Lokacje w Starfield mogły wyglądać o wiele ciekawiej i być przy tym bardziej zróżnicowane. Fani RPG-a Bethesdy zwracają uwagę na to, jak mało jest podobieństw między pięknymi grafikami koncepcyjnymi produkcji a ostateczną formą planet.
Na premierę Starfielda, czyli gry jawiącej się jako ogromny RPG z masą możliwości, nakręconych mogło być wielu graczy. Niestety spora część z nich zawiodła się najnowszą produkcją Bethesdy głównie przez całkiem puste, a przy tym bardzo podobne do siebie lokacje. Ten fakt dobija jeszcze bardziej przy zestawieniu z grafikami koncepcyjnymi tytułu.
Chociaż wielu recenzentom i fanom produkcji podoba się sama oprawa graficzna i szczegółowe modele postaci czy przedmiotów, to projektom lokacji można wiele zarzucić. Jak zauważył jeden z użytkowników Reddita posługujący się pseudonimem u/ShriyanshPandey, po udostępnianych przez twórców grafikach koncepcyjnych widać, że Starfield mógł wyglądać o wiele ciekawiej. Inny fan stwierdził przy tym, że „powinien”, a nie „mógł” wyglądać - z czym trudno się nie zgodzić.
Wstępne grafiki prezentowane przez Bethesdę były pełne kolorów. Niektóre planety jawiły się jako tajemnicze i mroczne miejsca, które aż chce się eksplorować, a część z nich wygląda bardzo nierealistycznie, co mogło dodać Starfieldowi więcej charakteru.
Oczywiście w Starfieldzie można znaleźć kilka pięknych lokacji, jak np. lasy na planecie Cassiopeia I czy okolice potencjalnego domu gracza w Nesoi. Problemem jest to, że takie miejsca nie jawią się jako wyjątkowe - puste planety z bardzo podobnymi opuszczonymi bazami, skałami, fauną czy florą są w grze normą.
Są fani, którzy dobrze podsumowują problem wielkości Starfielda zestawiając przy tym grę z serią Mass Effect:
Właśnie czegoś takiego bym chciał. Wolałbym mieć 5 map, które są od siebie całkowicie różne i unikalne, ręcznie wykonane, a nie 1000 planet, które są zrobione techniką „kopiuj-wklej”. Mass Effect nie był świetny jeśli chodzi o jego „sandboxowość”, był beznadziejnie liniowy, ale eksploracja światów dawała frajdę i była wyjątkowa, szczególnie z tymi wszystkimi rasami obcych.
- NaaviLetov
Mogli dodać kilka unikalnych „klejnotów”, które byłyby ręcznie zaprojektowane - unikalne planety, których może nie dałoby się w 100% zwiedzić, ale przypominałyby bardziej misje główne z Mass Effect.
- Pilot0350
Często powtarzającym się zarzutem w stronę Starfielda jest również to, że eksplorując nowe lokacje nie można poczuć, że dane miejsca są naprawdę wyjątkowe. Za przykład można dać świątynie, w których gracz zdobywa nowe moce - znajduje się je najczęściej na praktycznie pustych planetach i za każdym razem proces pozyskiwania zdolności wygląda identycznie. Gdyby były skryte np. w niebezpiecznych dżunglach czy innych miejscach podobnych do tych z grafik koncepcyjnych, wyglądałoby to o wiele ciekawiej.


[...] Nic nie wydaje się wyjątkowe, unikalne, tajemnicze, czy nawet niebezpieczne. Ta sama opuszczona placówka, ten sam posterunek ZK, to samo jajo obcych, ta sama jaskinia, ta sama flora, ta sama świątynia, ten sam Astran. To zadziwiające, że myśleli [twórcy gry - dop. red.], iż nie licząc misji głównych/frakcyjnych będzie to sprawiało frajdę.
- 1000maggots
Deweloperzy odpowiedzialni za Starfielda nie raz powtarzali, że zdecydowali się tak zaprojektować grę, gdyż według nich sami fani oczekiwali ogromnej produkcji podobnej do poprzednich gier Bethesdy, np. Skyrima. Jak widać bardzo dużej części graczy nie spodobała się jednak ta skala, która nie przyszła w parze z jakością.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
2

Autor: Zuzanna Domeradzka
Introwertyczka od urodzenia, która grami wideo interesuje się praktycznie od zawsze. Do Gry-Online.pl dołączyła w 2022 roku, pisząc najpierw w newsroomie growym – później zaczęła pomagać przy poradnikach. Jest entuzjastką FPS-ów i RPG-ów oraz wielką fanką serii Dragon Age, Five Nights at Freddy’s i Assassin’s Creed. Lubi również oglądać filmy, najchętniej wraca do Gwiezdnych wojen i Piratów z Karaibów. Wolny czas stara się spędzać aktywnie, jeżdżąc na rowerze lub deskorolce (ewentualnie platynując kolejne części cyklu Just Dance).