Mailman

Mailman ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

20.02.2026 07:51
Mailman
52

Demo Underkeep - przejście tego demo zajęło mi niewiele więcej niż kwadrans, chyba, że coś ominąłem ;) fajny, staroszkolny klimat. No i działa na pełnym ekranie ;)

16.01.2026 15:34
Mailman
52

U mnie jest podobnie, niby działa ale nie do końca. Może to kwestia skalowania rozdzielczości gry na monitor?

16.01.2026 14:23
Mailman
52

Bogas kombinowałem już, powiem jak anty-informatyk - u mnie nie działa ;)

16.01.2026 13:18
odpowiedz
5 odpowiedzi
Mailman
52

Szanowny Użytkownik Smalec przypomniał mi o Undercroft. Dawno temu przeszedłem tę grę, teraz postawiłem zagrać solo. Z pięciu dostępnych profesji (wojownik, mag, kapłan, przywoływacz i zabójca) wybrałem wojownika z bonusem do siły i walki mieczem. Niestety, nie udało mi się uruchomić gry w trybie pełnego ekranu. Może jakiś dxwnd dałby radę, nie próbowałem.
Zrobiłem duży błąd, bo gram na łatwym poziomie (są do wyboru dwa), w związku z tym wyzwanie jest praktycznie żadne. Kolejne podejście zrobię na normalnym. Ten łatwy to w zasadzie żeby, jak to ładnie określa Silvaren, zdobyć metawiedzę (chociaż nie wiem, czy przy tej grze jest to aż tak istotne).
Sama gra - wiadomo, oldschoolowy klimat, skokowy ruch, walka na tury, trochę zagadek, dużo podziemi, mnóstwo questów, niewiele dialogów ;)
Gra solo ma swoje plusy - wojownik ma kilka umiejętności, których nauczenie się ma sens tylko w trybie drużynowym (podwyższenie morale, braterstwo krwi), dlatego łatwiej rozdzielać punkty (2 na awans, trochę można doczytać z książek ). Przegięta umiejętność "totem bólu" sprawia, że walki z grupami potworów to banał (choć to może też kwestia poziomu trudności). Pieniędzy jest dużo, bo w zasadzie od trzeciej lokacji nie zmieniam wyposażenia i cały złom idzie do kupców (kupuje tylko mikstury).
Jak ktoś lubi takie klimaty i ma dobry wzrok (bo to okienko jest naprawdę małe), to polecam (na normalnym poziomie trudności). Grę można pobrać za free https://www.rakeingrass.com/games/undercroft/

03.01.2026 00:02
Mailman
52

Cholera, wiem ;)
F:Nevada na razie idzie powoli, ale do przodu. Mapa większa niż F1, póki co siedzę w północno-zachodnim kącie, trochę olałem główny wątek i robię robotę dla "przedsiębiorców" w Nowym Reno. Jest ciekawie :)
Iselor ja nie wiem, jak Fallout może uśpić ;)

30.12.2025 13:55
Mailman
52

Zacząłem grać w Fallout: Nevada, mod, który w zasadzie jest samodzielną grą (nie potrzeba podstawki). Historia (kilkanaście lat przed wydarzeniami z F1 - tak wyczytałem) zaczyna się od kradzieży modułu sterującego automatyczną obroną naszego miasta. Wiadomo, nasz bohater musi zakasać rękawy i ruszyć w świat.
Na razie ruszyłem w świat. Stworzyłem sobie standardową (dla mnie) postać, z inteligencją i zręcznością na 10 oraz umiejętnościami złodziejskimi + wysoką retoryką. Odkryłem nowe lokacje, znalazłem schematy i części, które można wykorzystać do wesołej twórczości rzemieślniczej, stoły warsztatowe, przy których rzemiosło można praktykować. Przy pierwszym "dużym" awansie okazało się, że pojawiają się nowe perki. Już w dwóch przypadkach miałem do czynienia z gierkami słownymi, których efektami były punkty doświadczenia i nowe zadania.
Do czego zmierzam - mody do gry, która ma ponad 25 lat, mogą dodawać nową zawartość (nie tylko w kwestii historii, również mechaniki gry) i to jest bardzo dobra wiadomość. Nie wiem, jak przygoda potoczy się dalej, natomiast bardzo się cieszę, że znowu mogę "na nowo" przeżywać Fallout. Dodam, że Fallout: Sonora już czeka w kolejce.

23.12.2025 12:22
odpowiedz
1 odpowiedź
Mailman
52
Image

Nie wiem, czy jutro będzie okazja, więc już dziś: Wesołych Świąt :)

18.12.2025 09:13
Mailman
52

3)Undercroft - udało Ci się zmusić tę grę do wyświetlania inaczej niż w mikro-okienku? Mówię o wersji na windows ;)

14.11.2025 12:42
Mailman
52

>> jako jeden z nielicznych przeszedłem ósemkę jednoosobową drużyną ;P Faerie ninja? ;)

20.08.2025 07:50
Mailman
52

Gratulacje :) chociaż nie sądzę, że zakładając wątek myślałeś o nim w kategorii niemal ćwierćwiecza ;)
Przy okazji powinszowania dla wszystkich, którzy ten wątek budują od tylu lat, oby tak dalej :)

02.04.2025 17:36
Mailman
52

Pies jest, wabi się Mutt ;)

02.04.2025 12:11
odpowiedz
3 odpowiedzi
Mailman
52

Fallout 1.5 Ressurection (dalej F1.5), mod stworzony przez czteroosobowy czeski Resurrection Team. Prace nad modem trwały ok. 10 lat, ostateczna wersja ukazała się w 2013 roku, wersja anglojęzyczna w 2016. Widziałem screnny z innymi wersami językowymi, jest chyba wersja polska. Grałem w EN i wszystkie informacje oparte są o tę wersję językową. F1.5 to technicznie Fallout 2 (z drobnymi modyfikacjami). Musimy mieć zainstalowaną pełną wersję F2 (ja korzystałem z wersji z GOG), F1.5 jest swoistą nakładką i korzysta z silnika F2. Mod jest bardzo dopracowany - nie zauważyłem problemów ze stabilnością gry, nie namierzyłem bugów. Kawał bardzo dobrej roboty.
Zakładam, że wszyscy tu obecni grali w F1 i F2, znają więc zarówno plusy jak i minusy tych już wiekowych gier. Nie będę pisał, czym Fallout jest, czy to pod kątem technicznym, czy opowiadanej historii. Opiszę swoje wrażenia po przejściu F1.5.
Dostajemy ok. 25 godzin nowej przygody w lore pierwszych Falloutów. Akcja moda dzieje się ok. 2170 roku, krótko po wydarzeniach z pierwszej części gry. Baza Supermutantów zniszczona, Master nie żyje, ale echa tych wydarzeń są ciągle żywe i poznając lokacje dowiemy się, jak - wg twórców moda - potoczyły się losy tego kawałka Kalifornii oraz ludzi, którzy te tereny zamieszkiwali.
Zaczynamy od stworzenia postaci - ja wyjątkowo skorzystałem z predefiniowanej, lekko modyfikując jej cechy i umiejętności. Postanowiłem zagrać złodziejką uzbrojoną w lekką broń, potem poszedłem w broń energetyczną. W późniejszych etapach gry rozwinąłem retorykę, naprawy i umiejętności naukowe. Ponieważ kradłem na potęgę, dałem sobie spokój z handlem, nie korzystałem też z umiejętności leczenia. Jest możliwość podniesienia umiejętności czytaniem książek. Jeśli chodzi o SPECIAL to za pomocą operacji i perków możemy podnieść nasze główne statystyki.
Z perspektywy przejścia całej gry myślę, że bardzo interesującą opcją jest wcześniejsza inwestycja w retorykę. Głębia opcji dialogowych jest naprawdę duża (ogromne ukłony w kierunku zespołu moderów - fantastyczna robota) i - zapewne z powodu zbyt niskiej retoryki - mnóstwo rzeczy mi umknęło.
Po raz pierwszy korzystałem w pełni z dobrodziejstw dopalaczy chemicznych. Jest ich w grze sporo - do kupienia, znalezienia bądź pozyskania w bardziej ryzykowny sposób. Chemia ma swoje zalety (po paru proszkach nasz SPECIAL na poziomie 9/9/9/6/10/10/2 pozwala na przechodzenie nawet najcięższych walk bez większego szwanku), potem zejście jest bolesne, ale taka jest cena uzależnienia. Żeby nie było tak różowo, bardzo często pierwszy ruch przeciwnika podczas walki to wzięcie pastylek, więc siły się wyrównują.
Zaczynamy grę. Intro nie wyjaśnia nam wiele. Nasza postać budzi się w jaskini - nawiązanie do F1 oczywiste, tak samo, jak kostium mieszkańca schronu z numerem 13 na plecach. W kieszeniach nie mamy wiele - samopał i trochę amunicji, jakieś drobiazgi i tajemniczy amulet, który stanowi łącznik z naszą przeszłością. Pierwsza walka, pierwsze wyjście z mroku i trafiamy do niewielkiej wioski, od której zaczynamy naszą podróż po tym umęczonym świecie.
Główna oś fabularna rozwija się do pewnego momentu bardzo wolno. Podczas pierwszej dłuższej wędrówki po pustyni spotkamy kilku ghouli, którzy po krótkiej rozmowie będą chcieli nas zabić. Przypadek? Czy trop? Trzymając się założenia "gdzie ghoule tam dalsze wskazówki" dostajemy strzępy informacji związanych z fabułą. Dość powiedzieć, że wątła nitka prowadzi nas do potężnie zamotanego kłębka, a próba jego rozmotania pozwoli nam poznać naszą przeszłość.
Fallouty zawsze były grami dla dorosłych, F1.5 nie stanowi odstępstwa. Świat w F1.5 jest pełen konfliktów. Nic nowego rzecz jasna. Społeczeństwo składa się z tych, co mają władzę, z tych, co władzę walczą i z całej reszty. Ta cała reszta ma najgorzej. Bieda, głód, narkomania, prostytucja, dręczenie dzieci, handel ludźmi - całe spektrum ciemnych stron pozbawionego nadziei życia. Grupy trzymające władzę - bądź o nią walczące - czerpią pełnymi garściami z tego nieszczęścia. Zorganizowana przestępczość, handel nielegalnymi substancjami, stręczycielstwo. Fasadowe instytucje, które teoretycznie powinny pilnować porządku, czerpią korzyści z takiej sytuacji. Ta ponura wizja jest tym bardziej przygnębiająca, że nie ma dla niej alternatywy.
Nie da się być w tym świecie bezstronnym. Z racji konfliktów interesów, w każdej lokacji musimy przyjąć określoną postawę. Czy będą to zwykli bandyci, czy firmy transportowe, czy potentaci przemysłu wydobywczego - każdy oczekuje, że staniemy po jego stronie. Najczęściej od określonej decyzji nie ma odwrotu, sprawę trzeba dociągnąć do końca. Jakiego - o tym dowiemy się z plansz po zamknięciu historii. Nie znaczy to, że kręcimy się tylko na wyżynach falloutowego społeczeństwa. W pierwszym większym miasteczku próba rozwiązania konfliktu pomiędzy dwiema zwalczającymi się frakcjami jest mocno związana ze śledztwem dotyczącym śmierci córki ex-burmistrza, który z miejscowego notabla zmienił się w powłóczący nogami wrak człowieka. W innej lokacji możemy pomóc cierpiącej po stracie dziecka matce, kierując do niej jedną z miejscowych sierot. Skacze nam nie tylko karma, ale też puls - mamy świadomość, że zrobiliśmy coś dobrego w tym złym świecie.
Tak, jak w pozostałych częściach gry, nic nie jest czarno-białe. Zadania można wykonywać na różne sposoby i żaden z nich nie jest najlepszy. Czy oddać naszyjnik wrednej kobiecie i powiedzieć jej prawdę o złodzieju, czy podłożyć biżuterię do skrytki, chroniąc w ten sposób dobre imię chłopaka i jego ojca? To drobiazg w porównaniu z późniejszymi dylematami, ale pokazuje nam od razu, jaki wpływ na dalsze losy mieszkańców mogą mieć nasze decyzje.
Zadania, których mamy bardzo dużo, są mocno zróżnicowane. Od prostych "masz tu paczkę i dostarcz do odbiorcy", poprzez uczestnictwo w negocjacjach handlowych, rozwiązanie zagadki grasującego po mieście seryjnego mordercy aż po questy zmieniające realia świata. Żeby zagmatwać jeszcze bardziej, czasami proste "idź i zanieś" prowadzi do poważnej wyprawy na pustkowia i interesującego odkrycia dotyczącego przeszłości. Właśnie - F1.5 co prawda nie jest fabularną kontynuacją F1, jednak spotkane postaci, odwiedzone miejsca czy wczytane do PIP-Boya holodyski odpowiadają nam na pytania, co wydarzyło się przez tych kilka lat od wydarzeń z pierwszej części.
Przed wyruszeniem w drogę zbierz drużynę - akurat w F1.5 mamy raczej do czynienia ze skompletowaniem towarzyszy podczas wędrówki, podobnie jak w F1 i F2. Tutaj pierwsza ciekawostka - oprócz charyzmy istotna jest karma. Mamy przynajmniej jedną postać, którą dołączymy do zespołu tylko pod warunkiem złego postępowania naszego podopiecznego. Druga ciekawostka, która bardzo mi odpowiada - towarzysze komentują podejmowane przez nas decyzje. Ba, są w stanie odłączyć się od drużyny, a nawet wystąpić przeciwko nam zbrojnie (!), jeśli nasze postępowanie nie jest zgodne z ich przekonaniami. Fantastyczna sprawa. Towarzysze mają swoje historie i połączone z nimi zadania, co pogłębia więź w zespole. Nie są to tylko tragarze - ich możliwości bojowe są na niezłym poziomie, choć czasami podczas walki dochodzi do irytujących zawieszeń ich działania. Możemy wyposażyć naszych towarzyszy, jednak musimy brać pod uwagę ich preferencje (np. jedna z postaci nie da się zakuć w metalowy pancerz).
Co do sprzętu - arsenał jest nieco rozwinięty w porównaniu z F2. Doszło kilka broni i pancerzy oraz innych drobiazgów. Warto modyfikować sprzęt - kosztuje to sporo, ale warto zmienić np. snajperkę w krótki pistolet. Dodatkowo możemy spotkać na pustkowiach majsterkowicza, który z widelca i prezerwatywy zrobi helikopter (tak, MacGyver ma tu swoją dziuplę). Pyszne nawiązanie. Oczywiście samemu warto myszkować po zamkniętych szafkach, oprócz xp za otwieranie zamków możemy znaleźć sporo ciekawych i użytecznych szpargałów. Nigdy nie wiesz, do czego przyda się wymontowany ze starego robota manipulator.
Podsumowując – dla fanów produkcji spod znaku radioaktywnego opadu bardzo smaczny kąsek, dla współczesnych graczy wyzwanie (zarówno pod względem toporności technicznej, jak i staromodnego podejścia do kwestii fabularnych). Moim zdaniem zdecydowanie warto i na pewno wrócę do F1.5.

20.02.2025 09:09
odpowiedz
1 odpowiedź
Mailman
52

Fallout 1.5 Ressurection odświeżam sobie po kolei interplayowe Fallouty. Jedynka - wiadomo - szybka, tym razem nawet wyrobiłem się w 100 dni, w grze rzecz jasna ;) Bardzo mnie cieszy przechodzenie F1.5 - w sumie to nie wiem, jak to nazwać, moda? Podchodziłem kiedyś do tej wersji, ale z braku czasu dopiero teraz przysiadłem mocniej. Wygląda na to, że zabawy będzie więcej, niż przy F1. Mechanicznie to jest F2, no ale wiadomo - inna historia, inne lokacje, questy na razie na poziomie.

10.12.2024 09:39
1
odpowiedz
3 odpowiedzi
Mailman
52

Panowie, jak tak patrzę, ile rzeczy ogrywacie, to łapię się za głowę. Jak znajdujecie czas? Poważnie pytam. Dzieci na studiach, żona w sanatorium, Wy rentierami? Zajmujecie się zawodowo grami? Serio pytam, bo przy swoim (w miarę poukładanym zawodowo i prywatnie) życiu mam może pół godziny dziennie żeby się zrelaksować i trochę pograć.

12.09.2024 18:50
Mailman
52

Panowie, dziękuję za info :)

12.09.2024 15:19
Mailman
52

PersonifikacjaCienia -> nic mnie nie zmusza. Mam tak, że wracam do płyt/filmów/książek/gier, a może znajdę coś nowego, spojrzę z innej perspektywy. Poza tym BG to trochę wyrzut sumienia ;)
Ciekawe, że pytasz o PoE - właśnie ogrywam, wciągnęła mnie.

12.09.2024 15:12
odpowiedz
Mailman
52

.

post wyedytowany przez Mailman 2024-09-12 15:19:12
12.09.2024 13:59
Mailman
52

micin3 -> ja to doskonale pamiętam. Tony tekstu, spolszczenie, Fronczewski w czołówce. Na pewno był to przełom komercyjny, pierwsza tak duża gra, wokół której był taki hype. No ale źle się zestarzała ta gra, niestety. Jest sporo produkcji, nawet starszych, do których wracam nie tylko z sentymentu, ale też dla przyjemności, w przypadku BG to są męki, które wracają za każdym podejściem. Pewnie jeszcze będę próbował, ale przyszłość widzę w ciemnych kolorach.

post wyedytowany przez Mailman 2024-09-12 14:02:06
12.09.2024 12:58
odpowiedz
10 odpowiedzi
Mailman
52

Cześć, pytanie do mądrzejszych: po raz nie wiem który odbijam się od Baldur's Gate. I nie, nie są to kwestie techniczne, wizualne czy tam inne. Przed wyruszeniem w drogę zebrałem drużynę, zniszczyłem siedlisko zła w kopalniach i dalej mi się nie chce. Po prostu ta gra jest śmiertelnie nudna. Jakie to jest nudne, to łażenie po pustych lokacjach, te nudne dialogi... serio, dawałem tej grze kilka szans i za każdym razem w pewnym momencie odbijam się jak od ściany.
Czy ze mną nie jest w porządku?

28.12.2022 12:01
Mailman
52

Przegapiłem jak zwykle ;) Wszystkiego dobrego i - tak na przyszłość - dużo dobrego grania w Nowym Roku :)

03.01.2022 15:05
Mailman
52

Wszystkiego dobrego na 2022 :)

22.02.2021 08:32
odpowiedz
Mailman
52

Zacne dwie dekady :) gratulacje :)

11.02.2021 09:26
Mailman
52

Ranne i zmęczone postacie walczą słabo. > zgadza się, co ciekawe BaK to jedna z nielicznych gier, w której statystyki bohaterów spadają wraz z ich stanem zdrowia.
Dodam jeszcze, że przydaje się długopis i kartka, bo w grze nie ma znanego ze współczesnych produkcji auto-notatnika czy dziennika, warto zapisywać sobie, gdzie, kto i co zleca.

10.02.2021 14:59
Mailman
52

Dawno nie grałem, ale na pewno trzeba uważać na żywność - PPM i można sprawdzić, czy jest OK.

21.05.2018 11:50
odpowiedz
1 odpowiedź
Mailman
52

Jakoś pójdzie ;) zostało mi jeszcze parę gadżetów zagłady do złożenia, a i parę poziomów do podbicia, nauczą się jeszcze lać Rapaxów ;) W ogóle gra mniejszym teamem mi podeszła, o ile początek jest dość trudny (nie wziąłem pod uwagę, jak makabryczną bronią jest CoC i pani duszek ninja głównie rzucała), to od pewnego momentu zrobiło się nawet prościej niż pełnym zespołem.

21.05.2018 10:36
😃
Mailman
52

No i widzisz, Panie Ładny, jakiś sprytny, dzięki za archiwum :)
Ja właśnie trzaskam po raz drugi Wiz8, tym razem - po przejściu za pierwszym razem pełną drużyną + Vi + droid - dość eksperymentalnym teamem z Wynalazcą i Bardem na zapleczu, a z przodu Lordem i Ninja, bez NPC. Po zasiekaniu Don Barlone i znalezieniu Cane of Corpus gra zrobiła się miła i przyjemna. Zobaczymy jak będzie z Rapaxami, ale na chwilę obecną idzie jak masełko

13.01.2016 15:40
Mailman
52

Dobrze wiedzieć, jak skończę Wiz8 to LoG2 zakolejkowane ;)

13.01.2016 13:49
odpowiedz
Mailman
52

Dzień dobry po latach, wszystkiego dobrego w 2016 :)
Z racji odrobiny wolnego czasu zrobiłem błąd i zacząłem grać w Wizardry8, bo wciągnęła mnie jak dobre bagno. Kreacja i rozwój postaci, masa czarów, gadżetów i instrumentów, i naparzanka na każdym kroku :)
Jakiś czas temu przeszedłem Legend of Grimrock, całkiem fajne tchnienie oldskulowych dungeonówek ;) ale do drugiej części już nie miałem serca.
Mam nadzieję, że będę tu częściej zaglądał, pozdrawiam :)

22.06.2004 14:55
odpowiedz
Mailman
52

Neo_zion -> ja tak globalnie patrze, to chyba polska metoda: za żadne skarby nie podawać do publicznej wiadomości ile i za ile się sprzedało. Nie chodzi tylko o gry, ale ogólnie o produkt rynkowy z branży - mówiąc ogólnie - rozrywkowej.
Chciałoby się rzec - nie ma się czego wstydzić! Ale może wręcz przeciwnie?
;-)

22.06.2004 13:27
odpowiedz
Mailman
52

massca -> a czemu nie wolno? Nie rozumiem takiego podejscia - firma sprzedaje grę w nakładzie N ale NIKT na swiecie nie moze się dowiedziec, co podstawić sobie pod N. I teraz nie wiadomo, co oznacza słowo "suksces".

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl