Gdzie te tygrysy?
Szaleństwo nie objawia się jednak wyłącznie w zachowaniu i wyglądzie postaci. Równie niedorzeczny jest centralny konflikt serialu. Joe Exotic, jako osoba kontrowersyjna i swobodnie korzystająca z dobrodziejstwa pierwszej poprawki, nabawił się własnej nemezis – Carole Baskin.
Baskin to jego lustrzane odbicie, wersja uteatralniona. Puszysta milionerka w średnim wieku. Zadeklarowana obrończyni praw zwierząt ogólnie, a dzikich kotów w szczególności. Często goszcząca u kongresmenów „oburzona baba”, do której musi należeć ostatnie słowo. Oprócz tego – vlogerka. Właścicielka Big Cat Rescue – stworzonego dla dzikich kotów schroniska, które, jak się wydaje, różni się od zoo Joego jedynie w warstwie pryncypiów.
Carole wypowiada Exoticowi wojnę – chce za wszelką cenę zamknąć jego park i uratować tygrysy. Nie szczędzi pieniędzy na prawników i pozwy przeciwko niemu. W tym sporze zarysowuje się kolejny atut Króla tygrysów: absolutna moralna ambiwalencja. Tym bardziej wartościowa, że obrazująca paradygmat konfliktu ideologicznego – zasady są arbitralne, dobrane według potrzeb, a spór mało ma wspólnego z istotą problemu. Zatarg hodowców to starcie dwójki ludzi, którym życie i wizerunek wchodzi za mocno.
Niezależnie od faktycznych pobudek moralnych Joego i Carole, setki tysięcy dolarów, które wydali na prawników i procesy sądowe, to – z perspektywy przeciętnego tygrysa – inwestycja zupełnie chybiona. Ale kogo obchodzi zdanie tygrysów? Ich właścicieli na pewno nie.
Autorom można zarzucić dozę stronniczości: Carole ukazana jest tak, że ciężko darzyć ją sympatią, a drobne zabiegi montażowe często zdają się mówić: „Patrzcie! Nawiedzona!” Z drugiej strony nie da się nie zauważyć, że naprawdę coś tutaj nie gra. Jej małżeństwo jest karykaturalne. Jej mąż to partner w walce o prawa zwierząt i trochę jakby jej wyznawca; elokwentny i – o ile nie zwraca się do żony – pewny siebie. Jej megalomania niewątpliwie dorównuje megalomanii Exotica, a głównym źródłem dochodów Carole są tygrysy, które, podobnie jak u niego, wałęsają się znudzone po ogrodzonych wybiegach.

„Po cętkach jak u Panthera tigris” poznacie Carole Baskin
A więc Carole chce, brzydko mówiąc, udupić Joego Exotica. On natomiast puszcza do Internetu filmiki, w których strzela do manekina w blond peruce, w dodatku grozi jej śmiercią, wysyła do niej węże i kręci teledysk, w którym Carole karmi tygrysy ludzkimi szczątkami. Co ten gość jara? Cóż, legenda głosi, że pierwszy mąż Carole Baskin (po którym odziedziczyła fortunę) został przez nią zamordowany, a jego ciało pożarły tygrysy. Policja odnalazła jedynie należący do niego samochód porzucony w pobliżu małego pasa startowego.
Postprawda
Joe w końcu trafia do więzienia – nie za tygrysy, a za zorganizowanie morderstwa Carole Baskin. Morderstwo było tyleż pomysłem jego, co FBI. Agenci chcieli go zamknąć, ale nie mieli konkretnego powodu. „Grasz w drużynie Joego, czy w drużynie rządu?” – słyszy jeden z byłych jego współpracowników od agenta specjalnego, i to jest moment, w którym wartości idą w odstawkę. Od Josepha Maldonado odwracają się niemal wszyscy, niezależnie od tego, kim dla niego byli. On sam w latach poprzedzających aresztowanie niewątpliwie popada w coraz głębszą paranoję, a reakcja otoczenia na jego los jest kolejnym zjawiskiem wartym odnotowania w tym serialu.
Znajdując się w sytuacji bez wyjścia, postawieni przed wyborem „ty albo ten gość”, bohaterowie, niezależnie jak bliscy rzeczonemu gościowi, odchodzą. Zwycięża instynkt przetrwania, ratowanie własnej skóry. Ile w tym winy Joego, a ile zdrady? Główny bohater z pewnością stawia swoje zdanie ponad zdaniem innych niezależnie od sytuacji. Z drugiej strony często daje drugą szansę, dba i o ludzi, i o koty. Nikt nie jest bez winy, to pewne, ale swego rodzaju samosąd nad Exotikiem, w zasadzie wrobienie go w planowanie morderstwa – i nawet bierna obserwacja sytuacji – to z pewnością również zachowanie moralnie naganne.

W latach 80. to dopiero było
Król tygrysów to doskonale zbalansowane dzieło. Można się na początku co prawda odbić od bigbrotherowego charakteru produkcji i niewybrednego humoru, ale dalej czekają już tylko nagrody. Serial jest poruszający na wiele sposobów, niektóre z nich są po prostu mniej oczywiste niż inne. Historia zadaje trudne pytania, porusza kwestie moralności, uczciwości, ideologii, zahacza nawet o rolę rządu w życiu jednostki. Tempo jest znakomite. Jest w tym wszystkim dobra komedia, są też momenty smutne i szokujące, a dzięki temu serial zaspokaja potrzeby widzów poszukujących odmiennych doznań – elastyczna formuła pozwala każdemu wyciągnąć tyle treści, na ile ma ochotę, a tematyka i postaci sprawiają, że ogląda się to jak porządne kino rozrywkowe.
Ten specyfik warto sobie zaaplikować, bo zostanie po nim coś więcej niż surrealistyczne wizje. Serial jest ciekawy kulturowo i socjologicznie, ale również ze względów kinematograficznych. Niecodzienna hybryda gatunków tworzy dzieło kompletne pod wieloma względami, proponuje świeżą i odkrywczą formułę, która nie tylko zapewnia dobrą rozrywkę, lecz również prowokuje rozważania na temat ludzi i – oczywiście – tygrysów. To komentarz na temat teraźniejszości – tego, w jaki sposób są kształtowane i przestrzegane zasady, jak sobie te zasady je dobieramy i w jaki sposób wymagamy od innych przestrzegania ich. Według niektórych jest to wręcz manifest libertynizmu, a do tego – historia człowieka, którego megalomania i chęć otoczenia się kamerami ostatecznie prowadzi go do więzienia.
Na wolności żyje obecnie nieco poniżej 4 tysięcy tygrysów. W samych Stanach Zjednoczonych liczbę tygrysów w niewoli szacuje się na 5 do 10 tysięcy.
