Praktycznie pod każdym względem lepsza od pierwowzoru. Klimat jest gęstszy, a są momenty, że gra autentycznie straszy (manekiny... brrr). Mono jest w moim mniemaniu ciekawszą postacią niż Six, a historia w prequelu jest po prostu lepiej opowiedziana. Byłem sceptyczny po ukończeniu jedynki, ale teraz czekam niecierpliwie na trójkę.
Widowiskowy! Sequel z kategorii "lepiej, bardziej, mocniej". Właściwie wszystkie aspekty (może poza fabułą) zostały tu poprawione. Przemodelowany rozwój postaci, dwóch bohaterów z odmiennym wachlarzem umiejętności, mechanika siecioskrzydeł. Jedyne do czego można się przyczepić to stosunkowo krótki czas rozgrywki (czytaj, za mało Venoma).
Mechanicznie jest lepszy, ale fabularnie gorszy od pierwowzoru. Bujanie się po NYC nadal bawi, walka jest ciekawsza i bardziej płynna przez nowe umiejętności Miles'a. Gra poszerza nam uniwersum, oddaje trochę miejsca mniej znanym postaciom. Jako spin-off sprawuje się doskonale.
Dość powoli się rozkręca, ale jak już fabuła ruszyła z kopyta to zaangażowałem się bez reszty. Przepiękna grafika i muzyka, ciekawie rozwiązany system walki, wykreowany świat i jego zagadkowa natura. Chyba największą bolączką są nieciekawi bohaterowie. Ale można to przeboleć
Z Animal Well mam dość trudną relację. Dużo tu eksploracji, szukania nowych sposób na rozwiązywanie zagadek środowiskowych, ale też sporo platformówkowych wyzwań. Nie sposób też nie docenić kreacji świata i pomysłowości twórców, ale dla mnie to w większości było frustrujące doświadczenie. Wiele razy czułem się jak idiota, niektóre sekcje platformowe doprowadzały mnie do szewskiej pasji. Dlatego nie jestem w stanie wystawić grze więcej niż 7
Nie jestem fanem roguelike'ów, ale Hadesa pokochałem. Rewelacyjnie zrealizowana pętla gameplay'owa, która absurdalnie wręcz uzależnia. Historia jest napisana w sposób intrygujący, wciąż popycha Cię do podejmowania kolejnych prób. Jedynym zastrzeżeniem jest mała różnorodność poziomów, która lekko doskwiera przy setnym podejściu.
To pierwsza z serii Zeldowych legend, którą ukończyłem. Czuć tu Gameboy'owe korzenie, ale absolutnie nie jest to wada. Mechanika nabywania nowych narzędzi i umiejętności aby posuwać historię do przodu jest absurdalnie wręcz wciągająca. Z chęcią "posłucham" kolejnych opowieści z Hyrule, tylko może tym razem w bardziej współczesnym wydaniu.
Piękna wizualnie, skomplikowana wystarczająco. Mechanika zagadek - mega! Może nie tak poruszająca jak część druga (jeśli tak można określić mobilną grę typu - puzzle), ale zdecydowanie ma swój urok
Bardzo dobra kontynuacja cyklu reaktywowanego w 2018 roku. Nowe otwarcie kończy swoją historię już po drugiej części. Ragnarok jest większy, bardziej rozbudowany, mechanicznie lepszy niż pierwszy GoW. Jednak zabiegi fabularne trochę kładą się cieniem na ogólnej jakości. W ogólnym odczuciu uważam poprzednią część za bardziej spójne doświadczenie, ale Ragnarok to wciąż świetna gra
Fenomenalna gra. Trudna, ale uczciwa. Wątek radzenia sobie z depresją idealnie jest sprzężony z wymagającą rozgrywką. To wszystko doprawione ładną pixel art'ową grafiką tworzy nam jeden z ważniejszych tytułów ostatnich lat. W tej produkcji praktycznie wszystko zagrało.
Ujmujący świat przedstawiony zdaje się być największą zaletą gry. Ani historia, ani liczne zagadki nie dorównują jednak oprawie. Wszystko rozmywa się wraz z czasem, a początkowy entuzjazm rozpływa się w strugach wirtualnego deszczu.
Gra ma urokliwy styl graficzny, pełny żywych kolorów. Natomiast pod tą wierzchnią warstwą jest pustka. Gra nudzi niemiłosiernie historią, mechaniką i ciągłym backtracking'iem. Projekty poziomów są zupełnie nijakie, manipulacja porami roku odkrywa wszystkie swoje sekrety już w 1/3 gry, a gdyby nie ciągłe bieganie w tę i z powrotem to grę dałoby radę ukończyć w max 2h. Nie polecam.
Historia kota w cyberpunkowym mieście. Kierowanie jego poczynaniami jest całkiem przyjemne, choć to właściwie samograj. Historia jakich wiele, początkowo wydaje się dość intrygująca, ale dość szybko odkrywa wszystkie karty. Pod koniec czułem się już nieco znużony mimo, że gra jest stosunkowo krótka.
Niepokojąca, groteskowa, miejscami też dość brutalna. Przygoda małej Six raczej nie zapadnie mi na długo w pamięci, ale i tak warto ją ukończyć. Scenerie są bardzo klimatyczne, postaci dorosłych odpowiednio powykręcane, a sama gra na tyle krótka aby nie znużyć
Można CDP wiele zarzucić (zresztą słusznie), ale nie to, że nie potrafią robić gier, które angażują na 100%. Historia V i Silverhanda to top growych scenariuszy. Po łatkach można grę ukończyć i nie natrafić na większe błędy. Naprawdę warto bo strzelanie jest tu przyjemne, grafika jest zjawiskowa, a fabuła to klasa sama dla siebie.
Kolejna z serii mobilek ze stajni Square Enix. Nie tak ładna jak Lara Croft GO, ale za to bardziej różnorodna i skomplikowana. Różni rodzaje przeciwników zmuszają do sprytu i stosowania odmiennych dróg na osiąganie celów danych misji. Teraz czas na Deus Ex GO
Nie zakochałem się w tej serii, to już potwierdzone info. Sequel właściwie powiela wszystkie schematy poprzedniczek. Znowu za dużo strzelania względem elementów przygodowych. Znowu fabuła głupiutka i pretekstowa. Seria doskonale odnajduje się jako blockbuster'owe doświadczenie i chyba taki był zamysł twórców. W ogólnym rozrachunku dwójka jest najlepszą grą z serii (choć daleko jej do doskonałości)
Króciutka, ładniutka i tyle. Główną inspiracją jest tu niewątpliwie "Podróż", ale jakość samej produkcji nie prezentuje takiego samego poziomu. Bogata morska fauna i flora to zdecydowanie najciekawszy element gry.
Piękna i smutna. Skromna w treść, bogata w doznania. Prosta acz angażująca rozgrywka. Prześlicznie zaprojektowane poziomy. Jest to prawdziwa perełka indie gamingu
Jedyną większą nowością jest tryb fabularny, który (nie oszukujmy się) scenariuszowo wybitny nie jest. Reszta to stara, dobra FIFA (v.16)
Budżetowe "The Last of Us". Pod każdym względem ustępująca grze, na której się wzorowała. Gameplay już na wczesnych etapach staje się schematyczny i sytuacja nie poprawia się aż do końca gry. Na plus mechanika hordy szczurów, ale ta też ma swoje bolączki. Nie jest to produkcja zła, ale mnie dość szybko znużyła.
Wielki plus za pomysł, choć nie jestem wielkim zapaleńcem jeśli chodzi o zombie-klimaty. Natomiast poza odmienionym settingiem jest tu niewiele nowych elementów. Rozgrywka jest mało urozmaicona i dość szybko staje się powtarzalna. Historia także nie jest najwyższych lotów. Ale to mimo wszystko RDR, więc pomimo niedoróbek nadal gra się bardzo przyjemnie. Podsumowując, dodatek niezły... i właściwie tyle
Samoświadomość maszyn i wielokrotnie zadawane pytanie o to czym jest człowieczeństwo to tematy w popkulturze już dość oklepane, a w Detroit zostały przedstawione w sposób banalny i wtórny. Mimo, że sam plot jest średnio interesujący to już strona narracyjna prezentuje bardzo wysoki poziom. W oczy się rzuca filmowość, chociażby poprzez ujęcia przedstawiające perypetie bohaterów. Postacie intrygują a wybory wzbudzają emocję, a o to właściwie miało w tym wszystkim chodzić. Zdecydowanie warto się zainteresować tą pozycją zwłaszcza, że jest chyba najbardziej stonowaną produkcją Cage'a.
Bardziej pokaz technologii niż pełnoprawna gra, ale frajda płynąca z testowania nowego pada DualSense wynagradza wszelkie niedoróbki. Poza tym jest to nostalgiczna podróż w czasie i jeśli ktoś śledzi poczynania Sony od początku istnienia ich pierwszej konsoli to pewnością będzie zachwycony. Nie ma się co oszukiwać, jest to absolutny must play dla posiadaczy PS5, zwłaszcza, że gra jest preinstalowana na dysku.
Jest mi ogromnie przykro, że nie udzielił mi się entuzjazm związany z tą serią. Patrząc jak dużą furorę wywołała ta część przy okazji swojej premiery i jak dużo branżowych nagród zdobyła (ugruntowując pozycję Naughty Dog na rynku) nie potrafię stwierdzić czemu tytuł mija się z moimi gustami. To naprawdę świetna gra (o czym świadczy mimo wszystko ocena), ale mimo to wciąż czuję duży niedosyt. Może kolejna część sprawi, ze poczuję kapkę tej histerii? Zobaczymy
Sequel idealny. Pierwowzór mi się podobał, ale do dzieła wybitnego sporo mu brakowało. ME2 natomiast poprawił wszystkie niedoróbki tworząc absolutną perełkę. Teraz czeka już na mnie tylko zwieńczenie tej kosmicznej trylogii.
Gwiazdorska obsada i głośny tytuł nie musi gwarantować sukcesu. Gra ciekawie wplata historię rodu Forresterów w uniwersum Martina, ale z czasem coraz ciężej dać wiarę zainteresowaniu wielkich tego świata jakie uzyskują kierowani przez nas bohaterowie. Graficznie i gameplay'owo jest zwyczajnie słabo. To co nie przeszkadzało przy pierwszych Żywych Trupach, tu już zaczyna irytować. Dla mnie jest to najsłabsza gra studia Telltale (no może poza 3. sezonem WD). Ale pomimo tych wszystkich minusów miałem sporo radochy z obcowania z tymi postaciami i światem.
Po słabej części trzeciej następuje zwyżka formy. Mam jednak wrażenie, że z tej serii niewiele więcej można już wyciągnąć. Mimo, że produkcja prezentuję naprawdę przyzwoity poziom to nie mogę pozbyć się wrażenia, że od czasów jedynki to jest wciąż ta sama gra. Jednym będzie to przeszkadzać, innym nie. Dla mnie brak większych zmian jest minusem.
Totalnie kosmiczny koncept. Świetny pomysł na rozgrywkę i równie świetne wykonanie. Jak już opanuje się podstawy to nie sposób się oderwać. Rozgrywka jest uzależniająca i działa na zasadzie "jeszcze jednego meczu". Zdecydowanie warto zwerbować do gry znajomych, zabawa jeszcze bardziej na tym zyskuje.
Pomimo wszystkich niewątpliwych plusów (mroczny wątek główny, nowa duża kraina, zatrzęsienie ciekawych zadań pobocznych) miałem już przesyt przygodami Geralta. Niekoniecznie musi być to wina samej gry, a bardziej zmęcznia materiału. To wciąż świetny tytuł (na co wskazuje ocena), ale mimo to nie wynagrodził mi chwil monotonii i znużenia.
Fabularnie jest to zdecydowanie najlepsza historia z całej wiedźmińskiej trylogii (wątek wesela we wsi Bronovitz to absolutny majstersztyk). Ale poza nowym wątkiem właściwie niewiele się zmieniło. Zadania poboczne to krok wstecz, wszystko dzieje się na mapie znanej z podstawki. Nie zmienia to jednak tego, że dodatek ten bije niektóre pełnoprawne pozycje na głowę.
Na wielu polach gra jest rewolucyjna, niektóre zadania poboczne zahaczają o geniusz (nieśmiertelny wątek Krwawego Baron czy też mniejsze zadania takie jak z wiedźminem ze Szkoły Kota). Wiedźmin 3 nie jest mesjaszem rynku growego, ale z całą pewnością jest to jeden z ważniejszych produktów, które to medium wypuściło w świat. Wielki szacun dla polskiego developera, że potrafił wytyczyć nową ścieżkę dla gier Action RPG.
Dziwna, bardzo Lynch'owska opowieść. Mało gameplay'u, mało podanej wprost historii. Jest króciutka, więc motywuje do kilkukrotnego przejścia w celu zrozumienia plotu i wszystkich nawiązań. Ot, taka ciekawostka wśród indie produkcji. Jeśli ktoś dobrze bawił się przy Twin Peaks to najprawdopodobniej doceni wysiłek twórców. Tym, którym serial nie podszedł niech sobie odpuszczą.
Rozgałęziająca się akcja, zależna od Twoich wyborów (bądź zręczności), jest bardzo intrygująca. Twórcy gry sprawili, że śmierć bohatera nie jest Ci obojętna. Żeby w pełni docenić jak wiele deweloperzy włożyli pracy w zaimplementowanie "efektu motyla" do gry należałoby ją przejść kilkukrotnie. W zależności od naszych decyzji ostateczny przebieg historii może wyglądać zupełnie inaczej niż za pierwszym podejściem.
Zbyt pstrokata, zbyt kolorowa, zbyt łatwa, ale jednocześnie piekielnie wciągająca. Mimo, że średni z niej Diablo to jednak to wciąż świetna gra. Opinia bazuje jedynie na doświadczeniu w grze solo. Prawdopodobnie gra mocno zyskuje gdy mocujemy się z nią razem ze znajomymi/nieznajomymi.
Króciutka, ale ile frajdy! Zagadki są dość proste, przejście nie powinno zająć więcej niż godzinę. Historia jest zabawna, a sam pomysł na związanie fabuły świetny. Nie czekaj więc tylko ruszaj budować swój demoniczny harem. Ave!
Przyjemna gra twórców serii Trine. Graficznie znów na wysokim poziomie. Gameplay'owo jest przyzwoita, ale bez szału. Fabuła jest tu jedynie pretekstem do rzezi kolejnych fal stworów. System zyskiwania kolejnych zaklęć jest satysfakcjonujący, ale żeby w pełni się nim cieszyć grę trzeba przejść kilka razy. Mocno zyskuje przy grze ze znajomymi, gra w pojedynkę będzie raczej nużąca.
Już dawno żadna gra nie podzieliła tak graczy i recenzentów. Nie oznacza to, że któraś z grup się myli. Po prostu gra wywołuje bardzo różne emocje. Jedyni pokochają wszystkie zabiegi fabularne, inni zupełnie się nie zgodzą z tak prowadzoną historią. Ja stawiam siebie po stronie tych, których gra zachwyciła. Jedyne (no może nie jedyne) o co mógłbym się przyczepić to to, że jest zbyt rozciągnięta. Pod względem narracji i reżyserii cut-scenek to jest to realizatorskie arcydzieło. No i zakończenie, które łamie serce i nie daje przestać o nim myśleć jeszcze przez długi czas.
Kolejna udana gra z uniwersum Tomb Raider. Potrafi rozgrzać szare komórki (zwłaszcza na dodatkowych poziomach)
Klimaty dzikiego zachodu nigdy nie były mi bliskie. Nigdy nie sądziłem, że pojedynki rewolwerowców, napady na pociągi czy pościgi konne wzbudzą we mnie jakiekolwiek zainteresowanie. Ale to co pokazał Rockstar w RDR sprawiło, że zupełnie zmieniłem zdanie. Chłonąłem tę grę jak bobas mleko. Ze stajni Gwiazd Rocka chyba tylko Vice City stawiam wyżej.
Absolutnie najgorsza część. Widać, że twórcom nie udało się jej ukończyć, a wypuszczenie jej w takim stanie jest co najmniej godne pożałowania. Eksperymenty z pełnym 3D też nie do końca udane.
Najbardziej widowiskowa z przygód Boga Wojny. Morderczy pochód przez Olimp to jedno z bardziej brutalnych i krwawych doświadczeń w mojej growej karierze.
Chyba trochę zbyt późno w nią zagrałem. Nie robi już takiego wrażenia jak zapewne kilka lat temu, jest miejscami mocno toporna, a historia mało angażująca. Zdecydowanie za mało tu "adventure", a za dużo "action".
Jest coś niesamowicie satysfakcjonującego w demolowaniu zastępów pixelowych wrogów wraz z całą planszą. Ja się ubawiłem przednio. Widok totalnej rozpierduchy, który oferuje ten tytuł potrafi wprawić w dobry nastrój.
Prosta, minimalistyczna platformówka z bardzo wyrazistymi bohaterami, którzy notabene są kolorowymi prostokątami i kwadratami. Niesamowite jak można się zżyć z tymi figurami i czuć się odpowiedzialnym za ich los. Bywa miejscami lekko irytująca, ale mimo wszystko jest to kawał niezłego kodu.
Zdecydowanie najlepsza gra o pajęczym superbohaterze. Nie unika grzechów otwartych światów (powtarzalność), ale mimo to trzyma przy ekranie i nie chce puścić.
Nie ma sobie równych w kanapowym graniu. Trudna, ale wielce satysfakcjonująca.
To bardziej doświadczenie niż gra, ale odczucia towarzyszące przejściu ciężko z czymkolwiek porównać. Warto.
Ciekawa, melancholijna wręcz, historia. Mechanika typowa dla "symulatorów chodzenia". Ogromny plus za prowadzenie narracji i aktorów głosowych. Eksploracja i poznawanie kolejnych wątków opowieści potrafi wciągnąć. Miałem dość wysokie oczekiwania i nie zawiodłem się.
Zjawiskowa. Jedno z tych niepowtarzalnych doświadczeń, za które uwielbiam to medium. Projekty kolosów oraz starć z nimi to czysty geniusz. Natomiast soundtrack to już absolutne arcydzieło, które mógł skomponować tylko Japończyk.
Absolutnie świetna, zwłaszcza przy graniu ze znajomymi. Mnóstwo humoru, ogrom różnych mechanik i chyba jeden z najbardziej zaawansowanych edytorów map ever.