Escape from Tarkov 1.0 zadebiutowało na Steamie, ale na razie wielu graczy wciąż próbuje odkryć, czy za klientem i stroną internetową Battlestate Games faktycznie ukryto jakąś grę.
Premiera Escape from Tarkov w wersji 1.0 wypadła na Steamie tak źle, jak spodziewała się część graczy, ale (na razie) nie z powodu niedopracowania produkcji.
Opuszczenie early accessu powinno być powodem do świętowania dla fanów i twórców. Tymczasem po prawie 10 latach EfT zadebiutowało na Steamie do wtóru „w większości negatywnych” recenzji. Ba, grze niewiele brakuje do spadnięcia poniżej 30% przychylnych opinii, co przełożyłoby się na „bardzo negatywny” odbiór tej produkcji. A przecież, jak to zwykle bywa, część „pozytywnych” recenzji bynajmniej nie zachwala gry.
Nie mówimy przy tym o garstce czy nawet setkach narzekających graczy. Od wczorajszej premiery Escape from Tarkov oceniło już prawie 13 tysięcy użytkowników Steama. Co ciekawe, mimo złego przyjęcia liczba graczy rośnie i w chwili publikacji tego tekstu jest bliska dobicia do 36 tysięcy użytkowników w grze jednocześnie. Co powinno naprowadzić Was na główną przyczynę tak fatalnego odbioru EfT.
Jak wspomniałem, takie przyjęcie EfT na platformie Valve nie było zaskoczeniem dla przynajmniej części miłośników „Tarkova”. W końcu łatwo było przewidzieć, że osoby od lat grające w ten tytuł nie będą zachwycone, gdy po wydaniu wcale niemałej kwoty na Escape from Tarkov nie otrzymają darmowej kopii na Steamie. Autorzy wielu recenzji wyraźnie dają do zrozumienia, co myślą o tej decyzji dewelopera.
Jednakże problemy owej produkcji nie ograniczają się tylko do rozczarowania wiernych fanów „chciwością” twórców. Praktycznie od początku gracze mieli problem z zalogowaniem się na serwery, nie mówiąc o dołączeniu do gry, mimo przedpremierowego rzekomego potrojenia pojemności tychże przez dewelopera.
Wielu nabywców wciąż czeka na wiadomość e-mail z kodem w ramach weryfikacji dwuetapowej (2FA) i żartuje, jak skuteczne jest to zabezpieczenie, skoro nawet oni sami nie mogą się dostać na swoje konto EfT. O odbiorze tytułu świadczy „aktualizacja” jednej z popularniejszych recenzji, której autor narzekał m.in. na brak „funkcji uruchomienia programu” przez klienta (w czym bynajmniej nie jest osamotniony):
Otrzymałem wiele komentarzy sugerujących, że za ekranem logowania programu uruchamiającego kryje się prawdziwa „gra”. Pozostaję sceptyczny, ale postanowiłem poświęcić sześć kolejnych prób na odnalezienie tej mitycznej gry Escape From Tarkov. Życzcie mi powodzenia.
O skali problemu świadczy także karta gry w serwisie Down Detector, w którym internauci zgłosili setki usterek, oraz oficjalny wpis studia Battlestate Games w serwisie X. Na szczęście tej nocy sytuacja miała się „ustabilizować”, ale deweloperzy zastrzegli, że część graczy nadal może walczyć o zalogowanie się do klienta gry.
Problemy Escape from Tarkov nie umknęły twórcom Arena Breakout: Infinite, którzy w szybko skasowanym wpisie wyśmiali konkurenta i jego „ziemniaczane serwery”. Tyle że internauci jakoś nie docenili tego żartu (kolejnego z wielu pod adresem Battlestate Games).

Do sprawy odniósł się także Nikita Bujanow. Prezes Battlestate Games odpowiedział na zarzuty graczy informacją o tym, jak bardzo wzmocniono serwery powiązane z Escape From Tarkov. Centrum autoryzacji logowania i klienta powinny wytrzymać czterokrotnie większe obciążenie w porównaniu ze stanem sprzed premiery na Steamie, a sama strona internetowa została de facto wzmocniona 10-krotnie.
Twórca przyznaje, że nie usprawiedliwia to jego zespołu, a choć tłum chętnych był do przewidzenia, deweloperzy byli zaskoczeni, jak szybko armia graczy przeciążyła serwery.
Na ten moment nie sposób powiedzieć, jak wypada wersja 1.0 pod względem dopracowania lub rozgrywki. W zasadzie nie da się znaleźć jakiejkolwiek recenzji, która wspominałaby o samej grze, a nie konieczności ponownego zakupu na Steamie lub problemach z logowaniem. Być może, gdy już nabywcom uda się uruchomić EfT, produkcja okaże się warta zachodu. Aczkolwiek można wątpić, by poprawiło to humor graczom, z których część nadal walczy z jej klientem.
Gracze
Steam
1

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).