Grand Theft Auto 4 może nie zachwycało graczy płynnością i nawet z najmocniejszych procesorów wyciskało siódme poty. Jednego nie można mu odmówić – dbałości o najmniejsze szczegóły.
Starsi gracze z całą pewnością pamiętają, jak kilkanaście lat temu pierwsza część Grand Theft Auto z uniwersum HD wręcz paliła ówczesne komputery. Słaba optymalizacja portu na PC sprawiała, że ludzie zadowalali się ogrywaniem tytułu w kilkunastu klatkach na sekundę. Do dziś ten tytuł pod tym względem bywa problematycznym, jednak jest sposób na rozwiązanie tego problemu. Domyślnie ustawiona niska saturacja kolorów i fabuła pokazująca, jak wygląda słynny „American Dream” w praktyce sprawiała, że czuło się ten przytłaczający i ciężki jak na serię GTA klimat.
Pomimo upływu czasu poziom dopracowania detali w szesnastoletniej już grze nadal robi wrażenie. Zwrócił na to uwagę np. pewien użytkownik Reddita, który postanowił w tej grze wylądować helikopterem na płytkim zbiorniku wodnym w Middle Park. Fizyka wody była do bólu realistyczna – zareagowała adekwatnie do przepływu powietrza generowanego przez śmigło helikoptera odsłaniając fragment dna, na który wylądował. Jednak to nie wszystko.
Kiedy protagonista gry, Niko, wysiadł z kokpitu i stanął na wysuszonym lądzie. Wszedł w fale, które rozstąpiły się pod wpływem kręcącego się śmigła. Kiedy te przestały się poruszać, strumienie wody wróciły na swoje miejsce. Nie tylko autor posta był pod wrażeniem tego, co możemy podziwiać ogrywając GTA IV.
Na tym jednak nie koniec realistycznego zachowania wody. Jeden z komentujących zauważył coś jeszcze:
To działa nie tylko na jeziorkach w parku. Działa też na większości wybrzeży wokół mapy. Jestem zdziwiony, że ludzie dopiero teraz to odkrywają. Ponadto, jeśli twój helikopter się pali, możesz go ugasić zanurzając go szybko w wodzie.
Najwyraźniej twórcy nie chcieli, by ich najnowszy wówczas tytuł szybko się zestarzał i postanowili w nim pokazać, jak mocno potrafią odwzorować rzeczywistość. Mając w pamięci taką dbałość o realistyczne odwzorowanie fizyki wody w GTA IV, gracze pierwszych wersji Cyberpunka z całą pewnością mogli czuć się zawiedzeni, kiedy strzelając w wodę, ta nie reagowała na pociski.
Pomimo upływu lat w tę część gra się wyjątkowo przyjemnie i jest ciepło wspominana przez graczy, którzy obecnie oczekują premiery nadchodzącego GTA VI, którego akcja ma się dziać w słonecznym Vice City wzorowanym na Miami.
Jeśli ktoś chciałby po latach wrócić do bardziej ponurego Liberty City i odszukać inne detale, które mogą zachwycić niejednego wymagającego gracza, to czwarta część serii Grand Theft Auto jest dostępna w sprzedaży np. na Steamie w edycji The Complete Edition. Oprócz podstawki zawiera dwa DLC: The Lost and Damned i The Ballad of Gay Tony i kosztuje tam 84,90 zł. Na Xbox Store cena wersji podstawowej wynosi 99,99 zł.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Część odnośników na tej stronie to linki afiliacyjne. Klikając w nie zostaniesz przeniesiony do serwisu partnera, a my możemy otrzymać prowizję od dokonanych przez Ciebie zakupów. Nie ponosisz żadnych dodatkowych kosztów, a jednocześnie wspierasz pracę naszej redakcji. Dziękujemy!
2

Autor: Klaudia Makoś
Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej z Podkarpacia. Zafascynowana grami od dwóch dekad i anime od dekady, kociara od urodzenia. Lubi też poznawać zwyczaje różnych kultur i regionalizmy w języku polskim. Oprócz tego uczy się języka japońskiego, by móc lepiej poznać kulturę Japonii i oglądać anime bez napisów.