Deweloperzy CD Projekt RED nie wzięli pod uwagę pewnego istotnego elementu, który znajdziemy w pozostałych zakończeniach do Cyberpunka 2077.
UWAGA: PONIŻSZY TEKST ZAWIERA SPOILERY DO GRY CYBERPUNK 2077: PHANTOM LIBERTY
Oprócz nowego drzewka umiejętności i kolejnych zleceń dla V, premiera dodatku Phantom Liberty przyniosła ze sobą nieznane nikomu wcześniej zakończenie do podstawowej wersji Cyberpunka 2077. Epilog oferowany przez jedną z ważniejszych dla DLC postaci jest czymś, czego gracze mogli oczekiwać już wcześniej – jednocześnie pewna rzecz wyróżnia go od pozostałych.
Oryginalny Cyberpunk 2077 posiada kilka wariantów zakończeń, przy czym żadne nie gwarantuje V długiego i szczęśliwego życia. Niezależnie od epilogu, protagonista albo decyduje się oddać swoje ciało Silverhandowi, albo spędza ograniczoną liczbę pozostałych dni na różnoraki sposób. Wszystko zależy od tego, do kogo zadzwonimy w misji „Komu bije dzwon”.
Nie licząc bohaterów pobocznych, podstawka pozwala graczowi wykonać telefon do jednej z trzech zaufanych postaci (Hanako, Rogue lub Panam). W przypadku, kiedy V odczeka kilka minut przed ostateczną decyzją Johnny zaproponuje atak na Arasakę w pojedynkę.
Wszystkie wybory prowadzą do ataku na siedzibę japońskiej korporacji oraz walki z Adamem Smasherem. Phantom Liberty wprowadza jednak nową deskę ratunku dla V w postaci Solomona Reeda – warunkiem jest przeżycie przez niego wydarzeń z dodatku oraz finalne przekazanie mu Songbird.
V może zadzwonić do Reeda, który zapewni protagoniście wizytę w klinice mogącej wymazać konstrukt Johnny’ego i – co za tym idzie – uratować mu życie. Ostatecznie taka operacja wiąże się z dwuletnią śpiączką, permanentnym usunięciem wszystkich wszczepów oraz utratą znajomości i sławy „poprzedniego życia”.
Zdaniem gracza o pseudonimie Rambofreak98, zakończenie oferowane przez Reeda pasuje co prawda do klimatu Cyberpunka 2077, jednak brakuje w nim jednej rzeczy. Nie można zabić Adama Smashera.
Powodem, dla którego nigdy nie wybiorę tego zakończenia w swoim kanonie (nie licząc tego z samobójstwem) jest fakt, że nie można zabić Adama Smashera – to niedopuszczalne.
- Rambofreak98
Komentujący zauważają, że przeżycie nieludzkiego najemnika mogłoby mieć znaczenie w potencjalnej przyszłości uniwersum gry. Zyskałaby na tym nie tylko Arasaka podczas Piątej Wojny Korporacyjnej, ale także… gracze lubiący postać Smashera.
Nie wiem, czy Arasaka faktycznie ucieka z Night City, ale NUSA z pewnością będzie widzieć w niej wroga podczas piątej wojny. Sądząc po słowach Johnny’ego, Arasaka nie miałaby szans, dlatego żywy Adam Smasher będzie dla nich olbrzymim plusem.
- DefaultDanielS
Smasher był częścią tego świata od czasu powstania papierowych RPG. Chciałbym zobaczyć go więcej w samej grze, wraz z innymi legendami (...). Zakończenie PL nie wyklucza powrotu Smashera w kolejnej grze.
- 47thHeaven
Wielu graczy uczestniczących w dyskusji tak czy siak pozostaje zdania, że najlepszym zakończeniem dla V jest przyłączenie się do nomadów Panam. Oferuje ono przede wszystkim nadzieję, bez konieczności porzucenia dawnego stylu życia i znajomych.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic
9

Autor: Aleksandra Sokół
Do GRYOnline.pl trafiła latem 2023 roku i opowiada o grach oraz wydarzeniach z ich świata. Absolwentka filologii angielskiej, która potrafiła poświęcić całą pracę naukową postaci komandora Sheparda z serii Mass Effect. Ma doświadczenie w pracy przy tłumaczeniach audiowizualnych, a obecnie godzi pracę anglistki z pasją, jaką jest pisanie. Prywatnie książkara, matka dwóch kotów, a także zagorzała fanka Dragon Age'a i Cyberpunka 2077, która pół życia spędziła po fandomowej stronie Internetu.