Kto powiedział, że zbieranie kart to bezużyteczne hobby? Babcia ukryła przed swoimi wnukami kolekcję, za którą moglibyście postawić dom.
Zbieranie Pokemonów ma różne oblicza. Jedni cieszą się z każdej otwartej paczki, a drudzy polują na najrzadsze okazy – do tego stopnia, że niektóre sklepy zaczęły wprowadzać ograniczenia przy zakupach w celu zwalczenia scalpingu. Jeżeli kiedykolwiek usłyszeliście od rodziców, że karty są „stratą pieniędzy”, pokażcie im chociażby Pikachu sprzedanego za 16 milionów dolarów.
Oczywiście żeby posiadać tak drogocenną kolekcję, potrzeba przede wszystkim czasu, pieniędzy i jakiejś dawki szczęścia. Tego ostatniego nie zabrakło braciom z Reddita – zdanie „Znalazłem to na strychu dziadków” nabrało właśnie nowego znaczenia.
Wielokrotnie opisywaliśmy tutaj historie ludzi, którzy podczas grzebania w starociach bądź na targu znajdowali zabawki sprzed lat o ogromnej wartości kolekcjonerskiej – wówczas jednak mówiliśmy o przedmiotach wartych „co najwyżej” kilka tysięcy dolarów. InkedSketch zdecydowanie zawyżył tutaj poprzeczkę, choć jego opowieść zaczyna się od gdybania 80-letniej babci.
Babcia autora wpisu i jego brata już od jakiegoś czasu wspominała wnukom o starych paczkach Pokemonów i „szardżardach”, wówczas jednak InkedSketch myślał, że chodzi jej o pozostałości po kartach, którymi bawili się w dzieciństwie – przy czym obaj preferowali Yu-Gi-Oh. Choć bracia znaleźli jakiś czas temu pudełko z figurkami i akcesoriami Pokemonów, babcia wciąż upierała się, że „kupowała przecież paczki”.
Tajemnica rozwiązała się 28 lipca, kiedy to InkedSketch zajrzał pod szafkę na telewizor. To w tym miejscu babcia ukryła dziesiątki nieotworzonych boosterów i nie tylko. Wśród fantów znalazły się m.in. segregator pełen kart z pierwszej edycji Pokemonów oraz trzy holo karty Charizarda. Czy bracia zużyli w tym momencie cały zapas życiowego szczęścia? Niewykluczone.
Jak się okazuje, babcia w sekrecie kupowała dodatkowe paczki z Pokemonami i karty, które miały zaczekać na wnuki aż do ich dorosłości. Co najciekawsze, to prawdopodobnie nie koniec ich odkryć – staruszka zarzeka się, że miała jeszcze „kilka puszek”, dlatego bracia będą kontynuować swoje poszukiwania.
Biorąc pod uwagę zawrotne ceny niektórych Pokemonów, autor wpisu wraz z resztą internautów zaczął zastanawiać się, ile da się zarobić na babcinej inwestycji. W zależności od kondycji kart oraz dodatków, komentujący szacują wartość kolekcji między 220 tysięcy a 307 tysięcy euro, co w przeliczeniu na naszą walutę daje maksymalnie prawie 1 400 000 złotych.
Skąd aż tyle pieniędzy? Otóż jeden nieotworzony booster z pierwszej generacji jest wart nawet 600 euro (około 2600 złotych), a takowych na zdjęciach widzimy o wiele więcej. Dodatkowo pojedynczy babciny Charizard w kondycji PSA 8 może być wart około 1300 euro (5600 złotych) – a co dopiero przy idealnym wyniku PSA 10 (via Cardmarket i Pricecharting).
Jaki z tego płynie wniosek? Jeżeli pamiętacie, że za dzieciaka grywaliście w Pokemony (lub nawet jakiekolwiek kolekcjonerskie karcianki), zdecydowanie rozejrzyjcie się po strychu bądź piwnicy w domu rodzinnym. Kto wie, czy nie czekają tam na was fundusze na budowę domu? Choć sama pewnie nie mogłabym się powstrzymać, otwierając paczkę czy dwie…
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
1

Autor: Aleksandra Sokół
Do GRYOnline.pl trafiła latem 2023 roku i opowiada o grach oraz wydarzeniach z ich świata. Absolwentka filologii angielskiej, która potrafiła poświęcić całą pracę naukową postaci komandora Sheparda z serii Mass Effect. Ma doświadczenie w pracy przy tłumaczeniach audiowizualnych, a obecnie godzi pracę anglistki z pasją, jaką jest pisanie. Prywatnie książkara, matka dwóch kotów, a także zagorzała fanka Dragon Age'a i Cyberpunka 2077, która pół życia spędziła po fandomowej stronie Internetu.