Liczne braki w polskiej wersji językowej w grze polskiego studia to jest poważny zarzut. W indie gierce zagranicznego studia, gdzie tłumaczenie opiera się na społeczności przymknąłbym na to oko, ale tutaj jest polskie studio z niezłym portfolio. Moim zdaniem wstyd.
Mimo wszystko, sama wizja tej gry mnie ciekawi i zagram na pewno.

I bardzo dobrze, że wycieli DEI raka zanim ujrzał światło dzienne. Chyba nauczyli się wyciągać wnioski z niepowodzeń innych.Rzadko to mówię, ale brawo EA.
Dla niewtajemniczonych - Narrative Designer tej gry otwarcie przyznała się do niezatrudniania białych, dla zapewnienia poczucia bezpieczeństwa swojemu teamowi. Dodatkowo była powiązana ze Sweet Baby Inc. Dodatkowo jej poprzednia gra to koncentracja lewej propagandy (patrz screen). Nie potrzeba nam takich gier.
PS. Wyobrażacie sobie co by się działo, gdyby biały dev powiedział, że nie zatrudnia czarnych w obawie o bezpieczeństwo i atmosferę w zespole? Pracy już nawet jako stróż by nie znalazł. A jej w nagrodę dali pracować przy Marvelu.
Niby proste chodzenie po pokojach, z niezbyt zaawansowaną grafiką. Mimo wszystko wciąga jak bagno - mimo początkowej powtarzalności potrafi zaskoczyć.I, gdyby nie ta powtarzalność, byłoby 10/10. Warto się zapoznać.
Niestety, dostosowanie pod konsole. Musi być uproszczone, żeby było grywalne na padzie. Szkoda, ale demo nawet mi się podobało. Pewnie dam szansę pełnej wersji, zwłaszcza, że Commandos to dla mnie szczególna seria gier.
Gra legenda, prekursor całego gatunku, który mimo upływu lat wciąż zachwyca. W momencie premiery była absolutnym majstersztykiem, a dziś nadal stanowi bardzo mocną pozycję w swojej niszy. Pomimo licznych nowych gier tego typu, Commandos: Behind Enemy Lines wciąż potrafi przyciągnąć graczy i zapewnić niesamowitą satysfakcję z cichego pokonywania kolejnych misji. Choć posiada pewne wady – na przykład problemy z pathfindingiem komandosów czy nieprecyzyjne wyświetlanie pola widzenia przeciwników – pozostaje grą godną uwagi. Warto się z nią zapoznać.
Naprawdę nie dostrzegasz różnicy pomiędzy możliwością, dobrowolnego, umieszczenia naklejki na samochodzie od wciskania woke na siłę? W Forza Horizon można zrobić sobie tęczowy winyl samemu, też powinniśmy bojkotować grę, bo spotkałeś takiego typa w multi?
Osobiście gardzę cała tą progresywną ideologią, ale nie zamierzam skreślać dobrej gry, jeśli nikt nie wpycha mi tego na siłę. Dlatego świetnie bawiłem się w BG3, ale w stronę Veilguard nie zamierzam nawet splunąć.
Odnośnie do Pacific Drive - na pewno zagram, bo demo mi się podobało, a, OPCJONALNE, tęczowe flagi mnie przed tym nie powstrzymają.
Swoją drogą - temat wciskania ideologii do dzieł popkultury to materiał na odrębną, długą wypowiedź.

Znawcy tematu...
PS. 4K@60FPS to dalej mrzonka na konsolach. Wyjdzie kilka gier, pewnie od Sony, które będą zoptymalizowane pod PS5 PRO i to tyle. Z multiplatform, może też kilka tytułów. Dalej nie będzie to standard. Tym 4K@60FPS producenci konsol mydlą oczy już od dawna, od dawna nic z tego. Nic się nie zmieni.
PS. Brak napędu w standardzie przy PS5 PRO to żenada, ale Sony już przyzwyczaiło do wyciskania cytryny, więc na luzie.
Jest dobra, nie tak dobra jak wzorzec tego typu gier, czyli Commandos 2, ale wciąż się broni. Mam kilka zastrzeżeń odnośnie do mechanik skopiowanych z Shadow Tactics, które w tamtych realiach były bardziej uzasadnione (głównie chodzi o Długie Płaszcze i konieczność strzelania do nich kilkukrotnie, w feudalnej Japonii może i to miało sens, bo broń palna była na wczesnym etapie rozwoju). Nie każdemu może też przypaść do gustu wątek paranormalny, ale stanowi on ciekawą mechanikę, a korzystanie z niej nie jest konieczne.
Warto się zapoznać z tą grą.
To pierwszoosobowa gra dla jednego gracza i niekoniecznie potrzebujemy tych 60 klatek. To pozwala nam na dużo bardziej soczyste efekty wizualne, oświetlenie i wszystkie inne rzeczy.
Jak on dziwnie wymawia zdanie "Mamy gdzieś optymalizacje, i tak to kupicie, frajerzy"
Mam nadzieję, że Afrykanie odpadną dziś i to z kretesem. Jeszcze ze 3 bramki by się przydały.
Niestety reprezentacja Afryki idzie dalej, wciąż mając jedną bramkę z karnego i resztę po golach samobójczych. A tak chciałem, żeby Portugalia im dokopała. No cóż - piłka nie jest sprawiedliwa.
15/24 - nie jest źle, cały czas trzymam się w top 200. Szkoda, że trafiła się czarna seria 5 nietrafionych meczów (od Dania - Anglia do Holandia - Francja), ale ogółem jestem zadowolony. Zwłaszcza, że typowałem bez żadnej analizy.
15/24 - nie jest źle, cały czas trzymam się w top 200. Szkoda, że trafiła się czarna seria 5 nietrafionych meczów (od Dania - Anglia do Holandia - Francja), ale ogółem jestem zadowolony. Zwłaszcza, że typowałem bez żadnej analizy.
Świetna gra. Pamiętam, że była to jedna z pierwszych, w które grałem w życiu - wtedy byłem zbyt młody, żeby ją docenić. Niedawno do niej wróciłem i stwierdzam, że broni się doskonale. Prawdziwy diament polskiej sceny Point'n'Click. Zdecydowanie nie ma się czego wstydzić przed zachodnią konkurencją z tego okresu.
Dziwi mnie tak niska ocena tej gry - fakt, nie jest to wzór gier Point'n'Click, ale bez przesady. Ma ładną, klimatyczną oprawę. Fabuła nie jest może najwyższych lotów, ale nie powiedziałbym, że jest to kompletna szmira. Przede wszystkim jest całkiem spójna i potrafi zainteresować. Może trochę wątek byłego partnera nie do końca mi tam pasował, ale ogólnie OK.
Jest trochę backtrackingu i przechodzenia pomiędzy lokacjami po jeden element, a następnie do kolejnego miejsca, po następny - zwłaszcza pod koniec gry, trochę to męczy, ale ogólnie do przeżycia.
Za to ciekawym pomysłem, jest fakt, że opcje dialogowe mają wpływ moce bohaterki, a te z kolei na sposób rozwiązania zagadek.
Same zagadki nie są zbyt trudne i jest ich mało - to chyba największy zarzut w stronę tej produkcji.
Fajnym smaczkiem są trzy zakończenia.
Dla fanów przygodówek polecam, ciekawa pozycja.
Kilka spostrzeżeń po ukończeniu gry:
1.
spoiler start
Temat z odliczaniem do bombardowania planety - jak się pojawił uznałem to za wadę. Jednak postanowiłem spróbować i uważam, że jest to świetny środek narracyjny wymuszający przekraczanie własnych barier, posuwanie się do przodu mimo przeciwności. Presja czasu zapobiega wycofywaniu oddziału z byle powodu - idziesz naprzód dopóki wystarczy amunicji/narzędzi lub dopóki poziom aktywności roju pozwala.
Myślę, że nieźle daje się to wczuć w pozycję protagonistów, którzy mają wybór zginąć w walce, albo czekać na śmierć na Otago.
Ponadto, ten zegar jest dość pobłażliwy - mając 50% 11. misji (ostatnia, na którą wpływa odliczanie) miałem jeszcze 7 dni do wykorzystania. Ostatecznie zostało, bodajże 5, bo trochę dałem ciała z ostatnią królową (poziom normalny).
spoiler stop
2. Fabuła mi się podobała, nie ma większych luk, jest spójna i wciągająca. Bohaterowie dają się polubić i dotyczy to tak samo tych fabularnych, którymi nie sterujemy bezpośrednio, ale też członków naszego oddziału, zwłaszcza jak doszli do wyższych poziomów doświadczenia, przechodząc piekło.
PS. Nie znam lore świata Alien poza filmami i częścią gier, ale tutaj ewidentnie czuć klimat filmu Obcy – decydujące starcie. No może tylko
spoiler start
Maeko, która w ostatniej misji przeistacza się z gryzipiórka w komandosa, który dotrzymuje tempa i nie odstaje siłą ognia od doświadczonego Marine i najemnika (nawet mimo tego, że w cutscence wychodzi z pistoletem, a w misji strzela już z karabinu).
spoiler stop
3. Przez całą grę nie zauważyłem też większych bugów, w zasadzie miałem chyba tylko trzy, w tym jeden wymagał kombinowania - transporter zawiesił się w takiej pozycji, że marines nie mogli do niego wejść, więc musiałem, ledwo żyjącym składem przebić się do windy, żeby ewakuować się z innego miejsca (ostatnia misja). Drugi podkręcił puls i zmarnował kilka punktów dowodzenia - zabity w poprzednim desancie Praetorian został w pozycji, jakby żył, a że pojawił się wskaźnik wykrycia od innego Xenomorpha to wszystkie działa poszły na truchło.
Ostatni to:
spoiler start
Zagubiona Cassandra podczas ucieczki przed Xenotytanem.
spoiler stop
4.
spoiler start
Ostatnia misja, dziejąca się w mieście Xenomorphów i starcie z Xenotytanem wydają się trochę niedokończone - nie czuć tego napięcia - na początku misji nasza trójka Marine nie może zginąć i ma nieograniczone granaty i strzelbę. Później nie ma możliwości walki z ostatecznym bossem, można mu tylko uciekać i spowalniać go granatami.
spoiler stop
Poza tym podtrzymuję zdanie, że to jedna z lepszych gier, w które ostatnio grałem. Rzadko kończę gry, ale tutaj straciłem głowę - głos mówiący, żeby zagrać jeszcze jeden desant był bardzo silny.
Od dłuższego czasu żadna gra mnie tak nie wciągnęła. Klimat filmów o Obcym wylewa się z ekranu, rozgrywka jest wymagająca i satysfakcjonująca. Tak, jest backtracking i kilkukrotne podchodzenie do tych samych zadań, ale jest to sprawnie usprawiedliwione mechaniką rozgrywki (konieczność wycofania oddziału, który poniósł straty, bądź przeżył duży stres). Podoba mi się, że nie sterujemy armią superbohaterów, tylko ludźmi, mierzącymi się z nieznanym zagrożeniem i własnymi słabościami. Polecam wszystkim, a dla fanów uniwersum jest to pozycja obowiązkowa.
Gra jest świetna! Mimo oszczędnej oprawy graficznej stanowi niezły powiew świeżości na rynku gier Point'n'Click. Prosta, a jednak bezbłędnie wykonana mechanika dopasowywania słów do zwojów stanowi o sile tej gry. Fabuła jest bardzo interesująca, a stanowiące jej rozwinięcie DLC ładnie spinają wszystko w logiczną całość. Każda sprawa ma wiele wątków i szczegółów do odkrycia, co premiuję uważną obserwację i umiejętność dedukcji. Szczerze polecam. Zwłaszcza, jeśli komuś wcześniej podobało się Return of the Obra Dinn.
Rzadko kupuję gry na premierę, ale tym razem się skusiłem. Jak na razie nie żałuję, jest OK. Nie grałem w JA, a w JA2 tylko kilka godzin, jako dorosły człowiek, więc nostalgia nie zamazuje mi oceny. Podoba mi się.
Grałem w Shadow Tactics i Desperados 3 od Mimimi i muszę przyznać, że Commandos 2 wciąż ma bardziej złożone mechaniki i jest lepszą grą, choćby odwzorowanie wnętrza budynków, czego w Shadow Tactics i D3 brak. Nie mówię, że to złe gry, bo są świetne, ale wciąż Commandos 2 to niedościgniony wzór tego typu gier. I nawet nie potrzebuje zbytnio odświeżenia. Jest HD mod do oryginalnej wersji oraz świetny fanowski dodatek Destination Paris, gdzie są nowe misje, a dodatkowo oryginalne misje z Commandos CoD i BtCoD. Polecam.
Całkiem przyjemna, jednak na miano Tycoon'a nie zasługuje. Ekonomia jest bardzo uproszczona, podobnie analiza danych sprzedaży. Po osiągnięciu pewnego poziomu gra przechodzi się sama, bo nawet wydanie totalnego gniota nie grozi bankructwem, każda gra zarabia na siebie. Wydanie dobrej gry generuje taki przychód, że spłaca koszty produkcji, dział rozwojowy i sprzętowy oraz wszystkich pracowników.
Po poznaniu schematu tworzenia dobrych gier można klepać je taśmowo i pomnażać zyski. Nie stanowi to wyzwania.
Mimo wszystko gra jest ciekawa i warto się z nią zapoznać. Jako luźny "klikacz" dla odstresowania się sprawdza.
Masz rację, ja też w sztukach walki siedzę, z tym, że parterowiec - o ile doświadczona kobieta jest w stanie zagrozić, czy wręcz ośmieszyć dużego faceta, tak mając za przeciwnika kogoś, kto ogarnia, bariera siły jest nie do przeskoczenia.
Ale to też dotyczy mężczyzn - w BJJ, przy podobnym poziomie umiejętności, z reguły wygrywa ten, który jest po prostu silniejszy i wytrzymalszy.
Biologii nie oszukasz, jak wspomniałeś, fizyczne dysproporcje pomiędzy kobietami, a mężczyznami są nie do przeskoczenia. Ale sam kiedyś musiałem odklepać w konfrontacji z 50 kg kobietą ;) I nie, nie zabolało to mojego ego.
Zgadzam się, ładnie to ująłeś - jak świat przedstawiony burzy własne zasady, a główny bohater ma "impenetrable plot armor" to trochę burzy to odbiór całości.
(...) laska pokonała 50kg większego kolesia?
Akurat przez 10 lat treningów widziałem trochę i nie uznałbym tego za całkowicie niemożliwe. Może 50 kg to wielka różnica w wadze i sile, ale przy znacznej dysproporcji w technice i umiejętnościach jest to wykonalne. Amanda Nunes pewnie spokojnie złożyłaby 110 kg Sebixa z osiedla.
Inna sprawa, że najczęściej jest to pokazane w sposób, że taka laska rozmontowuje wytrenowanego komandosa, wtedy już ciężko w to uwierzyć. Nawiązując do powyższej analogii ta sama Amanda nie pokonałby Francisa Ngannou.
Nieodwracalne - oglądałem i sam nie wiem co myśleć. Początek filmu jest ciężki do przebrnięcia - muzyka i praca kamery powodują, że robi się niedobrze. Dodatkowo nie bardzo wiadomo o co chodzi. Później się uspokaja i da się to oglądać. Scena gwałtu jest mocna, miała szokować i spełnia zadanie.
Nie potrafię wystawić jednoznacznej opinii. Fakt, że musiałem kilka razy zatrzymać i ochłonąć.
Jednak jeśli chodzi o filmy nie do przebrnięcia to pewnie znajdzie się kilka innych, których nawet nie zamierzam oglądać, np., wspomniane wyżej: Ludzka Stonoga, Srpski film, czy Hostel.
Dla mnie też Wołyń Smarzowskiego był trudny do obejrzenia.

Ja mam chyba jakieś inne Spotify. Serca są, jak wejdę w dany album to widzę serce przy utworze, którym mam w bibliotece. Na playlistach Spotify to samo, widzę, które utwory są polubione.

Wy tak serio? Poziom artykułów leci na łeb na szyję z każdym dniem, a jeszcze każecie sobie za to płacić. Artykuł opublikowany dziś i ponad 50% schowane za paywallem? Świetnie, brawo. Żeby to jeszcze było coś odkrywczego...
PS. Wiem, że pisząc ten komentarz nabijam wam ruch na stronie, ale muszę, bo to już kpina.
Masakra, artykuł o niczym, dodatkowo wygląda jak napisany przez ChatGPT. Zwykle nie komentowałem poziomu tekstów, ale ostatnio idziecie w dół po całości.

Dobrze rozumiem, że ta pikseloza to nie jest tylko wypełniacz, na szybko, na potrzeby dema, ale pełna wersja też tak wygląda? Da się z tym, żyć, zwłaszcza, ze inne elementy są OK, a grafika nie jest najważniejsza, ale u mnie ten kontrast powoduje lekki dysonans.
Zawsze chciałem zagrać w System Shock, zwłaszcza, że byłem za młody na ten kaliber gry gra była na topie, ale teraz jestem już chyba zbyt wygodny.
Od dema się odbiłem. Walka toporna, serio - jest turbo drewniana, nawet nie ma jednoznacznej informacji, czy trafiasz, czy nie. Brak znaczników i konieczność myślenia akurat spoko, ale ogólnie jednak nie dla mnie, za mało mam czasu na granie, żeby błądzić po stacji i robić notatki z audiologów. Chociaż słyszałem, że w pełnej wersji można włączyć opcję ułatwiającą eksplorację.
W czasie oglądania myślałem, że przycina mi internet, ale jednak nie - to są ścinki w grze. Może i nie wygląda rewelacyjnie, ale przynajmniej ma spadki FPS na RTX4090.
Proponuję wprowadzić grube postacie do gier, ale z jednym zastrzeżeniem, niech to będzie realne. 10 sekund sprintu i umierasz na atak serca, Permadeath, game over - na ekranie pojawia się komunikat, że bycie grubym nie jest dobre dla twojego zdrowia. Zacznij od nowa postacią o umiarkowanej budowie ciała. W drugą stronę też to powinno działać i jak zaczniesz naładowanym sterydami koksem to też powinny być jakieś efekty uboczne.
Piszę to z perspektywy gościa, który był gruby, nawet bardzo, ale się ogarnął i zrzucił 40 kg w 11 miesięcy. Można.
A akcje promocyjne wmawiające ludziom, że BMI 50 jest OK i to tylko kwestia pokochania siebie to rak XXI wieku.
Świetna fabuła, świetne postacie, bardzo mnie wciągnęła. Idzie się związać z główną bohaterką i żyć jej przygodami. Zagadki są logiczne i nie wymagają absurdalnych rozwiązań, co było bolączką gier przygodowych z tego okresu.
Bardzo przyjemna, relaksująca gra. Nie stawia wymagań co do refleksu i zwinności palców. Zamiast tego można poćwiczyć logiczne myślenie (dopasowywanie elementów), a także zrelaksować się oglądając przyjemne dla oka krajobrazy, które sami tworzymy oraz słuchając relaksującej muzyki. Z czystym sumieniem polecam.
Na obudowie nie ma co oszczędzać, raz, że to zakup na lata i można praktycznie nie wymieniać jej przez kilka kolejnych modernizacji, a dwa, że przy sprzęcie z wyższej półki, mocno obciążonym dobra obudowa odwdzięczy się niskimi temperaturami i dłuższą żywotnością podzespołów.
Przerabiałem temat gotowania CPU - mimo chłodzenia wodnego z chłodnicą 360 mm i pasty typu ciekły metal w obudowie SilentiumPC Armis AR7X EVO temperatura CPU dochodziła do 90°C (w czasie gry np. w CP2077). W tych samych warunkach, ale ze zdjętym panelem bocznym temperatura CPU 68°C.
Po wymianie obudowy na Phanteks Eclipse P500A z dodatkowym wentylatorem Noctua NF-A14 temperatura CPU spadła do 60°C. Różnica kolosalna.
W idle na pulpicie temperatura CPU (R7 5800X bez OC) w obudowie SPC - 44°C, w Phanteks - 37,8°C.
Obudowę Phanteks Eclipse P500A polecam serdecznie, mimo że przekracza budżet z artykułu o jakieś 60%. Mimo wszystko warto, ładna, przewiewna i przemyślana konstrukcja. Dobra alternatywa to też Lian Li Lancool II/III, ale trochę droższa i, dla mnie, stylistycznie gorsza.
PS. Obudowy z zamkniętym frontem to zło, a najgorzej wypadają te z szybą na froncie. Z doświadczenia teraz wiem, że na przód obudowy najlepiej sprawdza się siatka.
520 miejsce - słabo. Mimo wszystko cieszy mnie, że wygrała Argentyna.
Gdyby nie dwie czarne serie - 6 błędnych typów z rzędu w fazie grupowej i tyle samo w fazie pucharowej, byłoby znacznie lepiej. Ale nie ma co rozpaczać, obstawiałem dla zabawy.
Fakt, loot w CP2077 nie działa jak powinien - najlepsze są sytuacje, gdzie ktoś zachwala jakiś karabin, jaki to on nie jest świetny i w ogóle postrach Night City, a później, już po zdobyciu tej broni, wychodzi na to, że ćpun spotkany w zaułku ma lepszy pistolet niż ten osławiony karabin weterana.
Ciężko wejść w klimat, jak zmienia się broń jak rękawiczki, zwłaszcza, że postaci fabularne są raczej zżyte ze swoim orężem i polegają na nim, a V dosłownie jest chodzącą stacją demontażu broni.
Czułem, po prostu czułem, że Maroko to wygra. W zasadzie to chyba bardziej czułem, że Hiszpania to przegra ;). Trafiony typ. Ciekawe ile osób postawiło na Maroko w ruletce.
Już mnie chyba nic nie zdziwi na tych mistrzostwach. W ostatniej ruletce byłem w top 100, teraz będzie sukces jak załapię się do top 1000.
Wielkie brawa dla Kostaryki, naprawdę chciałem, żeby to wygrali, niestety się nie udało. Mimo wszystko w tym meczu poczułem klimat dawnych mundiali, oby więcej takich spotkań.
Zacząłem grać na patchu 1.51, skończyłem na 1.6 - większości bolączek, na które narzekali gracze nie doświadczyłem, ale zdarzyło się kilka bugów, raz nawet musiałem zrestartować grę. Gra jest świetna, naprawdę mi się podobała - nie licząc serii Football Manager, to praktycznie żadna gra nie przykuła mnie do ekranu na ponad 100 godzin, a CP 2077 się to udało.
Podobają mi się świetnie napisane postacie i ogólnie fabuła. Bardzo zżyłem się z bohaterami, zwłaszcza z V. Na tym polu duży plus. Miasto jest klimatyczne i jestem w stanie uwierzyć, że tak mogłaby wyglądać cyberpunkowa metropolia.
Niby to wczesne gameplay'e, ale jakoś nie widzę wielkiej różnicy względem Heat. Paradoksalnie te komiksowe wstawki mnie nie rażą, a na dodatek są opcjonalne. Jak z każdym NFS, jestem zainteresowany, ale poczekam na premierę. Niestety ostatnio częściej się odbijam niż dobrze bawię.
Wszystko zależy, niestety, od optymalizacji. Uważam, że mam mocnego PC, a mimo wszystko stałe 120 FPS w 1440p to dalej mrzonka. O ile to nie boli tak bardzo w CP2077 z włączonym RTX na ultra, o tyle NMS ze spadkami do 50 FPS to już jakiś żart.
co do karty a co do karty tak 3060 ti to jest MOCNY PC na tym sprzęcie wszystkie gry jakie istnieją pójdą w 60 fps 1440p na Ultra
No właśnie nie wszystkie, wspomniane NMS ma spadki poniżej 50 FPS na RTX3090, R7 5800X, 32GB RAM i dysku NVMe. Pewnie jeszcze jakaś gra z tragiczną optymalizacją by się znalazła jeszcze. Stellaris i EU IV potrafią w endgame spadać tragicznie, bo korzystają tylko z pojedynczego rdzenia CPU.
Poza tym są jeszcze bardziej wymagające aplikacje, np. simracing i jazda na 3x1440p, albo VR - to już wyciska ostatnie soki z GPU.
i5 12 generacji i i9 12 generacji to to samo w grach nie będzie różnicy żadnej
Testy pokazują, że, zależnie od gry, może to być nawet ponad 20 FPS różnicy. I to w AVG FPS, które nie jest aż tak miarodajne, w 1% LOW FPS i 0,1% LOW FPS pewnie różnica jest bardziej istotna, a to te wartości mają większy wpływ na ogólne odczucie płynności gry.
Titan RTX nie będzie kontynuowany, ostatni wypust był w architekturze Turing (czyli RTX 20XX), w architekturze Ampere rolę Titana przejął właśnie 3090 i 3090 Ti. Jednak typowo do zastosowań profesjonalnych jest Quadro. Titan i 3090 to taki crossover ;) gry + aplikacje użytkowe.
Podobnie jak Commandos 2 ta część zupełnie nie potrzebuje remastera. Wystarczyłby HD mod jak do 2 (pewnie jest, ale jakoś nie po drodze mi z tą częścią).
Dużo bardziej pożądane byłoby odświeżenie Commandos BEL i BtCoD, chociaż i to już zostało zrobione przez fanów.
O ile dobrze pamiętam to misje z pierwszej części i dodatku (a nawet z Commandos 3) zostały przeniesione na silnik Commandos 2 w modzie Destination Paris. Chyba czas sobie odświeżyć najlepszą część serii.
Edycja: Na steam cały Commandos Pack (1+dodatek, 2 i 3) kosztuje mniej niż remaster 2 i na pewno będzie kosztował mniej niż remaster 3. Zdecydowanie polecam tę drogę, jeśli ktoś nie grał, a chciałby się zapoznać z klasyką.
Jedyne co mnie boli to fakt, że jak wrócę do tych gier to już nie będzie takiego efektu WOW jak za pierwszym razem.
Generacja remaków i reamsterów v.2. Świetny sposób na zysk. Sprzedawać przypudrowaną grę z 2013 roku za pełną cenę (nawet wyższą niż oryginał). Wyznawcy i tak kupią, ba, jeszcze obszczekają tych, którym taka polityka wydawnicza nie pasuje.
Słupki się zgadzają, wszyscy zadowoleni.
Żeby nie było - da się zrobić dobry remake, który będzie wart pieniędzy (np. RE2, RE3), ale wydawanie jednej gry na 3 generacje, to trochę śmieszne.
Żeby nie było, że czepiam się tylko Sony, Rockstar z GTA V i Bethesda ze Skyrim mogą sobie z nimi przybić piątkę.
Dobrze, że nie mam ciśnienia i gry kupuję na promocjach.
W ogóle to po co robić recenzje? Tyle wystarczy:
spoiler start
PLUSY: całkiem dobrze uchwycony klimat filmów; niezła ścieżka dźwiękowa; kilka ciekawych pomysłów projektowych... MINUSY: ...które wykonano po łebkach; zbyt powtarzalna rozgrywka; problemy z polską wersją językową. OCENA KOŃCOWA: 6/10
spoiler stop
Używam 3Dconnexion SpaceMouse (tej najprostszej, czyli sam manipulator i dwa przyciski). Przy pracy w 3D CAD sprawdza się dobrze. Wymaga czasu na przestawienie się, ale po okresie przejściowym rzeczywiście ułatwia pracę. Mogę polecić. Może kiedyś wypróbuję któryś z wyższych modeli.
Idea trackballa też do mnie przemawia, być może wypróbuję.
Tymczasem używam SteelSeries Sensei Raw (w domu) i SPC Gear LIX + SpaceMouse (w pracy). Z obu jestem zadowolony.
Dlaczego Ubisoft ma nas wszystkich za kretynów?
Dlatego, że zawartość kierowana do kretynów sprzedaje się najlepiej, ergo, większość konsumentów to kretyni. Jest popyt, jest podaż. Z tego samego powodu do głównego nurtu trafiają filmy Vegi, a nie Bergmana. Dlatego RPG ze ścianami tekstu to nisza, podobnie jak RTS'y i turówki. Teraz ma być lekko, łatwo i przyjemnie, koniecznie z dobrą grafiką i press X (ewentualnie A, zależy na czym grasz) to win, inaczej sprzedaż spadnie i słupki będą za niskie, a tylko o wysokość słupków chodzi korporacjom. Jakość produktu spada na dalszy plan. Dobrze, że jeszcze są jakieś chlubne wyjątki.
Brawo dla Włochów! Jestem zadowolony z tego wyniku. Niestety mimo trafienia wszystkich, ćwierćfinałów, półfinałów i finału kończę na 58 miejscu. W zasadzie to mój najlepszy wynik w ruletce, więc nie jest źle.
Mimo 6 poprawnych typów z rzędu, szanse na top 10 mam tylko iluzoryczne, więc z czystym sumieniem: Forza Italia!
Z resztą od początku byłem za Włochami.
PS. To mój najlepszy występ w ruletce, zależnie od wyniku finału może być top 100, a w ostatniej nie załapałem się nawet do top 500, przy czym faza grupowa poszła mi lepiej niż teraz.
Wszystkie ćwierćfinały trafione i melduję się w pierwszej setce. Liczę, że turniej wygrają Włochy.
Jest prosty sposób, żeby ukrócić te wszystkie teatrzyki. Przerwa w grze = zatrzymany zegar, jak w piłce ręcznej. Żadnego doliczania czasu gry. 45 minut - koniec połowy, 90 minut, koniec meczu. Myślę, że skutecznie zahamowałoby to aktorskie zapędy wielu piłkarzy. Po takiej zmianie ci, którzy naprawdę ucierpieli mieliby dość czasu, żeby dojść do siebie, a symulanci i płaczkowie musieliby się szybko zbierać, bo leżenie na murawie nie kradłoby czasu.
Jeszcze gorzej irytuje mnie, jak przy zmianie piłkarz schodzi spacerkiem spod przeciwległej linii, żeby ukraść czas, albo przeciąganie stałych fragmentów.
Mimo, że byłem za Włochami, to i tak mnie irytowało ich zachowanie w końcówce.
PS. Trzymam się w okolicach pierwszej setki, nie jest źle.
I gdzie on tam wskazał że gry z PS5 wyjdą na PC? Nigdzie, zwykłe urojenie PCMR i tyle.
A gdzie wskazał, że nie wyjdą? Powiedział, że dalej będą wydawać gry na PC, z opóźnieniem, ale będą. Nie wskazał żadnego podziału na gry z PS4, czy PS5.
Zaboli?
Oj tak, zaboli. Jak zabolała niektórych premiera HZD na PC:
https://twitter.com/THEAP99/status/1237401001906364416?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1237591391137497088%7Ctwgr%5E%7Ctwcon%5Es3_&ref_url=https%3A%2F%2Fscreenrant.com%2Fhorizon-zero-dawn-producer-fans-angry-pc-port%2F
Z resztą, jak już pisałem, normalny użytkownik PC może sobie kupić konsole na koniec generacji i ograć te pięć, wartych uwagi, gier, które na PC jednak nie wyjdą.
Hermen Hulst Q&A: What’s Next for PlayStation Studios na PlayStation.Blog
(https://blog.playstation.com/2021/06/02/hermen-hulst-qa-whats-next-for-playstation-studios/ )
Zaczyna się od pytania: PSB: [How does] PC fit into the worldview of PlayStation Studios moving forward?
Był o tym artykuł na GOLu.
Ja nie wiem co to będzie jak Ratchet tak jak poprzednie z PS3 i PS4 NIGDY nie trafią na PC, cały światopogląd PCMR się zawali.
Nic się nie zawali, ponieważ:
a) części ta gra nie interesuje,
b) część interesuje, ale nie na tyle, żeby kupować PS5, a brak ewentualnej premiery ich nie zaboli;
c) ci, których naprawdę interesuje kupią sobie PS5 (i tak kosztuje mniej niż dobra karta graficzna) i ją przejdą. Ewentualnie wypożyczą sobie konsolę z wypożyczalni, albo od kogoś znajomego.
Mam wrażenie, że ewentualna premiera Ratcheta na PC bardziej zaboli wyznawców Sony, niż jej brak PCMR.
Co jest w tym takiego xD, skoro dotychczasowe exy Sony wychodzą na PC? Samo Sony zapowiedziało, że dalej będzie je wydawać na tej platformie.
Przy takiej dostępności tytułów na PC można zaczekać nawet kilka lat na port konkretnej gry, nic straconego. Ostatecznie można kupić PS5 pod koniec generacji i ograć te kilka wartych uwagi exów, które jednak na PC nie wyjdą.
Jest w ogóle jakiś sens kupienia tej karty po obecnych cenach? Na stronie nVidii różnica pomiędzy najdroższym 3080Ti, a najtańszym 3090 wynosi 400 zł. To chyba nie jest wygórowana cena za 2x więcej pamięci (12 GB vs 24 GB), może się mylę, ale 3090 też wypada lepiej w testach (nieznacznie, ale chyba jednak lepiej). Mając taki budżet nie szedłbym w półśrodki i kupował 3090.
PS. Kiedyś chciałem czekać na 3080 Ti, dobrze, że nie czekałem, zostałbym z ręką w nocniku. Jedyne czego żałuję, to że za tanio sprzedałem 2070S, trzeba było przytrzymać i sprzedać drożej niż kupiłem. No i patrząc po aktualnych cenach to kupiłem 3090 na promocji.
Pierwsza część kupiła mnie klimatem i pomysłem na świat, nie była to gra idealna, ale koncepcja połączenia zaawansowanej robotyki i ludzi, którzy cofnęli się do czasów plemiennych totalnie mnie pochłonęła. To chyba jedyna gra, w której chciało mi się poszukiwać notatek, pamiątek, pocztówek i innych znajdziek. Robiłem to nie dla osiągnięć, ale żeby poznać świat gry. Z chęcią wrócę do niej na PC, ale na razie mam zbyt dużą kupkę wstydu.
To, co zobaczyłem w materiale wystarczy mi, żeby zagrać w drugą część. Jestem zachęcony i jak już kupię PS5, z czym się nie pali, to zapewne Forbidden West będzie jedną z pierwszych gier, w które na niej zagram.
Mam mieszane uczucia. Niby ciekawe miejsce akcji, otwarty świat i cały czas akcja. Jednak, z drugiej strony, wydaje mi się, że seria za bardzo skręciła w stronę Just Cause i Saints Row - plecakowa wyrzutnia rakiet, miotacz płyt CD, karabin Gattlinga napędzany silnikiem motocyklowym. Nie wymagam 100% realizmu w grach, ale tutaj trochę mi to nie pasuje, zwłaszcza porównując z, dość realistycznym, FC2 i, trochę mniej realistycznym, FC3.
Mimo wszystko prawdopodobnie zagram, bo ostatnia część w jaką grałem to FC3 i Blood Dragon. Chętnie sprawdzę jak zmieniła się seria.
Ja też nie potrzebuję, ale uważam, że powinny być. Filmy oglądasz z napisami, czy bez? Książki czytasz po polsku, czy w oryginale?
Edycja: Tak samo jak ty masz własne zdanie, tak samo inni mogą je mieć i nie musi być zgodne z twoim.
Proponuję zaprzestać także tłumaczenia filmów (chociaż uważam, że dubbing w pozycjach innych niż animacje to kryminał) najlepiej, żeby nawet napisów nie miały. Proponuję także wydawanie książek tylko po angielsku. Niech prasa codzienna wychodzi też po angielsku. Tak w ogóle to po co komuś jest potrzebny tak niszowy i zaściankowy język jak polski?
Edycja:
A nawet jest to dobre ponieważ wiem, jak naturalnie brzmią postacie które, zostały zaprojektowane przez dane studio.
Mając polskie napisy też byś wiedział...
Jaki masz tytuł naukowy i iloma językami władasz biegle? Tak z czystej ciekawości.
Patriotyzm to także dbanie o własną kulturę i język. Nie chodzi tutaj o żołądkowanie się na forach, jak nie ma innego wyjścia to też gram po angielsku, ale nie kupuję takich gier za pełną cenę w dniu premiery.
Sam fakt, że taki Capcom, czy inne studia nie tłumaczą swoich gier na język polski mnie tak nie boli. Najbardziej boli mnie postawa ludzi, którzy temu przyklaskują, mówiąc: Naucz się angielskiego analfabeto!.
Dziękuję :).
Przyznam Ci rację, że Polska nie jest pierwszoligowym graczem na arenie światowej, ani nawet na europejskiej, ale te urojenia to tak zwany patriotyzm. Nie będę tutaj uderzał w jakieś patetyczne nuty, po prostu szanuję ten język jako swój ojczysty i chciałbym mieć możliwość grania po polsku. Tylko tyle i aż tyle. Przy budżecie gier AAA to nie są wymagania z kosmosu. Nie mówimy o pełnym dubbingu, a RE, czy taki Hitman III to nie są ściany tekstu do przetłumaczenia. Jeszcze gorzej wypada Capcom na tle takiego ZA/UM (Disco Elysium), które planuje tłumaczenie na język polski, będąc deweloperem niezależnym, a tekstu jest tam "trochę" więcej niż RE, podejrzewam, że więcej niż w kilku częściach RE razem. Fakt, że robią to przy wsparciu społeczności, ale przynajmniej zadeklarowali taką chęć.
No i co z tego? To wcale nie oznacza, że ta lokalizacja musi się Capcomowi opłacać, tym bardziej, że za takimi decyzjami stoi też wiele innych czynników poza ilością użytkowników języka.
Znowu - na ceny gier i innych produktów w poszczególnych krajach wpływają dziesiątki, jeśli nie setki czynników. Bezpośrednie ich porównywanie to zwykła głupota.
Ech... I co z tego? Naprawdę nie spodziewałem się, że to ja będę musiał napisać w tej dyskusji, że nie wszystko co zachodnie jest dobre i godne naśladowania w Polsce.
W takim razie niech gry będą wydawane TYLKO w języku angielskim, wtedy będzie sprawiedliwie, przecież cały świat zna ten język, więc nie ma problemu. A jak nie zna to niech się nauczy wieśniak, analfabeta jeden.
Edycja: A tak w ogóle to gry nie powinny być wydawana po angielsku, bo to DOPIERO 3. najpopularniejszy język na świecie. Jak już to tylko hiszpański, albo chiński. Głównie chiński (mandaryński - prawie miliard użytkowników, przy "marnych" 360 milionach użytkowników angielskiego).
Wystarczy? Czy chcesz porozmawiać po angielsku na skype?
https://ibb.co/Smch22g
No to nie wiem... Po prostu nie graj w Resident Evil VIII?
Nie zamierzam...
egzotyczny i niezbyt popularny, nie zalicza się do cech "pełnego produktu"
Język polski jest w pierwszej trzydziestce najszerzej używanych języków na świecie. Poza tym Rosjanie płacą za grę mniej, a dostają swoją lokalizację. W Niemczech NIE MOŻNA wydać gry, która nie zawiera niemieckiej lokalizacji, tak stanowi ich prawo. Ale co tam, my jesteśmy tak postępowi, że zapominamy własny język wsiadając do samolotu do Anglii/autobusu do Niemiec, więc niech dalej wydawcy plują nam w twarz.
Jak mniemam piszecie o sobie?
Wrzucanie wszystkich do jednego worka to typowa cecha niepełnosprawnych życiowo wieśniaków jak to pięknie określiliście.
Nie chce mi się udowadniać moich kompetencji językowych przed bandą anonimów z portalu o grach, ale nie mam problemu z językiem angielskim, a i z niemieckim sobie radzę. Mimo wszystko płacąc pełną cenę za produkt AAA chcę dostać pełny produkt, czyli przynajmniej polskie napisy. Lubię grać po polsku i już. Nie ważne czy to RPG ze ścianami tekstu, czy DOOM.
Na jakich ustawieniach nie napisałeś. 4k? I pamiętaj, że RDR 2 ma statyczny świat, a NMS ma proceduralny z deformacją terenu oraz dużo większe obszary, bo to najbardziej obciąża zasoby komputera.
1440p Ultra. Tak wiem, że generowanie proceduralne i destrukcja otoczenia są ciężkie, zwłaszcza dla CPU+RAM, a mój to nie jest jakiś tam top ;). Mimo wszystko simracing, zwłaszcza ACC też jedzie mocno po CPU, bo w czasie rzeczywistym liczy pełną fizykę dla 30 pojazdów, a tam dropów nie ma.
A tak swoją drogą NMS to całkiem niezła gierka, tak dla odstresowania można trochę pozwiedzać.
U mnie NMS miało spadki poniżej 60 fps na RTX 3090 i R7 5800X, dysk SSD NVMe. Z tą optymalizacją to bym nie szalał. RDR2 chodzi stabilnie powyżej 100 fps. Ciężkie dla CPU gry (np symulatory typu ACC) też nie schodzą z trzycyfrowych wartości fps, a NMS zgrzyta. No wzór optymalizacji.
Temat dawno ogarnięty,
https://www.youtube.com/watch?v=7fEaeoBWdHo
Edycja: Efekt końcowy od 4:34.
Popieram, grałem w remaster na PS4 i odbiłem się się już na początku. Zupełnie nie rozumiem tych zachwytów. Gra jest dobra, fabuła też OK, ale gameplay niczego nie urywa...
Remake reamstera, później remaster remake'u i kasa się zgadza. Fanboje i tak kupią, bo exy od Sony!!!!111oneone Po co robić coś nowego?
Kolejny etap rozwoju Sony - od press X to win przechodzą do press X to win in a remake.
Jedna z lepszych odsłon serii. Ciągła ewolucja dała o sobie znać i gra się bardzo przyjemnie. Być może trochę zbyt łatwo, ale to tylko gra, a nie prawdziwe życie. Osobiście polecam.
Nieładnie tak zaglądać obcym ludziom do portfela, oj nieładnie. Wyobraź sobie, że na komputerze można też pracować, z resztą nie muszę się tłumaczyć, potrzebowałem to kupiłem, polecam maść.
PS. Ładny kawałek mieszkania za 8700 zł to jakiś 1 (słownie: jeden) metr kwadratowy.
Heh, racja. Co jakiś czas się rozglądam na rynku mieszkań i plany jednak trzeba było odłożyć.
Teraz sprawdziłem z ciekawości - RTX 2070 Super 3500 zł (Za nówkę płaciłem 2700 chyba, sprzedałem za 2300). RTX 3080 - 9700 (!), RTX 3090 - 19000 (swojego kupiłem za 8700 - miałem wyrzuty sumienia, bo nie planowałem tyle wydawać, ale już nie mam ;) )
Klasyk! Gra jest świetna i uważam, że w czasie premiery nie było nic lepszego na rynku (choć wtedy byłem za młody na gry w ogóle, a co dopiero na takie). Jest trudna, jest wciągająca, jest świetna. Nawet dziś się broni, chociaż brakuje jej kilku współczesnych udogodnień (podświetlanie przedmiotów chociażby). Trochę irytuje także brak możliwości przyspieszenia animacji przechodzenia lokacji (podwójny klik i jesteś w następnej) oraz możliwość zostawienia lub pominięcia ważnych przedmiotów. Mimo wszystko polecam, to wciąż świetny point'n'click.
Nie chcę się licytować na argumenty. Jak napisałem, widzę potencjał w technologii VR, ale na sprzęcie, który testowałem (Reverb) nie spodobało mi się to na tyle, żeby go sobie zostawić.
Nie musisz mnie przekonywać, że VR, zwłaszcza w symulatorach to jest coś. Miałem kilka momentów typu WOW, to było dobre!.
Co do FOV to racja, słyszałem, że Pimaxy mają sprawę już dużo lepiej rozwiązaną, ale tych nie testowałem.
Co do gry w okularach - moje oprawki nie mieściły się w obudowie, a nawet jakbym je wcisnął to powoduje to dyskomfort, więc to kwestia tego jakiej kombinacji headset - oprawki używasz.
Kiedyś pewnie jeszcze wrócę do tematu. Trzymam kciuki za rozwój tej technologii, bo jest w niej potencjał, ale żeby robić milowe kroki musi wyjść poza niszę symulatorów. Ewentualnie symulatory muszą wyjść z niszy ;)
Myślę, że sytuacja jest trochę głębsza niż nie stac=do dupy.
Jestem na forum simracingowym, gdzie niektórzy mają sprzęt za wielokrotność ceny gogli VR, a mimo wszystko i tak jeżdżą na potrójnych ekranach. Niektórzy mają obie konfiguracje i z wypowiedzi wynika, że, mimo wszystko, wygrywa triple.
Moim zdaniem VR to jest przyszłość, ale jeszcze nie teraz. Sam spróbowałem z HP Reverb i jednak zwróciłem. Największe wady według mnie (cytat mojej wypowiedzi z innego forum):
- mimo rozdzielczości 2160x2160 na oko obraz wydaje się rozmyty, lepiej wygląda 1440p na pojedynczym monitorze;
- regulacja IPD jest ograniczona, ja jestem poza zakresem. Może dlatego obraz jest rozmyty;
- wrażenie patrzenia przez lornetkę, tego nie potrafię przeskoczyć;
- jakby nie było męczy wzrok, strasznie;
- choroba lokomocyjna - gram dla przyjemności, a nie po to, żeby nie jeść kolacji, wiem, że można się przyzwyczaić, ale nie chcę walczyć ze sobą, żeby to zrobić;
- brak kontaktu z otoczeniem, niby dobre dla imersji, ale mi przeszkadza;
- nie można założyć tego na okulary korekcyjne, być może wiąże się to z rozmytym obrazem.
Chętnie sprawdziłbym na Pimax 8K, ale na razie idę w 3x32", albo kierownicę DD, jeszcze nie wiem.
Może kiedyś sprawdzę tego 8K, akurat też używam RTX 3090, więc powinno dać radę.
W HP Reverb najbardziej przeszkadzał mi niski FOV, masz wrażenie, jakbyś patrzył przez lornetkę i mały sweet spot - obraz rozmyty po bokach. W wyścigach aż tak nie przeszkadza, ale w innych grach już bardziej.
Myślę, że następna generacja gogli VR już może być solidnym krokiem w przód. Jednak na razie chyba jednak triple 3x32" 1440p to najlepsze wyjście do ścigania.
Niestety wirtualne latanie, podobnie jak wyścigi to nie jest tanie hobby. Mimo wszystko znacznie tańsze niż ich odpowiedniki w rzeczywistości. Sam już przestałem liczyć ile to wszystko kosztowało, nawet odliczając cenę PC, ale warto było - wrażenia świetne.
Nie przekonałem się jedynie co do VR - testowałem na HP Reverb i, moim zdaniem, jeszcze długa droga przed tą technologią. Może Pimax 8K, albo Reverb G2 coś zmieniają w temacie, ale nie miałem okazji.
Bardzo kibicuję ludziom, którzy robią takie projekty, a już w ogóle pasjonatom, którzy większość robią DIY, często lepiej niż producenci głównego nurtu.
to co oczekiwać o szarych ludzi mających za wzór yuteberów
Rozumiem, że ty swoje hipotezy poparłeś filmami nagranymi przez uznanych profesorów. Dodatkowo wrzuconymi na oficjalne serwery streamingowe MIT, NASA, albo przynajmniej TED... Nie, czekaj... Chyba jednak nie...
W ankiecie brakuje opcji "Korzystałem, ale obecnie nie korzystam".
Tekst jest w porządku, rzeczywiście mogę się zgodzić z większością punktów. Niestety klientem Apple raczej nie zostanę.
Próbowałem z telefonem (iPhone SE pierwszej generacji), po przesiadce z Samsunga Galaxy S8 byłem zauroczony, nawet planowałem zakup nowszego modelu. Niestety im dłużej go używałem, tym więcej problemów widziałem. Niestety otwartość Androida przemawia do mnie bardziej, mimo jego oczywistych wad.
Czarę goryczy przelała jedna, głupia sytuacja. Potrzebowałem, na szybko aplikacji do streamowania ekranu telefonu na telewizor. Nie znalazłem, żadnej, która byłaby darmowa. Co gorsze większość chciała opłacenia płatnej subskrypcji. Nie dla mnie. W Androidzie jest to wbudowane w soft (jeśli telewizor też ma Androida), bądź jest do ogarnięcia, za darmo, w 30 sekund.
Podobnie komputery dla profesjonalistów - może w muzyce, obróbce foto itp. Apple nie ma konkurencji, ale w mojej branży nawet nie ma sensownych odpowiedników oprogramowania na OS X. Pracuję w CAD 3D (Solidworks), wszystko co jest dostępne na jabłka to jakieś marne namiastki, a Solidworks to nie jest pierwsza liga w tej branży. Podobnie programy do analiz numerycznych - tutaj już są jakieś odpowiedniki, ale najpowszechniejsze ANSYS i Abaqus nie są dostępne. Jedynie Matlab jest dostępny na OS X (czyli jeden na trzy programy, których używam - sens posiadania Maca jest zerowy, w moim przypadku).
Na polu tabletów pełna zgoda - miałem w ręku iPada i konkurencję od Samsunga oraz Huaweia (o ile można to nazwać konkurencją) i iPad robi znacznie lepsze wrażenie. Z tym, że ja nie widzę sensu posiadania tabletu ;).
Design to sprawa upodobań i ciężko nazwać go zaletą, bądź wadą. W przypadku jakości wykonania muszę przyznać rację - każdy sprzęt Apple, który miałem w ręku sprawia wrażenie premium.
Co mam do zarzucenia to fakt, że marka niegdyś wyznaczająca standardy, teraz jest w tyle za konkurencją. Sami przyznaliście to w jednym z artykułów.
Nie hejtuję marki, potrafię zrozumieć zwolenników Apple, ale sam raczej zostanę przy Windowsie - przez zastosowania profesjonalne i gry oraz Androidzie - ze względu na otwartość.
EDIT: Chociaż jest jeden minus - niezrozumiałe akcje związane ze sprzedażą swoich produktów i marketing, który wmawia, że wady i braki w wyposażeniu to zalety, jak ten słynny stojak za grubą kasę, brak ładowarki w zestawie (najgorsze, że inni też idą w te ślady) i pewnie jeszcze by się coś znalazło.
Z oficjalnych danych przekroczyłem 1000 godzin tylko w jednej grze - FM 2012, jedna z lepszych części serii. Podejrzewam, że mogłem osiągnąć nawet lepszy wynik w FM 2007, ale tam nie było licznika. Na pewno miałem jedną karierę, która trwała prawie 500 godzin (wg. licznika z gry), a podobnych było kilka.
Na dalszych miejscach FM 2017 - 417 godzin i FM 2019 - 358 godzin.
Później jest przepaść - na miejscach 4. i 5. są Total War'y - Shogun 2 (60 godzin) i Rome II (54 godziny).
Teraz licznik mocno bije w wyścigach - Assetto Corsa i AC Competizione zajmują miejsca 6. i 7., ale niedługo pewnie wyprzedzą Total War'y.
Napisze jeszcze raz,jak bedziesz pada uzywal tak duzo jak myszki, to bedzie strzelal tak samo jak myszka.
Tylko po co? Skoro max co mogę osiągnąć to poziom myszki, którą znam i nie muszę się uczyć od nowa. Po co się katować padem w takim razie? Idąc tym tokiem rozumowania wybór pada do FPS ma sens tylko wtedy, gdy ktoś nie miał nigdy kontaktu, ani z padem, ani z myszką i każdego kontrolera będzie się uczył od zera.
Chociaż i tak uważam, że pad w FPS to bezsens, nie wiem, czy jest ktoś kto z własnej woli instaluje jakiegoś FPS na PC i zamiast myszki używa pada.
To są jednostkowe przypadki. To jakbyś dał mistrzowi świata w enduro MTB rower z Decathlonu, a on wygrałby na nim zawody. Nie dowodzi to, w żaden sposób, że rower z Decathlonu to najlepszy rower na świecie. Paradoksalnie najlepsi zawodnicy często używają tak spersonalizowanego sprzętu, że nikt, poza nimi, nie jest w stanie go ogarnąć. Co jest dobre dla mistrza niekoniecznie musi być dobre dla laika.
Nie zgodzę się. Ruch kursora przy wykorzystaniu pada zawsze będzie odbiegał od tego co możesz osiągnąć myszą. Zawsze. Pod tym względem pad jest jak stara mysz na kulce, a nowe myszki z sensorami o dużej rozdzielczości oferują znacznie więcej. Inna sprawa, że niektóre FPS na konsole mają te asysty włączone permanentnie.
Nie mam nic do padów, sam często używam, ale są pewne obszary gdzie wyraźnie odstają. Lepiej się ściga na kierownicy niż na padzie, lepiej się strzela na K+M, za to pad króluje w slasherach, bijatykach (umówmy się - arcade stick to nisza). Przewagą PC jest to, że nie ogranicza wyboru. Możesz podłączyć każde z tych urządzeń i każde będzie miało natywne wsparcie, a nie tylko marną emulację.
Strzelanki na padzie... Masakra. Bez wspomagania nie da się w to grać, a ja nie lubię jak gra zaczyna celować za mnie, więc sprawa jest jasna. Do strzelania tylko K+M. Jedyny wyjątek to chyba Horizon Zero Dawn (nie FPS, ale gra, gdzie strzelanie jest ważną mechaniką), którego przeszedłem, prawie do końca, na PS4 (i tak nie mogę się doczekać, żeby zagrać jeszcze raz na PC z właściwym sterowaniem). Na padzie próbowałem jeszcze Killzone (chyba Shadow Fall) i to była tragedia. Do FPS pad jest tak samo przydatny jak klawiatura do bijatyk, albo jak czoło do wbijania gwoździ.
A fakt, że jakieś jednostki lepiej grają na padzie, niż przeciętny człowiek na K+M, nie czyni z pada rozwiązania idealnego.
Pozycja obowiązkowa dla fanów klasyków od LucasArts. Gra świetnie łączy sprawdzoną formułę dawnych gier Poin'n'Click, jednocześnie eliminując ich największą wadę, czyli nielogiczne zagadki. Nawet w przypadku problemów jest HintTron3000, który zawsze podpowie co można zrobić, by przejść dalej. Kolejna zaleta to fabuła i bohaterowie. Jedyny problem to nijakie zakończenie. Mimo wszystko warto się z tą pozycją zapoznać.

Filmik złoto, uśmiałem się ;)
A tak na poważnie - temat wibracji, szczególnie w symulacjach, jest znany i lubiany. Przykład na zdjęciu. Dwa shakery pod fotelem, dwa przy pedałach, jeszcze do tego platforma ruchowa 2DOF. Takie rzeczy tylko na PC ;)
PS. Zestaw nie mój.
Ludzie robią takie rzeczy ;) np. ButtKicker LFE zamontowany pod fotelem, to już potrafi, zgodnie z nazwą, skopać tyłek.
Widzę, że macie niezły dar oceny czyichś wymagań odnośnie sprzętu do grania, a także zasobności portfela na podstawie jednego zdania. Tylko pozazdrościć.
Też czekam na PS5 Pro, bo prędzej, czy później wyjdzie. Zakładam, że powtórzy się historia z poprzedniej generacji, że sprzęt przestanie nadążać.
Ale spoko, załóżmy, że mnie nie stać i liżę szybę, za którą stoi PS4 Pro.
Zagrałem w demo i od razu przypomniało mi się stareńkie Bushido Blade, które katowałem na PSX u kuzyna, a później przez emulator na PC. Od dawna brakowało mi gry tego typu, z nowoczesną oprawą i fizyką. Jak nigdy nie kupuję preorderów ani wczesnych dostępów, tak tutaj złamałem zasady i kupiłem. Widać, że nie jest to jeszcze ukończony produkt, ale widzę potencjał.
Brakowało mi bijatyki (chociaż tutaj bliżej do symulatora?), gdzie nie ma milionów combosów, wymagających 10 palców. Tutaj taktyka, przewidywanie ruchów przeciwnika, wyczucie i precyzja grają pierwsze skrzypce, jak w prawdziwych sztukach walki.
Mam nadzieję na owocny rozwój.
Polecam ściągnąć demo i sprawdzić ;) Gra ma raczej dość realistyczny system walki i nie ma tutaj robienia fikołków przez całą walkę jak w W3. No i jeden celny cios kończy walkę, więc opłaca się jednak blokować.
Przyjemna przygodówka w starym stylu. Estetyczna grafika, fabuła nie jest może arcydziełem, ale nic poważniejszego nie można jej zarzucić. Zagadki dość proste, ale, całe szczęście, logiczne (nie ma nic w stylu połącz kota z miotłą, klejem i wiadrem, a otrzymasz statek kosmiczny, który otworzy ukrytą szafkę). Gra dość łatwa i do przejścia w jeden weekend, mimo wszystko warto zagrać. Na uwagę zasługuje bardzo dobra polska wersja językowa. Brawa dla tłumaczy.
Grę dostałem gratis do karty graficznej, tryb MP mnie nie interesował, a ostatni CoD, w którego grałem to WWII. Dlatego ocena dotyczy trybu single. Na plus zdecydowanie mechanika strzelania, daję frajdę i poczucie mocy broni. Początek kampanii też ciekawy. Szkoda, że kampania jest taka krótka (ok. 5 godzin z misjami pobocznymi i powtórnym przejściem jednej z misji dla znalezienia dowodów, jedne zakończenie). Końcówka też średnio - misja z retrospekcją męcząca. Nie jest źle, ale nie za pełną cenę AAA.
Jeszcze miesiąc i okaże się, że zapłaciłem mniej za RTX 3090 niż będzie trzeba dać za 3080 w oficjalnej dystrybucji (aktualnie ROG STRIX 3080 - 7640, za 3090 SUPRIM X dawałem 8700 zł i tego samego dnia podrożał do 11000 zł).
Na R9 5900X zamówionego w grudniu wciąż czekam i codziennie sklep podaje nową datę dostawy, co raz odleglejszą. Przynajmniej kosztował 2570 zł, a nie tak jak teraz 3400 zł.
Jak komuś teraz trafi się awaria to szczerze współczuję. Ja jeszcze trafiłem, że udało się kupić cokolwiek.
Rynek dosłownie oszalał.
PS. RTX 2070 Super sprzedałem za 2200 zł w 15 minut, a w tym czasie miałem 3 telefony i około 10 wiadomości. Ta karta, we wrześniu 2020, chodziła za 1300 zł na gwarancji.
Oczywiście, że nie nowe, ale realna cena za używany na gwarancji to było około 1500 zł, takie przy końcu gwarancji nawet taniej schodziły. Sprawdzałem, bo sam chciałem sprzedać i kupić 3080 na premierę. Ewentualnie się z tym listopadem pomyliłem, możliwe, że to bardziej koło września było, w momencie ujawnienia cen 30XX.
Miałem dokładnie to samo z 2070 Super. Umówiłem się na sprzedaż i wystawiłem na olx tylko dla zabezpieczenia transakcji. W 15 minut miałem 3 telefony i 8 wiadomości.
Doszło do takiej sytuacji, że nawet RTX 3090 drożeje z dnia na dzień. Ostatnio w jednym sklepie, w ciągu dnia podrożały o 2300 zł.
3060Ti przekracza 4000 zł, 3070 widziałem już za 5000 zł. I to w oficjalnych sklepach, a czas dostawy do dwóch miesięcy.
W listopadzie 2070 Super chodził za 1400 zł, teraz idzie na pniu za ponad 2000 zł. Rynek oszalał. Jeszcze trochę to 3080 dobije pod 10 tys.
Podaj definicję zwrotu "rzęch zamiast komputera". Gra wymaga 8 rdzeni i grafiki za 4000 zł (przy, obecnych, chorych cenach), żeby odpalić w 30 fps przy 1440p. To chyba jest "trochę" przesada. Osobiście mam to gdzieś, bo sama gra mnie średnio interesuje, a PC używam też do pracy i, po modernizacji, wciągnie takie Medium nosem (o ile optymalizacja nie będzie całkowicie zepsuta). Tylko, że takie mocne PC stanowią ułamek rynku, więc dla kogo jest ta gra? Jak się jeszcze okaże, że ma blokadę na 30 klatek to już zupełne jaja, wtedy rzeczywiście lepiej grać w to na konsoli.
Kogo obchodzi 1440p 30 fps? Jeśli schodzić z rozdzielczości to tylko dla płynności. Chciałbym poznać wymagania dla 1440p high i 120 fps, dla wielu też jest istotne 1080p high i +60 fps.
Ogółem wygląda na słabą optymalizację, ciekawe co trzeba do 4K 60 fps? 3090 i 5950X?
Sama gra mnie nie interesuje, ale wymagania trochę komiczne.

Kręcenie dzisiejszych grafik to w zasadzie kosmetyka, ale OC CPU pozwala działać cuda (zależy oczywiście od sposobu użytkowania). Dla przykładu test w Assetto Corsa Competizione na procesorze R7 3700X (GPU - RTX 2070 Super). Porównanie ustawień domyślnych i OC na 4,4 GHz (gdzie znaleźć pełny test widać na obrazku, polecam ten i inne, bo są dopracowane i rzetelne - nie jestem autorem, żeby nie było).
O ile średnie klatki wzrosły symbolicznie, to 0,1% i 1% low strzelają w kosmos, a właśnie te parametry decydują o odczuciu płynności rozgrywki.
Osobiście dawno nie bawiłem się w OC, ale teraz czekam na nowe części i na pewno będę ustawiał manualnie. Przynajmniej CPU i RAM.
Jak nie mam nic przeciwko Epic, to na Hitmana czekam na Steam, gdzie mam poprzednie dwie części. Od razu założyłem taki scenariusz, nawet zanim pojawiła się ta wiadomość.
Całkiem ciekawa wariacja na temat klasycznej przygodówki. Sterowanie dostosowano do pada, lecz nie przeszkadza to w rozgrywce, a nawet jest bardziej naturalne niż klasyczne Point and Click (akurat w tej grze). Grafika w stylu Pixel Art, mimo pozornej prostoty, potrafi oddać wiele szczegółów. Fabuła nie jest na poziomie światowej czołówki, ale nie ma w niej rażących dziur i zachęca do poznania całej historii. Uważne oko wyśledzi wiele smaczków w postaci nawiązań do dział popkultury. Wymieniając tylko te bardziej oczywiste - Ojciec Chrzestny, Gwiezdne Wojny, Blade Runner, Wojna Światów.
Jak na przygodówkę przystało jest dość liniowa, a nieliczne wybory skutkują zdobyciem osiągnięcia (lub jednego z dwóch osiągnięć).
Największym problemem są etapy, w których można zginąć, albo trzeba wykonać czynności na czas. Nie lubię tego w grach tego typu. Z drugiej strony, nie ma tego zbyt wiele.
Nie jest to ideał, ale uważam, że wato się z nią zapoznać.

Fakt, że ta charakterystyka jest bardzo płaska, ale wciąż szczyt przypada w okolicach 50%. Dodatkowo, akurat ten, zasilacz poniżej 40% obciążenia jest zupełnie cichy, bo pracuje w trybie pasywnego chłodzenia.
Inna sprawa, że za regularna cenę (ponad 1000 zł) bym go nie kupił.
3070 to już pod 4000 zł dobija, co prawda dostawa w ciągu tygodnia (proshop), ale sam fakt, ze to 200 zł więcej niż premierowa cena 3080 daje trochę do myślenia.
Jeśli chodzi o płyty główne, to TUF wcale nie jest topem, najwyższe modele to jest CROSSHAIR/MAXIMUS, później cała seria ROG STRIX (trzy modele), następnie TUF. W przypadku grafik podobnie - topem jest ROG STRIX, później TUF OC oraz TUF.
Swego czasu pracowałem w serwisie Asusa przy płytach głównych PC, a później przy laptopowych. Faktem jest, że było kilka nieudanych modeli, bądź całych serii płyt głównych i laptopów (teraz już nie wymienię z pamięci, to było ponad pięć lat temu), które pojawiały się znacznie częściej niż inne.
Mimo wszystko wciąż mam zaufanie do tej marki. Paradoksalnie aktualnie używam płyty głównej i karty graficznej od MSI, ale TUF X570 już czeka na nowy procesor.
mizerne zasilanie, śmiesznie niedopasowane chłodzenie do podzespołów, lokowanie najbardziej wrażliwych elementów na płycie w miejscu gdzie w przypadku zalania na pewno szlak trafi laptopa i inne - masz na myśli jakiś konkretny model? Mam wrażenie, że w budżetowych laptopach sekcje zasilania i chłodzenie nie będą szczytem techniki u żadnego z producentów, każdy tnie koszty. Podobnie ma się sprawa z lutowanymi procesorami i modułami pamięci. Jest to znacznie tańsze niż opcje wymienne.
Półprofesjonalnym znaczy tyle, że nie jest to moje główne i jedyne źródło utrzymania ;)
Swego czasu udało mi się kupić nowy zasilacz Corsair HX1200 (1200 W) 80 Plus Gold, za 600 zł. Zapakowany w folię, z dowodem zakupu i na gwarancji. Pod tym względem jestem zabezpieczony na długi czas. Generalnie jest to zupełna przesada, zwłaszcza, że chodził z i7-6700K i RTX 2070 Super, ale teraz przechodzę na 5900X i RTX 3080 (jak się uda kiedyś kupić), więc już nabiera to więcej sensu.
Zasilacze komputerowe pracują najefektywniej przy 50% obciążenia maksymalnego, więc jakiś zapas jest potrzebny. Wcześniej miałem XFX 550 W 80 Plus Bronze i przed wymianą karty wymieniłem dla świętego spokoju.
Coś cię piecze, że ktoś gra na PC i nie płaci 400 zł za jedną grę? Spokojnie konsole też podrożeją.
Mówiłem o cenach MSRP. RTX 2060 miał ją na poziomie 349 Euro, czyli ~1600 zł, dla 1060 było to 234 Euro, znacznie mniej, ale jak wspomniałem seria 20XX była tragicznie wyceniona. To, że nadmierny popyt i brak dostępności wywindował ceny to inna sprawa. To wciąż są prawa rynku. Obecnie nie ma w sprzedaży odpowiednika 1060 oraz 2060, jest tylko wersja Ti, pozycjonowana znacznie bliżej serii XX70, za stosownie wyższą cenę.
Częściowo się zgadzam, PC jako platforma do taniego grania się nie sprawdza. Wciąż uważam, że jako High end nie ma sobie równych i długo mieć nie będzie, ale ile % graczy stać na High end?
Inna sprawa - jak widać po popycie, zarówno na konsole, jak i sprzęt PC ludzi na to stać, więc nie ma przesłanek, żeby robić promocje. Nie zdziwię się jeśli MSRP następnej generacji sprzętu poszybuje w górę, a i tak będą chętni.
PC nie służą tylko do grania i duża część odbiorców kart typu 3080, albo procesorów 5900X, 10900K kupuje je do zastosowań profesjonalnych (nie każdy potrzebuje HEDT i Quadro. Są branże, gdzie świetnie sprawdzają się produkty z górnej półki konsumenckiej).
Granie na PC, wbrew pozorom, także nie umiera, a ostatnio zdaje się przeżywać pewien renesans.
Ostatni problem - do grania w chmurze potrzeba solidnego połączenia z internetem, a w Polsce z tym jest większy problem niż z dostępnością sprzętu. Ja od kilku dobrych lat proszę się o coś lepszego niż Orange do 20 Mbps, które realnie chodzi w okolicy 10 Mbps, ze spadkami do prędkości modemu dial-up (czasami). Za każdym razem dostaję odpowiedź, że taka inwestycja jest nieopłacalna dla dostawcy i muszę czekać, "może za rok..." - słyszę to już od ponad pięciu lat.
Akurat tak się składa, że bazowe ceny RTX 30XX były znacznie bardziej przystępne niż 20XX i jedyne co nie zagrało to zbyt niska podaż. Przy wywindowanym popycie ceny musiały pójść do góry, takie są elementarne prawa rynku. A tak w ogóle to przy sprzęcie PC świetnie sprawdza się zasada, że nie ma sensu czekać, bo tanio było wczoraj.
Konsole też podrożeją, już teraz nie brakuje asów, którzy odkupują PS5 po 4000 zł.
Akurat Asus TUF RTX 3080 to jedna z najlepszych kart 3080 dostępnych w ogóle, najlepsza sekcja zasilania i ogólne wykonanie (co potwierdza wręcz ekstremalny popyt na ten model, w proshop kolejki na ten model są największe). Podobnie płyta TUF X570, jedna z najlepszych sekcji zasilania w płytach poniżej 1000 zł.
Źle wybrałem czas na upgrade, ale obecnie panuje zasada, że tanio było wczoraj. Niestety liczę się z tym, że do dobrego GPU będę musiał sporo dopłacić względem MSRP. Obecne ceny sprawiają, że wymiana 2070S na cokolwiek innego niż 3080 (lub 6800XT od czerwonych) nie ma sensu. 3060Ti oferuje za mały przyrost wydajności, a 3070 znów jest zbyt drogi względem 3080.
Może premiera 3070Ti/Super coś zmieni w tym temacie, ale nie łudziłbym się.
Jest jeszcze 3090, ale to już kosmiczne ceny i nawet przy, moim, półprofesjonalnym użytkowaniu nie usprawiedliwia wydania takiej kwoty.
Akurat patrząc pod kątem gier szybkie 16 GB daje znacznie więcej niż wolne 32 GB, zwłaszcza jeśli chodzi o 1% i 0,1% low fps. W użytkach więcej RAM daje zauważalne różnice, zwłaszcza w montażu wideo 4K, ale to jest ostatnia rzecz na mojej liście. Jestem zdecydowany na szybkie 32 GB. I chyba wezmę te Vipery 4x8 i będę się bawił w ręczne ustawianie.
Cześć,
właśnie robię modernizację PC i zatrzymałem się na etapie RAM. Planuję 32 GB (nie tylko granie) i zastanawiam się w jaką konfigurację pójść. Plan jest taki, żeby kupić jak najwyżej binowane pamięci b-die i ustawić wszystko manualnie, czyli około 3800 MHz i CL 14 (można kupić takie pamięci G.Skill chodzące w XMP, ale cena trochę zabija).
Wiem, że ani Ryzen 9 5900X, ani płyta (TUF Gaming X570-PLUS) nie obsługują Quad-channel, więc na tym polu korzyści nie uzyskam. Wiem też, że topologia płyty lepiej radzi sobie z dwoma modułami, niż z czterema, ale znów 2x16 słabiej się kręcą i ciężko kupić wysoko taktowane kości za ludzkie pieniądze.
4x8 to znów wyższe obciążenie dla kontrolera... i tak dalej.
Ktoś ma jakieś przemyślenia, albo doświadczenie w temacie?
Kandydaci:
4x8 - dwa zestawy Patriot Viper Steel 4400 CL19 - najtańsza dostępna opcja i gdybym chciał 2x8 to nie byłoby tematu.
2x16 - Coś w okolicy 4000 CL19 od G.Skill - około 500 zł dopłaty względem Viper Steel, wyższe takty, albo niższe opóźnienia albo niedostępne w Polsce, albo za kosmiczne pieniądze.
Docelowa specyfikacja:
CPU: R9 5900X (już jest);
MB: Asus TUF Gaming X570-PLUS - uznałem, że przy jednym GPU nie warto dokładać do CROSSHAIR, ani ROG STRIX, które mają taką samą sekcję zasilania, ewentualnie CROSSHAIR może mieć inną topologię pamięci, ale nie jestem tego pewien;
RAM: ???
GPU: RTX 3080, 3080TI, 3080Super, zależy od rozwoju wypadków i dostępności;
Zasilacz: Corsair HX1200 (1200W 80 Plus Gold)
Chłodzenie AIO: Alphacool Eisbaer 360.
Zastosowanie, oprócz gier:
Obliczenia MES,
obliczenia na macierzach (Matlab),
projektowanie CAD,
rendering,
być może montaż wideo.
Do MES i montażu wideo pewnie lepiej byłoby jeszcze więcej RAMU, ale aż tak wymagające te projekty nie są.
Jakby ktoś miał jakieś rady to chętnie wysłucham.
Edit: W obu przypadkach mówimy o kościach dual rank.
Nie wiem co myśleć o tym Far Cry 6. Ostatnio grałem w FC3 i przeszedłem całe, nawet mi się podobało, ale odpuściłem sobie 4 i 5.
Grę dostałem jako gratis do procesora, więc zastanawiam się czy zagrać, czy sprzedać. Chyba jednak zagram.
Druga strona medalu - do póki istnieją dzbany, które odkupują ten sprzęt po zawyżonych, często dwukrotnie, cenach nic się nie zmieni. Kiedyś zapytałem, co kieruje ludźmi, którzy przepłacają 100% za PS5 i zostałem zjechany, żeby innym nie zaglądać do portfela i, jak kogoś stać to jego sprawa. No i super, jego sprawa, ja jestem cierpliwy i poczekam. Reszta nich płaci 200% ceny, albo płacze w komentarzach, jakie to sklepy złe, bo chcą sprzedać swój towar.
Prawda jest taka, że Sony nie nadążyło za popytem, nVidia nie nadążyła za popytem, AMD i Microsoft podobnie.
Odnośnie Assetto Corsa - warto kupić wersję Ultimate (ze wszystkimi DLC), do ścigania online, co jest najważniejszą częścią rozgrywki, i tak są potrzebne wszystkie dodatki. Samą grę polecam serdecznie, o ile ktoś posiada sensowną kierownicę. Gra na padzie mija się z celem.
Ale przecież 30 fps z dropami do 20 to konsolowy "Złoty standard" :) Większość gier jakie odpalałem na PS4 Pro chodziły jak pokaz slajdów, exy Sony radziły sobie lepiej, ale były optymalizowane pod tylko jeden sprzęt. Od Monster Hunter World do dziś bolą mnie oczy.
A narzekających mi zupełnie nie jest żal. Kiedy się nauczycie, że nie kupuje się preorderów na gry?
Nie grałem, zagram jak już będzie połatana jak należy, nie pali mi się. Zaoszczędziłem sobie czasu i nerwów.
Po przesiadce na RTX 2070 S zagrałem tylko w jedną grę z RT i to na krótko (ARK Survival Evolved). Jakaś tam różnica jest, ale znacznie bardziej interesował mnie przyrost wydajności względem GTX 980, a ten jest zauważalny.
Na RT zbytnio mi nie zależy, w tytułach, w które gram najczęściej (simracing) nie jest on priorytetem i raczej w najbliższym czasie nie będzie wprowadzany. Mimo tego planuję przesiadkę na RTX 3080, połączoną z przejściem na monitory 3x1440p (11 mln pikseli, czyli więcej niż w 4K), a tutaj już dodatkowa moc się przyda.
Można wkręcić 10 tysięcy wkrętów śrubokrętem za 2 zł i poświęcić na to kilka dni, można to zrobić wkrętarką z biedronki za 99 zł, którą będziesz ładował co godzinę i wyrobić się w ciągu doby. W końcu można kupić markową wkrętarkę z zestawem dwóch akumulatorów i załatwić temat w parę godzin. Wybór sposobu jest uzależniony od tego jak często to robisz i jakie są twoje potrzeby.
Używam Sharkoon Skiller Mech SGK1 Kailh Brown, przesiadłem się z jakiegoś membranowego Gigabyte i nie wyobrażam sobie powrotu do membrany. Napisałem na niej kilka kilkusetstronicowych opracowań, wykorzystuję ją do gier i do pracy. Bez zastrzeżeń. Używam też jakiegoś bezprzewodowego Logitecha na membranie, ale ten służy głównie do odpisywania na maile (na innym PC), więc nie przeszkadza tak bardzo.
Fakt, że jest dość głośna, ale jest to do zaakceptowania (nawet polubiłem ten dźwięk). No i kosztowała poniżej 300 zł (niewiele więcej niż ten bezprzewodowy Logitech).
Ogółem uważam, że ważniejsza od klawiatury jest dobra myszka, przynajmniej w mojej pracy (głównie CAD i MES), w grach, w które gram klawiatura gra drugorzędną rolę. Także nie potrzebuję nic lepszego niż aktualny Sharkoon.
Ja patrzę na to trochę inaczej. Cena nie jest wyznacznikiem, liczy się jakość, którą dostajesz za tę cenę. Można kupić drogiego bubla, tak samo, jak można kupić produkt o świetnych walorach, ale w niższej cenie.
Jest zasadnicza różnica między highendem (wspomniane słuchawki audiofilskie), a produktem, który jest po prostu drogi, bo jest, na przykład, firmowany przez znaną postać, albo znaną markę (Beats by Dr Dre, AirPods). Ten pierwszy kupują ci, którzy wiedzą czego chcą, w cenie tych drugich spokojnie znajdziesz lepszy sprzęt (Sennheiser, AKG, Audio Technica, Beyerdynamic).
Przez ponad 5 lat używałem Steelseries QcK bez obszycia. Nic się nie postrzępiło, nic nie rozkleiło. Myszka ślizga się po niej bardzo przyjemnie. Prałem ją nie raz (ręcznie, szczoteczką) i też bez większego wpływu na jej stan. Mogę polecić.
W pracy mam jakiegoś plastikowego A4Tech'a z podkładką pod nadgarstek. Raz, że ręka się poci w strefie podkładki, a dwa, ze strasznie się wyciera i wygląda niezbyt estetycznie.
Na obu podkładkach używam myszki Steelseries Sensei RAW.
PS. Właśnie sobie uświadomiłem, że może wypadałoby wymienić podkładkę w pracy.
Aktualnie za 899 zł można kupić TMX Pro, moim zdaniem lepszy wybór. Za 1100 zł jest T300RS, które zjada G29 na śniadanie (może poza pedałami, bo te z podstawowej wersji, to straszne badziewie, ale porównując same bazy to T300 jest co najmniej półkę wyżej).
Dla mnie Logitech G29 jest skreślony, może do Forza Horizon się nadaje (tak samo jak DFGT, które jest dwukrotnie tańsze), ale nic poza tym.
Wbrew temu co twierdzi dział marketingu Logitecha ich kierownice to obecnie najniższa półka simracingowa. Podkreślam simracingowa, czyli z FFB. Inne wynalazki typu Hori, Tracer, Thrustmastery poniżej T150/TMX to całkowity śmietnik, który nada się co najwyżej do Mario Kart, albo NFS.

Sam kupiłem na allegro (zdążyłem), a teraz przeglądam na aliexpres i nawet z wysyłką z Chin nie ma taniej, około 120 zł trzeba dać. Nie można dać się zmylić cenom pod zdjęciami jak na obrazku. 86,29 zł dotyczy MiBand 4. Znalazłem za 97 zł z wysyłką z Australii, ale dostawa do Polski niemożliwa.
Akurat na allegro było taniej niż bezpośrednio od Chińczyka. A z wysyłką z Polski tylko raz było taniej (79 zł na morele, limitowane do 100 sztuk na dzień, przez kilka dni).
Akurat tutaj się postarali.
robiłem go dla siebie, ciężko policzyć realny koszt, bo było dużo prób i błędów, zmian koncepcji, itd. Gdybym miał go sprzedać to musiałbym dostać co najmniej 1200 zł. W takim kształcie jest zbyt niezoptymalizowany produkcyjnie, żeby zrobić z niego produkt gotowy do seryjnej produkcji i sprzedaży.
PS. Z oczywistych względów działa tylko na PC.

Odnośnie pytania w ankiecie to już spróbowałem i od prawie 8 lat trenuję sporty walki, konkretnie BJJ. Przez te lata uzbierało się nawet kilka medali (w tym brązowy medal Mistrzostw Polski w purpurowych pasach). Aktualnie zawiesiłem starty, ale wciąż trenuję rekreacyjnie (teraz nie, bo COVID). Od jakichś dwóch lat mam brązowy pas w tej dyscyplinie.
Jako, że na PC bawię się głównie w simracing, a z wykształcenia jestem inżynierem mechanikiem to bawię się konstruowanie różnego rodzaju osprzętu, np. H-Shifter i hamulec ręczny.
Z takich pomniejszych to jeszcze jazda na rowerze MTB.
Przyznam, że dobre argumenty (bez żadnej ironii).
Tak tylko dorzucę kilka spostrzeżeń:
Jeśli rozpatrujemy PC za 4 tys. pod kątem jedynie gier, to fakt, może nie dorównywać wydajnością konsoli. Tylko czasem mam wrażenie, że większość zapomina, że PC nie służy tylko do grania. Jeśli jesteś w grupie b) to OK kupujesz PC i konsolę i co tylko chcesz (dobry zasilacz do zestawu 10900K + RTX3090 może kosztować tyle co XSS), ale grupy a) wciąż nie rozumiem.
Nie grałem w Avengers, ciężko mi się wypowiedzieć, fakt, że przez, praktycznie nieskończoną, ilość kombinacji sprzętu PC to optymalizacyjne piekło, ale od czasów Windowsa XP minęło dużo czasu i większość gier jest w stanie działać sprawnie bezpośrednio po instalacji. Choć nie zaprzeczę, że są wyjątki, bo ostatnio AC:O postanowił pogryźć się z kierownicą, pedałami, albo hamulcem ręcznym i wywalić sterowanie, odłączenie całego osprzętu pomogło. Z drugiej strony nie można sprawdzić jak zachowałoby się w tych warunkach PS, bo nie da się tam tego podłączyć ;)
Muszę pochwalić za naukowe podejście do tematu awaryjności. Szkoda, że ciężko znaleźć odpowiednie statystyki, to byłoby ciekawe. Odnośnie samych wad wieku dziecięcego mam doświadczenie z pracy zawodowej i uwierz, jeśli gonią Cię terminy nie jesteś w stanie pomyśleć o wszystkim. Pracowałem w serwisie Asusa, modele oznaczone jako rev 1.0 trafiały do nas najczęściej. Teraz pracuję w branży motoryzacyjnej i podobnie, pierwsze modele trafiają na warsztat znacznie częściej niż kolejne wypusty. Cały czas jest miejsce na ulepszenia. Nie prowadzę konkretnych statystyk, ale da się zaobserwować pewien trend.
W przypadku a) to tylko pogratulować, o ile PS5 za 2300 zł ma adekwatne osiągi co do ceny to za 4000 zł już można złożyć niezłego PC, zakup konsoli za 4 tysiące to jakiś żart.
W przypadku b) jeśli komuś nie robi, czy wyda 2, czy 4 tysiące to może spokojnie kupić mocnego PC i do tego dokupić sobie PS5 i Switcha, i pewnie jeszcze kilka innych sprzętów, więc to nie jest argument.
W jakim sensie granie na PC jest uciążliwe? Sterowanie K+M w FPS? Brak limitu klatek, wyższa rozdzielczość, wyższe detale? Dowolność urządzeń wejściowych (chcesz grać na padzie od Xboxa, proszę. Wolisz DS4? Jasne! Joystick, przepustnica, orczyk i 20 wyświetlaczy? Jasne, żaden problem. Kierownica, pedały, hamulec ręczny, shifter, buttonbox, dashboard, i trzy monitory? Proszę bardzo.). Jedyne z czym się zgodzę, to, że jest drożej, ale Dacia też jest tańsza od BMW, a wcale nie jest lepsza.
Odnośnie jakości exów Sony zgoda, ja się odbiłem od większości, ale może innym to się podoba. Dla mnie ostatnie dobre exy to były na PS3 (MGS3 i MGS4, w porównaniu z dzisiejszymi press X to win, to był kosmiczny poziom, teraz tyko 4K i HDR się liczy, w ~30 fps ze spadkami oczywiście, ale 4K!).
Odnośnie awaryjności pierwszych wypustów - żadne moje wrażenia - tak na szybko: YLOD w PS3, RROD w X360, głośne (wyjące) chłodzenie w pierwszym PS4 Pro, coil whine w PS5, problemy z zegarami i power limit w RTX 30XX (żeby nie było, że tylko konsol się czepiam).
Na każdym... Sam pewnie kupię te nieszczęsne PS5 (jak wyjdzie coś wartego uwagi, czego nie będzie na PC i poprawią już wszystkie wady wieku dziecięcego), może i Switcha (zagram w Zeldę i Xenoblades, a później puszczę dalej), ale PC na zawsze będzie moją główną platformą.
PC ma dużo śmieci, a wartościowych gier tylko kilka
Hmmm, wszystkie multiplatformy AAA w wyższej rozdzielczości, wyższych detalach i bez limitu fps? Total War? Symulatory z obsługą kilku, albo kilkunastu urządzeń wejściowych i wyjściowych i obsługą modów (Assetto Corsa, MS Flight Simulator - tak są dostępne na PS, ale uruchom je z pięcioma niezależnymi urządzeniami wejściowymi na trzech monitorach - powodzenia)?
Na PS zostaje tak naprawdę kilka gier na generację, które są czegoś warte. Z PS4, może wybrałbym dla siebie może kilka tytułów. GoT, Horizon - już dostępny na PC, SotC - remake z PS3, Heavy Rain - też dostępny na PC i remaster z PS3. Czyli wychodzi, że z całej generacji warty mojej uwagi jest JEDEN tytuł dostępny tylko na PS4.
Żeby nie było, miałem PS4, grałem w tak chwalone Uncharted, odbiłem się, TLoU, tak samo, Bloodborne - podobnie. Może jeszcze GoW bym spróbował.
Czy ktoś mi może wyjaśnić skąd ten popyt? Dlaczego trzeba walczyć o konsolę? Dlaczego zakupione wcześniej preordery ludzie odkupują na allegro za 3,5, albo 4 tysiące złotych?
Nie ogarniam tego. Aktualnie na PS5 nie ma żadnych konkretnych gier (remake starego tytułu i dodatek do Spider Mana), dodatkowo pierwszy wypust pewnie będzie miał problemy wieku dziecięcego, które zostaną poprawione w kolejnych seriach.
Z mojej perspektywy ci, którzy rzucili się na zakup na premierę, są beta testerami, którzy zakupili produkt za własne pieniądze i, w zamian za beta testy, z takim średnio dopracowanym produktem zostaną. Przy czym przez rok (co najmniej) będą grać w gry ze starej generacji. Fakt, że w 60 zamiast 30 fps, albo w 30, ale bez spadków do 10, ale wciąż w gry z poprzedniej generacji.
Podobnie ma się sprawa z nowymi grafikami, też nie do końca to rozumiem, ale tutaj jeszcze może wchodzić czynnik użytkowy. Jeśli taki RTX 3080 może się zamortyzować w ciągu kilku miesięcy (bo nie będzie służył tylko do grania, ale też do pracy), to jest jakiś sens, żeby kupić go najszybciej jak to możliwe. Z konsolą do gier raczej takiego sensu nie widzę.
Sam czekam na PS5 slim, albo pro i, przede wszystkim, na gry, które będą warte jej zakupu. Mam też nadzieję na to, że ulepszona wersja pociągnie 100+ fps w 1440p (o ile dodadzą obsługę tej rozdzielczości). 60 fps mnie nie urządza.
Jeśli ktoś chce się pobawić w OC pamięci i procesora to, w zestawie za 6000 zł, zamieniłbym te G.Skille na Patriot Viper Steel 2x8 GB 4400 MHz CL19. Niewiele droższe, ale na kościach b-die, przy ręcznym (nie XMP) obniżeniu częstotliwości, robią ponoć bardzo niskie timingi. Widziałem na reddicie 3800 MHz CL 14-15-13-30, czyli bardzo nisko (wymienione G.Skill mają 3600 CL 16-16-16-36 wersja GVK i 16-19-19-39 w wersji GVKC).
Muszę przyznać Ci rację, fakt, że w większości minie te gry nie obchodzą, ale to duże AAA (a konsolowe exy się do takich niewątpliwie zaliczają) podnoszą poprzeczkę, jeśli chodzi o technologię.
Dla mnie ideałem by było, jakby, poza skokiem w grafice, te tytuły rozwijały jakieś nowe mechaniki. Aktualnie każda nowa gra AAA pod tym względem jest dość zachowawcza. Ale rozwój grafiki jest bezsprzeczny.
Osobiście jestem dość nietypowym graczem, jak z resztą już zauważyłeś i dla mnie taki Return of the Obra Dinn był grą lepszą niż nie jeden tytuł AAA.
I nie jestem przeciwnikiem konsol, miałem i pewnie znów będę miał, tyle, że nie jest to dla mnie jakieś objawienie, ale ogólny wpływ na branżę mają niepomijalny, większy niż PC (w moim odczuciu szkoda, że tak jest, ale to inny temat).
OK, spojrzałem bardzo subiektywnie, przyznaję.
Akurat mnie exy od Sony nie jarają, miałem PS4 Pro, grałem w Bloodborne (nie dla mnie, gra wymagająca itd. ale nie mój gatunek). Od TLoU i Uncharted odbiłem się po, może, godzinie. Spider Man i GoW mnie nie interesowały. Jedynie Horizon mi się spodobał, bo zainteresował mnie setting i lore świata. Właściwie mam wrażenie, że większość tych exów tym się tylko różni. Dlatego napisałem X,X,X,.... Miałem na myśli bardzo zbliżone mechaniki ubrane w inną otoczkę.
Zdaję sobie sprawę, że do większości to przemawia, ale akurat do mnie nie.
Pewnie i tak kupię PS5, chciałbym zagrać jeszcze w GoT i SotC. UFC4 też odpalę tylko na konsoli, ale akurat tutaj nie jestem przekonany czy warto sięgać po tę grę, po słabej trójce. Także ciągle liczę, że wyjdzie coś co mnie naprawdę zainteresuje.
Ale na tę chwilę wyścigi i rajdy, Total War, Football Manager, tutaj jednak króluje PC i długo się to nie zmieni, możliwe, że nigdy ;)
Działa w 60 fps w 4K, czy w FHD? To jest znaczna różnica.
Z tymi najlepszymi grami, w ogóle, to bym się trochę wstrzymał. Jeśli tak uważasz to OK, ale dla mnie X, X,X żółta poręcz, O, kwadrat, trójkąt, wygrałeś, jest słabe.
Dla mnie najlepszą grą aktualnie jest Assetto Corsa i Dirt Rally 2.0 z czterema urządzeniami wejściowymi (kierownica Thrustmaster, pedały Fanatec, hamulec ręczny DIY, H-Shifter DIY) i obsługą potrójnych monitorów i VR (dodatkowo w +100 fps@1440p z variable refresh rate, np. G-Sync). Przebij to na konsoli. Może za 10 lat. Może.
Za samo projektowanie gier ze sztywno zablokowanymi klatkami to już powinien być kryminał. To raz. Jaranie się tym, że gra z 2013 roku w 2020, na sprzęcie nowej generacji, chodzi w 60 klatkach to kpina. To dwa. Robienie z klientów debili przez marketingowy bełkot 4K@60FPS to kpina jeszcze większa, ale jak widać są chętni, którzy już założyli zbroje i rozpoczęli krucjatę. Jak tam dodatek do Spider Mana w 30 FPS, za 350 zł? Podoba się?
Wyjdą, bo wydajność zdechnie w połowie generacji, dokładnie jak było w poprzedniej. Wszyscy marketingowo zapowiadali 4K@60 FPS, a już wiadomo, że możesz mieć tylko jedno na raz. Może wersja PRO zbliży się do tych napompowanych obietnic.
Dokładnie jak było w poprzedniej generacji - wszyscy krzyczeli 1080p@60 FPS, zapomnieli tylko wstawić pomiędzy albo.
Series X i PS5 też nie pociągną do końca generacji. Śladem poprzedniej wyjdą modele PRO, które, może, zbliżą się do marketingowych obietnic z zapowiedzi. Rozwiązanie na XSS jest proste (oczywiście piszę z punktu widzenia laika, który nie ma nic wspólnego z gamedevem, więc mogę się mylić), gra wykrywa, na czym jest uruchomiona i blokuje ustawienia graficzne na odpowiednim poziomie. Na PC od dawna jest możliwość wyboru ustawień graficznych, więc to nie jest problem dla developerów.
killzone shadow fall też w 60 fps
Niebywałe, gra z 2013 roku działa w 60 FPS w 2020. Padnijmy na kolana i bijmy pokłony.
Zdaje się, że kolega wyżej sugeruje, że jedyne gry warte uwagi to, uwaga, exy od Sony. Albo jesteś niebieski i grasz w Spider-Mana i Demon Souls, albo nie nazywaj siebie graczem, bo u zielonych tego nie ma. A już, w ogóle, jak grasz na PC to w nic nie zagrasz, bo tam to tylko indyki so. Dobrze, że są ludzie, którzy nie rzucą się na Press X to win za 350 zł, w 30 FPS (niestabilnym), ale za to 4K i to HDR. Klękajcie narody.
Tak samo było z 1080p@60 FPS na poprzedniej. Jak wyszło wszyscy wiemy.
Tendencja jest raczej wzrostowa i nic nie wskazuje, żeby miało być inaczej. Grafika sprzedaje się najlepiej, więc rośnie rozdzielczość tekstur, szczegółowość modeli, itd. Skutek jest prosty - gra wymaga więcej miejsca na dysku.
O ile gry w otwartym, bardzo rozbudowanym świecie (np. RDR2) można zrozumieć, to taki Dirt Rally 2.0 zajmujący ponad 100 GB to chyba przesada (zamknięte, dość krótkie trasy; otoczenie, które nie musi być zbyt szczegółowe; itp.).
Z jednej strony, mniej jak 1 TB pojemności dysku to dziś jest śmiech na sali (żadna konsola nowej generacji tyle nie oferuje). Z drugiej strony, XSS, jako samodzielna platforma do gier, kosztuje tyle co dobry dysk NVMe 2TB (oczywiście mówimy o cenach konsumenckich, a nie B2B, przy zakupie milionów sztuk).
Czego tu oczekiwać?
Jak ktoś kupuje Dacię Duster to raczej nie oczekuje, że będzie kręcił czasy na Nürburgringu porównywalne z samochodami klasy GT3.
Ci co chcą wersji budżetowej wezmą XSS. Ci, którzy chcą premium wezmą PC i ewentualnie PS5, dla tytułów ekskluzywnych.
Po środku rozegra się walka pomiędzy XSX i PS5 (ilość - Game Pass vs. dyskusyjna [to tylko moje zdanie] jakość - exy od Sony).
Oczywiście można się z tym nie zgadzać, ale tak ja to widzę.
Pewnie, bo konsole w ogóle nie ograniczają postępu gier. Nie ważne czy to XBOX czy PS. Konsola ma być tania, ma się sprzedawać, ma porażać grafiką. Więc mydli się ludziom oczy, że 4K, że HDR, że cuda na kiju. Tymczasem realia są takie, że 4K@60 FPS to dalej mokry sen na konsoli, a PC pozwala na to już od dawna i to przy wyższych detalach i nikt nie robi z tego sloganu marketingowego, tymczasem na konsolach: "Zapraszamy na świetny pokaz slajdów, ze spadkami do 20 FPS, ale za to w 4K i HDR".
Przy czym zapomina się o najważniejszym - kreatywności i grywalności. Lepiej tłuc wspaniałe exy "press X to win" w 4K@25FPS, niż kreatywne produkcje wnoszące nowe mechaniki, nowe pomysły, nowe rozwiązania. X, X, X, kwadrat, żółta poręcz, X, X, żółta poręcz, X, kwadrat, O, trójkąt, You Win., ale koniecznie w 4K HDR. Tak ma wyglądać rozwój gier?
Gran Turismo Sport
The Last Guardian
Shadow of the Colossus
Ghost of Tsushima
Tylko to mnie, w jakimś stopniu, interesuje, a tak naprawdę to tylko GoT. Od GT5 są lepsze wyścigi, a pozostałe dwie to raczej w ramach ciekawości.
Od reszty się odbiłem, albo nie byłem zainteresowany.
Horizon jako jedyny mi się spodobał, nawet możliwe, że kupię na PC.
Biorąc pod uwagę, że SotC to remaster z PS3, wychodzi na to, że z całej generacji znalazłem dla siebie 3 gry warte zakupu PS4. Dlatego ją sprzedałem.

konsole nie odstają od PC, nawet mimo premiery nowych kart graficznych
Średnie FPS na poziomie 50 w rozdzielczości 6880x2880 (2,4 razy więcej pikseli niż w 4K), w grze opartej na Unreal Engine 4, w najwyższych ustawieniach graficznych.
A na konsolach dalej szczytem marzeń jest 60 FPS w 4K.
Kiedyś myślałem, że stałe 30 klatek jest wystarczające. Jak ja się myliłem. Pierwszy zgrzyt był jak odpaliłem Monster Hunter World na PS4 Pro, gra chodziła jak pokaz slajdów, nie oferując przy tym jakichś wodotrysków.
Teraz gram na monitorze 1440p 144 Hz i już nawet oglądanie TV na telewizorze 60 Hz mnie drażni, nie mówiąc już o graniu.
Konsola totalnie nie dla mnie, zobaczę co ciekawego wyjdzie i może kupię pod koniec generacji, dla tych 5 gier, które mnie zainteresują.
Teraz wolę te pieniądze zainwestować w RTX 3080, który napędzi 7680x1440 w +100 FPS.
Edit: Nie mówiąc już o podłączeniu czterech, lub nawet pięciu, niezależnych kontrolerów do jednej gry.
Dla mnie ilość miejsca na dysku, jakie zajmuje dana gra, nie jest problemem. Większy problem stanowi jej pobranie.
W PC mam obecnie zainstalowane 5,2 TB, w tym 4,2 TB SSD (2 TB NVMe) i 1 TB HDD na kopie zapasowe.
Niestety maksimum co mogę mieć u siebie, jeśli chodzi o internet, to 20 Mbps od Orange, które realnie osiąga jakieś 13-14 Mbps, więc pobranie 100 GB gry trochę trwa. Stąd inwestycja w pojemność dysków, mogę zainstalować więcej gier i do nich wracać.
Naprawdę są ludzie, który biorą urlop z okazji premiery, jakiejś tam, gry? Rozumiem, że to hobby i tak dalej, ale urlop, żeby siedzieć kilka dni i grać bez opamiętania, nie ogarniam. Jeszcze lament, że wziąłem urlop, a premierę przesunęli, moje życie straciło sens, bo nie zagram o godzinie 0:01 i mi ktoś spoiler podrzuci. Nic tylko się załamać.
Myślałem, że dorośli ludzie (na co by wskazywało, że już pracują) mają poważniejsze rzeczy na głowie niż przesunięta premiera gry.
A jeszcze sprawa idzie dalej - groźby, obelgi, "ja bym to lepiej zrobił". Brak słów.
I jeszcze preordery... Dalej się nie nauczyliście, żeby nie kupować gier przed premierą? Żadnych.
A ja trochę ostudzę zapał. Radzę czekać na testy niezależne. Wtedy wyjdzie czy nie ma problemów ze sterownikami, czy wydajność jest jak zapowiadana itd. Kibicuję AMD, ale na teraz RTX to bezpieczniejszy wybór. Doceniam jednak progres czerwonych, w następnej generacji mogą już poważnie powalczyć. Nawet w obecnej mogą już solidny kawałek tortu zgarnąć dla siebie.
Ten cały hype i preordery to jednak szkodliwe zjawisko, szkodliwe głównie dla społeczności graczy. Szkoda, że nie wszyscy to rozumieją i szarpią sobie nerwy, bo premiera gry została przesunięta, jakby nie było ważniejszych spraw na świecie. Ja mam to absolutnie gdzieś, wyjdzie, połatają, poczytam recenzje, później kupię. Jeśli mi się spodoba, to jedyne, czego będę żałował, to, że nie wsparłem pełną kwotą.
Wiedźmina 3 nie skończyłem do dziś, mimo, że dwie pierwsze części katowałem namiętnie.
Przy 1080p raczej nie ma sensu. Przy 1440p też nie widzę takiej konieczności, dopiero przejście na 3x1440p będzie wymagało konkretnego upgrade'u. Myślę też o VR, ale na teraz 2070S to uciągnie, jakoś, a na przyszłość 3080 to też lepszy wybór niż 3070.
EDIT: Inna sprawa, że jakbym nie miał 2070S to pewnie kupiłbym właśnie 3070.
Myślałem o tej karcie, ale jednak się wstrzymam. Obecnie mam 2070S i wystarcza do tego, w co gram, na jednym monitorze 1440p 144 Hz. Planuję zakup jeszcze dwóch takich i wtedy 3070 może nie podołać (7680x1440 - więcej niż 4K), wolę dołożyć do 3080.
I tak czekam na testy i dostępność Zen3, więc do tego czasu myślę, że popyt i podaż się unormują i będzie można normalnie kupić tę kartę. A jak nie to poczekam jeszcze trochę.
Haha, dokładnie - pierwsza gra jaką przeszedłem w całości po wymianie grafiki na 2070S i monitora na 1440p 144 Hz było... Return of the Obra Dinn.
Jedna z najlepszych gier, w które ostatnio grałem. Mimo, że to gra niezależna, wciąga lepiej niż nie jeden tytuł AAA.
Oszczędna grafika nie jest problemem, nawet powiem, że jest klimatyczna, oprawa Audio także na wysokim poziomie.
Odkrywanie losów kolejnych postaci daje olbrzymią satysfakcję, mam nadzieję, że będzie wychodzić więcej takich gier.
W porównaniu z dzisiejszymi, "press X to win", tytułami AAA to jest perła w koronie i należy ją doceniać. W tym przypadku nawet trochę żałuję, że kupiłem na wyprzedaży, a nie za pełną cenę. Autor zasługuje na wsparcie.
Z mojego punktu widzenia 700 GB to jest nic. Obecnie mam 4,2 TB SSD i 1 TB HDD (na kopie zapasowe) i mogę powiedzieć, że jest OK. Wcześniej miałem 256 GB SSD pod system i 1 TB na dane, ale to dla mnie zdecydowanie zbyt mało, więc dokupiłem 2 x 2 TB SSD (w tym 2 TB NVMe).
Możliwe, że na konsoli jest inaczej, ale nie sądzę. Taki DIRT Rally 2.0 z DLC zajmuje ponad 100 GB, Hitman 2 (z misjami z jedynki) kolejne 100 GB, a są gry, które wymagają więcej.
Mam tę obudowę w wersji EVO, czyli z ARGB, ale to, w zasadzie, to samo. Ogólnie jestem zadowolony.
Dobrze wygląda, w środku jest dużo miejsca, dokładnych temperatur nie sprawdzałem, ale jak chcesz to mogę wrzucić jakiegoś 3D Marka i sprawdzić. Nie zauważyłem, żeby był jakiś problem z przegrzewaniem.
W środku siedzi i7-6700K@4,5 GHz i RTX 2070S X Gaming Trio.
osiągi pomiędzy flagowymi telefonami na Androidzie i iOS są porównywalne; ergonomia - fakt, jest na korzyść iOS; jakość wykonania, na podobnej półce cenowej, nie odbiega zbytnio między Apple, a konkurencją na Androidzie; z serwisem nie miałem do czynienia, ani na Symbianie, ani na iOS, ani na Adroidzie, więc tutaj się nie wypowiem.
To nie jest tak, że chcę, za wszelką cenę, hejtować Apple, nawet się zastanawiam, czy nie kupić znów telefonu na iOS. Tyle, że ostatnio mam wrażenie, że firma, która kiedyś wyznaczała trendy (i słusznie sobie za to liczyła), dziś nie jest już tak innowacyjna (a nawet jest w tyle), ale wciąż słusznie sobie liczy za swoje produkty.

Na temat braku ładowarki już kiedyś pisałem, że znajdą się wyznawcy broniący tego pomysłu. Jak widać w tym temacie, znaleźli się... Gratuluję.
Porównanie do samochodów nietrafione. BMW, Mercedes, czy Porsche są markami premium i swoim konsumentom, kosztem ceny, zawsze oferują coś ekstra, jakość wykonania, ergonomię, osiągi, innowacyjność.
W przypadku Apple - androidowi konkurenci są bardziej innowacyjni, (dosłowny cytat z waszego artykułu na temat przesiadki na iOS - https://www.gry-online.pl/opinie/przesiadka-na-ios-jaki-iphone-kupic/z2a10&STR=2 ).
Swoją drogą - starsze modele trzymają ceny jak klasyki motoryzacji (trzymając się tych porównań). 1900 zł za SE 32 GB (i to nie wersja 2020), albo 1500 za iPhone 7... Chyba tylko dla pasjonatów marki. Trzymając się motoryzacji, to jest jak zakup Maserati Biturbo, zamiast nowej Insigni (poza marką nic nie przemawia za Maserati).
MU Online to było jedyne MMORPG, w którym spędziłem więcej niż kilka godzin. Dobrze wspominam, zwłaszcza, że najczęściej to były długie sesje z kuzynem, gdzie rozmawialiśmy na Skype i graliśmy w MU. Teraz bym nie wrócił, próbowałem jakiś czas temu i się odbiłem. Jest tyle ciekawszych gier, a czasu na granie co raz mniej.
Próbowałem jeszcze w AION, ale jednak MMORPG nie dla mnie.
To są dwie różne usługi. Game Pass to dostęp do bazy gier na zasadzie abonamentu, ale każdą grę trzeba fizycznie pobrać i zainstalować. PS Now to streaming gier - gra odpala z zewnętrznego serwera. Głównym powodem dlaczego nie mówi się o PS Now jest fakt, że nie jest on oficjalnie dostępny w Polsce.
Wyobraź sobie, że różni ludzie mają różne gusta i exy "press X to win" od Sony nie każdego kręcą. A stwierdzenie Playstation forewer I oby xbox zdechl w tej generacji w koncu jest jak gangrena dla bidakow to już ewidentne plucie jadem sfrustrowanego fanboya. Może niech każdy wybierze co mu bardziej odpowiada. Do mnie gry za 350 zł nie przemawiają.
Ta jakość exów Sony to pojęcie bardzo względne. Z tych dostępnych na PS4 jedynie Horizon mnie zainteresował, nawet rozważam ponowny zakup na PC (właśnie, wyszedł na PC z lepszą grafiką i sterowaniem K+M). Reszta bez szału, TLoU, Bloodborne, GoW3, Uncharted kolekcja, nic mnie nie wciągnęło. Na PS3 był chociaż MGS, którego miło wspominam (z resztą Ground Zeroes i Phantom Pain też wyszły na PC).
Game Pass kompletnie nie dla mnie, miałem na próbę, jak był za 4 zł, ale zainstalowałem 3 gry, nie skończyłem żadnej. Jakoś nie mogę się przekonać do modelu płatnej subskrypcji. Zdecydowanie wolę zapłacić raz i móc grać kiedy chcę, zwłaszcza, że mam specyficzny gust i ograniczony czas na granie.
Z drugiej strony, oferta Sony też do mnie nie przemawia. Od większości exów poprzedniej generacji się odbiłem (miałem PS4 PRO).
Niemal nieograniczone możliwości PC to jest to. Dla gracza, który gra głownie w simy wyścigowe, FM'a i strategie wybór jest jeden - jest nim PC.
Masz jakiś sprawdzony plik na załatanie Juve, reprezentacji Niemiec i Japonii oraz klubów z Brazylii? Możesz wrzucić?
Przerabiałem temat w 2019, ale w końcu odpuściłem. W 2020 jeszcze nie, bo dopiero ściągam.
Od siebie polecam TCM logo pack, ponad 2 GB danych, ale w zasadzie wszystko co istotne tam jest, a nawet więcej.
FM wciąga jak bagno... Ja bym uważał. Na samym Steam mam w FM'y przegrane prawie 1800 godzin (od 2012 do 2019, głownie 12, 17 i 19). Nie zliczę natomiast ile spędziłem w 2007.
Gra jest wspaniała, mimo, że przestałem oglądać piłkę kopaną, wciąż chętnie prowadzę wirtualne kluby.
Stwierdzenie androidowi konkurenci są bardziej innowacyjni, pojawia się przy każdym z trzech, najwyżej pozycjonowanych, smartfonów na tej liście (najnowszych i najdroższych). Trochę to przykre, bo kiedyś to Apple wyznaczało trendy, a teraz tylko odcina kupony.
Podobnie jak z wyświetlaczem w XS i 11 - wyświetlacz to jeden z najistotniejszych elementów smartfona. Apple wypuszcza coś co jest gorsze niż poprzednik i wmawia wszystkim, że to jest lepsze. Dodatkowo każe sobie płacić więcej.
Nie jestem jakimś tam fanboyem Androida, ostatnio zamieniłem Samsunga Galaxy S8 na iPhone SE (stary model) i początkowo byłem zauroczony. Jakość wykonania na plus, system na plus, szybkość na plus, zdziwiłem się też, że tak stary telefon ma aktualizację do najnowszej wersji systemu i po aktualizacji działa dobrze.
Tutaj cytaz z mojego poprzedniego posta:
Rozważałem nawet zakup nowszego modelu, ale zaczęły się schody.
Ten świetnie zoptymalizowany, szybki, długo wspierany system jest również bardzo hermetyczny, i koniec końców nastawiony na ciągłe mikropłatności. Może, nie każdy potrzebuje zmiany dzwonka na inny niż standardowy, ale sam fakt, że ten proces wymaga czegoś więcej niż wgrania pliku i aktywacji w opcjach mnie odrzuca, oczywiście można kupić dzwonek od Apple, albo kupić aplikację, która pozwoli zrobić dzwonek z kupionego utworu.
Aplikacje to osobna historia, czasem potrzebuję jakiejś aplikacji na chwilę i nigdy nie miałem problemów z nalezieniem takiej na androidzie, za darmo, szybko, zainstalowałem, zrobiłem, co miałem zrobić i już. W Apple? Wszystko albo płatne, albo z płatną miesięczną subskrypcją.
Przed zakupem nowego modelu powstrzymał mnie fakt braku kilku funkcjonalności, jak np. brak diody powiadomień, albo AOD, nawet w nowszych modelach. Brak implementacji skanera odcisków palców - wiem, że to praktycznie żadne zabezpieczenie, ale przyzwyczajenie.
Polityka firmy też mi nie odpowiada - generalnie to jest płać, płać i płać, w zamian dostajesz bardzo dobrze wykonany produkt, to fakt, ale jak dla mnie zbyt hermetyczny i kreujący się na markę premium poprzez cenę i kreowanie poczucia ekskluzywności. Ja tego nie kupuję jednak.
Koniec, końców wróciłem jednak do Androida.
To są tylko moje spostrzeżenia, może pół roku to za mało, żeby się w pełni przekonać, może nie poznałem wszystkich funkcji, nie wiem.
Obecnie iPhone XS to max w co mógłbym zainwestować, ale też miałbym pewne wątpliwości. Poczekam na premierę iPhone 12, może zmienię zdanie.
Obecnie mam Huawei P30 Pro i też nie jest to telefon marzeń, ale w tej cenie, dla mnie, wygrał z XS, a nawet był tańszy.
PS. Apple trzeba jednak oddać, że nawet staruszek SE może działać dobrze i płynnie, telefon na Androidzie za podobne pieniądze (np. Hauwei P20 Lite) to jest katastrofa.
Wyobraź sobie, że osoba głuchoniema może odpowiadać za charakteryzację, albo scenariusz...
Nie jestem zwolennikiem tego pomysłu, ale jak już krytykujesz to chociaż pomyśl nad doborem argumentów, żeby nie wyjść na ignoranta, który nawet treści newsa nie zrozumiał.
Najlepszy film musi być filmem pełnometrażowym - to jest normalna wytyczna, nie ma co dyskutować. Musisz reklamować swój film na billboardzie w LA - to jest sztucznie stworzone ograniczenie, które powinno być tępione, bojkotowane, bo nic dobrego nie wnosi.
Dalej nie mam zamiaru dyskutować, bo widzę, że zaczynamy strzelać z grubszych dział. Na scenie pojawiły się argumenty ad personam. Znaczy, że czas kończyć tę nierówną walkę.
To co, tak właściwie, robisz w tym wątku?
Wyrażam swoją opinię. JESZCZE mam do tego prawo, więc korzystam, póki mogę.
Szereg wytycznych, a szereg bzdurnych (sztucznych) wytycznych to dwa rozbieżne pojęcia. Poza tym, powtórzę kolejny raz: Najlepszy film powinien być po prostu najlepszy, tylko tyle. Z tego wynika, że utrwalenie defekującego psa wykonane telefonem komórkowym odpadłoby w przedbiegach.
Poza tym, branża jest tak hermetyczna, że nigdy, przenigdy, żaden przedstawiciel mniejszości nie dostał Oscara, ani żadnej innej nagrody filmowej. Dopiero nowe wytyczne to zmienią.
Najlepszy film powinien być po prostu najlepszy, tylko tyle.
Dlatego gardzę wszelkimi sztucznymi ograniczeniami. Nieważne czy to Oscar, BAFTA, Złoty Glob, czy puchar sołtysa Koziej Wólki. Konieczność reklamowania filmu w LA to takie samo bzdurne ograniczenie.
Podobna sytuacja z ostatnią aferą na temat aktorów dubbingowych - aktorka publicznie przeprasza za to, że jej kolor skóry nie zgadza się z postacią, pod którą podkłada głos, na dodatek w kreskówce, której głównym bohaterem jest humanoidalny KOŃ (!). Jakby tego było mało wytwórnie filmowe ogłaszają, że od teraz tylko czarni będą dubbingować czarnych, a Azjaci Azjatów. Ciekawe skąd wezmą ogra do dubbingu Shreka?
Droga do upadku...
Tak, wiem, że spełnienie tych kryteriów to nie jest jakiś wielki problem i można zrobić film opowiadający o białych, heteroseksualnych mężczyznach, w kwiecie wieku i życiowej formie fizycznej i wciąż spełniać wymagania (np. zatrudniając stażystów).
Problemem jest sam fakt, że jakieś sztuczne ograniczenia istnieją. Najlepszy film powinien być po prostu najlepszy, tylko tyle. Jeżeli najlepszy film odpada z konkursu, ponieważ w obsadzie zabrakło jednego operatora kamery, który reprezentuje jakąś mniejszość, to coś jest chyba nie w porządku.
Inna sprawa - sama próba udowodnienia, że mniejszości rasowe, kulturowe, seksualne itd. są na równi ze wszystkimi przez dawanie im specjalnych przywilejów jest komiczne. Jeżeli ktoś jest dobry w tym co robi to zapewniam, że jego płeć, kolor skóry, czy orientacja seksualna nie ma znaczenia. Dla przykładu choćby Samuel L. Jackson, czy Morgan Freeman. Wspaniali aktorzy i nikt, normalny, nie powie, że byliby jeszcze lepsi, gdyby byli biali.
Sama idea parytetów i przywilejów jest bezsensowna. Niedługo dojdziemy do tego, że prowadząc firmę zajmującą się rozładunkiem węgla z wagonów kolejowych w Polsce, trzeba będzie zatrudnić 50% kobiet (oczywiście nie do pracy fizycznej) i z zagranicy ściągnąć 25% mniejszości etnicznych. A i jeszcze najlepiej dać do podpisu deklarację na temat orientacji seksualnej, żeby znalazły się chociaż dwie lesbijki, dwóch gejów i jeden transwestyta, bo inaczej sankcje na rzecz jakiegoś "funduszu równości społecznej".
A najlepiej to zawsze zatrudniać czarną kobietę, lesbijkę, z niepełnosprawnością, która tak naprawdę jest trans mężczyzną. Quadruple win, że tak to określę.
Disclaimer: Nie mam nic przeciwko kobietom, mniejszościom rasowym, etnicznym, kulturowym, homoseksualistom, niepełnosprawnym. Żyjemy razem na tym świecie i dla każdego jest miejsce. Jednak strasznie irytuje mnie agresywne nastawienie pewnych przedstawicieli tych grup, którzy jako hasło przewodnie obrali sobie: Mnie się należy, bo jestem <wstaw dowolną mniejszość>. Tego nienawidzę.
Nie ma to jak bazować na statystykach ze stycznia, zwłaszcza w tak dynamicznej branży. Dobrze, że nie dałeś danych z 2012.
Według danych Steam z sierpnia, W7 x64 używa 5,21% użytkowników (spadek o 0,39%), w porównaniu do W10 - 88,32% (wzrost o 0,44%), można uznać, że ten system jest martwy.
Ja czekam na RTX 30XX, a w dalszej kolejności na PS5, XBOX kompletnie mnie nie interesuje.
RTX 30XX dlatego, że planuję rozbudowę zestawu pod simracing i wykorzystanie trzech monitorów 1440p 144 Hz (łącznie 7680x1440, więc więcej niż 4K), być może też VR. Takich wrażeń z jazdy połączonych z możliwością dowolnej rozbudowy sprzętu (kierownice, wyświetlacze, pedały, hamulce ręczne, dźwignie biegów) nie da mi żadna konsola, prawdopodobnie nigdy
Do aktualnego topu gier simracingowych w 3x1440p spokojnie powinien wystarczyć 3080.
Z PS5 może zainteresuje mnie kilka tytułów, więc pewnie kupię w połowie, bądź pod koniec generacji, tak jak zrobiłem z PS4 PRO. Miałem, ale zagrałem może w 10 gier i sprzedałem. Od większości tych zachwalanych exów się odbiłem, albo nawet nie byłem zainteresowany, wyjątkiem był Horizon, którego kupię też na PC.
Podobnie miałem z PS3, kupiłem tylko dla przejścia serii Metal Gear Solid.
półka wyżej od G2x to kierownice direct drive za 3k pln
Oczywiście, że nie. FF w kierownicach Logitech realizowany jest za pomocą przekładni zębatej, która jest głośna i ma duży luz.
Już Thrustmaster T150 ma rozwiązanie lepsze, bo wykorzystuje przekładnie hybrydową, zębatą i pasową.
Kolejna półka wyżej to kierownice typu Thrustmaster T300, gdzie napęd FF jest realizowany całkowicie przez przekładnię pasową.
Dalej Fanatec i Thrustmastery TX-SW, TS-PC, które mają mocniejsze silniki. Tak w ogóle to jest właśnie półka za ~3000 PLN. DD jest znacznie droższy.
Dopiero później jest Direct Drive, który też można różnicować ze względu na rodzaj silnika. Chociażby stepper motor, albo servo motor. Tutaj jest Fanatec Podium, SimuCube, VRS, bądź LeoBodnar. Ceny nawet do ~15000 za samą bazę.
Miałem Logitecha, teraz mam Thrustmastera. Logitech to obecnie najniższa półka kierownic nadających się do simracingu. Za to doskonale nadaje się do gier typu Forza, GRID, pewnie w PC3 też się dobrze sprawdzi.
Pewnie zamiast wyrazić sprzeciw portfelem znajdą się tacy, co będą uważać, że to wspaniała decyzja i prowadzić internetową krucjatę przeciwko uważającym, że jest inaczej.
Smartfon za więcej jak średnia krajowa jest zapchany reklamami, być może bez ładowarki i bez słuchawek w zestawie.
Co dalej? Może abonament na odblokowanie pełnej mocy obliczeniowej?
Oczywiście wszystko w imię postępu, wygody użytkownika, dbałości o ekologię itd. Piękne zamienniki zdania: "Słupki dochodu opadły, trzeba wydoić użytkowników jeszcze bardziej, ale tak, żeby uśmiech nie schodził im z twarzy".
Neuromancer jest wspomniany w artykule, na ostatniej stronie. Czytałem, ale jak dla mnie dość ciężka, jednak wolę Dicka, muszę wrócić do tej książki, bo czytałem dość dawno.
Czarne Oceany chętnie sprawdzę.
Johnny Mnemonic i RoboCop dobre propozycje.
Doszedłem do zagadki z gramofonem, trywialnej z resztą, ale właśnie na tej zagadce zakończyłem swoją przygodę z tą grą. Niestety tragiczne wykonanie od strony technicznej uniemożliwiło rozwiązanie i przejście dalej.
Szkoda, bo gra wyglądała całkiem nieźle, zarówno wizualnie, jak i fabularnie (nie znam materiału źródłowego, ale z chęcią nadrobię). O ile drobne bugi bym spokojnie zlekceważył to niemożność przejścia gry, bo ta nie rozpoznaje poprawnego schematu w łamigłówce, to już jest przesada.
za parę lat będzie mocno średni a konsola dalej będzie taka jaka była.
Gdyby to była prawda to w połowie generacji nie powstałoby PS4 Pro i XOX. Podstawowe konsole przestały wyrabiać, więc wprowadzono mocniejsze wersje i gry "optymalizowane pod wersje pro".
To jest dokładnie to samo co konieczność zejścia z rozdzielczości, albo detali w kilkuletnim PC.
Moim zdaniem najciekawszy pomysł to ten z Lando, chętnie bym obejrzał, tyle, że wolałbym coś w stylu serii Ocean's (Steven Soderbergh). Myślę, że jako film o kombinatorze, hazardziście Lando by to zagrało.
Porównanie do platform streamingowych trochę nie trafione, bo tutaj nie płacisz abonamentu za dostęp do wszystkich treści, tylko za konkretny egzemplarz. Płacisz raz i, póki platforma istnieje, możesz używać ile chcesz. Koszt jest jednorazowy.
Porównanie z Netflixem bardziej pasowało by usług typu Game Pass, czy Origin Access, PS Plus.

W każdym razie Project Cars i Assetto Corsa obsługują manualne skrzynie siedmio-biegowe, więc uznałem, że lepiej tę "7" mieć, niż nie mieć.
Edit: W porsche 911 była skrzynia MT 7 biegów:

Próba udowodnienia, że konsola, bądź PC są lepszym sprzętem do grania jest pozbawiona jakiegokolwiek sensu. Szkoda nawet zaczynać i próbować.
Za dużo jest zmiennych, to jak próbować udowodnić, że Lada Niva jest lepszym samochodem niż Ferrari, bo jest tańsza w zakupie i eksploatacji, mieści więcej osób, można nią przywieźć do domu szafę z Ikei, albo odwieźć trójkę dzieci do szkoły. Z drugiej strony jest awaryjna, gorzej wykonana, nie dodaje prestiżu, odstaje osiągami.
Tak samo jest z PC i konsolami - każdy ma inne potrzeby, każdy ma inny budżet, każdy gra w co innego.
Ja gram głównie w simy wyścigowe, strategie i FMa, dlatego niedawno sprzedałem swoje PS4 Pro.
PS. Tutaj widać co PC robi lepiej ;) Cztery, niezależne, urządzenia wejściowe w jednej grze - Kierownica od Thrustmastera, pedały od Fanateca, a shifter i ręczny własnej produkcji.
Czy mając obecnie i7-6700K i GTX 980 jest sens wymienić grafikę na RTX 2070 Super bez zmiany procesora (płyta na Z170, 16 GB RAM 3200 MHz CL16)?
Dzięki, w zasadzie to nie będą jakieś wielkie różnice, więc można, ewentualnie trochę urwę z RAM. Bo rzeczywiście 3200-3600 praktycznie idą tak samo, więc po co dokładać. Do tego chyba jednak dam R7 3700X.
Teraz w zasadzie kwestia płyty została - czy ten Asus na X570 będzie dobry, czy lepiej iść w coś B550? Może bez wbudowanego WiFi.
Pytanie czy warto dołożyć do karty z fabrycznym boostem? Czy lepiej samemu podciągnąć to w sterownikach?
Pallit ot jest dokładnie ten: https://www.morele.net/karta-graficzna-palit-geforce-rtx-2070-super-jetstream-8gb-gddr6-ne6207ss19p2-1040j-5938940/
O ramach jeszcze sobie doczytam, bo gdzieś mi się rzuciło w oczy, że lepiej celować bliżej 4000 MHz.
Sprawdzałem na GPU Check, nie wiem, na ile godna zaufania strona, z tym samym GPU (GTX 1660) R5 3600X jest za każdym razem szybszy niż i7-6700K (w RDR2, Metro Exodus, CoD: MW, AC:Odyssey, Project Cars 2, TW: Warhammer)
Jeśli masz jakieś inne testy chętnie poczytam, przy tym w zastosowaniach profesjonalnych R5 jednak powinien być odczuwalnie szybszy (chociaż CAD i CAE w większości grafiką stoi).
Jeśli nie R5 to ewentualnie R7 3700X.
Cześć, planuję update komputera, ale mam kilka pytań.
Platforma docelowa to AMD Ryzen, komputer używany zarówno profesjonalnie (CAD, rendering, obliczenia CAE), jak i gamingowo.
takie podzespoły dobrałem:
CPU: Ryzen 5 3600X - to raczej pewny punkt w konfiguracji, nie chcę dokładać do 3700X, w przyszłości ewentualnie zamienię na nową generację.
MoBo: Asus TUF Gaming X570-PLUS WI-FI - celuję w chipset X570, ta płyta wydaje się w porządku, ale nie wiem. WiFi i BT to niezły dodatek, ale jak jest coś lepszego w podobnym budżecie, nawet bez łączności bezprzewodowej to chętnie zamienię. Może zaoszczędzić 200 zł na zwykłą TUF Gaming i kupić porządną kartę WiFi?
RAM: G.Skill Trident Z Neo DDR4 16GB (2x8GB) 3800MHz CL14 1.5V - ponoć Ryzeny potrzebują szybkich pamięci, te są dobre? Czy lepiej np. wyższe taktowanie z wyższym CL (4200 MHz i CL18, albo coś takiego)?
Grafika: Palit GeForce RTX 2070 SUPER JetStream 8GB GDDR6 - ona chyba jest fabrycznie kręcona? Nie wiem czy jest sens dokładać do OC, może jest coś tańszego? 2070 Super to też raczej pewniak w specyfikacji, tylko co wybrać? Ma być cicho, ma dobrze chodzić w grach, do mojego CAD i CAE nie potrzebuję Quadro.
Zasilacz: Kupiłem okazyjnie nie rozpakowanego Corsaira HX1200 - 1200 W, 80 Plus Platinum, w pełni modularny. Wiem, że znacznie przewymiarowany, ale zostanie ze mną już chyba na zawsze i uciągnie wszystko co tylko sobie wymyślę, żeby włożyć do obudowy ;)
Jeśli chodzi o gaming to głównie Assetto Corsa, Dirt Rally 2.0 - tutaj celuję w triple 1440p, więc ten RTX 2070S może być na styk, inne gry odpalane w 1440p na pojedynczym ekranie.
Inna opcja to Samsung GRG9 49" (5120x1440), więc też dość wymagająco, ale nie tak, jak triple.
Ryzen 5 3600X i 2070S to raczej pewniaki. Chciałbym tylko porady w sprawie płyty (nie musi być X570, ale chciałbym, żeby była kompatybilna z Zen3, więc tylko B550 jeszcze wchodzi w grę) i pamięci - czy te co napisałem będą ok, czy lepiej więcej MHz i trochę wyższe CL? 16 GB na razie wystarczy.
Obecnie mam: i7-6700K; MSI Z170A TOMAHAWK; GTX 980 OC 4 GB GDDR 5; G.Skill DDR4 16 GB 3200 MHz CL16
Dzięki za rady.
Osobiście uważam, że zakup komputera do nauki zdalnej powinien zostać sfinansowany z 500+. Kropka.
Netbooka na Atomie można kupić za około 300 zł, do zdalnych lekcji powinien wystarczyć. Nawet jeśli nie, to poniżej 1000 zł można kupić nowego laptopa na AMD A6, albo Celeronie - Wieśka 3 nie uciągnie, ale do nauki w zupełności wystarczy (zakładając, że nie będzie to nauka projektowana CAD, analiz CAE, albo renderowania grafiki 3D, ale nie o tym był artykuł).
Znam też przypadki, gdzie laptop został darowany przez władze samorządowe, ale już jest narzekanie, że to słabe i w sumie to się do niczego nie nadaje, szkoda, że nie można tego sprzedać od ręki.
Te dzieci nie są niczemu winne, ale, niestety, ich rodzice są skutecznym hamulcem ich rozwoju. Podejrzewam, że znajdą się przypadki, gdzie darowany sprzęt trafi na jakiś portal ogłoszeniowy chwilę po jego otrzymaniu. Te poszkodowane dzieci i tak nie będą miały na to wpływu, a wciąż zostaną bez dostępu do sieci.
A ja znów opiszę sytuację z innej strony, miałem kolejno Galaxy S6, później S8, chciałem coś zmienić, więc na próbę kupiłem iPhone SE (tak, wiem, flagowiec kontra stary model, bla, bla..., nie, nie będzie o tym).
Pierwsze wrażenie - pozytywne, nawet bardzo, jakość wykonania na plus, system na plus, szybkość na plus, zdziwiłem się też, że tak stary telefon ma aktualizację do najnowszej wersji systemu i po aktualizacji działa dobrze.
Generalnie nie widziałem problemu z przesiadką z Galaxy S8 na iPhone SE, telefon bardzo wygodny w użyciu i jak ktoś ma małe wymagania to w zasadzie polecam.
Rozważałem nawet zakup nowszego modelu, ale zaczęły się schody.
Ten świetnie zoptymalizowany, szybki, długo wspierany system jest również bardzo hermetyczny, i koniec końców nastawiony na ciągłe mikropłatności. Może, nie każdy potrzebuje zmiany dzwonka na inny niż standardowy, ale sam fakt, że ten proces wymaga czegoś więcej niż wgrania pliku i aktywacji w opcjach mnie odrzuca, oczywiście można kupić dzwonek od Apple, albo kupić aplikację, która pozwoli zrobić dzwonek z kupionego utworu.
Aplikacje to osobna historia, czasem potrzebuję jakiejś aplikacji na chwilę i nigdy nie miałem problemów z nalezieniem takiej na androidzie, za darmo, szybko, zainstalowałem, zrobiłem, co miałem zrobić i już. W Apple? Wszystko albo płatne, albo z płatną miesięczną subskrypcją.
Przed zakupem nowego modelu powstrzymał mnie fakt braku kilku funkcjonalności, jak np. brak diody powiadomień, albo AOD, nawet w nowszych modelach. Brak implementacji skanera odcisków palców - wiem, że to praktycznie żadne zabezpieczenie, ale przyzwyczajenie.
Polityka firmy też mi nie odpowiada - generalnie to jest płać, płać i płać, w zamian dostajesz bardzo dobrze wykonany produkt, to fakt, ale jak dla mnie zbyt hermetyczny i kreujący się na markę premium poprzez cenę i kreowanie poczucia ekskluzywności. Ja tego nie kupuję jednak.
Koniec, końców wróciłem jednak do Androida.
To są tylko moje spostrzeżenia, może pół roku to za mało, żeby się w pełni przekonać, może nie poznałem wszystkich funkcji, nie wiem.
Nie jestem fanbojem, ani Androida, ani Apple'a, używałem obu, porównałem, mimo pierwotnego zauroczenia iOS, wróciłem do systemu Google.
Serio? Potrzebujesz diagramu? Przekaz Herr Pietrusa jest jasny - z tej listy Requiem i 12 małp, ewentualnie Ładunek 200 to jedyne filmy warte obejrzenia. Nie bardzo wiem, jak można to było zrozumieć na odwrót.
Gra mojego dzieciństwa, do której wracam regularnie, bardzo trudna, ale dająca masę satysfakcji. Znaczny krok w przód względem poprzedniej części i, jednocześnie, lepsza niż kontynuacja, przynajmniej pod względem grywalności. Serdecznie polecam. Z perspektywy wspomnień zdecydowanie 10/10, ale grając po raz któryś można zauważyć, że kilka rzeczy można było zrobić lepiej, więc asekuracyjnie 9,5/10. Serdecznie polecam!
Twórcy moda Destination Paris do Commandos 2 twierdzą, że w wersji 2.0 można zagrać we wszystkie misje z BEL i BtCoD, a także Commandos 3 na silniku Commandos 2. Można uznać, że to taki fanowski remaster.
Właśnie pobieram, więc sprawdzę.
Chciałem kupić ten remaster, bo uwielbiam markę Commandos i popieram taką inicjatywę, ale ze względu na cenzurę, bugi i ogólnie mały stopień zremasterowania podziękuję. Oceny nie wystawię, bo nie grałem, z resztą jako gra pewnie nadal jest na wysokim poziomie jak oryginał.
Właśnie odpaliłem oryginalną wersję Commandos 2 z HD modem i jest świetnie, a cała antologia kosztowała jakieś 5 zł w promocji, no i tutaj można doinstalować Destination Paris, świetny mod z wyśrubowanym poziomem trudności i masą misji.
Jeżeli ktoś się zastanawia nad zakupem stokroć bardziej polecam zakup wersji oryginalnej za 10% ceny remastera. Na współczesnych komputerach chodzi bez problemu, a z HD modem w 1440p w oczy nie kłuje.
Akurat crunch to nie jest zjawisko powiązane tylko ze światem gier komputerowych. Dotyka każdego, kto pracuje w jakiekolwiek korporacji. Ostatnio miałem okazję spotkać się z ludźmi, którzy wybrali korporacyjną ścieżkę kariery (znam ich i ufam temu co mówili), przykłady pierwsze z brzegu: automatyka przemysłowa - 14 h dziennie przez 14 dni ciągiem (soboty i niedziele pracujące), później 4 dni wolne, analityk finansowy w uznanym banku - 16 h dziennie, wolne tylko niedziele, kierownik produkcji prefabrykatów budowlanych - 12 h dziennie. Zjawisko jest powszechne. Jak ja się cieszę, że pracuję w niewielkiej firmie,
W piwnicy mam dwie, spore, walizki pełne klocków LEGO, leżą i czekają na lepsze czasy ;) Dodatkowo w pokoju, na półce, stoi kilka zestawów LEGO Technic, które kupiłem będąc już dorosłym człowiekiem. Frajda z budowy wciąż jest taka sama, a może nawet większa.
Powiem nawet, że klocki LEGO w pewnym stopniu przyczyniły się do wyboru mojej drogi zawodowej (konstruktor, po MiBM) ;)
Strona działa, ale jak ktoś chce zachować to polecam Page Saver WE screenshot capture tool do Firefoxa.
Co takiego często kroisz i ważysz w kuchni ? Ziemniaki do zupy ?
Jak przygotowywałem się do Mistrzostw Polski i chciałem zejść o kategorię wagową niżej to miałem dietę rozpisaną co do grama. Także są ludzie, którzy kroją i ważą w kuchni cały czas. Z drugiej strony racja, że przeciętnemu człowiekowi waga w desce to raczej średnio się przyda.
299 zł na premierę, ale obsługa drugiego wyświetlacza w goglach VR będzie do dokupienia jako DLC za jedyne 199 zł. Wtedy już nic nie stanie na przeszkodzie, żeby cieszyć się pełną imersją, może poza pakietem kolorowych skinów na karabiny za 19,99 zł.
Obejrzałem dziesięć minut gameplayu na YT, w zasadzie to interaktywna książka. Chociaż trzeba przyznać, że klimat jest, ponury i przygnębiający. Nie widać zbyt wiele, ale opisy i wyobraźnia potrafią swoje zrobić.
W całości za te 30 zł może bym kupił, w zasadzie to cena porównywalna z książką, ale przez fakt, że jest pocięta na epizody to się wstrzymam. Może kiedyś jak będzie, w całości, w jakimś pakiecie za dolara.
@eustachy80
Nie chcę na siłę bronić EGS, ale te +/- 300 zł za grę AAA na premierę to jest raczej standard, a nie jakieś chore śrubowanie cen przez Epic.
Na Steam Greedfall (gra AA, żadne tam AAA) kosztuje obecnie 199 zł, TW: Warhammer II - 254,99 zł, także nie jest to gra AAA. Doskonale rozumiem, że klucze Steam można kupić za psie pieniądze w różnych kluczykowniach typu G2A, albo cdkeys, bądź allegro, ale, w oficjalnej dystrybucji, ceny są porównywalne.
@xan11pl
Nie wiem jak ty, ale ja tam odpalam daną grę przez podwójne kliknięcie na ikonie skrótu, a to, jaka aplikacja się dodatkowo uruchamia w tle średnio mnie interesuje. Naprawdę. Nie żyjemy w czasach dysków twardych o pojemności 512 MB, żeby zainstalowanie kolejnej aplikacji to był jakiś ból.
EDIT:
niech każda firma założy sobie swój własny sklepik z aplikacją, będziemy mieć ich setki
To już się stało. Taka rzeczywistość. Zaczęło się od Steam, teraz jest całą masa (Origin, EGS, Battlenet, Bethesda, Rockstar, Uplay, pewnie jeszcze cała masa, o której nie słyszałem). Każdy chce mieć kawałek tortu dla siebie. Dopóki mogę odpalać grę przez kliknięcie na skrót mam to gdzieś, szczerze mówiąc, bo, jak już wspomniałem, gram w gry, a nie w klienta do ich odpalania.
Większość osób tutaj to chyba gra w klienta, a nie w gry. Nie widzę nic złego we wzięciu tych gier z EGS, skoro ich nie miałem, a planowałem w nie zagrać. Płacenie za coś, co można mieć bezpłatnie? Co kto lubi, można mieć kobietę, a można chodzić do agencji. W dobie szpiegowania przez wszystkich dookoła (Google, Facebook, Microsoft, itp.) naprawdę mam gdzieś czy będę miał jednego klienta, czy cztery.
TL;DR: Gra jest świetna, polecam!
Nie sądziłem, że będę się tak dobrze bawił przy tej grze, naprawdę. Wszystko jest na swoim miejscu, fabuła idzie do przodu bez zbędnego przedłużania, większość opcjonalnych znajdziek można znaleźć przechodząc główny wątek. Rozgrywka stanowi udany miks walki (bywają sekwencje, gdzie lufa karabinu jest rozgrzana do czerwoności), skradanki (można działać po cichu) i zagadek środowiskowych (te rozwijają skrzydła w opcjonalnych grobowcach - nie skończyłem wszystkich, żeby nie było - ale w głównym wątku też kilka się znajdzie). Jednym zdaniem - każdy znajdzie coś dla siebie.
Grafika nigdy nie stanowiła dla mnie najistotniejszej części gry, ale jest ładnie, więc na plus.
Lokacje sprawiają wrażenie otwartych, ale w zasadzie takimi nie są - do celu prowadzi jedna ścieżka, jedynie opcjonalne znajdźki wymagają rozejrzenia się dookoła. Czy to źle? Według mnie, nie.
Myślę, że ta gra spokojnie zasługuje na ocenę 9/10.
Już teaser pokazał tragiczne modele postaci i animacje, dodając do tego tematykę i zarys fabuły: Od jego działań będą zależeć losy nie tylko naszego państwa, ale także całego świata., zapowiada się na poskładaną na szybko pseudo-grę, nastawioną na zysk z modelu: "Kupię, bo polskie i o Polakach, i to w czasie wojny!". Nie wróżę nic ponad 5/10.
PS. Piotr Kowalski, naprawdę? Już chyba tylko Jan Nowak to bardziej stereotypowe polskie nazwisko. Można było pokusić się o wymyślenie czegoś oryginalnego. Nie wierzę, że takie a nie inne nazwisko jest podyktowane tym, żeby dało się je odczytać i wymówić po angielsku. Nie musiałby to być Grzegorz Brzęczyszczykiewicz przecież.
Na teraz jestem na nie. Chciałbym dobrej, polskiej gry o kampanii wrześniowej, ale ta się na taką nie zapowiada. Niestety.
Grałem zarówno w UFC 2, jak i w UFC 3 i muszę przyznać, że w przypadku rozgrywki "3" jest krokiem wstecz w stosunku do dwójki. Szumnie zapowiadany tryb kariery jest jednak słaby, ale to najmniejszy problem. Całkowicie zepsuto mechanikę walki, tak w stójce (zarządzanie staminą i wyprowadzanie ciosów), jak i w parterze (względem dwójki blokowanie i przejścia są jeszcze gorsze, dodatkowo minigra przy poddaniach jest jeszcze bardziej frustrująca).
Żeby nie było, że jestem slaby i nie potrafię grać - w UFC 2 doszedłem do rangi brązowego pasa w trybie Ultimate Team, wygrywając walki zarówno przez KO/TKO, na punkty, jak i przez poddania, więc jakieś pojęcie o tej grze mam.
Po prostu zmiany w UFC 3 uważam, za krok wstecz względem UFC 2. Dlatego ocena to tylko 6/10.
Może jestem dziwny, może mało wymagający, może się nie znam, ale mnie zaprezentowana oprawa w ogóle nie odrzuca, może nie jest fotorealistyczna, ale ludzie, dajcie spokój. Jak miałbym wybrać między piękną wydmuszką a trochę brzydszą grą z rozbudowaną mechaniką, fabułą i dobrym klimatem to bez wahania wybiorę drugą opcję.
Nie napalam się specjalnie na CP 2077, ale pewnie zagram. Mam nadzieję, że będę pozytywnie zaskoczony.
To co zobaczyłem nastraja raczej optymistycznie, jest dobry klimat, liczę na ciekawe zadania i fabułę i swobodę opisaną w wywiadach.
PS. W Wiedźminie 3 nie skończyłem nawet pierwszego aktu, mimo zaliczenia W1 i W2 na trójkę zabrakło jakoś weny. Może dlatego biorę Cyberpunka na chłodno i nie nakręcam się na grę dekady, a widzę, że niektórzy to by chcieli od razu grę stulecia.
Nie jestem wielkim fanem platformówek 2D, ale zachęcony dobrymi ocenami i ciekawą oprawą postanowiłem spróbować. Nie zawiodłem się!
Mimo, że gra bazuje na bardzo prostych założeniach (sterowanie to gałka analogowa i dwa przyciski), wykorzystuje pomysł do granic możliwości. Zagadki wprowadzane są przez całą rozgrywkę, dlatego nawet na ostatnich etapach pojawiają się nowe mechaniki.
Na osobny paragraf zasługuje oprawa audio-wizualna. Oszczędna, zarówno w kolorach, jak i dźwiękach, buduje niesamowity klimat grozy i zaszczucia. Na ekranie niewiele widać, co daje pole do popisu dla wyobraźni. W tej warstwie Limbo udowadnia, że prostotą można niejednokrotnie osiągnąć więcej niż graficznymi wodotryskami.
Gra jest stosunkowo trudna, niestety w dość nieprzyjemny, dla mnie sposób, gdyż wymaga precyzyjnego wykonywania określonych czynności w odpowiednim czasie. Zdaję sobie sprawę, że jest to clou rozgrywki tego typu gier, jednak konieczność wyuczenia sekwencji skoków i ruchów niemal na pamięć trochę zniechęca.
Fabuła jest szczątkowa, w zasadzie nie wiadomo dokąd i dlaczego przedzieramy się przez te wszystkie niebezpieczeństwa. Finałowa scena także nie wyjaśnia zbyt wiele. Można interpretować to na dwa sposoby. Jako wadę, gdzie nie wiadomo o co, tak na prawdę, chodzi i jaki jest cel rozgrywki lub jako zaletę. Szczątkowe informacje i brak wprowadzenia tylko potęgują uczucie niepokoju oraz budują klimat. Zakończenie, natomiast, pozostawia pole do swobodnej interpretacji. Osobiście skłaniam się do zaliczenia szczątkowej fabuły na plus.
Gra jest dość krótka, ukończenie jej (bez znalezienia wszystkich sekretów) zajęło mi około 5 godzin, choć przyznam, że kilkukrotnie musiałem sięgnąć do poradnika. Bez solucji pewnie zeszłoby trochę dłużej. Niestety większość tego czasu spożytkowałem na nauczenie się odpowiedniej sekwencji ruchów, koniecznych do uniknięcia brutalnej śmierci. W tym miejscu warto wtrącić wzmiankę o świetnych animacjach zgonów głównego bohatera, kolejny plus tej gry.
Po ukończeniu gry nie mam ochoty przechodzić jej ponownie i szukać sekretów, lecz, w żadnym wypadku, nie żałuję tych kilku godzin z nią spędzonych.
Teraz to ja zaczynam mieć wrażenie, że ankieta miała na celu nakręcenie wojenki w komentarzach. Z resztą się to udało, nawet sam do tego rękę przyłożyłem.
Edit: Pod tematem o grze z 28 komentarzy 16 dotyczy ankiety, 7 recenzji... Nieźle.
Też chciałem o tym napisać, ale mnie wyprzedziłeś. Pytanie, jak pytanie - bardziej przeraża mnie odpowiedź. Mam tylko nadzieję, że te 24% (naprawdę?!) to odpowiedzi dla żartu i celowego zakłamania wyników. Ja rozumiem wiarę i religijność, ale świadome zaprzeczanie teorii ewolucjonizmu, na rzecz kreacjonizmu, na dodatek w XXI wieku? W głowie mi się to nie mieści. Gdzie już nawet dostojnicy kościelni (niektórzy) mówią o metaforyczności Biblii i akceptują teorię Darwina. Szkoda słów.
Dzięki za artykuł, możliwe, że sprawdzę kilka programów. Apex Tools wydaje się ciekawy, podobnie jak ShareX - widzę potencjał do zastosowania na komputerze w pracy (w domu w zasadzie też). Blendera znam od dawna, ale dawno nie używałem. Nawet nie wiedziałem, że trafił na steam.
Jedna uwaga, w tekście jest błąd - w opisie programu AGE jest link do ShareX.
No popatrz to masz trzy słowa w polskim w angielskim jedno wolę cring niż jakieś czuje zarzenowanie przy cringu zużyłem minej czasu pisząc jedno słowo niż trzy.
Patrząc po interpunkcji, ortografii i budowie zdania, nie dziwię się, że wolisz jak najkrótsze formy. Polski w stopniu komunikatywnym...
@NooB_Saibot
Dobre auta podałeś, przydałyby się.
E36 mogłoby się pojawić choćby dlatego, że już było w NFS (chyba w Shift 2) a umowa z BMW i tak jest. Poza tym są wszystkie M3 Coupe (E30, E46, E92) i M4, brak tylko E36. O ile brak Toyoty boli, to jest wytłumaczalny (kwestie licencyjne), pominięcie jednej generacji M3, przy umieszczeniu pozostałych, już nie.
Forza Horizon zdaje się też nie dostała licencji na Toyotę.
W Horizon 4 nie grałem, ale w Horizon 3 Toyota ma się bardzo dobrze, sam mam Suprę Mk IV w garażu (w grze oczywiście, za biedny jestem, żeby mieć prawdziwą). Moim zdaniem to jakieś kwestie licencyjne, dlatego usunęli tego tweeta. Zwłaszcza, że to była odpowiedź Toyota UK, a nie oficjalne stanowisko zarządu z Japonii. Być może dostali takie polecenie "z góry":
Toyota Motor Corporation has no concrete plans to license its model range to any other games besides Gran Turismo Sport at the moment. When you challenge us as to why Toyotas don’t appear in your favourite racing games, we don’t want to reply to you with a generic message, but we’re currently limited in what we can say and yesterday we got our response wrong.
Może to zabrzmi dziwnie, ale skoro w grze będą SUVy to ja chętnie zobaczyłbym sportowe kombi. Wbrew pozorom byłoby w czym wybierać - Audi RS6 Avant, BMW E61 M5, MB E63 AMG, ALPINA B5 Bi-Turbo (na bazie BMW G31), ze starszych też Audi RS2 Avant, Nissan Stagea, albo BMW E34 M5 Touring.
Może nie są podatne na F'n'F tuning, ale zawsze byłoby to coś innego, czego w NFS (chyba?) jeszcze nie było.
Po tym co zobaczyłem do tej pory jestem ostrożnym optymistą. Jedyną niewiadomą pozostaje tutaj model jazdy, lecz słyszałem pewne przesłanki, że mają zrezygnować z Drift Boost, a z oficjalnego konta Ghost na reddit padło stwierdzenie o "brand new handling model". Jeśli to zagra, to śmiało gra będzie na 8/10. Trzymam kciuki.
Mi też się podobają, ale imho chyba nie pasują do stylówy gry.
Czy ja wiem, dla mnie taki Fiat Dino, czy Toyota (taaa, akurat) Celica, albo Ford Capri byłyby idealnym uzupełnieniem dla Mustanga, czy Camaro SS. BMW 635 CSi też nie ma się czego wstydzić.
Nie każdemu z tych samochodów pasują spoilery jak w skrzydła w F16, ale to samo można powiedzieć np. o Volvo Amazon, które w grze jest ;)