Ubisoft przechodzi poważny kryzys, a obawy o przyszłość studia są wszędzie. Gracze zastanawiają się, czy studiu uda się naprawić wizerunek.
W Ubisofcie nie dzieje się dobrze i nikt nie ma co do tego cienia wątpliwości. Wartość akcji studia spadła po tym, jak Ubisoft ogłosił przesunięcie premiery Assassin’s Creed Shadows na luty przyszłego roku. W tej chwili w firmie trwa śledztwo, które ma ujawnić przyczyny tak słabej sytuacji firmy, ale są też niespodziewane plusy tych okoliczności – gracze dostrzegają szansę na poprawę jakości gier studia.
Wprawdzie Ubisoft ma za sobą długą historię rozczarowań i nieudanych decyzji, ale ich chęć naprawy sytuacji wydaje się być tym razem szczera. W oficjalnym oświadczeniu prasowym przyznali, że motywacją do przesunięcia premiery Assassin’s Creed Shadows na luty 2025 roku były w dużej mierze wyniki Star Wars: Outlaws. Kilkakrotnie podkreślają tam też, że chcą się zreflektować graczom i skoncentrować się na ich satysfakcji – dowodem na to ma być na przykład odejście od tradycyjnego systemu przepustek sezonowych.
Czy to wystarczy? Problem Ubisoftu jest chyba znacznie bardziej złożony. Pośród komentarzy graczy wiele jest domysłów na temat tego, co miało wpływ na sytuację francuskiego studia, ale kilka problemów się powtarza. Pierwszym jest kwestia wadliwego programu uruchamiającego, drugą jest jakość gier produkowanych przez studio:
Oni chyba boją się ryzyka. Po co zmieniać formułę otwartych światów Ubisoftu? Wystarczy dostosować ją do masowego odbiorcy. Wprowadźmy skradanie się, ale niech będzie takie bardzo podstawowe, żeby każdemu się podobało. Dajmy głównemu bohaterowi uroczego towarzysza, bo to teraz w modzie. Dzieciaki to kupią. Badania rynku i analizy to ich narzędzie do tworzenia gier, a nie utalentowani deweloperzy z pasją do tworzenia.
Ale chyba najlepszym komentarzem całej sytuacji jest refleksja użytkownika Golden-Owl na Reddicie: Ubisoft wydaje się kierować chęcią zysku, ale techniki ze szkoły biznesowej paradoksalnie go nie gwarantują. Mogą pomóc w dystrybucji, ale nie spowodują, że gracze nagle zakochają się do szaleństwa w danej produkcji. To może sprawić tylko autentyczna wizja twórców, nie skomplikowana strategia marketingowa, jak chciałoby wierzyć wielu wysoko postawionych.
Przypadek Cyberpunka 2077 jest świetną ilustracją tego, co dzieje się, kiedy zmienia się znaczenie satysfakcji graczy dla twórców. Inwestorzy patrzą na wyniki kwartalne, ale to gracze składają się na ich udziały – jednak w przeciwieństwie do tych pierwszych potrafią wypominać twórcom błędy przez długie lata, co przekłada się na ich zaufanie do studia lub jego brak (a za tym naturalnie idzie chęć wydania pieniędzy na ich produkcje). Oto cała tragedia współczesnego gamedevu. Mimo wszystko każdy problem ma w sobie rozwiązanie. Jeśli Ubisoft naprawdę wysłucha głosów graczy, ma spore szanse na powrót do łask.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google

Autor: Danuta Repelowicz
Hiszpańskie serce i japońska dusza. Absolwentka filmoznawstwa ze szczególną słabością do RPG-ów i bijatyk. Miłośniczka wiedzy tajemnej, nauk o kosmosie, musicali i wulkanów. Dorastała na Onimushy, Tekkenie i Singstarze. Wcześniej związana z serwisem GamesGuru, pisze i tworzy od najmłodszych lat. Prywatnie także wokalistka i wojowniczka Shorinji Kempo stopnia 4 Kyu. Specjalizuje się w narratologii i ewolucji postaci. Świetnie porusza się też po tematyce archetypów i symboli. Jej znakiem rozpoznawczym jest wszechstronność, a jej ciekawość często prowadzi ją w najdziksze ostępy umysłu i wyobraźni.