Już w listopadzie na Netflixie zadebiutuje Allen, familijne kino sci-fi w duchu filmów Stevena Spielberga. Do sieci trafił właśnie zwiastun produkcji o niezwykłym spotkaniu po latach.
Netflix ujawnił niedawno, jakie filmy i seriale trafią na platformę w listopadzie. Gigant streamingu szykuje już premierę Allena, widowiska sci-fi, które będzie można oglądać z całą rodziną. Produkcja zadebiutuje w serwisie dokładnie za dwa tygodnie, 12 listopada. Z uwagi na zbliżający się debiut tej nowości do sieci trafił jej zwiastun. Zobaczcie, jak się zapowiada.
Protagonistą filmu Allen jest Petey. Jako chłopiec w Queensland miał on najlepszego przyjaciela, o którym nie zapomniał przez całe swe późniejsze życie – kosmitę o imieniu Allen, który zniknął bez pożegnania. Dwadzieścia lat później bohaterowie znów się spotykają, ale mają przed sobą nowe wyzwania. Allen skrywa tajemnicę zdolną odmienić świat, a Petey będzie musiał wreszcie dorosnąć, by pomóc go ocalić.
Allen to opowieść o miłości, rodzinie i tych wszystkich – małych i wielkich – momentach z dzieciństwa, które kształtują to, kim stajemy się w dorosłym życiu. Szansa na zrealizowanie tej historii w tej części świata – w miasteczku, w którym dorastałem, czerpiąc inspirację z przyjaciół i rodziny, wśród których się wychowałem – to spełnienie marzeń. Tworzymy Allena z myślą o tym, by rodziny mogły oglądać go razem – zapowiedział reżyser.
Do obsady należą T.J. Power, Charlotte Nicdao, Josh Helman, Emily Barclay, Benedict Hardie, Kaipo Heke, Chaydon Jay, Danny Kim i Edward A. O’Sullivan.
Jak widać, Allen stworzony przez Daleya Pearsona i Sophie Miller adresowany jest do miłośników filmów Stevena Spielberga i produkcji opowiadających o spotkaniach z przybyszami z kosmosu. Już 12 listopada przekonamy się, czy australijskie widowisko przypadnie odbiorcom do gustu.
Film:Allen
premiera: 2026sci-fi
1

Autor: Pamela Jakiel
Redaktorka działu filmowego Gry-Online od kwietnia 2023 roku. Absolwentka filmoznawstwa i MISH Uniwersytetu Jagiellońskiego. Miłośniczka dzieł Romana Polańskiego, Terrence’a Malicka i Alfreda Hitchcocka. Woli gnozę od grozy, dramaty od komedii, Junga od Freuda. Tęskni za elegancją kina klasycznego i wciąż wraca do Bulwaru Zachodzącego Słońca. W muzeach tropi obrazy symbolistów, a świat przemierza gravelem. Uwielbia jamniki.