Mangaka ostrzega młodych artystów przed skutkami odejścia od różnorodności i dążenia wyłącznie do znalezienia się na łamach Weekly Shonen Jumpa.
Wiele najsłynniejszych na całym świecie mang wywodzi się z Weekly Shonen Jumpa. To ten magazyn dał fanom Dragon Balla, Naruto, One Piece, My Hero Academia czy Jujutsu Kaisen i wielu aspirujących mangaków marzy o tym, żeby ich dzieła znalazły się właśnie na stronach tego magazynu. Jak sam tytuł wskazuje, czasopismo specjalizuje się w seriach z gatunku shonen o specyficznym stylu, więc aby dzieło znalazło się na jego łamach, musi wpisywać się w tę stylistykę.
Artysta, który zilustrował popularną serię Dr. Stone, która ukazywała się w Weekly Shonen Jump, postanowił zwrócić uwagę, jak niebezpieczne jest dążenie tylko do tego, by trafić do tego magazynu. We wpisie w mediach społecznościowych zauważył, że rynek mang nie może rozwijać się, gdy są one tworzone na jedno kopyto, bo kluczem do sukcesu jest różnorodność. Jego zdaniem autorzy powinni wykorzystać to, jak wiele możliwości daje im tworzenie mang, przy czym nie ma żadnych ograniczeń, przeciwnie do na przykład filmów.
Zamykanie się na jeden gatunek i styl odbiera to, co jest w mangach najlepsze i co jest ich najmocniejszą stroną, dzięki której kwitną, dlatego apeluje do mangaków, aby bawili się kreatywnością, nie traktując Weekly Shonen Jumpa jako jedyny właściwy kierunek i główny cel, bo takie podejście może być szkodliwe.

Jeśli Twoim celem jest sam Shonen Jump, nie jesteś w stanie zbudować silnej i dynamicznej branży mangowej. Dzieje się tak dlatego, że Shonen Jump nie jest przyczyną istnienia przemysłu mangowego – jest jego rezultatem. […]
Ale żeby miało to prawdziwy sens, manga musi być różnorodna. Jeśli wszystkie tworzone dzieła przypominają te z Shonen Jumpa – pod względem stylu rysunku, postaci, tematów, narracji czy pomysłów – to jaka jest wartość tworzenia 10 000, a nawet 50 000 takich prac rocznie? Byłoby to niczym innym jak katastrofą. […]
Prawdziwa siła mangi nie tkwi w kilku wielkich hitach, lecz w jej różnorodności i bogactwie. […] Dopiero zrozumienie tego pozwala krajowi zbudować branżę mangową i prawdziwy ekosystem – oraz wykorzystać go do dynamicznego rozwoju sektora kultury. To właśnie ta różnorodność – stylów, tematów, sposobów myślenia i doświadczeń życiowych – wraz z niezliczonymi przejawami czysto ludzkiej kreatywności ostatecznie daje początek takiemu Shonen Jump i jego hitom.
Boichi nie odnosi się tu wyłącznie do japońskiego rynku, lecz również innych, które próbują rozwinąć komiksową branżę wzorowaną na mangach. Dzięki ich popularności twórcy z całego świata naśladują styl mangaków, przy czym skupiają się przede wszystkim właśnie na sukcesie najpopularniejszych dzieł Shonen Jumpa, co, jak zwraca uwagę Boichi, nie pomoże zbudować silnej branży, w której twórcy powinni stawiać na różnorodność.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
1

Autor: Edyta Jastrzębska
Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej oraz kulturoznawstwa. W GRYOnline.pl zaczynała jako jeden z newsmanów w dziale filmowym, obecnie dogląda newsroomu filmowego, gdzie zajmuje się również korektą. Świetnie odnajduje się w tematyce filmowo-serialowej zarówno tej osadzonej w rzeczywistości, jak i w fantastyce. Na bieżąco śledzi branżowe trendy, jednak w wolnym czasie najchętniej sięga po tytuły mniej znane. Z popularnymi zaś ma skomplikowaną relację, przez co do wielu przekonuje się dopiero, gdy szum wokół nich ucichnie. Wieczory uwielbia spędzać nie tylko przy filmach, serialach, książkach oraz grach wideo, ale też przy RPG-ach tekstowych, w których siedzi od kilkunastu lat.