Praca to coś oczywistego, każdy, przynajmniej teoretycznie, musi ją mieć by móc za co żyć. Trzeba jednak uważać, żeby nie była ona ważniejsza od zdrowia, tak jak stało się w przypadku młodego streamera z Chin.
Li Hao był studentem i pełnoetatowym streamerem z Chin. Streamował w ramach umowy dla Henan Qinyi Culture and Media Co., w celu ukończenia stażu i zakończenia studiów w styczniu przyszłego roku. Niestety po nocym maratonie streamów młody Chińczyk trafił do szpitala, gdzie zmarł (via China Daily).
Zgodnie z umową podpisaną przez Li miał on prowadzić transmisje przez 240 godzin w ciągu 26 dni i nagrywać 15 krótkich filmików miesięcznie. Za to otrzymywał on minimalną pensję w wysokości trzech tysięcy yuanów (około 420 dolarów). Przez cały październik streamował w ciągu dnia, ale od 5 listopada przerzucił się na nocną zmianę.
Po pięciu takich sesjach jego zdrowie znacznie się pogorszyło, do tego stopnia, że jego współlokator wezwał pogotowie, które zabrało Li do szpitala. Tam, niestety, zmarł.
Głos w całej sprawie zabrał Zhang prawny przedstawiciel Henan Qinyi. Stwierdził, że Li mógł samodzielnie wybierać godziny i dni streamowania, a firma w żaden sposób nie wywierała na niego nacisku. Zaskoczeniem może być to, że według Zhanga jego pracodawcy wiedzieli, że młody streamer był studentem, ale nie był praktykantem, a sama firma nie mogłaby wystawić mu certyifkatu ukończenia stażu.
Według wypowiedzi przedstawiciela, wielu twórców, którzy zajmują się tworzeniem treści na żywo, ma problemy z balansem pomiędzy życiem osobistym i odpoczynkiem a pracą. Zaznaczył też, że Li zmarł we własnym domu w czasie wolnym.
Firma zaoferowała rodzinie w ramach rekompensaty i „aktu humanitaryzmu” pięć tysięcy yuanów (około 700 dolarów). Jeśli bliscy chcą wyższego zadośćuczynienia, muszą skorzystać z drogi prawnej.
Jest to możliwe, ponieważ ojciec zmarłego twierdzi, że to firma zmusiła jego syna do przejścia na nocne godziny pracy z uwagi na wyższe zarobki i więcej dotacji. Nie wiadomo jednak czy ojciec Li wniesie zarzuty wobec firmy.
Na razie korzystając z pomocy prawnej zapewnionej przez uniwersytet, na który uczęszczał jego syn, będzie starał się wywalczyć więcej w ramach rekompensaty ze strony firm ubezpieczeniowych.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
2

Autor: Szymon Orzeszek
Doświadczony autor naukowych tekstów i absolwent Socjologii na Uniwersytecie Wrocławskim. Znawca światów gier z serii Dragon Age, Dark Souls oraz The Elder Scrolls, który raz w roku przechodzi Mass Effecta i Dragon Age’a, a także regularnie para się modowaniem Skyrima. Ponadto jest aktywnym graczem League of Legends, Warframe’a i gry Dota 2. W przerwach od wyżej wymienionych produkcji sprawdza wszelakie RPG-i oraz ćwiczy zmysł strategiczny w cyklu Total War bądź Endless Space i Endless Legend. Oprócz gier wideo, swój czas poświęca nauce języka walijskiego, amatorskiemu łucznictwu i szermierce oraz zabawie origami.