Gracz Elden Ringa o nicku LetMeSoloThem, który od półtora roku pomagał innym osobom w walce z finałową Elden Beast ma już na koncie 5 tysięcy udanych przyzwań. Nadszedł czas na emeryturę.
Wielu z nas kojarzy legendarną już postać gracza o ksywie LetMeSoloHer, który zasłynął z pomagania innym osobom w starciu z arcytrudną Malenią. Dostał on nawet od firmy Bandai Namco, wydawcy Elden Ringa, replikę miecza wraz z gratulacjami. Jakby tego było mało, zachęcił też wielu sobie podobnych śmiałków do pójścia w jego ślady. Jedną z takich osób jest LetMeSoloThem.
Najbardziej rozpoznawalny element ekwipunku legendy, jar helm, gracz LetMeSoloThem postanowił założyć ponad półtora roku temu. Od tego czasu, nieustannie pomagając innym graczom, doliczył się 5000 udanych przyzwań do walki z finałowym bossem. Jak napisał na reddicie:
To było jedno z najbardziej wynagradzających doświadczeń w moim życiu i jestem za nie bardzo wdzięczny. Nadszedł koniec pewnego rozdziału i chciałbym jeszcze tylko podziękować, z głebi momojego serca, wszystkim graczom, którzy mnie przyzwali.
Jak zaznacza, jest to już koniec jego przygody. Czy LetMeSoloThem doczeka się także swojego miecza od Bandai Namco? Na to pytanie nie sposób odpowiedzieć, ale wystarczy poczytać komentarze pod powyższym filmem – niewątpliwie takie osobistości jak on sprawiają, że społeczność Elden Ringa jest przyjaźnie i pozytywnie nastawiona do nowych ludzi chcących spróbować swych sił w tej, było nie było, jednej z najtrudniejszych gier.
Teraz pozostaje tylko czekać na nadchodzące DLC do Elden Ringa. Kto wie, może przyjdzie nam się tam zmierzyć z bossem na tyle trudnym, że ktoś znów będzie musiał założyć gliniany hełm i z nagim torsem nieść pomoc innym graczom? Całe szczęście Shadow of the Erdtree jest już chyba na finiszu.
Więcej:5 lat po premierze Cyberpunk 2077 znów zarabia miliony. To zasługa jednej, ryzykownej decyzji
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic
12

Autor: Michał Harat
Ukończył filologię polską ze specjalnością dziennikarską na UG. W grach zakochał się w wieku 4 lat, kiedy starszy kuzyn włączył mu zakurzonego Pegasusa. Pierwszy tytuł – Wolfensteina 3D – przeszedł w piwnicy swojego kumpla z zerówki (jego ojciec trzymał tam przestarzałego peceta). Dziś gra już niemal wyłącznie na konsolach, głównie na Switchu i PlayStation, ale ma też sporo retrosprzętu, na którym nadrabia to, co go ominęło za dzieciaka. O każdej produkcji soulsborne mówi, że „to dobra gra, być może najlepsza”. W wolnym czasie czyta książki, które nikogo nie interesują i chodzi na siłownię. Jest fanem mangi Berserk i filmów od wytwórni A24.