Chińska firma DeepSeek opublikowała w ubiegłym tygodniu swojego chatbota. Ma on działać równie dobrze co ChatGPT, jednak miał być przy tym tańszy w szkoleniu. Ruch ten spowodował spadek wartości akcji technologicznych gigantów takich jak chociażby Nvidia.
Wojna technologiczna pomiędzy Chinami i Stanami Zjednoczonymi regularnie przybiera na sile. W wyniku tego konfliktu szczególnie ucierpiało pierwsze z wymienionych państw. Nałożone na nie sankcje spowodowały, że ograniczoną dostępność najnowszych chipów do sztucznej inteligencji. Jak się jednak okazuje, to nie mogło powstrzymać firmy DeepSeek przed opracowaniem chatbota, który z miejsca podbił rynek i spowodował spadek wartości akcji największych amerykańskich firm takich jak chociażby Nvidia.
W ubiegłym tygodniu DeepSeek opublikowało swoją odpowiedź na ChatGPT. Bot nosi identyczną nazwę co firma, która go stworzyła. Został on oparty o model językowy DeepSeek-V3 o otwartym kodzie źródłowym, który można znaleźć między innymi na GitHubie. To co jednak najbardziej rzuca się w oczy w tym projekcie to koszt jego opracowania oraz zaskakująco wysoka wydajność.
Oczywiście ciężko zweryfikować, czy wszystkie twierdzenia podane przez DeepSeek są w pełni prawdziwe. Mimo to debiut chatbota spowodował niemały chaos w Dolinie Krzemowej. Amerykańskie firmy wydały ogromne pieniądze na szkolenie sztucznej inteligencji, a całkiem niedawno w Stanach Zjednoczonych narodziła się inicjatywa rozwoju infrastruktury AI. Koszt tego przedsięwzięcia wynosi 500 miliardów dolarów, a na liście inwestorów znajduje się OpenAI. Chwile później Chiny wkroczyły na rynek i pokazały, że technologa ta wcale nie musi być aż tak kosztowna.
Wejście DeepSeek spowodowało, że najwięksi giganci technologiczni zanotowali spadki na giełdzie. Najbardziej ucierpiała na tym Nvidia, która w dwie godziny notowania wartość akcji zmalała o 15%. Oprócz tego straty zamatowała również Meta oraz Microsoft.
Długofalowe skutki mogą być interesujące. Może się bowiem okazać, że zapotrzebowanie na układy do AI spadnie. A to odbije się negatywnie na producentach. Czas pokaże jak rozwinie się sytuacja.

Autor: Agnieszka Adamus
Z GRYOnline.pl związana od 2017 roku. Zaczynała od poradników, a teraz tworzy głównie dla newsroomu, encyklopedii i promocji. Samozwańcza specjalistka od darmówek. Uwielbia strategie, symulatory, RPG-i i horrory. Ma też słabość do tytułów sieciowych. Spędziła nieprzyzwoicie dużo godzin w Dead by Daylight i Rainbow Six: Siege. Oprócz tego lubi oglądać filmy grozy (im gorsze, tym lepiej) i słuchać muzyki. Największą pasją darzy jednak pociągi. Na papierze fizyk medyczny. W rzeczywistości jednak humanista, który od dzieciństwa uwielbia gry.