Coraz więcej wskazuje, że remake Final Fantasy IX może zostać zapowiedziany na targach gamescom 2025. Tymczasem społeczność po 25 latach poznała tajemnicę imienia jednego z bohaterów gry.
Nadszedł wyczekiwany 7 lipca, lecz Square Enix opublikowało tylko krótki rocznicowy zwiastun Final Fantasy IX i nową grafikę Itahany. Wydaje się, że firma zamierza świętować 25. rocznicę premiery FF IX na każdy możliwy sposób, tylko nie zapowiedzią remake’u. Z jednaj strony może to oznaczać, że, zgodnie z opisaną poniżej wskazówką, zostanie on ogłoszony na gamescomie 2025. Z drugiej, branżowy informator o pseudonimie NatetheHate sugeruje, iż projekt mógł trafić do kosza, gdyż „miał problemy”. Dodał jednak, że musi zasięgnąć języka, a gdy robił to poprzednio, produkcja trwała w najlepsze.

Im bliżej 7 lipca, tym większe emocje towarzyszą fanom Final Fantasy IX. Tego dnia bowiem przypada 25. rocznica premiery owego kultowego jRPG studia Square – którego los i fuzję z firmą Enix przypieczętowało, jak twierdzi legendarny dla serii FF kompozytor Nobuo Uematsu, odejście Hironobu Sakaguchiego, skądinąd mocno krytykowanego – a społeczność spodziewa się, że okazja ta okaże się pretekstem do zapowiedzi wyczekiwanego od dawna remake’u „dziewiątki”.
Apetyt mocno podsyciły trzy śliczne artworki opublikowane przez Square Enix na profilu Final Fantasy na X początkiem lipca. Zanim zaczniecie je podziwiać, wiedzcie, że pod ostatnim z nich pojawił się komentarz napisany z oficjalnego konta targów gamescom. Jego treść – „A place to call home…” (pol. „Miejsce zwane domem…”) – można interpretować na dwa sposoby.
Niezależnie, co i kiedy przyniesie przyszłość, na tę chwilę fani Final Fantasy IX mają jeszcze jeden powód do radości. Otóż przedwczoraj ukazała się 44-stronicowa, bogato ilustrowana książka poświęcona przeszłości jednej z bardziej rozpoznawalnych postaci z „dziewiątki” – Viviego. Z niej to, 25 lat po premierze gry, dowiedzieliśmy się, skąd wzięło się imię tego sympatycznego bohatera.
Dotąd wiadomo było tylko, że nadał mu je Quan, jego przybrany dziadek. Pytanie „dlaczego?” pozostawało jednak bez odpowiedzi. Tę przez cały czas mieliśmy jednak dosłownie przed oczami. Wyjaśnienie bowiem jest banalne – Quan przystawił znalezionego w lesie czarnego maga do ściany i zmierzył mu wzrost. Nie zrobił tego zbyt dokładnie, gdyż malec stał na palcach i miał na sobie kapelusz z bardzo długą koroną. Co gorsza, za punkt pomiaru posłużył szpic maksymalnie rozłożonego nakrycia głowy.
Skala nie pozostawiała wątpliwości – sześć stóp i sześć cali (ok. 2,17 metra). W arabskim systemie liczbowym 6,6, a w odpowiedniku rzymskiego, którym najwyraźniej posłużył się Quan – VI VI. I tak już zostało, przynajmniej na 25 lat, choć wątpię, by poznawszy prawdę, fani zaczęli mówić o Vivim jako o Numerze 66 (co akurat wpisywałoby się w lore FF IX) czy jakkolwiek inaczej (zwłaszcza że według starych teorii, przypomnianych teraz przez fanów na Reddcie, imię Vivi ma włoski bądź hiszpański źródłosłów i jest związane z życiem jako przeciwieństwem śmierci, co również jak ulał pasuje do lore’u gry).

Kto wie, być może owa ciekawostka trafi do remake’u Final Fantasy IX, jeśli takowy rzeczywiście powstanie. A choć wiele na to wskazuje, Square Enix wciąż trzyma większość kart przy orderach, więc społeczności pozostaje cierpliwie czekać na ewentualną zapowiedź.
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic
3

Autor: Hubert Śledziewski
Zawodowo pisze od 2016 roku. Z GRYOnline.pl związał się pięć lat później – choć zna serwis, odkąd ma dostęp do Internetu – by połączyć zamiłowanie do słowa i gier. Zajmuje się głównie newsami i publicystyką. Z wykształcenia socjolog, z pasji gracz. Przygodę z gamingiem rozpoczął w wieku czterech lat – od Pegasusa. Obecnie preferuje PC i wymagające RPG-i, lecz nie stroni ani od konsol, ani od innych gatunków. Kiedy nie gra i nie pisze, najchętniej czyta, ogląda seriale (rzadziej filmy) i mecze Premier League, słucha ciężkiej muzyki, a także spaceruje z psem. Niemal bezkrytycznie kocha twórczość Stephena Kinga. Nie porzuca planów pójścia w jego ślady. Pierwsze „dokonania literackie” trzyma jednak zamknięte głęboko w szufladzie.