Dlaczego Dom z papieru skradł serca Polaków?

Im bliżej premiery Domu z papieru 4 na Netflixie, tym większe emocje wzbudzał powrót Profesora. Google ugina się pod ciężarem teorii o martwych postaciach, a na YouTubie zaroiło się od analiz serialu. Tylko czy jest się czym ekscytować?

filmomaniak.pl

Marek Jura

Komentarze

Obiektywnie Dom z papieru to serial podziurawiony fabularnie co najmniej tak bardzo jak klatka piersiowa jednego z głównych bohaterów. Co rusz scenariusz potyka się o własne nogi, genialny Profesor ma więcej szczęścia niż rozumu, a efektowne zwroty akcji można wyjaśnić tylko nagłym kaprysem twórców. A mimo to nie sposób nie ulec urokowi historii o rabusiach okradających opresyjne państwo. Dlaczego? Być może ma tu miejsce podobny mechanizm co w przypadku Jokera i Parasite – większość z nas nierówności społeczne zaczynają denerwować na tyle, że w gruncie rzeczy wolelibyśmy znaleźć się w gangu Profesora niż w szeregach próbującej go dopaść policji. A może chodzi po prostu o marzenia, które boimy się spełniać w prawdziwym życiu?

Zrobiłem wśród znajomych małą ankietę – zapytałem ich, co najbardziej podoba im się w Domu z papieru. Odpowiedzi trudno było mi uporządkować, uzyskując jakieś statystyki, ale niemal nikt nie wspomniał o technikaliach – wszyscy skupiali się na emocjach, jakie serial wywołuje. Pomijając już fantazje o upojnych nocach spędzonych z Tokyo, Berlinem, Profesorem czy Nairobi, na pierwszy plan wysuwały się wyraziste charaktery, marzenie o oszukaniu systemu i odczucie, jakby przeżywało się napad razem z gangiem.

Dom z papieru nie ma w sobie krzty realizmu. Począwszy od planu, który zakłada skrajną intelektualną niedołężność służb porządkowych, poprzez niekończące się sceny efektownych starć, w których kule szczęśliwie omijają wszystkich tych, których ominąć mają, i trafiają tych, którym pisana jest dramatyczna śmierć, aż po absolutnie niemożliwy finał. Postacie zaś to czyste archetypy: genialny i nieśmiały Profesor, uwodzicielska i uzależniona od wrażeń Tokyo, socjopatyczny, ale niedający się nie lubić Berlin i ze wszech miar irytujący Arturito. Mimo ciekawej origin story niektórych bohaterów i kilku niegłupich rozwiązań fabularnych scenariusz nie należy do najmocniejszych stron tej produkcji.

To, co stanowi o sile Domu z papieru, to niespełnione marzenia. Marzenia widza o buncie przeciwko systemowi, o idealistycznej batalii wbrew rozsądkowi, wbrew zasadom, wbrew wszystkiemu, co kojarzy się z powagą i dorosłością. Dom z papieru wpisuje się w ramy historii o sprzeciwie wobec zastanego porządku społecznego, o walce klas, podobnie jak zupełnie różne pod względem stylistyki hity 2019 roku – Joker i Parasite. Tylko że w hiszpańskim serialu, mimo niewątpliwie mniejszej wartości artystycznej, jest coś więcej. Tym czymś jest właśnie marzenie.

Kibicujemy rabusiom, bo na czas seansu sami znajdujemy się w drużynie Profesora, sami wyprowadzamy w pole cały system i śnimy na jawie sen o rewolucji, której w prawdziwym życiu nigdy nie odważymy się przeprowadzić.

I może dlatego wciąż nabieramy się na te same sztuczki, ignorujemy scenariuszowe dziury i bez mrugnięcia okiem wierzymy, że Profesor naprawdę wszystko przewidział. Może romantyczna historia o gangu rabusiów marzycieli to naiwna mrzonka. Ale co z tego, skoro to mrzonka tak piękna, że można się przy niej zmieniać w naiwniaków bez końca.

Dom z papieru to nie jedyny hiszpański serial, który święci ostatnimi czasy w Polsce prawdziwe triumfy. Do tej grupy należą zarówno starsze, jak i nowsze produkcje. Co je łączy? Tak naprawdę głównie język i klimat regionu. Tematyka jest w każdym zupełnie inna – Telefonistki to urokliwy serial rozgrywający się w latach 20. XX wieku, La Zona to całkiem zręczny mariaż filmu katastroficznego i kryminału, a Toy Boy to barwnie przedstawiony świat zdrad, morderstw i codziennych problemów pokazany z perspektywy tancerza erotycznego.

A to przecież wciąż nie wszystkie propozycje. Czy to znaczy, że Polacy tęsknią za latem? Za swobodą wyrażania emocji? Czy dźwięcznym brzmieniem języka hiszpańskiego? Albo może te seriale są po prostu dobre? O ile fenomen Domu z papieru da się wytłumaczyć, o tyle inne pytania muszą chyba na razie pozostać bez odpowiedzi. Jedno jest faktem – Polacy hiszpańskie seriale po prostu uwielbiają.

Na koniec mała niespodzianka. Sprawdźcie, jakim fanem Domu z papieru jesteście, i napiszcie o tym w komentarzach!

Berlin – wysmakowany i zawsze elegancki. Ogląda serial z lampką wina i w drogim szlafroku. Uważa to wprawdzie za guilty pleasure, ale i tak katuje nim wszystkich domowników. W gruncie rzeczy jednak lubi heroizm, więc tuż przed czwartym sezonem wykupuje całej bliższej i dalszej rodzinie abonament na Netflixa.

Tokyo – najpierw ogląda cały sezon w jeden wieczór, a potem męczy się z trzema odcinkami przez miesiąc. Na początku chce sukcesu gangu, a później kibicuje policji. Na końcu ładuje laptopa z włączonym Netflixem na motor i efektownie wjeżdża do gabinetu szefa, rzucając na stół L4.

Profesor – od miesięcy planuje seans, ale chce najpierw wszystko dopracować. Ma już pomysł, jak napisać genialną recenzję i otrzymać zaproszenie na przedpremierowy pokaz piątego sezonu. Nie może tylko zrozumieć, czemu sąsiadka spod trójki tak dziwnie na niego patrzy.

Nairobi – pierwszy sezon ogląda po łebkach. Nie do końca łapie, o co tu chodzi, i ma z tego powodu wyrzuty sumienia. Drugi ogląda z chłopakiem i udaje, że wszystko wie, ale tak naprawdę tylko robi dobrą minę do złej gry. Za to w trzecim staje się absolutną ekspertką, zawstydza w konkursach wiedzy największych fanów serii. A w czwartym…

Denver – wprawdzie nie rozumie z serialu za wiele, ale dobrze się przy nim bawi. Nieistotne są dla niego scenariuszowe niuanse – najważniejsze to dotrzeć razem z gangiem do szczęśliwego finału.

Arturito – chwali się znajomym, jakim to nie jest ekspertem, jeżeli chodzi o Dom z papieru i… wszystkie inne seriale w sumie też. Zapewnia także, że od początku kibicował drużynie Profesora. W rzeczywistości jednak zawsze stał po stronie policji.

O AUTORZE

Dom z papieru to moja guilty pleasure. Uwielbiam Berlina, katowałem na YouTubie Bella Ciao w nieskończoność. Ba! Zrobiłem sobie nawet karty z wizerunkami bohaterów. To trochę taka moja miłość wbrew rozsądkowi – nawet widząc wszystkie wady tego serialu, nawet wypunktowując je w recenzji, nie jestem w stanie odmówić Profesorowi udziału w kolejnym napadzie.

Serial:Dom z papieru(Money Heist)

premiera: 2017kryminałdramat

Zakończony Sezonów: 3 Epizodów: 41

Tajemnicza grupa zamaskowanych przestępców napada na mennicę narodową. Całą akcją dowodzi Profesor, który przez ostatnie miesiące opracowywał plan gigantycznego rabunku. Pomimo szczegółowo opracowanego planu nie wszystko idzie tak, jak powinno.

Serial Money Heist

24

Marek Jura

Autor: Marek Jura

W 2016 ukończył filologię na UAM-ie. Od tamtej pory recenzuje dla GRYOnline.pl prozę, poezję, filmy, seriale oraz gry wideo. Pierwsze kroki w branży dziennikarskiej stawiał zaś jako newsman w lokalnym brukowcu. Prowadził własną firmę – projektował, składał, testował i sprzedawał planszówki. Opublikował kilka opowiadań, a także przygotowuje swój debiutancki tom wierszy. Trenuje sporty walki. Feminista, weganin, fan ananasa na pizzy, kociarz, nie lubi Bethesdy i Amazona, lubi Lovecrafta, Agentów TARCZY, P:T, Beksińskiego, Hollow Knigt, performance, sztukę abstrakcyjną, mody do gier i pierogi.

W serialach kibicujesz policjantom czy złodziejom?

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl