczka przeskoczy z rąk na tyłek i nie sposób będzie dokończyć trwającej od godziny misji. Co chwila coś głupiego wybija z podziwiania tego co udało już się zrobić zespołowi.
Oczywiście czuć, że jest nacisk na zakupy statków, by leciała kasa ale nikt nikogo nie zmusza do sięgania do portfela. Chcesz to kupuj lub zarób sobie na coś lepszego robiąc misje lub wożąc towary.

Niektórzy wspierają projekt i po prostu dobrze się bawią, choć oczywiście jest zawsze sporo problemów z niektórymi detalami (np dostarczeniem zwykłej paczki z punktu a do b). W najnowszej aktualizacji dodano do silnika wolumetryczne chmury. Planeta wygląda dużo piękniej. Przyjemnie polatać. Ja raczej w ten sposób traktuję Star Citizena, jako rozbudowany symulator, lub jak ktoś woli demo technologiczne.
Gdyby Steam miało politykę podobną do Apple to developerzy by dostali 24 godziny na dostosowanie aplikacji do sklepu lub ban.

Ale po co fizyka gleby jak nie ma wkoło żadnej symulacji świata. Jedynie maszyny ok, choć w sekundę do setki to też mało realistyczne.
U mnie najnowsza aktualizacja podgrzała kartę graficzną rtx2080 o kilka stopni, tak że muszę grać w niższej rozdzielczości (bez zauważalnego przyrostu fps-ów).
Downgrade grafiki nie zauważyłem, za to poruszanie po menu stało się męczące (np. nie działa powrót klawiszem i trzeba klikać maleńką ikonkę "wróć"). Zablokowany domyślnie przed używaniem, kokpit do ogarnięcia samodzielnie po x-minutach błąkania się po menusach. Porady, które pojawiają się po najechaniu na elementy interaktywnego kokpitu są tak natarczywe, że nie można ich nie wyłączyć.
Nie wykrywa mi także pada (od x-boxa) na starcie i musze go wyłączyć /włączyć by zadziałał. Widać, że priorytet przy aktualizacji był na x-boxa, bo wcześniej nie było problemów przy aktualizacjach.
Biomutanta wypatrywałem od lat. W zapowiedziach była obietnica fajnej zabawy. Po odpaleniu gra nie jest absolutnie tragiczna. Tyle że są elementy których nie da się przeskoczyć, a one zatruwają rozgrywkę. Niekończące się przeklikiwanie bełkotliwych dialogów i szybko irytujące ciągłe komentarze narratora. Zmieniłem język na japoński, potem całkiem przyciszałem to gadanie ale to niewiele pomagało, taka konstrukcja świata. Gra jest zła i amatorska w podstawach rozgrywki. Szkoda, liczę że może kolejne podejście za parę lat z większa ekipą da produkt którego oczekiwałem.