Jeśli motyw muzyczny z menu gry Counter-Strike 1.6 wywołuje u Was poczucie nostalgii, mamy dla Was złą wiadomość.
Nostalgia nie jest obca nikomu, także graczom. Niemniej czasem potrafi ona wywieść na manowce. Tak jest w przypadku głównego motywu muzycznego Counter-Strike’a, który tak naprawdę… nie istnieje w tej grze.
Utwór, który wiele osób kojarzy z głównego menu CS-a w wersji 1.6, nie był masową halucynacją. Sęk w tym, że tak naprawdę nie pochodzi z tej produkcji. Jeśli posiadacie oryginalną wersję tej gry (czy to pudełkową, czy świeżo pobraną ze Steama), po jej uruchomieniu nie usłyszycie żadnej muzyki.
Skąd więc wziął się utwór, który dla wielu fanów jest „motywem z gry Counter-Strike 1.6”? Jak zauważył twórca kanału ESCalation, można powiedzieć że zawdzięczamy go oryginalnym twórcom oraz… piratom. Tak, to oficjalny utwór, który skomponował Zak Belica. Tyle że nie na potrzeby wersji 1.6, lecz Counter-Strike: Condition Zero – Deleted Scenes z 2004 roku.
Jednakże po oficjalnym wydaniu CS-a 1.6 przez Valve (we wrześniu 2003 roku) po sieci zaczęło krążyć sporo pirackich wersji gry. Kiedy więc w 2004 pojawiło się jednoosobowe Condition Zero wraz ze „skasowanymi scenami” oraz własnym utworem muzycznym, jeden z piratów zdecydował się dodać ten motyw z głównego menu do własnego „wydania” Counter-Strike’a 1.6 (razem z opcją walki z botami).
Tak właśnie „oszukano” wielu fanów CS-a, którzy przez lata dopytywali się o kompozytora motywu muzycznego z wersji 1.6 i ubolewali, że Valve „usunęło” ten utwór z wydania udostępnionego na Steamie. Cóż, jak widać sporo graczy miało do czynienia z piracką wersją.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Więcej:Gracze CS2 są zirytowani, że konkurencyjna produkcja zgapiła mapę z ich gry

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).