To już James Bond czy jeszcze Henryk ze Skalicy? Niektórzy zaczynają mieć wątpliwości, a wśród nich są także twórcy Kingdom Come.
007: First Light okazało się triumfalnym powrotem Jamesa Bonda na pecety i konsole. Gra zebrała świetne recenzje i opinie graczy, a także bardzo dobrze się sprzedała. Fanom spodobał się także nowy wizerunek agenta 007 odegrany przez Patricka Gibsona. Wiele osób zaczęło jednak dopatrywać się w twarzy Bonda nieco innego bohatera.
No bo tylko przyjrzyjcie się temu nowemu Jamesowi. Czy kogoś wam nie przypomina? Może kogoś z Czech? Jeśli tak, to nie jesteście jedyni, ponieważ cała masa graczy zaczęła porównywać Bonda do Henryka z Kingdom Come. Dodajcie do tego jeszcze fakt, że w First Light agent 007 jest w pewnym momencie zmuszony do walki mieczem i wszystko składa się w jedną całość. To zadziwiające podobieństwo szybko spodobało się graczom, którzy zaczęli ochoczo żartować z sytuacji.
Lmfao OP-ie, teraz moim head kanonem będzie fakt, że James Bond to bezpośredni potomek Henryka.
Szczególnie, gdy chwycił za ten miecz w Grand Carpathian Hotel to podobieństwo po prostu mnie uderzyło. Głos, maniera, twarz – wszystko jest tak podobne. Jest też tak samo dobry w gaslightowaniu przeciwników.
Żarty nie ograniczają się jednak do samych fanów obu gier. Okazuje się, że bezpośrednie podobieństwo zauważają także sami twórcy Kingdom Come. Pod jednym z postów dotyczących tej kwestii pozostawili więc odpowiedź, która bezpośrednio nawiązuje do ikonicznej wypowiedzi wszystkich Bondów.
The name’s Skalitz. Henry of Skalitz.
A co wy myślicie? Też dostrzegacie olbrzymie podobieństwo? Kto wie, może ten James rzeczywiście ma korzenie w Czechach.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
GRYOnline
Steam

Autor: Przemysław Dygas
Na GRYOnline.pl opublikował masę newsów, nieco recenzji oraz trochę felietonów. Obecnie prowadzi serwis Cooldown.pl oraz pełni funkcję młodszego specjalisty SEO. Pierwsze dziennikarskie teksty publikował jeszcze na prywatnym blogu; później zajął się pisaniem na poważnie, gdy jego newsy i recenzje trafiły na nieistniejący już portal filmowy. W wolnym czasie stara się nadążać za premierami nowych strategii i RPG-ów, o ile nie powtarza po raz enty Pillars of Eternity lub Mass Effecta. Lubi też kinematografię i stara się przynajmniej raz w miesiącu odwiedzać pobliskie kino, by być na bieżąco z interesującymi go filmami.