Ponad 6 lat po wprowadzeniu krótszego tygodnia pracy Islandia stała się globalnym symbolem sukcesu modelu, który zredukował wypalenie zawodowe bez strat dla gospodarki.
Gdy w 2019 roku Islandia, jako jeden z pierwszych krajów na świecie, masowo wprowadzała możliwość skrócenia tygodnia pracy (przeszło na niego 90% pracowników po uprzednim, 5-letnim pilotażu dla 2500 osób) świat przyglądał się temu z dużym zainteresowaniem. Sceptycy wieszczyli zapaść produktywności i paraliż usług publicznych.
Dziś dane są jednoznaczne: 86% populacji pracuje w wymiarze 36 godzin tygodniowo (zamiast tradycyjnych 40), zachowując przy tym pełne wynagrodzenie. Efekt? Gospodarka Islandii w 2025 roku wzrosła o 4,9%, deklasując średnią europejską (2%), a produktywność notuje stały wzrost o 1,5% rocznie.
Islandzki model to urzeczywistnienie wizji pokolenia Z, które od lat stawia dobrostan psychiczny i elastyczność nad kultem pracy ponad siły. Zmiana przyniosła wymierne korzyści społeczne:
Kluczem do sukcesu nie było proste „ucinanie godzin”, lecz gruntowna reorganizacja pracy wsparta cyfryzacją.
Dzięki jednej z najszybszych sieci internetowych w Europie, Islandia mogła postawić na efektywną pracę zdalną i hybrydową. Firmy zoptymalizowały procesy: spotkania stały się krótsze i rzadsze, a zbędne zadania – eliminowane.
Ludzie z pokolenia Z, przygotowywani do takiej efektywności już na etapie edukacji, bez problemu odnaleźli się w tym elastycznym systemie, udowadniając, że w nowoczesnej gospodarce liczy się dostarczona wartość, a nie czas spędzony przy biurku.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Więcej:Pokolenie Z coraz bardziej sceptyczne wobec AI, nowe badanie pokazuje rosnący niepokój

Autor: Piotr Doroń
Z wykształcenia dziennikarz i politolog. W GRYOnline.pl od 2004 roku. Zaczynał od zapowiedzi i recenzji, by po roku dołączyć do Newsroomu i już tam pozostać. Obecnie szef tego działu, gdzie zarządza zespołem złożonym zarówno ze specjalistów w swoim fachu, jak i ambitnych żółtodziobów, chętnych do nauki oraz pracy na najwyższych obrotach. Były redaktor niezapomnianego emu@dreams, gdzie zagnała go fascynacja emulacją i konsolami, a także recenzent magazynu GB More. Miłośnik informacji, gier (długo by wymieniać ulubione gatunki), Internetu, dobrej książki sci-fi i fantasy, nie pogardzi również dopieszczonym serialem lub filmem. Mąż, ojciec trójki dzieci, esteta, zwolennik umiaru w życiu prywatnym.