StarCraft będzie niczym gra w pudełku i obejdzie się bez sezonów, zapewniają twórcy.
Twórcy StarCrafta rozwiali obawy graczy po zapowiedzi powrotu tego kosmicznego uniwersum.
BlizzCon 2026 niewątpliwie wzbudził spore emocje wśród graczy. Niestety, jak to ostatnio często bywa, fani „Zamieci” znaleźli powody, by przy każdej zapowiedzi postawić co najmniej jedno „ale”. W przypadku powrotu serii StarCraft świętowanie mocno popsuł wyjątkowo odległy termin premiery, „ale” pojawiły się też wątpliwości co do tego, czym faktycznie będzie ten projekt. Jak się okazuje: nie grą usługą, lecz „zamkniętym” produktem.
Jak zauważyła redakcja PC Gamera, dyrektor kreatywny Dan Hay nie zostawił większych wątpliwości co do charakteru gry. W niedawnym wywiadzie dla koreańskiego serwisu Inven.co.kr twórca określił nowego Starcrafta jako „produkt w pudełku” („box product”) z naciskiem na skończoną narrację i bez z góry zaplanowanych sezonów:
Gdybym miał opisać wyobrażaną sobie przez nas ogólną strukturę [Starcrafta – przyp. red.], to jest to „produkt w pudełku” [„box product”]. To strzelanka z otwartym światem, w której graczy tworzy postać, nadaje jej imię, i śledzi jej historię. Fabuła ma początek, środek i koniec.
Możesz włóczyć się i eksplorować bogaty otwarty świat, ale nasza historia ma definitywny koniec. Myślcie o tym jako zakupie samodzielnej gry w pudełku, zagraniu w nią i poznaniu jej historii. Mamy nadzieję, że gracze będą się dobrze bawić, pokochają ją [StarCraft: Dominion] i wrócą do nas później. W każdym razie to, co tworzymy, nie jest grą sezonową.
Takie podejście może być sporym zaskoczeniem i mocno zaintrygowało graczy. Przepowiednie wydawców o śmierci gier single player były i są stanowczo przesadzone, tyle że w przypadku strzelanek nacisk na przygodę dla jednego gracza to jednak rzadkość. Stąd podejrzenia po zwiastunie Dominion (na marginesie: to najpewniej nie jest podtytułu gry, lecz tytuł trailera) co do potencjalnie „sezonowego” charakteru nowego StarCrafta.
Po sieci krążą też plotki, jakoby projekt rozpoczął życie jako kolejna wariacja na temat sieciowej gry usługi – być może coś w stylu Helldivers 2 – ale po przejęciu steru Xboxa przez Ashę Sharmę miano podjąć decyzję o zmianie koncepcji na tytuł single player (z trybem kooperacji w stylu Far Cry’a; nad grą czuwa weteran tego cyklu). Te pogłoski są mocno niepewne (by nie rzec: niemal na pewno wyssane z palca), niemniej pasowałyby do zmiany kierunku, nie tylko Xboxa. Sony również wyraźnie postawiło krzyżyk na strategii skupionej wokół „GaaS-ów”, a Microsoft dał do zrozumienia, że musi uporządkować swój segment gier wideo.
Oczywiście nie możemy jeszcze zupełnie wykluczyć obecności elementów wieloosobowych, aczkolwiek słowa Haya nie pozostawiają wątpliwości co do skupienia na narracyjnej i jednoosobowej warstwie gry. Do tego w osobnym wywiadzie twórca podkreślił, że przejęcie pieczy nad StarCraftem to dla niego i jego zespołu „zaszczyt” i „wygranie kosmicznej loterii”, a deweloperzy podchodzą do zadania przywrócenia chwale tej serii z powagą:
To dla nas zaszczyt. Traktujemy to bardzo poważnie. Mamy okazję pracować nad czymś, co tak wiele osób kocha i na czym tak bardzo im zależy. Traktujemy to bardzo poważnie, co słychać w moim głosie. Wygraliśmy kosmiczną loterię. Możemy pracować nad StarCraftem. Możemy przejąć pałeczkę od naprawdę wspaniałych ludzi. Możemy o tym słuchać. Możemy o tym myśleć. Możemy to przemyśleć, a potem stworzyć coś nowego, co jednak wydaje się znajome, a to prawdziwa moc.
Szkoda tylko, że minie sporo czasu, nim zobaczymy efekty prac Haya i Blizzarda. StarCraft ukaże się bowiem dopiero w 2030 roku, zakładając brak opóźnień.

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).