Weteran branży anime podzielił się swoimi wnioskami na temat obecnej sytuacji w świecie kina oraz skutkami, jakie może pociągnąć dalsze podążanie tą drogą bez podejmowania ryzyka.
Rintaro to jeden z najwybitniejszych współczesnych japońskich reżyserów anime, którego najsłynniejszym dziełem jest film Metropolis na podstawie mangi Osamu Tezuki. Nim jednak wprowadził na ekrany swoje największe produkcje, wcześniej miał okazję współpracować z Tezuką podczas kształtowania Mushi Production, reżyserując odcinki Kimba the White Lion i Astro Boya, będącego kluczowym dziełem w historii anime.
Podczas najnowszego wywiadu weteran branży wyraził swój niepokój związany z jej przyszłością. Rintaro zwrócił uwagę między innymi na to, jakie zmiany zaszły w sposobie, w jaki odbieramy treści. W dobie platformy streamingowych i natychmiastowego dostępu do produkcji coraz mniej miejsca pozostaje na oczekiwanie. To, co z perspektywy współczesnego widza wydaje się wygodą, zdaniem Rintaro oznacza utratę pewnego istotnego wymiaru doświadczenia filmowego.
Z punktu widzenia fana wspaniałe jest to, że można obejrzeć wszystko bez konieczności czekania na kolejną część. Jednak w szerszym kontekście kina i kultury filmowej uważam, że samo oczekiwanie na kolejną odsłonę może dawać pewnego rodzaju radość czy przyjemność – doświadczenie, którego wiele osób w dzisiejszych czasach już nie zaznaje.
Problemy współczesnej branży filmowej nie kończą się jednak na sposobie, w jaki konsumujemy kulturę. Te mają dotyczyć również mechanizmów rządzących jej powstaniem. Rintaro z żalem komentuje to, że coraz chętniej sięga się po sprawdzone rozwiązania, odświeża dawne historie i unika ryzyka. Filmowiec zwraca uwagę na to, że takie podejście może prowadzić do twórczej stagnacji. Podkreśla przy tym, że przyszłość branży wymaga nie tylko nowych pomysłów, ale też przeciwstawiania się rynkowym schematom.
Myślę, że przyczyną tego zjawiska jest skupienie się na światowym rynku, ponieważ przynosi ono większe zyski, gdy ponownie sięga się po znane z przeszłości, sprawdzone i popularne tytuły.
Jednak między tym podejściem a tym, do czego dążymy my, artyści i pisarze, musi istnieć równowaga. Dlatego też, choć nie uważam, że przywracanie do życia dzieł z przeszłości jest czymś z natury złym, nie przyczynia się ono do tworzenia nowej przyszłości.
Jeśli więc chcemy stworzyć nową przyszłość, musimy podejmować związane z tym ryzyko, a także – na różnych poziomach społecznych – próbować przeciwstawiać się obecnym trendom. Bo jeśli nic się nie zmieni, nie będzie żadnej przyszłości.
Rintaro formułuje swoje wnioski na podstawie kilkudziesięciu lat doświadczenia w branży filmowej, podczas których miał okazję obserwować jej liczne przemiany. Jednym z największych powodów do niepokoju jest dla niego obecnie rozwój sztucznej inteligencji i jej wpływ nie tylko na ludzką kreatywność, ale również codzienne funkcjonowanie.
Filmowiec postrzega AI jako narzędzie, które opiera się przede wszystkim na odtwarzaniu istniejących już treści i podawaniu bezpiecznych rozwiązań, nie zachęcając do podejmowania twórczego ryzyka, które pozwoliłoby przesuwać granicę i rozwijać kreatywność. Zwraca przy tym uwagę na rosnącą skłonność do powierzania jej coraz większej liczby zadań i decyzji. Zamiast samodzielnie nad czymś się zastanowić, zauważa, jak ludzie coraz częściej wybierają drogę na skróty, oczekując od sztucznej inteligencji gotowych odpowiedzi i instrukcji.
1

Autor: Edyta Jastrzębska
Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej oraz kulturoznawstwa. W GRYOnline.pl zaczynała jako jeden z newsmanów w dziale filmowym, obecnie dogląda newsroomu filmowego, gdzie zajmuje się również korektą. Świetnie odnajduje się w tematyce filmowo-serialowej zarówno tej osadzonej w rzeczywistości, jak i w fantastyce. Na bieżąco śledzi branżowe trendy, jednak w wolnym czasie najchętniej sięga po tytuły mniej znane. Z popularnymi zaś ma skomplikowaną relację, przez co do wielu przekonuje się dopiero, gdy szum wokół nich ucichnie. Wieczory uwielbia spędzać nie tylko przy filmach, serialach, książkach oraz grach wideo, ale też przy RPG-ach tekstowych, w których siedzi od kilkunastu lat.