Dobre słuchawki dla graczy pozwalają wyraźniej usłyszeć kroki przeciwników w grze i je spozycjonować. Wyzwaniem jednak jest, by ten sam zestaw audio był też dobry do słuchania muzyki. Sprawdzamy jak słuchawki Endorfy Viro Wireless łączą te dwa światy. Recenzja.
Materiał promocyjny
Materiał reklamowy – płatna współpraca z Cooling.pl Sp. z o.o. Produkty do testów dostarczyła nieodpłatnie firma Cooling.pl, a redakcja otrzymała wynagrodzenie za przygotowanie artykułu. Firma Cooling.pl Sp. z o.o. nie miała wpływu na treść ani wglądu w nią przed publikacją.
Różnica między słuchawkami dla graczy względem tych do słuchania muzyki nie sprowadza się tylko do obecności mikrofonu w przypadku tych pierwszych. Gry mają inne wymagania w kwestii profilu dźwięku. Istotna jest szczegółowość, jak i pozycjonowanie odtwarzanego audio. Gracze, zwłaszcza gdy mówimy o tytułach e-sportowych, najczęściej preferują wręcz trochę przesterowany dźwięk, który uwydatnia niektóre pasma z odgłosami kroków, trzasków, wybuchów itd. W grach typu FPS dobre pozycjonowanie dźwięku daje też jak najbardziej realną przewagę nad rywalami – mamy bowiem większą szansę, że dobrze ocenimy kierunek, z którego usłyszeliśmy np. kroki wirtualnego przeciwnika.
Właśnie z tego powodu, wielu producentów słuchawek zdecydowało się je dostroić pod kątem gier. Nie brakuje jednak przykładów, gdzie lepsze parametry w „gamingu” odbijają się negatywnie na jakości odtwarzanego dźwięku w trakcie słuchania muzyki. Nie brakuje też gier, gdzie ścieżka muzyczna jest wartością samą w sobie i raczej chcemy usłyszeć audio w możliwie oryginalnej formie. Dlatego też obecnie trwa wyścig o możliwie najlepsze połączenie świata gier i muzyki w jednym produkcie. Do tych zawodów, nie po raz pierwszy (świetnie przyjęte Viro Plus), przystępuje polska marka Endorfy z nowymi słuchawkami, tym razem w wersji bezprzewodowej: Viro Wireless. Wraz z nimi na rynek wydano też ich tańszą odmianę: Endorfy Viro Infra Wireless. Niniejszy materiał skupia się przede wszystkim na słuchawkach Viro Wireless.
Endorfy Viro Wireless | Endorfy Viro infra Wireless | |
Przetworniki: | 53 mm dynamiczne | 50 mm dynamiczne |
Konstrukcja: | Zamknięta | zamknięta |
Łączność: | Radio 2,4 GHz, Bluetooth, jack 3.5 mm, USB-C | Radio 2,4 GHz, Bluetooth, USB-C |
Własny układ dźwiękowy: | tak | tak |
Tryb hybrydowy łączności: | tak, Radio 2.4 GHz + BT dla połączeń tel. | brak |
Czas działania (BT/2.4 GHz): | 240 / 130 h | 40 / 25 h |
Profile dźwięku: | pełny equalizer | 2 tryby (Gaming Mode, Vocal Mode) |
Kodek Bluetooth: | SBC, AAC | SBC, AAC |
Próbkowanie (Radio 2.4 GHz): | 24 bit / 96 kHz | 16 bit / 48 kHz |
Impedancja: | 32 ? | 16 ? |
Pasmo przenoszenia: | 20 – 20 000 Hz | 20 – 20 000 Hz |
Dźwięk przestrzenny 7.1: | Tak | nie |
Mikrofon: | jednokierunkowy, odpinany | wielokierunkowy, odpinany |
Nauszniki: | hybrydowe (skóra + tkanina) | tkanina |
Cena: | ~350 zł | ~250 zł |
Słuchawki Endorfy Viro Wireless zostały zaprojektowane w pierwszej kolejności pod kątem gier, ale o muzykę także zadbano. Pakiet funkcji i efektów jest tutaj naprawdę spory: producent zaimplementował wirtualny dźwięk przestrzenny (7.1 surround), którego można wyłączyć, efekty poprawiające/modyfikujące charakterystykę dźwięku, a nawet pełny equalizer, dzięki któremu brzmienie słuchawek można w bardzo szerokim zakresie dopasować do własnych preferencji. Wszystkie te zmiany dokonujemy za pomocą oprogramowania, które trzeba pobrać ze strony producenta.

Pełny equalizer to prawdziwy „game changer”. Pozwala on bowiem regulować w bardzo szerokim zakresie dźwięk na aż 10 częstotliwościach składowych – ręcznie. Oprócz tego mamy oczywiście predefiniowane tryby, pomyślane np. pod kątem konkretnego rodzaju muzyki, które jednak przynajmniej w części wydają się uwydatnione w przesadnym stopniu (przykładowo niskie tony podbite aż o 10 dB w trybie „Metal”). Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, by zapisać własne profile.
Już w domyślnym trybie słuchawki Endorfy Viro Wireless zapewniają świetne pozycjonowanie, precyzję dźwięku i poczucie przestrzeni. Lokalizowanie przeciwników w Counter-Strike, Overwatch czy Valorant jest bardzo dobre, co zdecydowanie poprawia rozgrywkę. Producent na tyle dobrze zestroił słuchawki Viro Wireless, że prezentują one nie tylko świetną scenę w grach, uwydatnione dźwięki wystrzałów i wybuchów, ale też kroki przeciwników są bardzo wyraźne, szczegółowe i dokładnie słyszalne, co daje nawet pewną przewagę nad rywalami. Nie inaczej jest z innymi dźwiękami, jak choćby warkot silnika w grach samochodowych, jest on wyraźny, mocny i czysty.
Podobnie ma się sprawa w tytułach z nieco bardziej złożoną ścieżką dźwiękową, jak np. Wiedźmin 3. Wyraziste są nie tylko utwory skomponowane dla tej gry, ale i dialogi bohaterów, odgłosy walki, czy otoczenia – można poczuć się jak w środku akcji samej gry. Całość można jeszcze poprawić wbudowanymi w oprogramowanie predefiniowanymi trybami, jak np. dźwięk przestrzenny 7.1. Jak można się domyśleć, poprawi on przestrzeń i pozycjonowanie, wzmocni nieco bas, poprawi dźwięk tam, gdzie liczy się efektowność, czyli np. wybuchy, wystrzały. Nie wszyscy to jednak lubią, bo siłą rzeczy wprowadza to pewne zniekształcenie.
Podczas słuchania muzyki, słuchawki Endorfy Viro Wireless charakteryzują się ciepłym brzmieniem, z nastawieniem na średni bas, wysokie tony z nieco cofniętą średnią przestrzenią. Względem wysokiej klasy (i też drogich) słuchawek muzycznych Viro Wireless można odebrać jako z nieco przesadzoną linią basową, ale można to łatwo skorygować właśnie equalizerem – są one dosyć plastyczne w tej materii. Poniżej ustawienie, które moim zdaniem sprawdziło się najlepiej podczas słuchania muzyki. Delikatnie obniżone niskie tony, nieco podbity środek.
Warto mieć na względzie, że każdy ma swoje własne preferencje dotyczące dźwięku. Jedni lubią trochę bardziej basowe brzmienie, inni wprost przeciwnie. Equalizer udostępniony w oprogramowaniu do Viro Wireless pozwala na dopasowanie parametrów tych słuchawek wg własnego uznania. Nie jest wymagana fachowa wiedza w tym zakresie, a wszystko sprowadza się do wypróbowania kilku ustawień i wybrania tego najwłaściwszego dla siebie. To bardzo duża zaleta tych słuchawek.
Ogólne założenie jeśli chodzi o charakterystykę dźwięku dla słuchawek Endorfy Viro Infra Wireless było podobne, ale tutaj nie mamy oprogramowania, mamy za to dwa tryby: „Gaming Mode” oraz „Vocal Mode”. Jeden ma wyraźnie mocniej podbite niskie i wyższe tony, w czym przypomina trochę charakterystykę droższych Viro Wireless, a przez to jest to dobry wybór do gier – lepiej w nim słychać wybuchy, strzały, kroki przeciwnika. W drugim, charakterystyka Viro Infra Wireless jest bardziej neutralna i klarowna. Ten tryb rzeczywiście lepiej nadaje się do słuchania muzyki oraz prowadzenia rozmów. Przy bezpośrednim porównaniu nie ma się jednak wątpliwości, że to właśnie Viro Wireless grają lepiej i wierniej niż Viro Infra Wireless. Scena jest trochę szersza, słychać trochę więcej w środkowym paśmie. Duże znaczenie dla odbioru tych słuchawek mają pady, które w tym przypadku są w całości materiałowe.
Mikrofon w słuchawkach Endorfy Viro Wireless jest kierunkowy i ma wbudowaną funkcję redukcji szumów (włącza się ją z poziomu aplikacji). Tańszy zestaw, Viro Infra Wireless mają mikrofon dookólny. Okazuje się jednak, że obydwa całkiem dobrze ignorują dźwięki otoczenia i głos rozmawiającej obok osoby rzeczywiście jest rzucony trochę w cień. Klarowność rejestrowanego dźwięku jest bardzo dobra i mikrofony mają tez odpowiednio duża czułość. Co jednak zaskakujące, czystszy dźwięk ma mikrofon tańszych słuchawek, Viro Infra Wireless. Zaletą mikrofonu dołączonego do Viro Wireless jest jednak wspomniana wcześniej aktywna redukcja szumów, która rzeczywiście potrafi w zasadzie całkowicie wyciszyć odgłosy pisania na klawiaturze w trakcie mówienia:
Duży plus za to, że wyciszanie mikrofonu odbywa się bez głośnych dźwięków po stronie rozmówców.
Same muszle słuchawek Endorfy Viro Wireless wykonano z tworzywa sztucznego, które jest bardzo dobrej jakości, a do tego na boczkach umieszczono aluminiowe osłony – także przyjemne w dotyku. Producent nie zdecydował się na żadne podświetlenie. To akurat jest plusem, bowiem po co w słuchawkach światełka?
Wewnętrzny pałąk jak i uchwyty muszli wykonano z metalu, jest on sztywny a całość jest doskonale spasowana. Generalnie jest to klasyczna konstrukcja jaka znana jest z niegdyś bardzo popularnych modeli HyperX Cloud czy wcześniejszych generacji Viro.
Ciekawie prezentuje się panel sterowania oraz złącz w słuchawkach. Endorfy Viro Wireless oferują cyfrowy potencjometr do regulacji głośności, wygodny przełącznik do zmiany połączenia w formie suwaka, obecne są też przyciski do włączania/wyłączania, wyciszania mikrofonu oraz zatrzymanie/odtwarzanie muzyki (szczególnie przydatne w trybie Bluetooth). Na pokładzie znalazł się także port Jack 3.5 mm do połączenia analogowego.
Słuchawki Viro Infra Wireless z kolei zamiast potencjometru oferują przyciski (które należy przytrzymać, aby regulować poziom głośności), zamiast suwaka do zmiany połączenia obecny jest przycisk. Jest też sterowanie charakterystyką dźwięku (przełączający między dwoma presetami).
Przyciski same w sobie nie budzą zastrzeżeń w obu przypadkach. Skok jest przyjemny i daje wyraźny feedback nie tylko kliknięciem, ale i odczuciem. Ponadto wystają nieco ponad obudowę muszli, łatwo je więc wyczuć pod palcami i zapamiętać ich położenie. Mikrofon w obu przypadkach jest możliwy do odłączenia, w zestawie znajdują się także dwie wersje popfiltrów – niebieski oraz czarny, taki detal wizualny.
Ergonomia stoi na bardzo dobrym poziomie. Docisk jest odpowiednio duży, aby dobrze wygłuszyć otoczenie i by pady dobrze dolegały do mojej głowy, jednocześnie jednak nie powoduje on żadnych negatywnych odczuć po wielogodzinnej sesji. Regulacja to klasyka dla tej konstrukcji: wysokość, ruch muszli góra-dół oraz lekka możliwość ruchu na boki.
Pady w obu przypadkach słuchawek Viro Wireless można łatwo wymienić. Są one między sobą kompatybilne i choć w zestawie nie ma zamiennych, to można je nabyć na stronie producenta za… 1 zł gdyby komuś nie odpowiadały te oryginalne (promocja trwa od premiery tych słuchawek i warunkiem jest oczywiście zakup samych słuchawek). A te oryginalne w przypadku Viro Wireless to bardzo dobre hybrydowe pady, które stykają się z ciałem materiałem, ale od wewnątrz i z zewnątrz są skórzane dla poprawy dźwięku.
Viro Wireless są trochę cięższe od Viro Infra Wireless (345 kontra 280 g) – mówimy tutaj o wadze lekkiej i wręcz piórkowej. Zdecydowanie nie ma mowy o uczuciu ciążenia na głowie.
Jeśli zastanawiacie się czy korzystając ze słuchawek w trybie Radio 2.4 GHz można odebrać połączenie z telefonu… Tak, można to zrobić w przypadku Endorfy Viro Wireless. Nawet po przełączeniu na tryb 2.4 GHz utrzymują one połączenie z telefonem (Bluetooth), więc jeśli telefon zadzwoni podczas gry, można go bez problemu odebrać, by potem wrócić do grania. Oczywiście działa to wyłącznie do połączeń telefonicznych, jeśli chcemy skorzystać w pełni z tego modelu w trybie BT należy je przełączyć.
Zarówno Viro Wireless jak i Viro Infra Wireless korzystają z kodeka AAC w trybie Bluetooth, co jest oczywiście na spory plus. Wielu producentów niekiedy bardzo drogich headsetów wciąż stosuje przestarzały kodek SBC, który nie oferuje odpowiedniej jakości przesyłania dźwięku. Za to duży plus.
Słuchawki Endorfy Viro Wireless można podłączyć do komputera lub smartfona nie tylko za pomocą złącza USB, ale także poprzez tradycyjne gniazdo Jack 3.5 mm (stosowny przewód jest dołączony). Siłą rzeczy, traci się wówczas część funkcjonalności, ale dzięki temu można słuchawek używać z szerszym zestawem urządzeń.
Viro Infra Wireless oferują połączenie przewodowe rozwiązanie w dość ciekawy sposób. Bowiem poza standardowym USB-C można je połączyć jeszcze za pomocą przewodu USB-C po jednej stronie i Jack 3.5 mm po drugiej. Końcówka USB-C podłączana jest wtedy do słuchawek, zaś Jack do urządzenia nadawczego (telefonu, komputera). Wyjaśnia to, dlaczego producent zrezygnował z klasycznego Jacka w tym modelu. Co warto dodać, nie muszą one być włączone przy takim sposobie połączenia, pracują one wtedy w trybie analogowym. Przydatne, kiedy zabraknie baterii.
Słowem wspomnieć należy o donglach (nadajnikach) USB. Są one różne. Ten dla Viro Wireless jest szeroki, ale płaski. Dzięki temu jest dużo bardziej praktyczny w przypadku smartfona (nie ma mocno wystającego elementu), ale po podłączeniu do laptopa może zasłonić inne porty USB – coś za coś. Na szczęście, dołączona jest też przejściówka w formie krótkiego kabla z USB-C na USB-A, która jest bardzo wygodna. Nadajnik USB dla słuchawek Viro Infra Wireless jest dłuższy, ale węższy – tutaj jest mniejsze ryzyko zasłonięcia portów USB w laptopie, ale wciąż jest. Dołączony adapter na USB-A wydłuża całość.
Najistotniejsze jest jednak coś innego: obydwa adaptery nie mają problemu nie tylko z transmisją dźwięku, ale też ze sparowaniem się ze słuchawkami nawet z większej odległości, typu dwa pomieszczenia dalej. Brawo!
Tak, rzeczywiście słuchawki Endorfy Viro Wireless mogą działać przez ~130 godzin bez konieczności ładowania (w trybie Radio 2.4 GHz). Podczas testów zostawiłem je ustawione na dosyć dużą głośność (trochę wyżej, niż normalnie słucham) z zapętlonym jednym utworem, a i tak po ~120 godzinach nawet nie migała dioda. To literalnie ponad 5 dni ciągłego odtwarzania! W praktyce oznacza to, że można je ładować raz na tydzień, a może i rzadziej. W trybie Bluetooth czas działania to astronomiczne 240 godzin…
Tak dobrej baterii nie ma w Endorfy Viro Infra Wireless. Tutaj rzeczywiście po około 24 godzinach słuchawki zaczęły zgłaszać komunikat niskiego poziomu naładowania (trochę natarczywy). Cała doba to wciąż jednak w zupełności wystarczająco, by bezstresowo używać przez jeden dzień. W przypadku korzystania z podłączenia Bluetooth czas działania wydłuża się do około 40 h.
Za pomocą oprogramowania dołączonego do słuchawek Endorfy Viro Wireless możliwe jest dostosowanie głośności mikrofonu/słuchawek, włączanie/wyłącznie efektów dźwiękowych, a także zdefiniowanie własnego equalizera. Wśród przygotowanych ustawień producent zaimplementował oczywiście 7.1 który ma imitować tryb przestrzenny przydatny w grach nastawionych na precyzję. Obecne są też wzmocnienia głosu, basu czy tonów wysokich, więc każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. Sam program jest prosty i intuicyjny, wszystkie opcje są łatwo dostępne po uruchomieniu więc nawet osoby niekoniecznie dobrze zaznajomione z tego typu aplikacjami, nie powinny mieć problemu z jego obsługą. Możliwe jest oczywiście ustawienie, które sprawi, że będzie się on uruchamiał razem z systemem operacyjnym.
Oba modele wycenione są bardzo dobrze. Jednak różnice przemawiające na korzyść droższego modelu – Endorfy Viro Wireless – sprawiają, że dopłata 120 zł wydaje się zasadna. Nieporównywalnie dłuższy czas pracy na baterii (ponad 5 pełnych dni i nocy), obsługa połączenia BT i 2.4 GHz równocześnie, rozbudowane oprogramowanie z możliwością ustalenia własnego presetu dźwięku (bardzo ważne!), a także lepsze pozycjonowanie w grach za sprawą trybu 7.1. Nie jest to jednak wszystko bowiem producent postawił tu na potencjometr do regulacji głośności który jest dokładniejszy od przycisków. Choć w obydwu zestawach mikrofon jest bardzo dobry (na tle segmentu), to trochę szkoda, że to właśnie Viro Infra Wireless nieco czyściej nagrywają dźwięk. Może w kolejnej rewizji uda się to poprawić?
Słuchawki Endorfy Viro Wireless świetnie sprawdzą się w grach, a jednocześnie nie zawodzą podczas słuchania muzyki. Ekstremalnie długi czas działania bez ładowania w połączeniu z dużą funkcjonalnością, bardzo dobrą jakością wykonania i eleganckim wyglądem sprawiają, że swobodnie można w nich pracować, jak i wybrać się na zewnątrz, np. do parku czy na spacer. Zwłaszcza, że obydwa zestawy dostępne są w trzech wariantach kolorystycznych: czarne, szare (Alt Gray) oraz białe (Onyx White).
1

Autor: Tomasz Niechaj
Dziennikarz z ponad 20-letnim doświadczeniem. Testowaniem sprzętu komputerowego zajmował się już w czasach procesorów Intel Pentium 4 i AMD Athlon XP oraz pamięci RAM, której pojemność liczono w megabajtach, jeszcze przed erą 64-bitową. Świat technologii stara się przedstawiać w przystępny sposób, oddzielając istotne szczegóły techniczne od marketingowych haseł. Był związany z wieloma redakcjami, m.in. „Tygodnikiem Komputerowym”, PCLab.pl oraz GryOnline.pl, gdzie swoje pierwsze teksty publikował już w 2009 roku. Po godzinach poświęca się pisaniu o motoryzacji, zwłaszcza tej nowoczesnej, która staje się coraz bardziej technologiczna.