Nie tylko The Crew Motorfest – w tym przeglądzie opisuję aż pięć premier gier wyścigowych. Dzielę się też wrażeniami z testów Forzy Motorsport, relacjonuję zapowiedź EA Sports WRC i przekazuję dużo, dużo innych motowieści.
Proszę państwa, niniejszym wkroczyliśmy właśnie w najgorętszy okres roku. Przez minione dwa tygodnie było mi dane pograć zarówno w Forzę Motorsport (w wersji demo dla prasy), jak i w The Crew Motorfest (w pełnej wersji) – i wygląda, że jesień będzie naprawdę wyborna dla entuzjastów wyścigów. Zwłaszcza że do powyższych dwóch gier dołączy nieco później WRC od Codemasters, które wreszcie zostało oficjalnie zapowiedziane. I żeby na tym wydarzenia ostatnich czternastu dni się kończyły…
Druga największa premiera tego roku w gatunku wyścigów już z nami jest – i dowodzi, że nie traciliśmy czasu, czekając na nią. Forza Horizon 5 zyskała dość silnego rywala i bardzo interesującą odskocznię… o ile ktoś nie uznaje za dyskwalifikujący czynnik znacznie bardziej „arkadowego” modelu jazdy.

The Crew 2 jeszcze nie zginęło
Co ciekawe, w przededniu premiery The Crew Motorfest studio Ivory Tower wypuściło jeszcze jedną większą aktualizację do The Crew 2, rozpoczynając drugi odcinek dziewiątego sezonu, zatytułowany Flashback. Główną atrakcją w nim będą udostępniane stopniowo cztery „pikselowe” wydarzenia w stylistyce retro.
Pasuje do nich jeden zupełnie nowy samochód: Proto Flashback (fikcyjny model). Poza nim najwyraźniej dostaniemy tylko więcej zmodyfikowanych wariantów starych pojazdów, odblokowywanych głównie za pośrednictwem „finalnej” przepustki Motorpass.
Gdyby połączyć fizykę z FH5 z klimatem, kreatywnością i różnorodnością, którymi odznacza się The Crew Motorfest, mielibyśmy fenomenalne sandboksowe wyścigi. A tak jedna gra jest świetna i może dalej rozpierać się na tronie, a druga, choć bardzo dobra, zostawia słony posmak niewykorzystanego potencjału. Jednak kto wie, może przez lata planowanego rozwoju Motorfestu deweloper jeszcze podbuduje fundament gry, skracając dystans do rywala.
Nad mocnymi stronami tego tytułu pochyliłem się w artykule, który mogliście przeczytać kilka dni temu:
Choć tekst został oparty na wrażeniach z beta-testów, wszystkie opisane w nim atuty gry dotyczą również pełnej wersji. Dlatego tutaj uzupełnię go tylko, punktując mankamenty, które powstrzymują mnie od ogłoszenia Motorfestu pełnoprawnym kandydatem do tytułu króla sandboksowych samochodówek.
Jeśli pytacie, co inni krytycy mają do powiedzenia o tej grze, to odpowiedź brzmi: niewiele. Ubisoft udostępnił ją do testów dopiero w poniedziałek (na trzy dni przed premierą), więc na razie OpenCritic przytacza tylko 11 recenzji – te są jednak pozytywne, średnia ocen wynosi 78%.
Wiem, że to sporo uwag jak na grę, którą nazwałem bardzo dobrą – pragnę jednak podkreślić, że wymienione wady nie przygniatają rozlicznych zalet The Crew Motorfest. Dlatego moja wyjściowa ocena dla tego tytułu mieści się w przedziale 7.5-8.0/10 (jeszcze się waham) – i oczekuję, że w toku jego rozwoju będzie miała szansę wzrosnąć, gdy Ivory Tower weźmie sobie do serca krytykę.
Doczekaliśmy się. Electronic Arts wreszcie dało studiu Codemasters zielone światło, by oficjalnie zapowiedziało swój nowy symulator rajdów – i okazało się, zgodnie z przypuszczeniami i przeciekami, że nie będziemy na niego długo czekać. EA Sports WRC (lub po prostu WRC) ukaże się już za ok. półtora miesiąca – 3 listopada – na PC, PS5 i XSX/S, a wczesny dostęp do „preorderowiczów” ruszy z trzydniowym wyprzedzeniem.
Na marginesie: przedstawiono harmonogram publikowania materiałów z EA Sports WRC. Jeszcze we wrześniu mamy poznać szczegóły na temat rozgrywki i trybów gry, z kolei październik przyniesie m.in. pierwszy gameplay i wrażenia mediów z testowania produkcji.
Zaledwie wczoraj zaś ujawniono pełną listę 78 samochodów zawartych w grze. Jest na niej trochę intrygujących nowości względem DiRT Rally 2.0, np. Citroen Xsara WRC, Ford Puma S1600, McRae R4, Mitsubishi Galant VR4, Peugeot 309 GTI, Renault Maxi Megane, Seat Cordoba WRC, Talbot Sunbeam Lotus czy Vauxhall Nova Sport. Wiele z nich widzieliśmy w dawnych grach z serii Colin McRae Rally oraz DiRT.
Ponadto dziennikarz Tom Henderson dotarł do pełnej listy miejscówek zawartych w grze na premierę – mamy otrzymać rajdy Chile, Chorwacji, Estonii, Finlandii, Grecji, Hiszpanii, Japonii, Kenii, Meksyku, Monte Carlo, „Morza Śródziemnego”, „Oceanii”, „Pacyfiku”, Portugalii, Sardynii i Szwecji. Siedemnastą pozycją na anglojęzycznej liście jest „Scandia”, której nie mogę do niczego przypasować. W każdej lokacji możemy jakoby liczyć na 35 kilometrów „unikalnych dróg”.
Na co możemy liczyć? Przede wszystkim odetchną z ulgą ci, którzy obawiali się, że Codemasters skręci w stronę jakiegoś simcade’u dla mas. Deweloper jest dumnie przedstawiany jako autor DiRT Rally i obiecuje jeszcze wyższy poziom realizmu niż poprzednio (choć nie bez szerokiej gamy asyst dla amatorów).
Jedną z części składowych tego „urealniania” gry ma być jakoby przesiadka z silnika Ego na Unreal Engine, wsparta porzuceniem konsol poprzedniej generacji. Szczerze mówiąc, liczyłem na więcej po takim kroku. Poziom oprawy wizualnej, który wyłania się z pierwszego zwiastuna (poniżej), nie tylko nie odbiega znacząco od DiRT Rally 2.0, ale nawet zakrawa na godnego rywala dla WRC Generations. A to nie jest komplement.
A skoro już przytoczyłem ostatnie dzieło KT Racing, do utyskiwań na grafikę dodam troskę o tryb kariery w EA Sports WRC. Ogłaszając grę, Codemasters nie powiedziało na jego temat nic więcej niż „będzie”, więc obawiam się, czy dostaniemy równie pomysłowe i przyjemne doświadczenie co w konkurencyjnej serii.
Coś mi mówi, że przysłowiowa para poszła raczej w tryb konstruktora, pozwalający zbudować od podstaw własną rajdówkę. Nie przeczę, to dość intrygująca nowinka – choć mało użyteczna z perspektywy kogoś takiego jak ja, kto preferuje licencjonowane maszyny.
Na szczęście tych ostatnich będzie pod dostatkiem – aż 78 samochodów, z czego zdecydowana większość to historyczne modele. Wrażenie robi też 17 lokacji na start (osiemnasta, Rajd Europy Środkowej, zostanie dodana w aktualizacji po premierze) – rekordowa liczba dla Codemasters.
Zastanawiająca wobec tego rogu obfitości staje się kwestia ceny EA Sports WRC. Czyżby Electronic Arts nie miało wiary w ten projekt, ustalając jego koszt na o 20 dolarów niższy niż w przypadku F1? Czy twórcy nie przewidują popremierowego rozwoju? Nie przygotowano nawet żadnej edycji droższej niż standardowa. Dość dziwny jest to produkt jak na EA. W każdym razie życzę powodzenia „mistrzom kodu” i liczę, że z tą grą odniosą większy sukces niż z GRID Legends.
Dzięki uprzejmości redakcyjnego kolegi DM-a miałem przyjemność zapoznać się z wersją próbną Forzy Motorsport i… tak, to naprawdę była przyjemność. Po moje pełne wrażenia zapraszam do niedawnej zapowiedzi:
Tutaj zrekapituluję ją tylko pokrótce. Jakkolwiek nadal spodziewam się premiery w swoistym wczesnym dostępie (z uwagi na ubogi startowy wybór tras i trybów gry), odzyskałem wiarę w Turn 10 Studios. Przekonałem się bowiem, że w reklamującym grę haśle „zbudowana od podstaw” jest sporo prawdy.
Model jazdy i sztuczna inteligencja – choć nie są idealne – reprezentują sobą nową jakość dla serii i sprawiają, że wyścigi (a nawet sama praktyka) dostarczają mnóstwo frajdy. Podoba mi się też swoboda dopasowywania trudności do swoich preferencji na różne sposoby, czy to poprzez tuning aut, czy wybieranie wyższej pozycji startowej.
Ponadto dzięki dodanej opcji regulacji pola widzenia (FoV) znacząco poprawiły się immersja i poczucie prędkości. Z kolei budzący kontrowersje system awansowania samochodów na kolejne poziomy i stopniowego odblokowywania ulepszeń nie zalatuje grindem, a nawet dość przyjemnie urozmaica rozgrywkę w parze z mechaniką punktacji za uczenie się sprawnej jazdy po poszczególnych torach sektor po sektorze (otwarte pozostaje jednak pytanie, czy ta zabawa zbyt szybko nie stanie się monotonna).
Mój stosunek do gry ociepla też uzupełniana stopniowo lista samochodów. Mamy na niej już prawie 500 modeli (czyli niemalże komplet na start) i chociaż wybór wyścigowych bolidów jest lekko archaiczny, to w temacie drogowych maszyn wygląda to przepysznie. Mamy pod dostatkiem nowych aut, a do tego bogatą kolekcję klasyki, której próżno szukać w innych grach. Ktokolwiek komponuje to zestawienie, ma wyborny gust… przynajmniej jak na mój gust.
Oby tylko Turn 10 Studios sprawnie wzięło się do rozszerzania listy tras – tutaj upatruję potencjalnie największego problemu gry (acz już nie jestem tak cięty na cięcia w tej sferze, odkąd poznaliśmy prawdziwy powód tworzenia wszystkich torów od podstaw: niekompatybilność nowego modelu jazdy ze starymi nawierzchniami). Tak czy owak znowu nie mogę się doczekać 10 października!
Forza Horizon 5 wkroczyła w Serię 25, która nosi tytuł Horizon Creatives, a jej główną atrakcją jest Laboratorium zawodów (EventLab) w wersji 2.0. Przedstawiając rzecz w skrócie: studio Playground Games pochyliło się nad edytorem tras – wyrastającym na naczelny element gry – tak aby ułatwić korzystanie z niego z punktu widzenia zarówno użytkowników, jak i twórców, a zarazem otworzyć przed nimi ekscytujące nowe możliwości.
Te ostatnie reprezentuje EventLab Island – osobna mapa w postaci wielkiego placu pośrodku oceanu, gdzie można wyszaleć się kreatywnie, budując trasy (a może nawet całe otwarte światy?) bez większości ograniczeń obowiązujących w innych lokacjach. Z takimi narzędziami Forza Horizon 5 ma szansę naprawdę długo pożyć.
Do tego dochodzi osiem samochodów dodanych w aktualizacji, z czego aż siedem stanowi zupełnie nowe wozy, z roczników 2021–2024. Mamy tu pięć modeli BMW (w tym kultowe 850CSi powracające z FH4), dwa Riviany, a także Corvette E-Ray zdjętą z okładki Forzy Motorsport. Po pełną listę aut i więcej szczegółów na temat EventLabu 2.0 zapraszam do osobnej wiadomości:
Twórcy GTRevival rozesłali nowy newsletter, w którym znalazły się dwie godne uwagi informacje. Po pierwsze, studio Straight4 najwyraźniej już nie rozważa płatnego wczesnego dostępu – do testów, które rozpoczną się w czwartym kwartale tego roku, mają po prostu zostać zaproszeni wybrani subskrybenci newslettera (im wcześniej się zapisaliście, tym większe macie szanse). Po drugie, ujawniono kolejny kultowy samochód zawarty w grze – Lister Storm GT.
Poza tym szef zespołu, Ian Bell, zdradził jeszcze co nieco na swoim koncie na X/Twitterze:
Kiedy w poprzednim Motoprzeglądzie prezentowałem częściową zawartość kolejnej aktualizacji iRacing, wydawało mi się, że nie będę miał już wiele do dopisania, gdy ta stanie się dostępna… Myliłem się. Nowości przygotowanych na czwarty sezon 2023 roku jest od groma – a jedna bardziej elektryzująca od drugiej.
Oczywiście cała nowa zawartość została udostępniona odpłatnie. Na kanale iRacing na YouTube znajdziecie filmy demonstrujące poszczególne samochody i trasy. Poniżej zamieszczam jeden z nich.
Po kilkutygodniowej przerwie od momentu zapowiedzi Le Mans Ultimate twórcy zaczęli ujawniać nowe informacje o swojej grze. Zawarli je w dwóch artykułach opublikowanych na swojej stronie (pierwszy, drugi).
Na koniec przypominam, że premiera Le Mans Ultimate jest zaplanowana na końcówkę bieżącego roku. Cieniem na produkcji gry kładą się jednak problemy firmy-matki Studia 397 – Motorsport Games. Jej sytuacja finansowa wygląda ponuro, a w ostatnich dniach z zarządu odszedł poprzedni prezes spółki, Dmitry Kozko.

Drugą niedawną premierą jest Heavy Duty Challenge – polski terenowy symulator ciężarówek na licencji Europa Truck Trial, wydany na PC, PS5 i XSX/S. Niestety, nie jest to wielki triumf studia Nano Games. W prasie recenzji tej gry brak, a na Steamie przez dwa dni od debiutu zebrała raptem 43 opinie, z czego pozytywnych jest 63%.
Na szczęście gracze chwalą to, co najważniejsze, czyli realistyczny model jazdy i wierne odwzorowanie ciężarówek. Ktoś nawet posunął się do stwierdzenia, że SnowRunner jest przy tej grze jak Forza Horizon przy DiRT Rally.
Poza tym jednak w recenzjach występuje sporo narzekania. Obrywa przede wszystkim lichutka optymalizacja, zaraz za nią jest praktycznie nieistniejący force feedback na kierownicy, niejeden gracz krytykuje też archaiczną grafikę.
Tym niemniej wydaje się, że warto zanotować ten tytuł w pamięci i zainteresować się nim, gdy zostanie mocniej przeceniony. Może do tego czasu deweloper naprawi najpoważniejsze bolączki?
Plan wydawniczy w gatunku samochodówek na przyszły rok zaczyna wyglądać na równie bogaty co na bieżący. Do „wyścigu” dołączają mało znane Zero Games Studio i firma Just For Games, które zapowiedziały dość „oldskulową” grę Hot Lap Racing.
Twórcy przedstawiają swoje dzieło jako simcade z licencjonowaną zawartością, tj. ponad 50 wariantami tras i przeszło 30 samochodami, wśród których znajdą się maszyny takie jak Ford GT40 MkII, Ligier P217, Mygale F4 czy historyczne bolidy Formuły 1.
Prawdziwi mają być również zawodnicy, z którymi się zmierzymy w trybie kariery, odbywając „podróż” jako młody kierowca wyścigowy dążący do zdobycia „szczytu motosportu”. Nie zabraknie też trybów multiplayer (sieciowych i lokalnych).
Grafika na pierwszych screenach (dostępnych np. na Steamie) nie rzuca na kolana, ale tłumaczyć ją może fakt, że docelowymi platformami sprzętowymi są PC i Switch. Mam tylko nadzieję, że we właściwej grze fizyka będzie lepsza niż to, co sugeruje pierwszy, prerenderowany teaser trailer…
Jeśli chcecie nadrobić – bądź przypomnieć sobie – poprzednie Motoprzeglądy, zapraszam Was tutaj. Pod linkiem znajdziecie chronologiczną listę tekstów.
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic
18

Autor: Krzysztof Mysiak
Z GRYOnline.pl związany od 2013 roku, najpierw jako współpracownik, a od 2017 roku – członek redakcji, znany także jako Draug. Obecnie szef Encyklopedii Gier. Zainteresowanie elektroniczną rozrywką rozpalił w nim starszy brat – kolekcjoner gier i gracz. Zdobył wykształcenie bibliotekarza/infobrokera – ale nie poszedł w ślady Deckarda Caina czy Handlarza Cieni. Zanim w 2020 roku przeniósł się z Krakowa do Poznania, zdążył zostać zapamiętany z bywania na tolkienowskich konwentach, posiadania Subaru Imprezy i wywijania mieczem na firmowym parkingu.