Newsroom Wiadomości Najciekawsze Komiksy Tematy RSS
Wiadomość gramynawynos.pl 18 sierpnia 2012, 08:46

King’s Bounty: Wojownicy Północy - wrażenia z pokazu na Gamescomie

Na targach Gamescom wzieliśmy udział w prezentacji King’s Bounty: Wojownicy Północy. Oto nasze wrażenia.

King’s Bounty to jedna z najbardziej popularnych serii turowych RPG-ów na rynku. Jesienią zagramy w najnowszą odsłonę cyklu, czyli King’s Bounty: Warriors of the North, która w Polsce ukaże się jako Wojownicy Północy. Na targach Gamescom miałem okazję brać udział w prezentacji tej gry i wyszedłem z niej nastawiony całkiem optymistycznie do całego projektu.

W King’s Bounty: Warriors of the North wcielimy się w postać królewskiego syna, Olafa, który poświęcił się walce z nieumarłymi hordami pustoszącymi północne krainy Endorii. W celu obrony ojczyzny odwiedzimy między innymi krasnoludzkie podziemia, a także Darion. Wojownicy Północy to znacznie większa produkcja niż dwie poprzednie odsłony serii. Autorzy wyceniają, że na ukończenie kampanii potrzebnych będzie przynajmniej 60 godzin, a liczbę tę można znacząco wydłużyć wypełniając wszystkie zadania poboczne. Rozmiarami Warriors of the North będzie zatem porównywalne z King's Bounty: Legenda. Do wyboru będą trzy klasy:

  1. Viking – klasa specjalizująca się w walce w zwarciu, jest odporna na obrażenia i ma zestaw silnych ciosów. Ponadto ma szereg umiejętności związanych z aktywacją szału bojowego
  2. Soothsayer – klasa polegająca na magii. Nie dysponuje wielkimi armiami, ale nadrabia to szerokim wyborem zaklęć.
  3. Skald - klasa pośrednia pomiędzy dwiema poprzednimi . Skald tu urodzony dowódca. Posiada szereg umiejętności wpływających na potencjał bojowy jednostek. Jest też w stałym kontakcie w bogami, dzięki czemu po walce może potrafi wskrzesić jednego wojownika. Ponadto przed bitwami może wykonać jedną z kilku pieśni zapewniających specjalne bonusy w trakcie potyczek.

Poza świeżą fabularną kampanią autorzy szykują również wiele innych nowości. System magii wzbogacony zostanie o szkołę runiczną. Pozwala ona na znacznie zwiększenie skuteczności jednostek. Przykładowo, Berserker to bardzo szybka jednostka, która w trakcie jednej tury potrafi wykonać trzy ruchy. Po zastosowaniu runów, liczba ta ulega podwojeniu, zamieniając Berserkera w prawdziwą maszynę do zabijania

Inną nowością będą Walkirie, czyli wojownicze boginie, których maksymalnie pięć towarzyszyć nam będzie w podróżach. Nie wezmą bezpośrednio udziału w starciach jako jednostki na heksagonalnej mapie, ale będą ciskały atakami z dystansu zza pola bitwy. Każda ma posiadać własne drzewko rozwoju i przed osiągnięciem jego ostatniego poziomu trzeba będzie wypełnić specjalne zadanie poboczne.

Pod względem graficznym King’s Bounty: Warriors of the North prezentuje się całkiem atrakcyjnie. To wciąż ten sam silnik, więc o żadnym skoku jakościowym nie ma mowy, ale za to wymagania sprzętowe będą bardzo niskie, co powinno ucieszyć posiadaczy słabszych sprzętów. Gra cały czas wygląda jednak po prostu ładnie, co jest zasługą niestarzejącego się tak szybko komiksowego stylu graficznego. Dobre wrażenie robią wszystkie nowe elementy. Gra pełnymi garściami czerpie z motywów skandynawskich, więc często odwiedzimy osady wikingów, które nie przypominają niczego co do tej pory oferowała ta seria. Sporą atrakcją powinien być również powrót do kilku lokacji z pierwszej części, które zostały opanowane przez siły ciemności i zamienione w mroczne wersje tego co pamiętamy z Legendy.

King’s Bounty: Wojownicy Północy zapowiadają się obiecująco. To raczej produkcja głównie dla oddanych fanów cyklu i nie wprowadza żadnych rewolucji. Nadrabia to jednak długą kampanią i ciekawymi zmianami w mechanice rozgrywki. Podsumowując, fani turowch RPG-ów maja na co czekać. Premiera gry nastąpi w październiku tego roku.