I bardzo dobrze. Od początku nie czułem męskiego V i mimo sympati Kamila Kuli to uważam, że żeńska wersja jest niebo lepsza, zarówno graniem emocjami w głosie jak i po prostu samym głosem. Jakoś zawsze dla mnie V jest hardą babką z świetnymi relacjami z Jhonym. Nie wiem. Ograłem grę 4 razy i tylko raz męskim i z każdym zadaniem czułem sie jakby mi ktoś postać dał z papieru a to teoretycznie tylko głos.
Tak tylko, że licencja ta jest zblizona najbardziej do tych w pudełkach. Tam też gra nie była "twoja", ale mogłeś ją zainstalować sobie jak chciałeś. Offline, bez neta bez gównianych aplikacji itp. Gog daję taką samą opcję. Gre po zakupie pobieram na dysk legalnie, mam opcję instalacji na komputerze bez neta i sobie mogę grać na luzie, na steam juz tego nie zrobisz.
GoG jedyny realnie daje Ci produkt do ręki i mówi, "rób co tam chcesz OCZYWIŚCIE ZGODNIE Z POLITYKĄ"
Niby tak. Z drugiej strony to jak krzyczeć, że masz monopol na cukierki bo robisz je jadalne a reszta robi je z plastiku.
Konkurencja zwyczajnie nie robi nic lepiej.
Trochę to chorę, że w dobie powszechnej płatności każdą prawie walutą, ktoś ma nam dyktować przelicznik. Sprawa jest prosta. Gra jest wydawana w dolarach to przelicznik powinien być aktualizowany co dziennie, jak przy wymianie walut. Bo od kilku lat taniej idzie kupić grę w dolarach czy euro niż w Polskim Złotym jezeli mówimy o kupnie bezpośrednio od Steam.
No więc trafiłem na tą grę przypadkiem. W ramach uzupełniania biblioteki pudełek mam zasadę, że kupuję jakąś grę premierową na Playstation przechodze ją na szybko a następnie wymieniam na 2/3 gry, które nie grałem a mają zasilić mi bibliotekę pudełek.
Tak też postanowiłem z racji ceny wskoczyć w nieznane mi uniwersum szczególnie, że mam tendencję do grania w gry, które wszyscy na start oceniają tragicznie a są dużymi markami. Od taka chęć własnego sie przekonania oraz zobaczenia o co tyle krzyku.
Gra od razu powiem, że nie jest niczym wybitnym, nie znam lore oraz wcześniejszych części więc nie wiem jak na tle reszty wypada ta część ale jako solowy produkt szału nie ma.
Gra fabularnie nie specjalnie mnie interesowała, miała jakieś swoje zadania umoralniające czy też mające nie niby zachęcić do gry ale słabo trochę jej to szło. Po za wątkiem postaci Emmricha to bardziej mnie irytowały niż ciekawyły. On jako jedyny miał naprawdę ciekawy wątek oraz jego zakończenie opartę na wyborze moralnym związanym z jego "kolegą". Fajny komplet misji, nawet udalo sie twórcą wywrzeć na mnie jakieś emocje.
Główny trzon fabuły zaś nie porwał mnie totalnie, od kolejne wielkie zło, które możemy jako główna postać zarzegnać i jako one man army torujemy sobie drogę przez fabułę oraz w "pojedynkę" (bo mamy niby towrzyszy) zmieniamy losy bitw czy też planów głównych frakcji.
Końcowy segment zaś miał chyba byc czymś w rodzaju Suicide mission z ME2, no ale nie pykło totalnie.
System walki zaś to po prostu w mojej opnii mobilne/współczsne ciupanie. Od mamy jakieś perki, które nawet w kontekście uniwersum są bez sensu (postać uderza w ziemie pięściami i skaczę niczym jakiś John Cena. No wygląda to zabawnie i wybija mnie z samej gry. Dotakowo gra jest dość prosta, jakby projektowana w taki sposób aby gracz sie na niej nie zatrzymał w żadnym momencie, od połowy gry to już praktycznie kombo umiejętności plus "ultimate" powodowało zakończenie walki nim się ona rozpoczęła.
Co do postaci Tash czyli, głównej kontrowersji to zwyczajnie jest kiepsko napisana. Przeczy sama sobie w swoim zachowaniu i to nie wiele ma wspólnego z jej orientacją po za tym, że powoduje iż nie lubimy jej jezcze bardziej. Głównie dlatego, że jak wspomniałem sobie wcześniej przeczy sama sobie (krzyczy o tolerancji jej osoby zaś nie toleruje innych i odnosi się do nich z pogardą jak właśnie do np. Nekromanty)
Ogólnie gra nie jest crapem i nie zasługuje na wadro pomyj jakie zostało na nie wylane ale też nie jest niczym wybitnym. Od gra 5/6 na 10. W wolnej chwili jako zapychacz dla osoby nie lubiącej online gier sprawdza się przy wieczornym graniu na kanapię godzinkę czy dwie przed snem. :)
Oglądanie znowu seriali po odcinku, wypuszczane w odstępach przywróciło mi chęć ich oglądania. Po pierwszym zachwycie posiadania całego sezonu na raz jak zapoczątkował to netflix zacząłem tym rzygać.
FOMO i pęd aby być na bierząco. Obecnie praktycznie oglądam tylko produkcję HBO lub Apple właśnie ze względu na odstępy. Jest to dla mnie rytułał, czekam na następny odcinek wraz z żoną, ustawia ramy a nie wszystko na raz do porzygu.
Podobnie myślę. Ogólnie byłoby super jakby takie AI było w NPC. Łatwiej działała by interakcja między poczynaniami gracza i reakcjami postaci pobocznych.
Nie trzeba tworzyć miliona skryptów bo robią się one w locie w pewien sposób. Np. jakby nasz bohater korzystał z wiedzy z leksykonów w grach. Poznałeś jakąś datę założenia np. firmy to potem możesz to użyć w rozmowie. Daje lepszą immersję, że nie tylko my poznajemy ten świat ale i sama postać.
mubio1888 mapa druga mam wrazenie ze jest większa od pierwszej. I miasto to tam jest jego tylko część, do okoła masz drugie tyle wiosek i karczm co w pierwszej mapie. Lasy itp.
Jeszcze jak zainwestujesz w cierpliwość to na początku możesz ogarnąć spoko set. Pojechałem sobie do Skalicy z 100 strzał i ściągnąłem tamtych bandytów nad drewienka przy karczmie. Stoisz i nawalasz ich strzałami a Ci grzecznie czekają. Zbierasz pełen lut i koniec truchtasz do miasta. Tam wszystko sprzedałem i praktycznie od 10h gry mam jeden i ten sam sprzętu ściągany podczas włamywania.
Jedno z największych kłamstw w branży. Nigdy nie chodziło o "niezgodność historyczną" gdzie jabcem potem zabijasz ludzi.
Nie umieli zrobić tego aby to działało jak należy a zasłonili się po prostu niezgodnością.
A tak dokładniej aby nie była OP:
W książce na piętnastolecie deweloper się wypowiedział jasno:
"[Crossbow] This was, in fact, something that players were meant to have in their arsenal in the first Assassin's Creed, but this was cut, as the development staff couldn't figure out how to implement it without making the game too easy"
xsas nie walczymy o język bo jesteśmy najbardziej zakompleksionym krajem na punkcie języka. Nikt w UE nie zruga Cię za brak akcentu np. w języku Angielskim jak Polak.
W UE mają to gdzieś, mówisz byle się rozumiec ale w PL to cię zjadą.
Jak na forach mówię, że sprzedając tu gre powinien być pełny język Polski bo firmom Polskie pieniądze nie śmierdzą i do tego płacimy praktycznie najdrożej w UE a nawet spolszczeń dobrych nie mamy to po mnie jadą, że trzeba się było Angielskiego uczyć.
Poszanowania do swojego języka nie mamy za grosz.
Daleko nie trzeba szukać. Tutaj teraz robią dubbing do fallout 4
https://www.youtube.com/watch?v=pTnaw_mwCBo&t=166s&ab_channel=VOXALTER
Wypada to naprawdę fajnie. Wiadomo to nie profesjonalna robota ale jak na plik wrzucony często raz do AI co pisał sam autor to wypada to super.
Obecnie posiadam plik na kompie z dubbingiem w wersji beta i zamierzam ograć tak całą grę.
Niestety brakuje bardzo dubbingów, powinny być one wymogiem jak we Włoszech czy Niemczech gdzie gra ma miec pełne tłumaczenie i koniec.
Firmy chcą pieniędzy Polaków ale już robić rzetelnie pełnych tłumaczeń to nie bo sie nie opłaca :)
W szkole tez mieliśmy na takie zachowanie określenie i to po polsku... Ty jesteś jakiś Je****ty? :D
A ja sie zgadzam z kolega w 100%. Zaczyna mnie denerwować ciśnięcia aby każda gra była opus magnum.
Ja kocham gry Ubi właśnie za to ze sa dobrze zrobione ale nie wymagają skupienia ponad standard.
Mam czas w tygodniu na gierki aby odreagować i wtedy chce odpalić takiego assasina i pochodzić sobie z ładnymi widokami z Podcastem w tle czy filmem na drugim monitorze. Jak mam weekend to odpalam cos na czym sie skupiam bez innych bodzcow i czerpie 100% frajdy.
Zwyczjanie nie mam weny po 8h pracy, wstaniu 4:30 i dwóch treningach i ogarnianiu domu jeszcze siadac do gry ktora wymaga ode mnie skupienia i myslenia nad decyzjami.