Scott Eastwood odniósł się do tematu nepotyzmu tłumacząc, że znane nazwisko nie wszystko ułatwia.
Mówi się, że dzieci gwiazd mają łatwiejszy start w show-biznesie, jednakże z tym stwierdzeniem nie zgadza się Scott Eastwood, syn Clinta Eastwooda, który w nowym wywiadzie przekonywał, że legenda ojca pewne rzeczy mu utrudniała, gdy chciał zbudować własną aktorską karierę.
Chcąc przekonać się, czy jest dla niego miejsce w branży filmowej, unikając nepotyzmu, Scott Eastwood początkowo posługiwał się swoim nazwiskiem, czyli Reeves. Na początku swojej kariery nie chciał, aby patrzono na niego i oceniano go przez pryzmat słynnego ojca, Clinta Eastwooda, dlatego jego nazwiska zaczął używać dopiero po dwóch latach przed kamerami.
Kiedy zaczynałem, chciałem przekonać się, czy naprawdę nadaję się do tego zawodu. Nigdy nie chciałem przyciągać uwagi tylko ze względu na nazwisko. Oczywiście, często się uważa, że takie nazwisko ułatwiło mi wszystko, ale nie wiem, czy tak naprawdę jest. Wręcz przeciwnie.
Dla Eastwooda, który chciał samodzielnie zapracować na swoje miejsce w branży, zamiast opierać się na sławie ojca, jego nazwisko było tak naprawdę przeszkodą. Aktor dodał jednak, że znana rodzina o wszystkim nie przesądza, bo przede wszystkim liczy się talent i bez niego daleko się nie zajdzie nawet z odpowiednim nazwiskiem.
Wiem natomiast, że kino jest środowiskiem, w którym liczą się przede wszystkim zasługi. Jeśli jesteś dobry, publiczność cię docenia i nadal grasz. Jeśli nie – nie. Ostatecznie liczą się wyniki.
Miłość do kina zaszczepił u niego ojciec. Scott Eastwood dorastał, oglądając jego filmy: „To były proste, eleganckie opowieści, które potrafiły wzbudzać głębokie emocje”.
A Wy co o tym myślicie? Zgadzacie się ze Scottem Eastwoodem, że znane nazwisko może też ułatwiać start w branży rozrywkowej?
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
1

Autor: Edyta Jastrzębska
Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej oraz kulturoznawstwa. W GRYOnline.pl zaczynała jako jeden z newsmanów w dziale filmowym, obecnie dogląda newsroomu filmowego, gdzie zajmuje się również korektą. Świetnie odnajduje się w tematyce filmowo-serialowej zarówno tej osadzonej w rzeczywistości, jak i w fantastyce. Na bieżąco śledzi branżowe trendy, jednak w wolnym czasie najchętniej sięga po tytuły mniej znane. Z popularnymi zaś ma skomplikowaną relację, przez co do wielu przekonuje się dopiero, gdy szum wokół nich ucichnie. Wieczory uwielbia spędzać nie tylko przy filmach, serialach, książkach oraz grach wideo, ale też przy RPG-ach tekstowych, w których siedzi od kilkunastu lat.