Ludzie płacą co dwa lata po 1500 dol/eur za nowe smartfony, które właściwie nie oferują nic, co wymagałoby ich wymiany tak często, a szkoda im 600 dolców na konsolę co 6 - 7 lat, która często bywa domowym centrum rozrywki. Czegoś tu nie rozumiem.
Co wybrać? Żaden z powyższych, a np. 34 cale z rozdzielczością UWQHD (3440x1440). Znacznie więcej widać na tym monitorze po bokach niż w 4K, co pogłębia immersję, a zarazem jest znacznie mniej wymagający dla karty graficznej i kosztuje mniej. Same zalety :)
Alien pierwotnie powstał jako film dla dorosłych widzów i to czuć w każdej sekundzie pierwszych części oryginalnej serii. "Dzieło" Disneya to jest teen drama, tyle, że w uniwersum Obcego. Nic durniejszego chyba nie dało się już wymyślić. Nie rozumiem jak ten serial może się komuś podobać? No, chyba, że pryszczatym nastolatkom wychowanym na tiktokach. Rozkminy dzieciarni o ich trudnym życiu, rozłące, chorobie itd. w serialu o Obcym... JPRDL...
Nazywanie tego bieda laptopa doskonałą opcją do grania w wysikiej jakości jest, delikatnie mówiąc, nadużyciem. By nie powiedzieć dosadniej...
Oni wszyscy są podekscytowani i pełni podziwu dla siebie nawzajem. To zjawisko ma swoją nazwę, a mianowicie: "Kółko Wzajemnej Adoracji".
Wstydu nie macie, pisząc o tym badziewiu w samych superlatywach. Pod tym niby artykułem można kliknąć tylko, że się podobało. Udostępnijcie chociaż na chwilę możliwość kliknięcia w "dislike", to przekonacie się, co o tym g... myślą Wasi czytelnicy.
Zamieniłem swój akcelerator grafiki - jak to się wtedy nazywało - Voodoo Rush na PSX'a. Karta, będąca pierwszą w historii, która łączyła akcelerację 3D i w 2D w jednym układzie (S3 Virge pomińmy milczeniem), działała dość problematycznie i nie wszystkie gry się uruchamiały, toteż zamiana na PSX'a wydawała się świetnym interesem. Niestety, szarak zaczął mieć problemy z laserem i trzeba było małym śrubokrętem "ustawiać" ten laser by gry chciały się ładować. Aż przypominały mi się czasy C64 i wieczne ustawianie głowicy magnetofonu. Przy którymś takim ustawianiu dostałem po łapach 220V i zanim się zorientowałem co robię, szarak leciał już przez okno i chcąc, nie chcąc musiałem przeprosić się z PC. Konsole to jakoś chyba nigdy nie była moja bajka i choć miałem ich kilka, to jednak największą frajdę z grania zawsze dawały mi komputery z nieodżałowaną Amigą 500 na czele.
To będzie lepsze niż 2 ostatnie filmy z Indianą razem wzięte. Czuć klimat pierwszych części. Czekam z niecierpliwością!
Co za czasy... Całe to Netflixowe g...o zawędrowało do naszych ukochanych gier.
Najgorsze jest to, że te korporacje wychowały sobie w końcu pokolenie odbiorców, którym to nie przeszkadza, a wręcz uważa całą sytuację za normalną. Średnie pod każdym względem (ze wskazaniem na słabe) filmy, seriale i gry, których twórcy koncentrują się nie na tym, na czym powinni, są przyjmowane przez odbiorców jak coś normalnego, na co warto wydać pieniądze.
Teksty typu: "szału nie ma, ale i tak kupię jak potanieje" uczą wydawców, że to się jednak sprzedaje, że jednak to korpoludki na najwyższych piętrach biurowców i ich księgowi wiedzą lepiej niż sami autorzy jak powinny wyglądać ich dzieła. Głosujemy swoimi portfelami, a skoro coś się sprzedaje...
Sam sobie odpowiadasz. Jesteś w mniejszości. W mniejszości, która próbuje większości narzucić swój światopogląd. Już sam ten pomysł jest chory, a jeszcze foch i żale (do większości), że nikt (większość) tych bredni w grach nie chce.
Tak bardzo trzymam kciuki za tę grę, że aż boli. Za jej totalną klapę finansową znaczy.
Czytam niektóre komentarze i nie wierzę... Ale co ja tam mogę wiedzieć? Stary już jestem. Taki trochę mało "woke" i "trendy". Nie kupuję gównoskórek w grach, nie wstawiam dzióbków na insta i nie oglądam streamów z gier zamiast sam w nie zagrać. A uproszczenie fabuły, mechanik gry i stopnia trudności traktuję wręcz jak profanację. Ot, wybrzydzam. W sumie najważniejsze są kolorowe rozbłyski, światełka i inkluzywność.
Tak bardzo trzymam kciuki za tę grę, że aż boli. Za jej finansową klapę znaczy. Tak bardzo chciałbym zobaczyć kolejną porażkę i stracone miliony, by któryś z ważniejszych akcjonariuszy w końcu pier.....ł ręką w stół i zadał pytanie: co wy k...a odpier....cie? Ileż można?
Ach, te sprzętowe wojenki! :D Aż łza się w oku kręci, jak sobie człowiek przypomni: Spectrum vs. Amstrad, Atari vs Commodore, Amiga vs Atari ST vs PC "Ajbijem", że o Nintendo i Sega nie wpomnę. Mam niespełna 50 lat, pamiętam je wszystkie od samego początku i z perspektywy czasu powiem tyle - dajcie spokój. Dziecinada to raz, a dwa, że zupełnie bez sensu, bo i tak żadna ze stron NIGDY nie przekona drugiej :D Niech każdy gra, na czym mu pasuje, proste.
P.S. A poza tym, PC i tak jest do gier najlepszy! :P
Monitor zacny, ale dlaczego 4K zamiast UWQHD (3440x1440), które robi w grach ZNACZNIE lepsze wrażenie?
Postać Astariona bardzo, ale to bardzo działała mi na nerwy. Od samego początku unikałem interakcji z tym jegomościem i po prostu stał sobie w obozie. Może lepszym wyjściem byłoby zapytanie na samym początku gry, przy kreowaniu swojej postaci, o orientację seksualną gracza. Wtedy każdy mógłby mieć to co lubi. Sorry, ale ja nie mogłem tego przetrawić, gdy pomimo kilku moich negatywnych reakcji, ten dalej się do mnie mizdrzył. Tfu!
Właśnie takie podejście sprawia, że dostajemy coraz więcej g... w postaci średnich (ze wskazaniem na słabe) seriali, gier, filmów itd. Korporacje wychowały już sobie pokolenie takich właśnie odbiorców typu: "szału nie ma, ale może być". Ktoś to badziewie na Netflixach i innych Disneyach jednak ogląda, a skoro tak, to po co się starać?
Jeśli chodzi o grywalność, to wciąż stary dobry Enemy Territory z modem ET: Legacy jest nie do przebicia. Liczy się czysty skill. ZERO mikropłatności, tylko niczym nie zmącona rozgrywka.
Enemy Territory wciąż żyje w postaci ET: Legacy. Ma się dobrze, serwery wciąż pełne, a sam mod Legacy wygląda znacznie lepiej niż ten tutaj. I przede wszystkim gra jest darmowa, bez ŻADNYCH mikropłatności. Polecam serwer ET Legacy Teammuppet. Codziennie na głównym serwerze gra 40+ osób jednocześnie, a są też inne serwery Teammuppet gdzie gra mniej osób (bardziej pro). Mój nick to divine_one. Może kiedyś spotkamy się w grze :)
Zdecydowanie nie dla mnie. Te wszystkie iskry, błyski podskoki i kolorki wyglądają jak z jakiejś chińskiej gry mobilnej. Ale dzieciarnia się pewnie ucieszy.
Co Wy z tym 4K? Rozdzielczość UWQHD (3440x1440) choć niższa, wygląda znacznie lepiej niż 4K. Obraz jest niższy, ale szerszy. Widać znacznie więcej po bokach i immersja, szczególnie przy zakrzywionym ekranie, jest niesamowita. Kto raz grał w tym formacie obrazu (21:9), już raczej nie wróci do 16:9 czy 16:10.
Przypominając sobie depresyjny klimat pierwszych Falloutów, głębię i dojrzałość opowieści, jakoś ciężko pogodzić mi się z tym, w jaką stronę poszło to w serialu. Głupie, wręcz irracjonalne zachowania bohterów, żenujące, prawie komediowe przedstawienie Bractwa Stali, zbyt lekki i kolorowy ton przedstawionej historii nijak ma się do moich wspomnień z rozgrywki.
I szczerze, za cholerę nie rozumiem zachwytów nad tym serialem. Dla mnie, to taki serial - wydmuszka. Co prawda ładnie opakowany, choć nie do końca smaczny czekoladopodobny cukierek. Oczywiście, każdy ma swój gust, szanuję to. Jednak to smutne, że tak łatwo zadowolić obecnego odbiorcę.
Ta gra to było istne arcydzieło w tamtym czasie i moim zdaniem w Single Player było znacznie lepsze niż Diablo. Kto nie grał - polecam spróbować. Ścieżka dźwiękowa z tej gry zasługuje na osobny artykuł - prawdziwy majstersztyk budujący klimat.
O ile chciwość wydawcy jest (poniekąd) zrozumiała, to nijak nie umiem pojąć płacenia za cokolwiek, co ułatwi rozgrywkę. Gdzie w tym przyjemność?
Ale co ja tam, po 35 latach grania w gry, mogę wiedzieć? Ot, taki boomer ze mnie...
Pamiętam, jak w okolicach roku 2000 czytałem w "Tele Tygodniu" zapowiedz ekranizacji "Władcy Pierścieni". Był krótki artykuł, kilka fotek z planu z Nazgulami
i nazwisko reżysera. Pamiętam również, jak wtedy zareagowałem, jako "wielki" fan powieści Tolkiena. Zaśmiałem się wtedy szyderczo, przekonany, że wyjdzie z tego jedna wielka ku... kaszanka.
Kiedy jakiś czas później obejrzałem po raz pierwszy "Drużynę Pierścienia", opad szczeny był totalny. Zupełnie się nie spodziewałem takiego ARCYDZIEŁA, bo inaczej tego nazwać nie potrafię. Wszystko - aktorzy, muzyka, plenery, efekty, fabuła - było takie, jak być powinno. Lepiej tego zrobić nie można było i cała filmowa trylogia to istny majstersztyk.
Teraz, patrząc na zapowiedzi serialu, również nie mam zbyt wysokich oczekiwań, ale obawiam się, że tym razem jednak szału nie będzie i wyjdzie zwyczajny średniak dla wszystkich i dla nikogo - ot taki "Wiedźmin", tyle, że z większym budżetem.
P.S. Może i tym razem się pomylę? Bardzo chciałbym...
Dobry monitor z wysokim odświeżaniem i przyzwoita myszka ze średniej półki i różnica w sieciowym fps będzie ogromna. Za resztę szkoda przepłacać.
Wojownik, to serial od twórców Banshee, więc jeśli jeszcze Banshee (które uważam, za dużo, dużo lepszy serial) nie oglądałeś, to polecam nadrobić zaległości.
Banshee i wszystko na temat. Serial miazga. Klimat, muzyka, sceny walk i piękne, nie plastikowe kobiety.
Tytuł i opis średnio zachęcają do oglądnięcia, ale po 1 odcinku nie ma szans, żeby ktoś nie obejrzał wszystkich 4 sezonów. A z każdym kolejnym odcinkiem jest tylko lepiej. 4 sezon troszkę słabszy, ale i tak dobry no i ma zakończenie.
"Cień i kość"
Serial nie wiadomo o czym. Bez ładu i składu. Kolejny sukces marketingowy, a tak naprawdę wydmuszka tylko dla młodszych widzów (z całym szacunkiem).
Odnoszę wrażenie, że 90% produkcji Netflixa celuje w tego samego odbiorcę - niezbyt wymagającego nastolatka. To jak słabo smakująca czekoladka, ale w pięknym opakowaniu, bo przecież ono jest najważniejsze...
Rozumiem, że Netflix nie działa charytatywnie i kasa się musi zgadzać, ale bez przesady.Czy już naprawdę nie ma porządnych scenarzystów? A może są, tylko produkcja musi trafić do jak największej liczbiy oglądających. A jak wiadomo, jeśli coś jest do wszystkiego, to jest do d...
P.S. Dodam tylko, że klimaty fantasy uwielbiam, zarówno w filmach, książkach, jak i grach.
Chociaż jeden rozsądny komentarz. Przecież w sądach w USA by ich żywcem zjedli, gdyby przeprosiny wyglądały inaczej (czyt. były pełnym przyznaniem się do winy).
Ja miałem to szczęście, że historię gier i sprzętu mogłem śledzić osobiście od praktycznie samego początku.
Najpierw był "Pong", a przynajmniej jakaś jego wersja, przyniesiona przez kolegę i podłączona do czarno białego telewizora. Odlot i godziny spędzone z kolegami na odbijaniu białego kwadracika (symulującego piłeczkę), przez białe prostokąciki (symulujące rakietki tenisowe, lub ping-pongowe, zależnie od wyobraźni).
Następnie wizyta w objazdowym "salonie gier" umiejscowionym w takim śmiesznym kontenerze na kołach. Pamiętam grę Asteroids. Przepadłem. Brak umiejętności (i gotówki) nie pozwalał mi na długą grę, jednak spędziłem tam wiele godzin, patrząc jak grają inni.
Trudno mi to umiejscowić w czasie, ale jako dzieciak zapisałem się do "sekcji komputerowej". Były tam komputery Timex 2048. Klony ZX Spectrum. Do dzisiaj nie zapomnę mojego pierwszego kontaktu z komputerem, tej ekscytacji i tego, że nie umiałem powstrzymać śmiechu z tych dziwnych pisków gdy "wgrywała" się pierwsza gra ("Bomb Jack"). Oczywiście, poza graniem, nie robiliśmy tam zupełnie nic innego.
Później wizyta "turystyczno - handlowa" z rodzicami w byłym Związku Radzieckim i dumny powrót z handheldem firmy Elektronika z grą "Ośmiorniczka".
W końcu mój pierwszy własny komputer! Atari 65 XE. Dostałem go dosyć późno. ale pamiętam, jaki byłem wtedy szczęśliwy! Do dzisiaj pamiętam wiele tytułów, przy których spędziłem niezliczone ilości godzin.Ach to ładowanie gry pół godziny, by zobaczyć napis "BOOT ERROR" i wczytywanie od nowa. Człowiek bał się nawet oddychać...
Następny mój komputer, to Commodere 64. Pamiętam, że skok był wtedy niesamowity. Dużo lepsza grafika i fajniejsze gry. Poza tym ich ładowanie trwało znacznie, znacznie krócej.
W końcu Amiga 500 To było coś! Ze wszystkich sprzętów do grania w moim życiu, ten chyba sprawił mi największą radość.
Jakoś wtedy wpadła mi w ręce konsola Atari 2600, ale wtedy już była mocno przestarzała. Do dzisiaj mam ją gdzieś w piwnicy, niestety bez joysticków.
Mój pierwszy pecet, to Pentium 60, później zmieniałem sprzęt tyle razy, że ciężko spamiętać. Przerabiałem nawet jakiś śmieszny procesor Cyrix. Był szybki jak diabli, ale nie w stu procentach kompatybilny. Niektóre gry się nie uruchamiały.
Gdy miałem swój pierwszy akcelerator graficzny (Voodoo Rush), sprawiał on tyle problemów, że wymieniłem go na używanego PSX'a. czego później żałowałem, bo padał w nim laser. Jednak konsole, to nie moja bajka i wróciłem do peceta.
W międzyczasie, przez kilka lat prowadziłem swój własny "salon gier" w budynku PKP w Pzemyślu.
Może jest tu ktoś, kto chodził? :-) Eech, piękną miałem młodość... Mortal Kombat, Metal Slug, Tekken, to było coś...
Ta miłość do gier, wywołana przez "Asteroids" w jakimś śmiesznym wagonie na kołach, dumnie nazywanym "SALONEM GIER" we wczesnych latach 80-tych, trwa po dziś dzień.
P.S. Sprzęt coraz lepszy, szybszy, mocniejszy, jednak te nowe gry sporo straciły ze swojej dawnej magii i często zdarza mi się wracać do klasyków. Pewnie dzisiejsza młodzież to samo będzie mówić za 20 - 30 lat...
13 milionów kopii x 200zł, to daje jakieś 2600000000 PLN (2 miliardy 600 milionów).
Odliczając koszty stworzenia gry, marketingu, reklamy itp. zostaje całkiem niezła sumka, jak mniemam. A domyślam się, że finalnie gra sprzeda się w o wiele większym nakładzie.
Pierwszy Mortal Kombat wyszedł na Amigę i PC 486DX. 8 bitowy pegasus (NES) nie był w stanie pociągnąć przełomowej jak na tamte lata grafiki (duże, digitalizowane postacie), o Playstation to nawet jej twócy jeszcze wtedy nie marzyli.
Wieczne narzekactwo - to już chyba nasz sport narodowy.
Ja tam się cieszę, że polskie studio stworzyło coś tak wyjątkowego.
Dajcie twórcom trochę czasu i przestańcie jęczeć. Rzygać się chce.
Polecam serwer Teammuppet. Łatwo ich znaleźć w google. Jest to oficjalny serwer moda ET:Legacy, który to mod jest ciągle rozwijany i pracuje nad nim całkiem rozgarnięta ekipa. Każdego dnia serwer jest pełny i ciągle trwa rekrutacja do klanu.
Grywam tam wciąż pod nickiem divine_one.
Moim skromnym zdaniem , Enemy Territory to gra idealna. Zero udziwnień, skórek, pierdółek, znajdziek i mikropłatności. Czysta rozgrywka i skill.
Nie wiem co to ma wspólnego z BG poza tytułem? Już sama grafika, taka za bardzo realistyczna i mało baśniowa, słabo tu pasuje. Walki w turach i skupienie się na podczas nich na kombinacji żywiołów i otoczeniu zupełnie jak w Divinity: Original Sin 1 i 2 (które bardzo skądinąd lubię i w dwójkę gram obecnie po raz 3-ci) skłaniają do pytania, dlaczego ten tytuł na siłę jest robiony jako Baldur's Gate, do którego nawet nie jest podobny.
Pomijając to, na grę czekam z niecierpliwością. Uwielbiam gry Lariana.
Ja jednak wracam do swojego ukochanego Wolfenstein: Enemy Territory. Bez pierdyliona skórek, achevmentów itp. Czysty fun.
Ale co ja tam wiem, stary już jestem...
Pierwsza część Blade była niesamowita. Ten klimat, muzyka i efekty (które później rozwinięto w serii Matrix) wbijały w fotel. Taki Blade mi się marzy - mroczny i brutalny, ale wiem, że to tylko mrzonka, bo jednak na filmie familijnym można zarobić znacznie więcej. Część druga i trzecia to już niestety tylko efekciarstwo bez polotu.
Mam dosyć już tych wszystkich średnich gier, a ta jest średnia.
Odkurzyłem ostatnio swoją kolekcję i znalazłem Fallout Tactics.
Właśnie się instaluje.
Chyba nikt logicznie myślący nie wierzy, że ten gość nie wie o czym mówi. On doskonale wie. To nie za bycie idiotą jest tak wysoko w hierarchii. Sprzedaż broni w USA to potężny biznes, idący w setki milionów, jeśli nie miliardy dolarów. Potężne lobby producentów broni, nierzadko wspierające finansowo polityków podczas wyborów oczekuje rewanżu w postaci przychylności tychże. Ot i cała prawda - zwalmy na gry, a biznes zbrojeniowy niech się dalej kręci. Proste.
Na odtrucie od tego całego LGBT polecam cztery sezony "Bamshee". Co prawda jeden z bohaterów lubi damskie fatałaszki, jednak to prawdziwie męski serial ;)
Ten serial to nieporozumienie.
Może by coś z tego było, gdyby twórcy zamiast skupiać się na wciskaniu ideologii LGBT, postanowili dopracować fabułę.
Zamiast ciekawej historii, mamy biseksualnego Draculę, wojującą feministkę Agathę Van Helsing, parę gejów i nie trzymającą się kupy opowieść z całą masą idiotycznych zachowań bohaterów. Bram Stoker się w grobie przewraca...
Z całym szacunkiem, ale nie jestem w stanie zrozumieć osób, którym się ten serial podobał. Może to kwestia mojego wieku, pewnie za stary już jestem na większość tych współczesnych wypocin, których twórcy skupiają się nie na tym co trzeba. Kolejna po "Wiedźminie" wydmuszka, która mogła być czymś o wiele lepszym. Zmarnowany potencjał. Zaczynam powoli kojarzyć Netflix z zalewem tego typu produkcji, na które szkoda zwyczajnie czasu.
Edit:
Zastanawiam się, jaką ocenę od osób, które daję temu serialowi 7 - 8 (na Filmweb) dostałby Dracula Coppoli z 1992 (o ile dobrze pamiętam), z Keanu Reavesem, Gary Oldmanem, czy Anthony Hopkinsem? 20? 50? Tam jest klimat, ciekawie opowiedziana historia, świetna muzyka i gra aktorów. Brak natomiast wszędobylskiego LGBT.
Banshee! Naprawdę nikt tego nie oglądał? Jeden z najlepszych seriali w ogóle jak dla mnie.
Niezły rozpierdziel, seks, mnóstwo zgonów i dający się naprawdę lubić główni bohaterowie. Polecam!
Dobrze, że Netflix nie robił Władcy pierścieni - Gandalfa grałby pewnie Morgan Freeman (którego skądinąd bardzo cenię jako aktora) a Legolasa - Jackie Chan albo inny Jet Li...
Świetnie mi się grało. Wymierający gatunek - dopracowany i ciekawy singleplayer sprawił, że jest to jedna z naprawdę nielicznych nowych gier, która mnie nie znudziła po 30 minutach. Jeśli chodzi o mnie - szczerze polecam.
A ja z kolei wielkim fanem AS i Wiedźmina nie jestem. Moja znajomość tego wiedźmińskiego świata zaczyna się i kończy na 3 części gry (świetnej moim zdaniem) i opowiadaniu, czy dwóch. Uwielbiam jednak fantasy, książki, gry i filmy w ogóle. Jako "niefan" podchodziłem do serialu bez radykalnych oczekiwań co do zgodności serialu z pierwowzorem książkowym. Chciałem tylko dobrego, klimatycznego fantasy, sensownej fabuły i dobrej gry aktorskiej.
Dostałem to, co zazwyczaj od Netflixa - poprawność polityczną przyprawiającą momentami o mdłości i wyrób rzemieślniczy, któremu klimatem bliżej do produkcji TVN-u niż Gry o Tron, do której notabene serial Netflixa był często podczas produkcji porównywany.
Do plusów zaliczyłbym sceny walk - brutalne i krwawe, to lubię. Odcinek ze strzygą, choć nie bez wad, miał swój klimat.
Postać Geralta - w porządku. Dobrze zagrana, chociaż mimo wszystko aktor zbyt, że tak powiem "ładniutki". Jednak na plus. Tak, zdecydowanie plus.
Reszta obsady... Według mnie, totalna porażka. Czrne elfy? WTF? Przywędrowały z Podmroku AD&D czy jak? Czarne driady z kuszami? OMG! Prostytutka z karczmy z którą Geralt spędza 3 noce ma silikonowe cycki! Litości... Rozumiem, że czarodziejki mogły poprawiać swój wygląd, ale prostytutka i silikon w tamtych czasach?
Yennefer wyobrażałem sobie jako piękną, tajemniczą, seksowną i niebezpieczną kobietę, a tutaj jakaś małolata, króra może brzydka nie jest, jednak seksapilu i tajemniczości też w niej nie za wiele. Porażka.
Postać Jaskra - co to w ogóle ma być? Współczesny nastolatek, z fryzurką wymuskaną przez stylistów gra średniowiecznego barda? Po raz kolejny - litości...
Nie wiem kto tam opowiadał za casting, ale... Eech, szkoda słów.
Jak ktoś już wyżej wspomniał, cały ten serial jakiś taki ładniutki, czysty, sztuczny, mało autentyczny. Niby wszystko jest ok, ale jednak fabuła mnie nie porwała, postacie nie przekonały do siebie, w większości wręcz, działały mi na nerwy.
Może za stary już jestem, za dużo już filmów, gier widziałem i ciężko mnie zadowolić, ale odnoszę wrażenie, że cała współczesna rozrywka (lub przynajmniej większość) tak właśnie wygląda - ładny papierek, śliczne pudełko, a w środku g... lub przynajmniej wyrób czekoladopodobny zamiast prawdziwej czekoladki.
Ot, kolejny rzemieślniczy wyrób Netflixa.
Pierwszy sezon oceniam na 5/10
"Powstaje pierwsza gra na podstawie Stanisława Lema" - chyba raczej powinno być: "Powstaje pierwsza gra na podstawie prozy Stanisława Lema"?
Nie żebym się czepiał...
HBO powoli idzie w ślady Netflixa - patrz seriale "Watchmen" i "Batwoman".
Co za @!#%@ czasy...
Jakieś 11 lat temu zakupiłem Logitech mx518 i myszki używam do dzisiaj. Starły się jedynie ślizgacze, co i tak nie przeszkadza w komfortowym graniu na podkładce od Razera. Gram online praktycznie codziennie po 2-3 godziny (w Enemy Territory) i choćbym chciał, to nie wiem na jaką inną myszkę mojego starego gryzonia mógłbym wymienić, żeby potem nie żałować. Pomijając inne zalety, myszka jest praktycznie niezniszczalna.
A Enemy Territory wciąż żyje i jest rozwijane jako mod ET Legacy. Serwery wciąż pełne, a przyjemność z gry taka sama jak dawniej.polecam serwer Teammuppet z modem ETL.
Albo Divine Divinity 2, bo jedynka była chyba najlepszą częścią z całego cyklu.
Original Sin 1 i 2 ukończyłem po kilka razy, jednak to przy pierwszym Divine Divinity bawiłem się najlepiej.
A mnie zastanawia, dlaczego nikt nie zrobi czegoś podobnego do Amigi?
Konsola z bezprzewodową klawiaturą i myszką w KAŻDYM zestawie, a nie kupowanymi oddzielnie i każda gra z ich obsługą (plus oczywiście pady). Nie potrzeba żadnych kinnectów, VR-ów itd. a potencjalna grupa klientów (możliwość grania w ściśle"pecetowe" gatunki. wygodniejsze pisanie i przeglądanie internetu) znacznie rośnie tanim kosztem.
Przy Wolfenstein: Enemy Territory wszystkie te tytuły są zwyczajnie słabe. I nie mam tu na myśli grafiki, tylko grywalność. Dodam, że gra jest całkowicie darmowa i mimo 15 lat na karku serwery ciągle pełne ludzi. Gram w ET do dziś na serwerach TEAMMUPPET i zauważyłem, że ostatnio gra przeżywa swój renesans. Coraz więcej ludzi nowych, lub wracających po latach. Nawet starzy wyjadacze, kiedyś najlepsi na świecie wracają, np. legenda ET - mAus od niedawna znowu streamuje swoje rozgrywki. Kto nie grał, to polecam spróbować, wielkie szanse, że zostaniesz na dłużej i nie będziesz chciał grać w nic innego.
Do mnie jakoś nie trafiają seriale Netflixa.
Bije z nich jakaś taka... budżetowość. Mało się dzieje i za dużo bezsensownego gadania. Biedne ujęcia, kameralne wręcz plenery. Gdzież im chociażby do tych z seriali HBO czy Showmaxa? Ich filmy pełnometrażowe pominę milczeniem, bo tu wg. mnie jest jeszcze gorzej. Cóż, nie wróżę "Wiedźminowi"
takiego sukcesu jaki odniosła "Gra o tron". Obym się mylił.
"Banshee" to jest przykład jak Netflix powinien robić seriale.
Nie rozumiem skąd te zachwyty. Efekty sztuczne, że aż oczy bolą. Od krokodyla mutanta już chyba lepiej zrobiony był bazyliszek z "Legendy Polskie Allegro", a cała reszta, jak plenery itp. wyglądają jak wyjęte z jakiejś gry komputerowej sprzed kilku lat.
Idiotyzmy fabuły, typu 5 lasek z karabinami może były i fajne w epoce kaset VHS, ale teraz, sorry, ja tego nie kupuję.
Gdzież temu filmowi do klasyków jak "Głębia", "Kula", "Coś", czy choćby "Żona Astronauty"?
Moim zdaniem, nie wystarczy kiepskiego CGI podlać pseudofilozoficznym sosem, aby wyszedł dobry film SF. Ten wg. mnie nim nie jest, wręcz przeciwnie - dałbym może 4/10.
A ja marzę o kolejnym sezonie (sezonach) Banshee. Tyle w tym serialu akcji i emocji, że spokojnie każdy z odcinków mógłby być samodzielnym filmem.
Moim skromnym zdaniem mistrzostwo świata i razem z Breaking Bad to moje 2 najulubieńsze seriale (choć całkowicie od siebie różne).
Ta gra jest niesamowita!
Po wyśmienitym, pierwszym "Divine Divinity", które to, moim skromnym zdaniem zjadało "Diablo 2" na śniadanie (single player), następne części jakoś mnie nie porwały.
Aż do teraz... Klimat, rozbudowany świat, wiele możliwości rozbudowy drużyny i przechodzenia gry na różnorakie sposoby czynią tę pozycję jedną z najlepszych gier RPG w ogóle. Brak mi jedynie wypasionej, pudełkowej wersji z mapą i innymi dodatkami - kupiłbym bez zastanowienia. Cóż... niestety, takie czasy...
P.S. Co do języka angielskiego w grze - nie jest tak strasznie, spokojnie ze średnim lub słabym angielskim można grać i rozumieć fabułę, nie przesadzajcie.
Wolfenstein: Enemy Territory. Serwery nadal pełne i szczerze mówiąc trudno znaleźć coś bardziej grywalnego. No i gra jest PRAWDZIWIE darmowa.
Może raczej najpopularniejsze, a nie najlepsze.
Divine Divinity, który w singlu zjadał Diablo2 na śniadanie. Do dzisiaj wracam do tej gry!
Wszyscy skupili się na grafice, pomijając kwestię sterowania, która wg. mnie jest bardziej istotna i tu żadna konsola, choćby nie wiem jak mocna nie może równać się do grania w FPS z użyciem klawiatury i myszy. Sterowanie padem w takich grach jest po prostu drętwe. Koniec i kropka.
Matko, oglądam ten gameplay i nie mogę patrzeć na to drętwe sterowanie padem... Pewnie dlatego obcy są nieco sztywni, aby nie było za trudno ich ubić. Mam nadzieję, że na PC będzie to wyglądać jednak inaczej i nie mam tu na myśli grafiki, ona nie jest dla mnie aż tak istotna. Co do samej gry, to powiem szczerze, że mnie zaciekawiła, zobaczymy co z tego wyjdzie.
Klimat fajny, ale sama walka trochę kuleje - powinna być szybka i dynamiczna, a tutaj bez myszki i klawiatury raczej kiepsko...
Stefm007 - a w Divine Divinity grałeś? Mam na myśli 1 część. W singlu zjada diabełka2 na śniadanie.
Nie chcę smęcić, ale wg. mnie grafa znacznie gorsza niż w części pierwszej... Czy tylko ja to zauważyłem?
Hmm... Tyle tu zachwytów, a mnie, to co zobaczyłem, zwyczajnie się nie podoba. Jeśli to ma być następca Baldura, to... No nie wiem, gdzie tu w ogóle podobieństwo? Wygląda to raczej jak jakaś konsolowa nawalanka. Co do muzyki - uwielbiam metalowe klimaty i sam słucham takiej muzy, ale w grze fantasy? Zwyczajnie mi tu nie pasuje. Ale stary już jestem, co ja tam mogę wiedzieć...
Devilyn ----> Już odwrócili. Słyszałeś o "Chronicles of Riddick: Assault on Dark Athena"?
Śledząc komentarze na forum Polygamii widać, że GOL stracił wielu użytkowników. Jako największy portal o grach pewnie tego nawet nie odczuje, ale jednak niesmak dla mnie (i pewnie nie tylko), jako wieloletniego, choć może niezbyt często udzielającego się na forum użytkownika, pozostaje.
Druga kwestia, która dalej pozostaje bez odpowiedzi, jest sprawa niesłusznych banów. Widziałem parę pytań w związku z tym, ale nikt z pracowników GOL'a nie raczył odpowiedzieć. Ciekawe dlaczego?
Jeśli chodzi o Wiedźmina i CD Projekt - cóż, żal słyszeć o kłopotach tej firmy, szczególnie mając w pamięci takie tytuły z ich oferty jak "Baldur's Gate, czy "Heroes of Might and Magic". Mam jednak nadzieję, że to tylko przejściowe problemy.
Durex1986 ---->
Ja również patrząc na screeny nijak nie mogę wyczuć magii pierwszej części. Grafika jakaś taka jasna i sielska... Zero klimatu. Mam nadzieję, że twórcy jednak się postarają, bo oryginał był całkiem niezłą grą. Ech, to wszędobylskie 3d. Też macie wrażenie, że kamera jest zbyt nisko umiejscowiona?
Fahrenheit. Wystarczyłby dobry reżyser i film na podstawie tej gry naprawdę mógłby sporo namieszać w branży.
Fahreiheit powalił mnie swoją grywalnością i klimatem. Mam nadzieję, że Heavy Rain będzie równie udany. Ciekawe jak będzie ze ścieżką dźwiękową? Ja chcę Tamarę Topley-Bird i jakiś utwór podobny do Sandpaper Kisses z Fahrenheita. :-D
Gra naprawdę dobra i wciągająca. Humor wręcz wylewa się z ekranu. Zastanawiam się tylko czy polski wydawca sprosta polonizacji, bo szczerze mówiąc w dialogach jest sporo żartów, które po przetłumaczeniu mogą stracić sens. Polecam tę pozycję wszystkim wielbicielom przygodówek w starym dobrym stylu.
Kozen81 -----> "No jak dla mnie muza w Heroesach zawsze była zbędna. Wszystkie dźwięki wyłączałem i puszczałem sobie jakąś muzę z kompa."
OMG! Bez komentarza... :-P
A co do soundtracka, to najlepszy miały część 4-ta i 2-ga, istne arcydzieła. Aż się łezka w oku kręci.
A jak wygląda tryb single player? Mam słabe łącze wlan, więc ciekawi mnie, czy warto kupić tę grę tylko dla singla?
provos ---> Dokładnie!
U.V. Impaler ---> Masz rację - od dwójki. Daltego (tylko się nie śmiejcie) najlepszym COD dla mnie jest część pierwsza. W następne grałem, lecz poza grafiką, wcale mnie nie zachwyciły i prawdę mówiąc, uważam respawn za takie pójście na łatwiznę przez twórców, sztucznie przedłużające czas gry.
Blizzman ----->
Zgadzam się z Tobą, ale tylko częściowo. FC2 faktycznie bardzo szybko się nudzi i już po kilku (2-3) godzinach grałem na siłę. Również nie rozumiem tak dobrej sprzedaży gry, ale to chyba tylko dlatego, że gra była również sprzedawana na konsole - bez obrazy chłopaki, ale tu o wiele łatwiej sprzedać produkt przeciętny, z dobrą grafiką. Pececiarze mają wiele lepszych fps'ów do wyboru.
Nie zgodzę, się natomiast, i nie rozumiem tych wszystkich narzekań na Crysisa. Proponuję zagrać w niego na poziomie "hard" i wtedy gra całkowicie zmienia swoje oblicze. Nie jest zbyt trudna, ale trzeba już pokombinować i rozgrywka staje się naprawdę o wiele ciekawsza. Gdzież wyśmienicie sprzedającemu się FC2 do słabo sprzedanego Crysisa? Przepaść pod każdym względem - grafika, grywalność, SI wrogów, klimat, ale ten drugi ukazał się tylko na PC niestety. Śmiem twierdzić, że gdyby Crysis ukazał się również na konsole (co się niestety nie stało), gra biłaby rekordy sprzedaży.
Ktoś wyżej wspomniał o Dead Space - tak właśnie powinna wyglądać porządna gra. Toż to istne arcydzieło, które nie pozwala oderwać się od monitora przed świtem. Polecam!
A mnie interesuje jedno - a mianowicie, jak jest z wrogami? Respawnują się? Bo tego w ŻADNEJ grze (w single player oczywiście) nie potrafię zdzierżyć.
Prince_michal ----->
Jak dla mnie, gra jest zdecydowanie gorsza od Crysisa, a tym bardziej od pierwszej części Far Cry.
Zbyt dużo jeżdżenia po dżungli po jakimś czasie zaczyna po prostu irytować, oraz respawnujący się wrogowie sprawiają, że po jakimś czasie tytuł traci mocno na grywalności i zaczyna się nudzić. Również sama walka o wiele bardziej podobała mi się w Far Cry 1, gdzie faktycznie można było (a nawet trzeba) trochę pokombinować i likwidować wrogów pojedynczo. Rozumiem, że gra może się niektórym podobać, lecz ja zdecydowanie wolę inne tytuły.
Jaki Rourke? Jaki Cage? Ludzie, litości... Idealnym wręcz kandydatem byłby Clive Owen, grający podobnie jak w Sin City - toż to wykapany Maksio. Co Wy mi tu z jakimiś Cage'ami wyjeżdżacie? :P
żbike ---->
Poziom trudności jest wyważony. Na szczęście nie ma tutaj autolevellingu, przy którym wraz ze wzrostem poziomu bohatera przeciwnicy stają się równie mocni. Tutaj po prostu jest tak, że podrózujesz po świecie gry i atakujesz co słabszych przeciwników, a do tych mocniejszych wracasz kiedy już masz wystarczająco wysoki poziom, odpowiednią armię, czary, czy wyposażenie. Podobnie rzecz ma się z questami. Nic tylko grę kupować - pomimo kilku niedoróbek, to jednak jedna z najlepszych gier ostatnich lat, Heroes V przy tym arcydziele wymięka!
P.S. Jeszcze słówko o grafice - jest po prostu cudowna. Takiej ilości szczegółów i smaczków jaką zaserwowali nam twórcy wystarczyłoby na kilka gier!
Graficznie wygląda przepięknie, co w połączeniu z muzyką Kirilla Pokrovsky’ego powinno dac niesamowicie klimatyczny efekt. Obawiam się jednak, że z pierwszą częścią niewiele będzie to miało wspólnego i szczerze mówiąc wolałbym stary, dobry rzut izometryczny, który najlepiej się sprawdza w grach tego typu. Pierwsza część była grą przecudną i niesamowicie grywalną (wg. mnie lepszą w singlu od wychwalanego wszędzie Diablo), więc pomimo sporych obaw mam nadzieję, że się nie zawiodę.
Divine Divinity to jeden z najlepszych komputerowych RPG. Stawiam tę grę w jednym rzędzie z sagą Baldur's Gate, Fallout, Arcanium, czy Planescape Torment. Mam nadzieję, że 2 część mnie nie zawiedzie, choć mam pewne obawy, bo ukazuje się również na konsolach, co komputerowemu RPG nie wróży najlepiej. Obym się mylił.
Tiaa... I wyjdzie z tego coś, jak nieszczęsny Fallout 3 - karykatura swojego pierwowzoru. Oczywiście gra ukaże się również na konsolach i będzie można sterować padem... Niech to wystarczy za cały komentarz.
volf7 ---->
Oj, potrafią, potrafią. Starzy amigowcy pamiętają choćby wyśmienitą strzelankę ProjectX, czy niezłą nawalankę Body Blows, że o świetnej platformówce Super Frog nie wspomnę. Tych tytułów Team17 miał znacznie więcej - ta firma jak już coś wydawała, to zawsze gra była hitem.
Verminus ---->
Bardzo mnie to cieszy, bo na tę grę czekam od bardzo dawna, jednak w związku z tym, że ukaże się również na konsolach mam pewne obawy co do jej ostatecznego ksztatłu, wyglądu (wolałbym stary, dobry rzut izometryczny) i grywalności.
Chronicles of Riddick anulowany? Wielka szkoda, bo "Escape From Butcher's Bay" był świetną grą. A co z ekipą Starbreeze, też się rozeszli?
A ja tam czekam na Divinity 2. To dopiero będzie gratka! W ogóle coś cicho na GOLu o tym tytule.
A ja czekam na sequel Divine Divinity - podobno też ma zostać pokazany w Lipsku. Już zacieram rączki! :)
A mnie się marzy Diablo 3 lecz ze znacznie rozbudowaną fabułą i bardziej skomplikowaną rozgrywką, ciekawszymi questami, klimatem z pierwszej części i bez respawnujących się na okrągło wrogów. Coś pomiędzy Baldur's Gate, a Divine Divinity. Byłoby super! Niestety, pewnie będzie to zwykła siekanka, ale i tak czekam z niecierpliwością.
No co Wy z tym CoD4? Naprawdę Wam się tak podobało? Gra była niemiłosiernie krótka, a respawnujących się wrogów przemilczę, bo do teraz mnie krew zalewa, jak sobie przypomnę... (nie cierpię tego w grach)
Bioshock to rozumiem (choć widziałem tylko u kumpla), no i pierwsza połowa Crysisa też była całkiem niezła.
Jak dla mnie, za łatwa. Na najtrudniejszym poziomie gra poza paroma momentami i tak wydawała się mało wymagająca. Zresztą sam nie wiem, może to godziny spędzone przy ET sprawiły, że teraz każda strzelanka wydaje się łatwa? Niedoścignionym wzorem dla mnie jest Far Cry (w Crysisa jeszcze nie grałem). Poza tym, faktycznie - ileż można? W kółko to samo, choć gra nie jest taka zła. Wg. mnie 6/10, ale gdybym nie grał w poprzednie części to 8/10
To chyba najlpsza piłka kopana jaka kiedykolwiek wyszła na wszystkie platformy. I niech się chwają FIFY, PESy i inne, bo pod względem GRYWALNOŚCI do pięt nie dorastają Sensible Soccer.
peter123456 i Rozner99 - jak na razie widzę, że to Wy toczycie pianę i niepotrzebnie jątrzycie. Pisałem, że marzy mi się ta gra również na PC, bo konsoli niestety nie posiadam i w najbliższym czasie nie spodziewam mieć (podkreślam - niestety). Fahrenheit podobał mi się bardzo i z przyjemnością zagrałbym w jego godnego następcę, i to wszystko. Za stary jestem na jakieś głupie przepychanki "platformowe" i z reguły staram się nie odpowiadać na durne komentarze w tym stylu. Nie wiem ile macie lat, ale mnie to po prostu śmieszy, bo obreswuję podobne pyskówki już od czasów Timexa, Atari 800xl, czy Commodore 64... Z konsolami miałem mało do czynienia, jeśli nie liczyć ponga, radzieckich (wtedy) "handheldów" i pierwszego Playstation, które z powodu wadliwego lasera poleciało przez okno (serio - kopnęło mnie prądem po rozkręceniu - oddałem mu, hehe). Teraz chętnie sprawiłbym sobie któregoś z "Next Genów", jednak - jak to w dorosłym życiu bywa - zawsze są jakies pilniejsze wydatki, a i czasu na granie mniej niż kiedyś...
Mam nadzieję, że jednak na PC ta gra się ukaże. Zdaje się, że "Fahrenheit" też początkowo był tylko na PS2?
Cóż, z niecierpliwością czekam na ten tytuł. Nie jestem jakimś wielkim fanem przygodówek, ale klimatem i paroma pomysłami Fahrenheit wręcz mnie powalił. No i ta muzyka z Tamarą Topley - Bird i jej "Sandpaper Kisses" na czele...
Ale polewka odchodzi z biednego Stephena na GameDaily. :) Mam nadzieję, że chociaz połowa tych komentarzy broniących Wiedźmina to nie Polacy...
EA_Tomek - ok. przekonałeś mnie. Co do zarzutu o brak profesjonalizmu, to w pierwszym Twoim poście jakoś tak zbyt mocno zaleciało propagandą. Rozumiem jednak, że pracujesz tam, gdzie pracujesz i nie możesz przedstawiać swojej firmy inaczej niż w samych superlatywach. Pytanie dlaczego tak drogo jest w EA Store, Tzymische_3 bardzo celnie podsumował i miałem zapytać co Ty na to, ale już widzę, że odpowiedziałeś. Piszesz, że niektórzy (obawiam się, że większość) nie lubią EA. Pytanie tylko dlaczego tak jest? Nie uważasz, że sami sobie po części na to zasłużyliście? Popatrz np. na Ubisoft, który to przecież małą firmą nie jest, a jednak w światku growym jest o wiele lepiej postrzegany. Chyba warto brać przykład.
Orl@ndo - jak pisałem swój komentarz, to EA_Tomek miał jeszcze stopień "junior". Pomijając już to kim jest, to z jego wypowiedzi i tak odczytuję jasno: chcecie - kupujcie, nie chcecie nie kupujcie, ale niedługo i tak nie będziecie mieli wyboru.
Chłopak Was podpuszcza, a Wy wszystko łykacie jak młody kaczor (bez skojarzeń proszę). Coś nie chce mi się wierzyć by EA_Tomek był tym, za kogo się podaje. Nie wiem, może to styl pisania, może coś innego, ale jakoś mało profesjonalizmu w tych wypowiedziach. Podejrzewam, że niejeden forumowicz by "pozaginał" naszego "Community Managera".
Ja również nie jestem w stanie pojąć fenomenu Halo. Toż to chyba Serious Sam jest dużo lepszy...
zarith, masz rację. Od razu stanął mi przed oczami onet i jego durne nagłówki...
Jak dla mnie, to najlepsza i najbardziej grywalna piłka na wszystkie platformy jakie kiedykolwiek powstały. I niech się schowają fify, peesy i inne, bo przy tym, tak GRYWALNYM tytule, są po prostu słabe (nie chodzi mi oczywiście o grafikę).
Eee, to już nie jest ten stary dobry Blizzard z czasów Warcrafta I i II, Diablo I i Starcrafta. Podejrzewam, że tą grą będzie Starcraft 2, ale jakoś wątpię, żeby dorównał części pierwszej. Gdzie te piękne czasy, kiedy to czekało się z niecierpliwością na kazdą kolejną gre Blizzarda...?
eJay, co miałeś na myśli pisząc, że NV zrobiła sobia jaja z 8600 GTS? Pytam, bo będąc zadowolonym użytkownikiem 6600 GT, zastanawiałem się na kupnem takiej karty.
Gierka mocno przeciętna, żeby nie powiedzieć - słaba, więc bez żalu można sobie darować...
Nagroda wyczes! To chyba rekord w naszym pięknym kraju. Ktoś będzie miał niezłą radochę :)
Myślę, że nawet z pierwszego silniczka Cryteka można by było jeszcze coś pięknego wyczarować, nie okupując tego kosmicznymi wymaganiami sprzętowymi. Szkoda, że nikt tego nie zrobił i pewnie już nie zrobi.
No nie wiem, jestem pełen obaw... Grafika w stylu Obliviona się zapowiada - bo wątpię, żeby zrobili w starym, dobrym rzucie izometrycznym - a to już nie to samo. Cały klimat pewnie szlag trafi... Moim zdaniem idealnym rozwiązaniem byłaby "brudna", oczywiście podrasowana grafika podobna do tej z Fallout Tactics. Niestety, to marzenia ściętej głowy, bo jak wiemy, gra ma się też ukazać na konsole, a tam taka grafika raczej nie przejdzie...
Nie chodziło mi o Crysys'a, który zresztą jest dziełem tej samej filmy. Zastanawia mnie tylko dlaczego taki świetny silnik nie został jakoś bardziej wykorzystany np. sprzedany i użyty w innych grach, innych developerów. Szkoda, bo pomimo swoich lat, silnik nadal ma spore możliwości (cryengine 1, nie wspominając już o nowszym), a gry na nim zbudowane wyglądałyby świetnie, równocześnie nie mając dużych wymagań sprzętowych.
A co z CryEngine? Czy wyszła jakaś inna gra poza Far Cry na tym silniku? Przecież nawet teraz powala on swoimi możliwościami, a jakoś o nim cicho.
U.V. Impaler - to na pewno nie jest Chance. Mam komiks przed sobą i w ogóle go nie przypomina.
EasyInternetCafe - pozostaje tylko trzymać kciuki za sukces, bo jak już wspominałem wcześniej - monopol, to nic dobrego.
TzymischePl - no to staż "growy" mamy podobny, jeśli nie taki sam. Ja też zaczynałem od Ponga - taka śmieszna konsolka to była z dwoma gałeczkami, hehe - przez różne konsolki atari (model 2600 z kartridgem leży do dziś gdzieś głęboko w szafie, niestety bez joysticków), ZX Spectrum, Atari 65XE, Commodore C64, Amigę 500 i PC od 288 począwszy. Moje wcześniejsze stwierdzenie, że nie miałem konsoli mija sie z prawdą, ale to było tak dawno temu, że się nie liczy :P. Pozdro!
TzymischePL - konsoli nigdy nie miałem i nie zamierzam mieć, przynajmniej na razie. Na forum udzielam się raczej niezbyt często, (choć zaglądam tu codziennie) i tylko wtedy, kiedy wydaje mi się, że mam coś do powiedzenia. O fanboystwo więc, jakiejkolwiek ze "stron" ciężko mnie posądzić. Jeśli już, to przewagę ma u mnie PC ze wzgl. na rodzaj gier jaki preferuję (RPG). Nie rozumiem w ogóle tych małych "wojenek" jakie prowadzą, że sobą użytkownicy różnych platform, a widzę je je od momentu kiedy jeszcze nikt nawet nie śnił o PS-ach, X-Boxach itp.
Życzę tylko Wam - konsolowcom, aby jednak Sony nie poniosło takiej wielkiej porażki (na co być może się zanosi), bo sprzęt nie taki zły, a poza tym, chyba nikomu nie trzeba mówić do czego może doprowadzić monopol Microsoftu (bo Nintendo, ze swoim Wii to jakby z innej bajki i dla innych klientów).
Trochę nie na temat, ale naszło mnie takie małe przemyślenie: podstawowym i największym błędem było montowanie do konsoli Sony czytnika BlueRay. Gdyby Sony zdecydowało się tak jak Microsoft na zwykłe DVD, a Blue Ray w późniejszym czasie jako dodatek, nie byłoby opóźnienia w premierze, wysokiej ceny, kłopotów z zapewnieniem odpowiedniej ilości konsol w sklepach, cena byłaby o wiele niższa itd. Jednym słowem sytuacja na rynku konsol wyglądałaby całkiem inaczej - śmiem twierdzić że na korzyść PS3. Zaznaczam, że nie mam żadnej konsoli - gram na PC.
Mam już troszke lat na grzbiecie, ale pamiętam jak dziś wojny "atarowców" z "commodorowcami" (miałem obie platformy), amigowców z "IBM"-owcami (również miałem jedno i drugie) i aż się łezka w oku kręci, kiedy patrzę na obecne "wojenki".
Teraz mam tylko PC-ta, ale być może kupię za jakiś czas którąś z konsol swojemu dzieciakowi (i sobie przy okazji, ale ciii... bo jak żona usłyszy... ;) ). Nachodzi mnie tylko taka mała refleksja - a mianowicie, wszyscy powinni trzymać kciuki, żeby jednak Sony powiodło się z tą konsolą, bo praktyki monopolistyczne Microsoftu znane są wszystkim chyba aż zanadto i obyśmy nie musieli kiedyś być skazani na tą "najlepszą, i jedynie słuszną" maszynkę do gier. Zdrowa konkurencja jeszcze nikomu nie zaszkodziła.
Pozdrawiam wszystkich maniaków elektronicznej rozrywki!
W d.... mam Obliwiona, Gothica i inne takie... Ja chcę kolejnego Follouta, Baldur's Gate, Czy Divine Divinity - stara dobra klsyka, koniecznie z widokiem izometrycznym, niesamowitym klimatem i grywalnością. Podobnie się rzecz ma z nowym Heroesem - grywalnością do pięt nie dorasta 3-ce, czy choćby 2-ce.
Nie chciałbym zrzędzić, ale Heroes 3 i tak zjada piątkę na śniadanie. Szkoda...
Jak dla mnie, to i tak pierwsza część Diablo była lepsza od drugiej. Oczywiście nie chodzi mi o grafikę, czy złożoność (bo pomimo swojej prostoty, to jednak 2-ka była o wiele bardziej rozbudowana niż część 1-sza), ale o "klimat". Pewnie mało kto się ze mną zgodzi, ale w dwójeczce zauwałżyłem jakby przerost formy nad treścią - sama rozgrywka, fabuła itp. schodzi na dalszy plan ustępując miejsca "zbieractwu". Najbardziej denerwującym mnie pomysłem był system zapisywania gry i konieczność zabijania po raz "setny" te same potworki, które przed wyjściem gry już ubiliśmy. Mimo swoich wad Diablo 2 to udana gierka, lecz od części pierwszej jakoś ciężej się było oderwać. Ale to tylko moje zdanie - zresztą - stary już jestem...
Kiedyś już to pisałem, ale powtórzę. Trochę pograłem i raczej kiepskawa ta gierka. Baardzo brakuje wychylania się zza załomu itp. trików. Możemy tylko iść, skakać, chodzić w kuckach i używać bullet time'u równocześnie ze skokiem lub bez. To już przecież było ładnych parę lat temu choćby w Max Payne 1 (i to o wiele grywalniej i klimatyczniej)
No i ta denerwująca muzyczka - umc, umc, umc i tak w kółko. Porażka - wg 5/10
Trochę pograłem i raczej kiepskawa ta gierka. Baardzo brakuje wychylania się zza załomu itp. trików. Możemy tylko iść, skakać, chodzić w kuckach i używać bullet time'u równocześnie ze skokiem. To już przecież było ładnych parę lat temu choćby w Max Payne 1 (i to o wiele grywalniej i klimatyczniej)
No i ta denerwująca muzyczka - umc, umc, umc i tak w kółko. Porażka - wg 5/10
Jeśli to będzie równie grywalne i klimatyczne co część pierwsza, to jak dla mnie grafa może pozostać bez zmian.
Witam! Zagrywam się w tą gierę już jakiś czas, więc co nieco mogę o niej napisać.
Według mnie, gra jest naprawdę udana i pozytywne odczucia rosną proporcjonalnie do czasu przy niej spędzonym. Na początku gra mnie nie zachwyciła, ale teraz myślę, że to kwestia przyzwyczajenia do boskiej 3ki. Faktycznie rozgrywka jest jakby wolniejsza i mniej dynamiczna, ale w późniejszych kampaniach już się tego nie zauważa. O multi nie piszę, bo nie grałem. Grafika w grze jest niezła, ale muza, to istne cudo. Jak na razie, za największą wadę uważam
prowadzenie fabuły. Tzn. zamiast jakichś przerywnikowych animacji którymi pewnie jarają się dzieciaki, o wiele bardziej wolałbym wyskakujące plansze z tekstem, jak w poprzednich częściach gry. Może to mniej widowiskowe, ale bardziej buduje klimat, niż jakieś gadające, kanciaste stworki. To tylko moje zdanie i zdaję sobie sprawę, że inni mogą odbierać to inaczej. Pozdrawiam i zapraszam do dyskusji.
PS. Początkowa animacja wymiata!
Witam! Zagrywam się w tą gierę już jakiś czas, więc co nieco mogę o niej napisać.
Według mnie, gra jest naprawdę udana i pozytywne odczucia rosną proporcjonalnie do czasu przy niej spędzonym. Na początku gra mnie nie zachwyciła, ale teraz myślę, że to kwestia przyzwyczajenia do boskiej 3ki. Faktycznie rozgrywka jest jakby wolniejsza i mniej dynamiczna, ale w późniejszych kampaniach już się tego nie zauważa. O multi nie piszę, bo nie grałem. Grafika w grze jest niezła, ale muza, to istne cudo. Jak na razie, za największą wadę uważam
prowadzenie fabuły. Tzn. zamiast jakichś przerywnikowych animacji którymi pewnie jarają się dzieciaki, o wiele bardziej wolałbym wyskakujące plansze z tekstem, jak w poprzednich częściach gry. Może to mniej widowiskowe, ale bardziej buduje klimat, niż jakieś gadające, kanciaste stworki. To tylko moje zdanie i zdaję sobie sprawę, że inni mogą odbierać to inaczej. Pozdrawiam i zapraszam do dyskusji.
PS. Początkowa animacja wymiata!
Cóż, faktycznie chyba pora zbierać kasę na upgrade sprzętu. Pomijając to, dla mnie jednak wprowadzenie drużyny, to minus. Fajnie się grało w pojedynkę, po co to zmieniać? Ale to tylko moje zdanie, pewnie będę w mniejszości. Pozdro.
Ostatnia dobra gra od Blizzarda, to Starcraft... Kiedyś kupowałem gry tej firmy w ciemno, ale potem nadszedł Diablo2 a w nim kilka chorych pomysłów (np. respawnujące się potwory po zakończeniu i ponownym włączeniu gry). Warcraft 3 - pomomo tego, że zdobył wielką popularność, też mi jakoś nie za bardzo przypadł do gustu. Brakowało w nim klimatu z poprzednich części, a grafika, to niestety nie wszystko. Szkoda, bo kiedyś Blizzard był synonimem nie tylko jakości, ale reż grywalności i klimatu, a teraz pozostała tylko jakość... (nie wiem dlaczego, ale teraz Blizzard bardziej mi przypomina EArts - najwyższa jakość, ale z grywalniością różnie. Ale cóż, może stary jestem i mi się tylko wydaje...;-))