Współzałożyciel Bohemia Interactive nie ukrywa, że rozwój AI ponownie rozbudził w nim fascynację komputerami. Jednocześnie twórca DayZ i Army ostrzega, że sztuczna inteligencja może negatywnie wpłynąć na ludzi.
Sztuczna inteligencja coraz mocniej wkracza do branży gier i wygląda na to, że w przypadku studia odpowiedzialnego za serię ArmA czy DayZ stała się już integralną częścią codziennej pracy. Współzałożyciel Bohemia Interactive, Marek Španěl, którego wartość majątku szacowana jest na około 10,9 miliarda koron czeskich (około 1,9 miliarda złotych), nie ukrywa jednak, że AI budzi w nim zarówno ekscytację, jak i obawy o przyszłość ludzkości.
Podczas konferencji CzechCrunch Future przedsiębiorca i deweloper przyznał, że dzięki nowoczesnym modelom językowym ponownie poczuł ekscytację komputerami, którą pamięta jeszcze z dzieciństwa.
Dorastałem wśród komputerów. A teraz, dzięki sztucznej inteligencji, czuję się, jakbym znów miał dwanaście lat – powiedział biznesmen.
Deweloper zdradził również, że firma korzysta z własnych serwerów, na których trenuje modele na swoich danych. Co więcej, Bohemia Interactive chce wdrażać sztuczną inteligencję praktycznie wszędzie tam, gdzie może okazać się przydatna.
Jednocześnie Španěl zaznaczył, że nie zamierza całkowicie oddawać sterów AI. W jego opinii najważniejsza pozostanie różnorodność podejść.
Nie wymagamy nawet od nowych pracowników znajomości AI. Wierzę, że najciekawsza będzie różnorodność. Korzystanie tylko z jednego narzędzia byłoby ryzykowne. Podobałoby mi się środowisko, w którym ktoś spokojnie pracuje ręcznie, ktoś z AI, a te modele się łączą – wyjaśnił.
Choć przedsiębiorca nie kryje entuzjazmu wobec sztucznej inteligencji, jego wypowiedzi nie ograniczają się wyłącznie do zachwytów. Współzałożyciel Bohemia Interactive otwarcie przyznał, że rozwój technologii może mieć również negatywny wpływ na ludzi.
Śmiem twierdzić, że jako ludzkość stajemy się coraz głupsi. Mamy do dyspozycji tak wydajne urządzenia, iż nasza zdolność do myślenia matematycznego spada. I obawiam się, że nie wiem, co z tym zrobić. Sam nie potrafię rozbudzić w moich dzieciach pasji do matematyki – przyznał Španěl.

Podczas rozmowy twórca zwrócił również uwagę na to, że część zawodów może mocno odczuć rozwój sztucznej inteligencji. Jako przykład podał tłumaczy, których – jego zdaniem – AI zaczyna skutecznie wypierać dzięki coraz wyższej jakości translacji maszynowych. Jednocześnie zaznaczył, iż nie wierzy w całkowite zastąpienie człowieka przez maszyny. Według niego ludzie nadal mają przewagę w kreatywności, intuicji oraz zdolności do wykonywania rzeczy trudnych do opisania algorytmami.
Twórca serii ArmA zauważył też, że w obecnych czasach problematyczne jest sceptyczne podejście części graczy do wykorzystywania AI podczas produkcji gier. Španěl uważa, że część krytyki względem sztucznej inteligencji jest przesadzona. Według niego AI od dawna stanowi istotny element branży gier, a obecna niechęć wobec tej technologii przypomina historyczny opór wobec nowych wynalazków. Co ciekawe, deweloper przypomniał, że już algorytmy wykorzystywane przed laty w Operation Flashpoint miały pewne cechy zbliżone do dzisiejszych modeli sztucznej inteligencji.
Nie bez znaczenia są również kwestie ekonomiczne. Według dewelopera wiele osób nie zdaje sobie sprawy, jak ogromnych zasobów energetycznych wymagają współczesne modele AI. Španěl podkreślił, że każda interakcja z zaawansowanym modelem językowym generuje gigantyczne koszty.
Jeśli ludzie wyobrażają sobie, że, podobnie jak w przypadku ChatGPT, będą komunikować się z postaciami w grach wideo, to jest to co najmniej bardzo trudne zadanie. Koszty są ogromne, a zwrot z inwestycji niewielki – dodał.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Więcej:Sztuczna inteligencja pożera światłowód. AI może wywołać kolejny kryzys sprzętowy
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic

Autor: Kamil Kleszyk
Na łamach GRYOnline.pl ima się różnorodnych tematyk. Możecie się zatem spodziewać od niego zarówno newsa o symulatorze rolnictwa, jak i tekstu o wpływie procesu Johnnego Deppa na przyszłość Piratów z Karaibów. Introwertyk z powołania. Od dziecka czuł bliższy związek z humanizmem niż naukami ścisłymi. Gdy po latach nauki przyszedł czas stagnacji, wolał nazywać to „szukaniem życiowego celu”. W końcu postanowił zawalczyć o lepszą przyszłość, co zaprowadziło go do miejsca, w którym jest dzisiaj.