Ponad 6 lat we Wczesnym dostępie Steama nie wystarczyło, by wydać My Summer Car, ale i tak gra zyskała uznanie graczy, którzy zresztą wyczekują jej kontynuacji.
Zapowiedź kontynuacji gry pozostającej od lat we wczesnym dostępie mogłaby rozjuszyć część graczy. Jednakże w przypadku My Winter Car fani wyglądają wydania tego sequela popularnego i „ostatecznego” symulatora dla miłośników aut (i nie tylko). Warto więc rzucić okiem, w jakim stanie jest projekt… i przypomnieć, czym właściwie jest My Summer Car.
Na pierwszy rzut oka My Summer Car może wyglądać jak kolejna niskobudżetowa wariacja na temat symulatora samochodowego. Przynajmniej dopóki człowiek nie przeczyta opisu i nie dotrze do wzmianki na temat „permanentnej śmierci”, co nie bardzo pasuje do typowego symulatora kierowcy lub mechanika.
Nie bez kozery fińskie studio Amistech Games promuje swoje dzieło jako „ostateczny” symulator życia dla fanów aut. Jazda, naprawianie i tuning własnego samochodu to tylko część atrakcji, jakie oferuje wirtualna Finlandia lat 90. XX wieku.
Świat gry to typowy sandbox. Mamy tu sporo miejsc do zwiedzenia, postacie z własnymi problemami (czytaj: zadaniami do wykonania przez bohatera) oraz wiele aktywności niemających wiele wspólnego z autami. Nie mówiąc już o tym, że nasza postać nie jest od tego, by wypić piwo (albo nawet jego większą ilość) lub pokazać nielubianym sąsiadom obelżywy gest.
Jak widać, to stanowczo nie „zwykła” gra samochodowa. Niemniej można by wątpić, czy małemu studiu udało się zrealizować względnie ambitne założenia. Zwłaszcza że projekt pozostaje we wczesnym dostępie od prawie sześciu lat, a od tego czasu pojawiło się sporo innych sandboksowych symulatorów (w tym liczne produkcje polskiej firmy PlayWay).

Jednakże rzut oka na kartę gry na Steamie pokazuje, że My Summer Car zjednało sobie graczy.
No dobrze, ale co takiego ma zaoferować druga część cyklu, by odciągnąć graczy od de facto nadal niewydanego My Summer Car? Od zapowiedzi 29 maja 2020 roku twórcy wielokrotnie informowali fanów o planach wobec tego projektu, przede wszystkim przez Johannesa „ToplessGun” Rojolę. Te informacje zostały zebrane w wątku na forum „jedynki” na Steamie.

Pomijając żartobliwe (?) zapewnienia, że nowa gra będzie „jeszcze mniej fajna niż MSC”, My Winter Car rozwinie ideę poprzednika, ale raczej obejdzie się bez rewolucji. Akcja gry będzie się toczyć w tym samym fińskim mieście i z tym samym bohaterem, tyle że rok lub dwa później i w nieco inny miejscu.
Poza potwierdzonymi lub rozważanymi zmianami twórcy udostępniali liczne materiały związane z grą, choć te nie pokazywały zbyt wiele. Część z nich stanowiły tzw. „muzyczne teasery”, z których ostatni udostępniono 3 czerwca.
Jak widać, konkretów nie brakuje, lecz projekt daleki jest od ukończenia. Twórcom udało się już przygotować m.in. nowy model jazdy oraz auto Fleetariego (właściciela warsztatu samochodowego). Jednakże projekt nadal nie ma karty na Steamie ani też nie podano daty premiery, choć znamy już cenę MWS.
My Winter Car będzie kosztować tyle samo, co poprzednia odsłona, czyli 15 euro (53,99 złotego). Prawdopodobnie gra będzie tańsza dla osób posiadających „jedynkę” lub sprzedawana w opłacalnym pakiecie z nią. Tytuł najpewniej ukaże się dopiero po wyjściu My Summer Car z Wczesnego dostępu Steama. Kiedykolwiek to nastąpi.
Może Cię zainteresować:
18

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).