Filmomaniak.pl Newsroom Filmy Seriale Obsada Netflix HBO Amazon TvFilmy
Wiadomość filmy i seriale 26 listopada 2021, 13:50

autor: Ignacy Kruk

Gwiazdor Diuny odpowiada na krytykę Martina Scorsesego i Ridleya Scotta w sprawie filmów Marvela

Stellan Skarsgard, znany m.in. z ostatniej Diuny czy Avengersów, zdecydował ustosunkować się do negatywnych opinii, które filmowi giganci, tacy jak Scorsese czy Scott, kierują pod adresem blockbusterów Marvela.

Dyskusja w filmowym światku na temat tego, czy komiksowe blockbustery Marvela wzbogacają sztukę kinematografii, czy też nie, trwa już od jakiegoś czasu. Wielu poważanych reżyserów sądzi, że filmy z MCU mają negatywny wpływ na środowisko filmowe, ewentualnie, że są jedynie odcinaniem kuponów i nie wnoszą nic nowego do branży.

Szczególnie negatywne stanowisko na ten temat prezentuje Martin Scorsese (Chłopcy z ferajny, Taksówkarz), który nie zalicza produkcji Marvela do kategorii prawdziwego kina. Oprócz niego nie mniej znany Ridley Scott (Obcy, House of Gucci) również nie szczędzi krytyki, nazywając je diabelnie nudnymi.

Naprzeciw takim zarzutom wyszedł Stellan Skarsgard, który zaoferował nieco bardziej zniuansowaną opinię na ten temat. Aktor wyraźnie wskazał, że w świecie kinematografii jak najbardziej jest miejsce na superbohaterskie blockbustery, lecz ich ogromne budżety, siły rynkowe i sposób, w jaki są obecnie tworzone, często zamienia je w maszyny do drukowania pieniędzy, co z kolei ma negatywny wpływ na kino mniejszego kalibru:

Nie mam nic przeciwko superbohaterskim produkcjom, sam byłem w kilku i uważam, że mają swoje miejsce [w świecie kina – dop. red.]. Problem jest taki, że system, który pozwala na to, by kilku ludzi kontrolowało połowę zasobów tego świata, wzmacnia wpływ czynników rynkowych [na kino – dop.red.] do tego stopnia, że małe niezależne kina praktycznie nie istnieją. Brakuje kanałów dystrybucji dla średniobudżetowych filmów, które błyszczałyby aktorstwem czy scenariuszem. Problem w tym, że takie produkcje nie mają 3 mln dolarów, by pokryć koszta kampanii marketingowej. Gdy takie filmy nie radzą sobie na dużym ekranie od razu, kina po prostu z nich rezygnują. […]

Myślę, że [w filmowym świecie – dop. red.] powinno być miejsce dla produkcji Marvela, lecz nie kosztem innych obrazów. I to jest właśnie przykre – kiedy pozwalamy, by czysta ekonomia władała studiami filmowymi, korporacje, które je kontrolują, nie obchodzi czy produkują filmy, czy pastę do mycia zębów, tak długo jak dostają swoje 10% zysku.

A jaka jest Wasza opinia na ten temat? Zgadzacie się ze Skarsgardem? Uważacie, że superbohaterskie blockbustery mają negatywny wpływ na kino? Czy wręcz przeciwnie?