No to zestaw z tego filmiku, w którym wilki padały po dwóch strzałach wygląda tak:
- Ulepszona zbroja Arbitra (+15,6% obrażenia od broni)
- Zdobione dobrze dopasowane spodnie (+13% obrażenia od broni)
- Buty najemnika (+20,8% obrażenia krytyczne od broni, +10,4% szansa na trafienie krytyczne)
- Karwasze najemnika (+15,6% obrażenia od broni)
- Nasycony miecz Świętego Mihaia (+13% szansa na trafienie krytyczne. +19,5% obrażenia krytyczne od broni)
- Postrach dziczy - amulet (+20,8% obrażenia od broni)
- Pierścień szybkich ciosów (+19% obrażenia krytyczne od broni, +20,8% obrażenia od broni)
- Zguba natury (+16.6% obrażenia przeciwko zwierzętom)
Dzięki temu zestawowi masz 1053-1428 bazowych obrażeń od broni i 54% szansy na trafienie krytyczne. Jak do tego dojdą te wszystkie buffy, wilki padają same. Zadajesz ciosy w granicach 4000-7000 DMG. Gdybym miał układać build pod maksymalny DMG mieczem, to bym jeszcze pewnie większe liczby "wykręcił" za sprawą innego pierścienia niż Zguba natury.
Obroną się praktycznie w ogóle nie przejmuję, bo właściwie nie da się zginąć w tych walkach na wyższym poziomie.
No ok, teraz lepiej rozumiem, że po części sam jestem sobie winien 😅 Tylko weź pod uwagę, że wiele osób na domyślnym poziomie trudności przechodzi grę bardziej po 'casualowemu', skupia się więcej na fabule i questach, niż szukaniu optymalnego ekwipunku, zbieraniu wszystkich książek niezbędnych do nauki, czy rozkminianiu rozwoju postaci.
Mnie ten rozwój postaci (niskie poczucie progresu - bez aktywnych skilli i przez ograniczenia związane z książkami), czy zbieranie ekwipunku (małe procentowe bonusy i tony śmieci do podnoszenia) niezbyt kupił. Dlatego nie poświęcałem mu zbyt wiele uwagi.
Ujmę to tak, jak widzę, jak najbardziej da się zrobić mocny pakiet i nie jest to może jakieś szczególnie trudne. Natomiast osoby, których ten system rozwoju i zbierania ekwipunku nie rajcuje, a skupiają się na fabule i questach otrzymają to co, ja czyli bardzo dużo powolnej siekaniny, nawet na wysokich levelach na końcowym etapie gry.
Niska różnorodność przeciwników i nadmiernie rzucanie nimi w gracza to też fakt, niezależnie od rozwoju postaci.
Owszem. Kto skupia się wyłącznie na fabule i nie rozwija postaci, ten otrzyma nużące pojedynki. No ale tak jest chyba w większości RPG opartych nie tylko na umiejętnościach gracza, ale też na tworzeniu konkretnych buildów.
Nie czytasz ksiąg, nie pijesz hektolitrów krwi, nie szukasz amuletów, pierścieni i nie kompletujesz zbroi, no to przygotuj się, graczu, na długą zabawę w parowanie i kontratak. Zwłaszcza że to nie jest gra, która nagradza za doskonalenie manualnej sprawności (jak w produkcjach z serii "git gud").
Innymi słowy, jeśli ktoś szukał doświadczenia niemal "przygodówkowego", żeby sobie pogadać i poflirtować z Lacrą, podziwiając ładne widoczki, no to się rozczaruje. To nie jest gra AAA, w której system walki opracowano z myślą o wielu różnych stylach rozgrywki czy klasach postaci. Ograniczenia budżetowe zrobiły swoje.
Albo gra sobie nie radzi z decyzjami i ma narzuconą narracje albo wręcz przeciwnie ;)
Kwestia Cordina (od pojedynku z Ambrusem)
spoiler start
ja tam postanowiłem do wywaru podczas rytuału dodać ten jaszczurzy ogon czy co to tam było, żeby Cordin przeżył. Po walce z Ambrusem w rozmowie z Cordinem wyznałem mu że postanowiłem nie pozbawiać go życia, ten zrezygnowany coś tam odpowiedział i poszedł. W każdym razie przeżył. Teraz przechodząc zajrzałem do jego chaty to jego służąca mówi o "że to przytłaczające" i że szykuje się do pogrzebu - czyli gra zakodowała że nie przeżył.
No i teraz. Gra nie ogarnia takich rzeczy? To było by naprawdę słabe.
Czy Cordin sam się wykończył po ów pojedynku i jeszcze tego nie okryłem? ;)
spoiler stop
Aczkolwiek, też przed samym pojedynkiem z Ambrusem, gdy ten "częstuje" nas świeżą krwią prosto z oryginalnego opakowania, gdy odpowiedziałem "nie chce" to Coen i tak miał ubrudzoną gębę krwią. To pierdoła ale jednak może składa się na jakąś całość.
Ja też bardzo dziwne wrażenie miałem na początku przy okazji wątku z młynarzem Mertem, najpierw poszedłem do posterunku na kamieniu - tam gra dostała pewnego świra w związku z rozwiązywaniem tego małego questa wewnątrz obozu, ze względu na to że nie było mnie jeszcze w młynie. Miałem w tedy wrażenie że jednak jest tutaj pewna poprawna kolejność wykonywania działań.
Chyba nie.
spoiler start
Jeśli go oszczędziłeś, on popełnia samobójstwo. Tak to zapamiętałem.
spoiler stop
Tu potwierdzenie:
spoiler start
Iulian poisons Ambrus, finally escaping his clutches and taking the old tyrant with him to the grave. However, the man dies a miserable death from his poison, and Iulian commits suicide soon after.
spoiler stop
Akurat gra rejestruje wiele różnych rozwiązań w poszczególnych wątkach. I czasami w dość złożony sposób "kontynuuje" pewne questy na całej mapie bez dawania znaczników i informacji w dzienniku. Można więc spotkać różne postaci, które wcześniej brały udział w pozornie zakończonych zadaniach i dalej śledzić ich losy poprzez odpowiednie dialogi. Tego bym się nie czepiał. Pod względem tego rodzaju złożoności fabularnej (w misjach) "Dawnwalker" się raczej wyróżnia (choć ma wiele innych problemów).
Czy Cordin to jego nazwisko czy jak? Kojarze ze ten hrabia to Julian.
spoiler start
Hm. No to samobój czy był w epilogu? :D To się robi skomplikowane.
Aczkolwiek tak, pewne decyzje mogły wpłynąć na to że pomimo naszego oszczędzenia go, to on albo sam sobie zrobi krzywdę albo nie. Nie można tego wykluczać. No ale też nie można wykluczać że gra wariuje ;)
spoiler stop

Zdjęcie
spoiler start
z epilogu, siedzi obok chaty Anki.
spoiler stop
Z takich drobiazgów fabularnych to trochę mnie rozbawiła niedopracowana interakcja z Bakirem.
spoiler start
Kiedy zasiadamy do uczty z Bakirem po wygraniu rywalizacji w labiryncie i pijemy z nim toast, z daleka widać, że nasz Coen ma wampirze łapy z pazurami, a cały fortel polegał na tym, aby się nie zdemaskować jako wampir podczas zawodów. Troszkę kuriozalnie to wygląda, że Bakir siedzący metr od Coena tego nie zauważa 😂
spoiler stop
Wgrałem mod na 90 dni chociaż jestem jeszcze w prologu ale lubię grać na spokojnie bez presji czasu. Chce zrobić wszystkie zadania i wszystkie "?" za pierwszym podejściem.
Kupiłam fizyczną wersje przedpremierowo i nie zawiodłam się. Jak na debiut jest bardzo dobrze. Z pewnością kupię kolejną część. Fabuła, gra aktorska, poboczne aktywności na plus.
Czy gdy poziom infami bedzie na maksa to gra jakos zmusi do walki z Brencisem,czy nadal bede mógł pobawic sie w wywabienie pozostałych z jego ekpiy?Na razie ubilem Ambrusa a juz mam bardzo wysoki poziom infami.
Zrobilem watek z Anca a przynajmniej do momentu 👍Zacząłem wątki z Lycrą i Słowikiem oraz powoli wkurwiam Bakira ale chyba jeszcze nie trafilem na jakis moment takiego wyluzowania w rozmowach,cały czas jakaś powaga,takie wszystko patetyczne az brak mi jakiegos humoru w tej grze nawet wisielczego/czarnego ale brak.Czy sa jakies takie momenty gdzie zawita usmiech na twarzy?
A i jeszcze jedno pytanie,niby moge juz ubić Brencisa ale nie ubilem jeszcze wszystkich jego bojarów,wiec czy po ubiciu go bedzie koniec definitywny czy nadal bede mogl jeszcze ich pokonac?
Czy gdy poziom infami bedzie na maksa to gra jakos zmusi do walki z Brencisem
Nie. Musisz zacząć jedną z czterech możliwych dróg zakończenia (prowadzących do walki).
Czy sa jakies takie momenty gdzie zawita usmiech na twarzy?
Raczej nie.
czy po ubiciu go bedzie koniec definitywny czy nadal bede mogl jeszcze ich pokonac
Definitywny koniec. Brencisa zostaw na absolutny finał.
Nie, ale dostaniesz dodatkowe zadanie jak zabijesz wszystkich bojarów i będziesz mieć max infamii.
Czy sa jakies takie momenty gdzie zawita usmiech na twarzy?
Zadanie z Ochą/Norą, Lacra może, ogólnie to raczej mało takich wstawek.
A i jeszcze jedno pytanie,niby moge juz ubić Brencisa ale nie ubilem jeszcze wszystkich jego bojarów,wiec czy po ubiciu go bedzie koniec definitywny czy nadal bede mogl jeszcze ich pokonac?
Tutaj trochę podchodzimy w spoilery ale powiem tak, grać możesz normalnie (czyli poruszać się po całej mapie) tylko jak przekroczysz limit 30 dni, w innych wypadkach masz game over albo epilog.
Przeszedłem wszystkie ścieżki zakończenia. Poza jedną.
spoiler start
Nie zabiłem Brencisa w pierwszej walce w prologu.
spoiler stop
Jest chyba sześć możliwych.
Najwięcej gameplayu jest w ścieżce
spoiler start
Słowika.
spoiler stop
Ciekawa jest ścieżka
spoiler start
układania się z Brencisem.
spoiler stop
Rozczarowała mnie ścieżka
spoiler start
Lacry.
spoiler stop
Ale dopiero, jak wszystkie ścieżki przejdziemy, to w pełni zrozumiemy wszystkie smaczki z finałowej sekwencji.
Czas na podsumowanie.
Jeśli miałbym w wielkim skrócie opisać moje wrażenia z The Blood of Dawnwalker...to napisałbym, że jest nierówno... Ciekawe pomysły i rozwiązania przyciągnęły mnie do tej gry, zatrzymały na dłużej jednocześnie, poczucie, że coś nie do końca zostało dopracowane towarzyszło mi bardzo często.
Na początek może rozjaśnijmy kwestię czasu. Marketing i początkowe ambicje twórców rozjechały się z potrzebami rynkowymi, finalnie postawiano na kompromis, który zbyt mocno się niczym nie wyróżnia w gatunku. Z wszystkimi ważniejszymi questami i większością zawartości pobocznej wyrobimy się w 30 dni. Byłem nieco rozczarowany po szumnych zapowiedziach twórców...Tylko szczerze mówiąc z tego problemu czasowego, w grze celującej w masowego odbiorcę nie dało się chyba wybrnąć. Realne ograniczenia czasowe i zamykanie głównych questów, mocno skróciłoby grę i zfrustrowało bardzo wielu graczy. Mamy, więc to co mamy...Miast nowatorskiego fundamentu, mamy 'feature' który wywiera presję tylko na początku gry, poźniej staje się jedynie ciekawostką i ograniczeniem dla graczy lubiących 'czyścić' mapki do zera.
Na +
- Pomimo kwestii czasu, który ma duuużo mniejsze znaczenie, niż nam to przedstawiano, muszę pochwalić twórców za pewną otwartość i 'sandbox-owość Dawnwalkera. Faktycznie jest duża dowolność w kolejności i sposobie likwidacji bojarów Brencisa (czy w ogóle to zrobimy), dobieraniu sojuszników, gra ma kilka sposobów na poprowadzenie finału, w wielu questach jest sporo rozgałęzień, można zabić wszystkich NPC. Naturalnie nie wszystkie nasze działania świat sensownie zareaguje, ale i tak jest dobrze.
Tutaj jestem raczej usatysfakcjonowany, pewnie powstanie bardzo wiele materiałów jak można rozwiązać różne questy.
- Ogólne światotwórstwo, że tak to ujmę. Twórcy wymyślili i stworzyli całkiem sensowne realia i jego podbudowę. Połączenie wampirzych tematów z średniowiecznymi, brudnymi realiami wypada ciekawie. Wizualnie górskie scenerie ładnie się prezentują, a wampirze rządy są niejednoznaczne. Spodobało mi się, ukazanie tej wampirzej strony mocy - łatwiejsza walka, większa mobilność, przymus picia krwi, zawsze był też ten wybór, czy zrobić coś w dzień, czy w nocy. Ostatecznie nawet to niezbyt znaczące zarządzanie czasem było jakąś odmianą.
Na +, ale.... (czego bardzo dużo jest w tej grze)
- Główna fabuła, na standardy growe...jest to przyzwoicie napisane, Coen ma jakąś podbudowę, ma swoje sensowne motywacje, tych kilka kluczowych dla historii postaci, ma swoją głębię i jakiś zarys osobowości. Natomiast jest to wszystko nierówne...Dubbing i dialogi, często są jakościowe, gracz czasem czuje się jak swego czasu w Wiedźmnie 3, a za chwilę głos rozjeżdża się z toporną mimiką, daną scenką. Pojawiają się też infantylne kwestie, niespójne, nazbyt egzaltowane wypowiedzi. Nie spodobały mi się sekwencje wampirzego świata, sztampowe jak na mój gust, chodź sami antagoniści dość ciekawi. Już po ukończeniu gry, wampirza historia Coena i jego rodziny, nie specjalnie mnie zajmuje...Była ok, i miała mocne momenty, ale to na tyle.
- Zadania. Jest tu wiele ciekawych zadań z niejednoznacznymi wyobrami i rozwidleniami, na modłę wiedźmińską. To na plus, acz takich naprawdę ujmujących historii nie jest zbyt wiele... Część zawartości pobocznej przypadła mi do gustu, część nie...sprawiając wrażenie zapychaczy. Znowu jest nierówno, robisz jakiś całkiem sprawnie zrealizowany jakościowy główny quest, a za chwilę odhaczasz coś pobocznego i masz dialog z jakimś koślawym chłopem wyjętym sprzed 10 lat z Wiedźmina 3...
- System walki i rozwój postaci. Potrzeba chwili by się go nauczyć, ale później dawał mi dużo satysfakcji. Wymaga trochę skupienia, jest 'mięsisty', daje satysfakcję, skuteczne parowanie cieszy. Natomiast mnie po prostu znużył w pewnym momencie. Walki są dość długie i po pewnym czasie stają się monotonne. Przyznam jak to rozwinęliśmy w innym wątku, że wynika to z mojego nieco olewczego stosunku do rozwoju postaci😅 Da się zrobić postać, która sprawniej likwiduje wrogów, ale wymaga to większego skupienia na rozwoju postaci i skilli, szukania niezbędnych książek do rozwijania postaci, ciągłego zbieractwa tony przedmiotów w poszukiwaniu tego, który daje te kilka- kilkanaście procent więcej do statystyk. Szczerze nie chciało mi się w to zagłębiać, skupiłem się głównie na fabule i questach - ostrzegam grając w ten sposób, dacie sobie radę z głównymi oponentami bez większych problemów, ale będziecie się ciachać bez końca z
grupkami losowych wilków i innych zwykłych żołdaków.
Mam niedosyt związany z tym system walki, jest ciekawy i satysfakcjonujący, ale poprzez nudny rozwój postaci i progres mnie finalnie zmęczył.
Na -
- Niezależnie od rozwoju postaci, liczba przeciwników i ich schematów walki, jest mocno ograniczona. Do tego twórcy lubią sobie nimi zasypywać gracza, co po prostu, gdzieś od połowy gry nudzi.
- W grze zbieramy mnóstwo przedmiotów, roślinek, notatek, tony śmiecia przez, które aż nie chce się przekopywać. Naprawdę mocno mnie to irytowało. Podobnie było w Wiedźminie 3, mam nadzieje, że Redzi i ich byli pracownicy w końcu się z tego wyleczą.
- Muzyka...po dwukrotnym przejściu W3 wraz z dodatkami mam przesyt tych klimatów.
- Technicznie, co prawda na konsoli nie było jakichś dramatów jak w Gothic Remake, gra wymaga jednak pewnych poprawek.
Składając moją opinię w całość. Grę uważam za całkiem udaną, z kilkoma ciekawymi pomysłami i rozwiązaniami, na mój gust brak jej jednak jakości, która przyciągnęła by mnie ponownie. Mimo wszystko dość jednowymiarowa ogólna historia Coena, rozwój postaci i tony zbieractwa mnie skutecznie do tego zniechęcają. Raczej nie będę też wyczekiwał z niecierpliwością na kontynuację, acz trzymam kciuki za Rebel Wolves, aby rozwijali tę markę. Będę śledził, acz z pewnym dystansem.
Trochę tak, tych jakościowych nie ma, aż tak wiele.
I kolejny minus o którym już zapomniałem, praktycznie każde nieco bardziej złożone zadanie wykorzystuje 'wiedźmińskie' zmysły...Ok, niech sobie będzie ta mechanika, tylko może nie w takiej ilości....
W sumie to jeszcze jedna kwestia mnie rozczarowała, biorąc pod uwagę zapowiedzi twórców. Mianowicie gra miała być maksymalnie zorientowana na głównym wątku, liczy się uratowanie rodziny i wszystko do niego prowadzi.
A w rzeczywistości mamy masę opcjonalnych zapychaczy jak w każdej innej tego typu grze...
Po drugie nawet jeśli te questy nieco wyższego szczebla faktycznie są powiązane z wiodącym celem, np.magazyny krwi, to jest to bardzo cienka i umowna nić. Nic w tym elemencie specjalnie kreatywnego twórcy nie wymyślili, wbrew zapowiedziom.
Pomimo, że bawiłem się nieźle to jestem dość zawiedziony. Gra jest ok, ale liczyłem na dużo więcej. Porównania do Wiedźmina gdzieniegdzie trafione, ale Dawnwalker W3 nie dorasta nawet do pięt. Tytuł jest strasznie niedopracowany i na pewno nie warty pełnych 70$. Dobrze by mu zrobiło jeszcze z rok czy dwa w produkcji.
Obserwacje:
- Dość ciekawy świat, ale po prologu coraz słabiej przedstawiony w grze.
- Mechanika czasu niepotrzebna.
- Z immersji wybija powtarzalność zadań, Ubisoftowych aktywności i mała różnorodność wrogów.
- Ciekawa walka, ale jeśli denerwowała cię kamera w Soulsach to tutaj zostało to wyniesione na całkiem nowy poziom. Połączone z totalnie skopanym lockowaniem na wrogach, walka czasami to absolutne wtf.
- Kompletnie niepotrzebne QTE.
- Osoba która wymyśliła jump scare'y przewijające się co chwilę w dziwnych momentach jak nauka umiejętności, powinna tylekrotnie zostać spoliczkowana.
- Stan techniczny gry na PC jest tragiczny. Bez frame gen życzę powodzenia.
Moje odczucia są podobne do Waszych recenzji powyzej i ocen w stylu 6-7, jest ich dosc sporo czyli mozna mowic o pewnym konsensusie wsrod graczy, dziwi mnie ze profesjonalni recenzenci masowo dają tej grze 8-9 (srednia na agregatorach okolo 85).
Zastanawia mnie ten rozrzut, wydawac by sie moglo ze recenzent z latwoscia powinien zauwazyc wady tej gry, ktorych jest przeciez dosc sporo, no i nie bylo tez jakiegos zmasowanego review bombingu ze strony graczy ktory by tlumaczyl nizsza ocene, tylko raczej trzezwe oceny po ograniu.
Wolverina zjechali a Dawnwalkera potraktowali zadziwiajaco lagodnie.
Wolverina to zjechali głównie gracze z tego co widzę.
Własnie przeczytałem ze KCD1 kosztowalo 39 milionowUSD-KCD2 41 a Dawnwalker 40,sczerze to slabo im wyszlo w porownaniu do KCD1 a co dopiero do KCD2.Jednak przy tych tytulach to Dawnwalker bida z nedza prawie pod kazdym wzgledem,tam jakiegos polityka mieli w ekipie ze gdzies te pieniadze sie podzialy.
Z drugiej strony jeśli za 40 baniek mamy takiego RPGa to jak bardzo pieniądze przepalają duże korporacje robiąc jakiegoś średniaka za 15h za 300 baniek..... Taaaa licencje itd. Ale dalej fakt jest faktem.
Tak w ogóle to dwa elementy zupełnie nie pasują do wykreowanego świata w tej grze. To właśnie uriasze i jaszczurokrokodyle. Kompletnie mnie wybijały z immersji.
63 godziny, poziom 50, 0.5 dnia do uratowania rodziny
W sumie brakuje mi jakies 2 dni do tego limitu aby wyczyscic wszystkie znaczniki na mapie.
Zostalo mi tylko solowe ubicie Brencisa co zamierzam zrobic nie ratujac rodziny aby zobaczyc zakonczenie.

Muszę przyznać że co raz bardziej się z tą grą lubię, chociaż w tygodniu nie miałem czasu pograć tak dzisiejsze "doznania" znowu na plus.
Quest z Lacrą i jaskinią dość mocno przypomniał quest z Keirą i jaskinią z Wiedźmina 3, no ale finał dość mocny...
Czy Dawnwalker to nowy gatunek gier, softhorror rpg? Nie wiem. Ale po tym jak niektóre zadania są tu rozpisane i jaką aurę mają, dziwi mnie że do kolejnej części szukają nowego scenarzysty ;)
A poza tym, po tym jak gra kolejny raz wyprowadza nas
spoiler start
poza oficjalnie widoczną mapę - w tereny gdzie mapa wskazuje tylko góry
spoiler stop
odblokowałem nowe hobby, wspinanie się na każdą górę w poszukiwaniach czegokolwiek i o dziwo póki co wszędzie się wejść da - oczywiście to tylko w nocnym trybie teleporacji
Owszem, da się wejść wszędzie. Ale... gra mnie co najmniej raz "cofnęłą" automatycznie, bo doszedłem za daleko. Kilka razy też wypadłem poza grywalny teren . :) Niemniej jednak swoboda teleportacji na plus. To powinno zostać w sequelu.
Co zas do zadań... Też byłem w miarę ukontentowany Lacrą. Są jeszcze calkiem dobre (choć krótsze) questy z Ancą, Słowikiem, Xanthe oraz z Vicho i Florinem. I to by było na tyle. W sumie niewiele jak na pokaźną grę RPG, która teoretycznie stoi fabułą. Dlatego w pełni rozumiem ogłoszenie o pracę: Smektała potrzebuje wsparcia. Nie dlatego, że słabo sobie radzi. Po prostu sequel musi mieć więcej tego rodzaju smakowitych dań. Trzymam kciuki, żeby się udało.
Są jeszcze calkiem dobre (choć krótsze) questy z Ancą, Słowikiem, Xanthe oraz z Vicho i Florinem. I to by było na tyle. W sumie niewiele jak na pokaźną grę RPG, która teoretycznie stoi fabułą
No ja właśnie tego się obawiam, że zadanie które robię na dany moment będzie tym ostatnim, które jest tak dobre.
Ance i Vicho mam zrobione. Na pewno dodał bym do tego zestawu poszukiwania dozorcy w klasztorze. Florin wzbudza we mnie obrzydzenie i chętnie bym go pozbawił dalszej możliwości istnienia ale wiem że za stracę fajną historię więc...
Fabularnie jest świetnie: opowieść jest bardzo dojrzała, porusza tematykę rodziny, wyborów życiowych, odpowiedzialności i traum pod płaszczem opowieści o wampirach. Mocno polski vibe: nawet zakończenie, które wydawałoby się szczęśliwe, jest dołujące. Questy fabularne są świetnie napisane, zapadają w pamięć. Nie ma ich przesadnie dużo, a w połączeniu z typowymi RPGowymi zadaniami i tak zajmują ponad 50 godzin - dla mnie optymalnie, żeby nie znudzić się tytułem a i nie czuć, że tracę wiele nieodkrytych jeszcze rzeczy.
Rozgrywka jest przyjemna. Gra nic nie narzuca. Możesz wykonywać ciosy i parowania jednym przyciśnięciem guzika (styl Assasin’s Creed), albo doszlifować trudniejszy kierunkowy system (styl Kingdom Come Deliverance) dający bonusy w walce. Możesz ukończyć fabułę w praktycznie dowolnym momencie (oczywiście im wcześniej tym trudniej ze względu na statystyki bohatera). Możesz grać głównie w dzień lub w nocy jeśli chcesz, kosztem jednostek czasu.
Sam system upływu czasu nie jest specjalnie utrudniający: spostrzeżesz to w trakcie gry, gdzie wraz z czyszczeniem mapy ciągle będzie go wystarczająco. Tutaj poszedłbym krok dalej i zmniejszył ilość czasu z 30 na np. magiczne 21 dni: wtedy wybory co ukończyć, jak rozwinąć postać były by jeszcze ważniejsze i drugie przejście gry z innymi wyborami miałoby większy sens. Obecnie nie uważam, że drugie przejście mocno zmieniłby w moim przypadku rozgrywkę, ponieważ udało mi się mocno ulepszyć zarówno czarnoksiężnika jak i wampira, a do finału przystąpiłem z 37 poziomem (4 dni do końca czasu).
Graficznie jest OK, natomiast moim zdaniem gorzej niż tegoroczny Gothic Remake: również podobny klimat świata, ten sam silnik Unreal 5. Grałem na PS5 PRO w trybie Performance: tutaj w porównaniu do innych trybów dużo obiektów świata jest usuniętych, ale jak dla mnie granie w grę akcji poniżej 60 fpsów nie ma sensu. Gothic lepiej dawał radę wydajnościowo. Pojedyńcze glitche czy crashe - dobry prognostyk dla Wiedźmina 4, który również będzie na tym samym silniku.
POLECAM zarówno fanom Wiedźmina, ale przede wszystkim szukającym dobrej opowieści.
Da się tu np. spać przez 25 dni i w ostatnie 5 dni ogarnąć wszystkich bossów i skończyć gre?
Zadania z Lycrą czy Słowikiem sa dobre choc mnie juz wkurza to ciągłe badanie przedmiotow/freskow itp.Jest tego za dużo i w końcu nuży,do tego wszystko to jakies ckliwe jak by gra byla jakims melodramatem.W koncu docieram do labiryntu Bakira i jest perełka w tej grze,zadanie mięsiste bez tych wyciskajacych łezkę pierdół do tego wysoka poprzeczka by je ukonczyć ,przynajmniej dla mnie w końcu coś soczystego czego było mi brak od wyjścia ze startowej lokacji.Ogólnie czym dalej jestem tym, gra mi sie lepiej,dzis np bardzo dużo biegałem od pytajnika do pytajnika i sprawialo mi to przyjemnosc,mozna trafic wartosciowe nagrody a niektore historyjki sa nawet spoko.Z początku ta ubisowtoza mnie odpychała ale w sumie tu jest to dobrze zrobione i w miare zroznicowane.Aż szkoda ze nie popracowali bardziej nad detalami świata,zróznicowaniem przeciwnikow,bardziej urozmaiconymi biomami w dolinie,muzyką i głownym miastem ktore jest nijakie i nie ciekawe.Niestety zblizam sie ku koncowi choc gram na modzie ktory pozwala zaoszczedzic sporo czasu to troche mi zostalo do odkrycia czy zaliczenia juz odkrytch miejsc wiec chyba trzeba bedzie olac rodzinke🤣 choc byc moze sie wyrobie.Szkoda tylko ze juz pewnie takiego zadania jak labirynt Bakira to nie bedzie-a moze jednak.....
Zaluje ze od poczatku nie gralem na dueliscie. Walka duzo lepsza bo nie mozna juz na oslep spamowac klawiszy.
Nie wiem tylko czy bede mial checi ukonczenia ponownie bo juz w kazdy kat zajrzalem i wszystko odkrylem przy pierwszym podejsciu.
Ten Mod Na 90 Dni Jest Bardzo Ale Bardzo Głupi I Psuje Fabułe Bo Fabularnie To Jest tylko 30 Dni Na Uratowanie Rodziny I Spokojnie Starszy A Wszystkich Aktywności pobocznych i Tak by się nie chciało wykonywać Ja Wybieram między wątkem Słowika a Lacrą I Wybrałem tylko wątek Z Lacrą I Wątek Słowika Nie trzeba Wykonywać. A Nawet jeśli by Mineły 30 Dni To wtedy jest że ma Pomścić Swoją Rodzine.
Hit. Wczoraj cały wieczór poświęciłem na granie 6.5 godzin jeszcze raz
spoiler start
Robiłem zadanie z Ancą z czarą życia(? czy jakoś tak), była noc więc nie mogłem rytuału rozpocząć więc ją tam na całą nocke zostawiłem i poszedłem robić nocne aktywności. Rano wracam, a tam ta martwa leży. Coen rozpacza i ją po chwili zakopuje w grobie. Potem przeczytałem że tam w tych ruinach jakaś grupka stworów jest którą trzeba wyczyścić przed zostawieniem tam Anki, a ja to jakoś olałem. Potem patrze w sejwy a tam same szybkie sejwy robiłem przez ostatnie kilka godzin których jest bardzo ograniczona ilość, ostatni manual sprzed tej nocy to był w 13 godzinie gry dnia 6ego. A ja byłem w 19tej dnia 11 :D Puściłem wiązanke wyzwisk w strone Rebelsów i poważnie myślałem czy nie odinstalować gry, ale ostatecznie po prostu wczytałem ten sejw i zrobiłem ostrego speedruna. te 6.5 godziny w niecałe 3. Wiem że RolePlay i te sprawy, wszystko moge wybaczyć ale śmierć Anki no po prostu no nie. Fajne małe smaczki że można w tak głupi sposób uśmiercić ważnego bohatera, no ale myślałem że szału dostane.
spoiler stop
Ciekawe i dziwne. U mnie nie było żadnych ograniczeń czasowych (dzień/noc) po wejściu do ruin.
Jak pisałem: dziwne. Dlaczego? To zadanie z Ancą ma tylko jeden wymóg: trzeba je zacząć za dnia (o dowolnej porze). Potem wykonujesz zadanie i czas nie upływa na żadnym jego etapie. Docierasz do finału. Czas dalej nie upływa. I dopiero po finale i zakończeniu zadania zegar się przesuwa (o 6 segmentów). Innymi słowy, zaczynasz za dnia i wykonujesz całe zadanie za dnia. Noc może nastać dopiero po jego zakończeniu.
Chyba że coś się zmieniło w jakiejś łatce. Ciekaw jestem niezmiernie, jak doprowadziłeś do takiego "rozwiązania" sprawy.
A jednego nocnego questa z Vichim bodaj mi w ogole nie pozwolilo zaczac mimo ze bylem na ostatnim (albo przedostanim) segmencie nocnym. Po prostu nie wyrobilbym sie przed switem, co dla wampirow nie ma sensu.
spoiler start
zostawić na noc w ruinach, ale akurat oba packi stworów wcześniej wybiłem :)
spoiler stop
Swoją drogą, dużo jest w grze momentów, gdzie można przebimbać zupełnie dużo segmentów czasu wybierając opcję czekania na zadanie albo przyjście o niewłaściwej porze.

Gra skończona.Grałem z modem ktory pozwala zaoszczedzic sporo czasu wiec odkryłem wszystkie pytajniki i zostało niewiele do wyczyszczenia,bo pod koniec juz mi sie odechcialo a zostalo mi jescze 8 dni na oklo 10 miejsc do zrobienia.Po słabym początku gra sie rozkręca i jest dobrze,walka robi robotę a bardzo mi sie spodobała walka na pięści,az szkoda ze nie ma jakiegos turnieju.Niestety w całej grze tylko trzy zadania bardzo mi przypasowały to labirynt Barakira,siedziba Xante i zamek Brencisa po tych zadaniach stwierdziłem ze gra mogła by byc korytarzowa jak np ekspedycja 33 i nic by nie stracila a wrecz moze zyskala na dopracowaniu,a tak jest duzy swiat ale slabo zagospodarowany wizualnie jak i zapchaj-aktywnosciami.Zadania poboczne ale powiazane mocno z fabuła czyli z towarszyszami sa dobrze napisane choc wykonanie słabe,wiedzminskie zmysly + gadanie sam do siebie badajac co chwila jakies murale i inne badziewie-flaki z olejem jednym slowem.Oczywiscie wszystkich zadan pewnie nie zrobilem z tych poboczno fabularnych ale pewnie za jakis czas wroce do tytulu jak naprawia co moga.Super ze widac nasze decyzje po jakims czasie i to juz od poczatku gry oraz to ze gra jest mocno osadzona na kontynuacje w dlaszych odslonach.W kazdym razie pochlonalem Bakira,oszczedzilem Xante i zabilem Brencisa.Zwiedzilem praktycznie cala doline i ani razu nie przystanalem by podziwiac widoki jak w Wiesku ,KCD2 czy Gothic remake,no nie ma na czym oka zawiesic,pod tym wzgledem jest poprawnie i tylko tyle.Gre oceniam jak calosc wysoko bo mniejwiecej od 1/4 gry gralo mi sie bardzo dobrze choc czasem mialem ochote odpoczac bo potrafila zmeczyc to koniec koncow nie zmuszalem sie by przejsc a przechodzilem bo ciekawilo mnie jak sie beda rozwijac poszczegolne historie.Grafika nie powala i nie jest zla,jest nijaka.Za to muzycznie klapa,w niektorych miejscach az sie prosilo o Kaja Rozenrantza i jego kompozycje budujace atmosfere a nie rzępolenie na sksypeckach.Nadal podtrzymuje opinie ze to drewno,bida z nedza ale niesamowicie grywalne a o to chodzi by sie dobrze bawic.W kazdym razie porządne podwaliny pod kolejne częsci byle sie nie spioeszyli i dopracowali bardziej.Jescze co do czasu,uwazam to za zbedna rzecz bo grajac nawet z modami to jednak staralem sie oszczedzac i tak mam zadanie np ze Slowikiem w ktore sie wkrecilem i zeby kontynuowac to musze przyjsc w nocy do niego a mam poczatek dnia no to szkoda czas przewijac wiec ide robic cos innego co strasznie wybija z rytmu.Kolejna rzecz to jakies "nierownosci czasowe" znajduje manuskrypt ktory ma dwa X do klikniecia ,Cohen mowi ze nie zna jezyka i nic nie rozumie i cyk dwa segmenty poszly poczym szlajam sie z Lycra po jakis podziemiach,walcze,badam murale i cyk tylko trzy segmenty zabrane.I jescze co do pytajnikow to warto robic bo mozna znalesc lepsze przedmioty niz te ktore ma sie obecnie oraz sporo pkt zdobyc do rozdania jedynie to moglo by byc tego znacznie mniej tak by raczej te aktywności nie były rutyna a nagroda za eksploracje.Z ciekawostek to zrobilem zadanie ktore przywraca caly dzien do puli czasu a z tego co widze na STEAM to niecale 10% graczy je odbokowało.Gra pod wieloma wzgledami do piet nie dorasta Wieskowi 3 ale to ich pierwsza gra i oby to byl dobry start pod serie bo potencjal w ekipie jest jak i w calej historii ktorej poznalem ulamek.Gre kupilem za 200pln ale uwazam ze na premiere uczciwa cena to byla by 150pln jak na indyka AA.Gra ma u mnie 8/10 za wysoką grywalnosc mimo wielu ,wielu niedociagniec.
A na koniec gry jeszcze mi takie kwiatki zaczely sie pojawiac jak na zdjeciu🤣
Plus to ciekawa fabuła i grafika i im dalej w las to gorzej, nwm skąd ten hype xd
Jak pograsz dłużej jak 4h+, wtedy wychodzi ctrl+v aktywności i nudny świat ( powtarzalny).
Wgl nie czuć rozwoju postaci, np taki wilk czy dzik w sytuacji gdzie macie top1 miecz w grze + mocno skile rozwinięta, to jak dla mnie powinien padać max na 1/2 hity.A tutaj wszystko skaluje się mocno więc nie czuć progres🥲
Mówiąc krótko - naprawdę dobrze bawiłem się grając w tę grę. Spędziłem w niej ok 40-50h a do końcowego questu podszedłem mając 5 dni zapasu. Gra jest bardzo podobna do Wiedzmina 3 oraz ma swoje wady, ale to naprawdę udany debiut i mam nadzieję, że doczekamy się kontynuacji. Kontynuacji, która będzie miała znacznie większy budżet - bo czuć tu niestety niedostatki pieniędzy.
Zalety:
- Świetny słowiański klimat
- Wampiry, które nie są przesadzone i nie przedstawiają sobą groteski
- System walki, który mimo swojej prostoty, wciąga i daje dużo satysfakcji
- Ładna grafika
- Wciągająca fabuła i wyraziste, zapadające w pamięć postaci
- Dużo ekwipunku (jeśli ktoś to lubi)
- Sporo sensownych umiejętności, które faktycznie wpływają na grę
- Czuć progres
Wady:
- W moim odczuciu większość umiejętności drzewka czarnoksięstwa jest mało przydatna
- Sporo zadań w stylu "oczyść wrogi obóz" albo "uwolnij jeńców"
- Powtarzające się aktywności
- Mało ciekawe miasto główne i generalnie dość ubogi świat gry
- Za szybko zdobywa się poziomy doświadczenia
- Za dużo nudnych walk z wilkami
- Niepotrzebne wstawki QTE
Na koniec zostawiłem sobie to, co w teorii najbardziej wyróżnia ten tytuł, mianowicie konieczność zmieszczenia się w 30 dniach (i nocach). Otóż jest to na szczęście (albo nieszczęście - zależy jak na to patrzeć) tylko pic na wodę. Oczywiście istnieje możliwość, że przekroczycie ten termin, ale aby to uczynić, naprawdę musielibyście bardzo się postarać. Mimo limitu czasowego, można pozwolić sobie na naprawdę wiele dodatkowych przygód, a i tak raczej nie będziecie mieć noża na gardle. Tak jak wspominałem, skończyłem grę mając jeszcze w zapasie 5 dni i gdybym chciał je w pełni wykorzystać, to musiałbym się skupić na wykonywaniu powtarzalnych aktywności dodatkowych, które szału nie robią. Jest to ciekawy i innowacyjny system, ale cieszę się, że nie wpływa mocno na przebieg gry - nie cierpię, gdy gra mnie pogadania. Koniec końców uważam ten tytuł za bardzo udany i cieszę się, że kontynuacja już jest w planach. 8,5/10.
50.9h na poziomie "Wyzwanie" + 2 zakończenia
Gra przy której bawiłem się niesamowicie dobrze, ale niestety cierpi na wiele problemów.
Graficznie jest ok - gorzej z optymalizacją. Niezłe modele postaci i ładne widoczki. Dobre animacje. Raczej nie ma na co narzekać.
Bardzo dobra i klimatyczna muzyka - sporo kawałów (szczególnie tych grających podczas walki) które mocno wpadały w ucho.
Rozgrywka to to bardzo mocna strona gry. Świetnie zrobiona walka - jej rdzeń z kierunkowymi atakami i blokami naprawdę daje radę - dodatkowy rozwój postaci i skille dobrze to urozmaicają. Brakuje jedynie więcej rodzajów przeciwników - większość walk przebiega mimo wszystko bardzo podobnie.
Eksploracja otwartego świata raczej niezbyt ciekawa, chociaż czasami znajdowało się bardziej ciekawe miejsca.
Jest trochę głupot i problemów, szczególnie z wymuszanym trybem walki, niewidzialnymi ścianami i pracą kamery.
Fabuła jest dobrze prowadzona i ciekawa. Widać że masa serca i pomyślunku poszła na stworzenie tego świata - lore jest niesamowicie bogate i intrygujące i zdecydowanie zachęca do sprawdzenia kolejnej gry z serii.
Najsilniejszym elementem gry są questy oraz ich struktura. Główny wątek można tak naprawdę skończyć zaraz po (lub podczas) prologu. To od gracza zależny kiedy zabierze się za finałowe zadanie. Wprowadza to niesamowicie dużo świeżości i mnie osobiście to zachwyciło. Ta otwartość w ciekawy sposób eliminuje dysonans i daje graczowi bardzo ciekawe opcje.
Jedyne co mnie zawiodło to mechanika upływu czasu - liczyłem że cała gra będzie działała tak jak w prologu, gdzie ważny będzie wybór czym się zajmujemy z możliwością utraty niektórych questów. Niestety tak nie jest i bez problemu ukończyłem 100% dostępnych questów mając ogrom zapasu czasu na levelowanie oraz dodatkowe aktywności.
Gra przy której bawiłem się absolutnie cudownie i wiem że zabiorę się za sequel w dniu premiery. Jest poro do poprawienia, ale potencjał jest ogromny.
Dla mnie gra jest bardzo dobra daje 8,5 to pierwsza gra od dawna którą kupiłem na premiere i jestem zadowolony i nie załuje wydanych pieniędzy polecam choć gra nie jest idealna już czekam na kolejna część z wypiekami na twarzy Wiedzmin 4 i Dawnwalker 2 to obecnie jedyne gry na które czekam bardziej niż na GTA 6 no i oczywiście Gothic 4 ale to raczej nigdy nie wyjdzie bo Piranhi już nie ma więc kto miałby to stworzyć
Jeśli to jest debiut tego studia to wiem że każda następna ich gra to bedzie najwyższy poziom bo oceniany przezemnie tytuł taki jest.
Bardzo ciekawa gra o wrakirach. Nie męczy jak inne gry wampiropodobne. Zanim zacząłem swoją przygodę z tym tytułem, czytałem wiele recenzji, że czas jest tu największym wrogiem. To bzdura - zrobiłem naprawdę wszystkie chyba możliwe questy (oprócz Słowika, bo nie podoba mi się jego morda i kilku znaków zapytania) i zostało mi 4 dni. Z niczym się nie goniłem, niczego nie musiałem analizować - po prostu grałem. I fajnie mi się grało. Licznik pokazał 34 godziny. Czekam na NG+ z niecierpliwością.
Przeszedłem całą grę. Gra jest świetna. Widać że jest to produkt twórców wiedźmina i jest to w 100% zaleta tej gry. Nie jest to kopia czego się trochę obawiałem. Gra ma swój unikalny mroczny klimat. Graficznie też odbiega od tego co widzieliśmy w wiedzminie ale czuć wiedzmina w questach i w fabule czyli tam gdzie właśnie powinien byc. System walki dla mnie super. Jest to coś unikalnego a nie tylko lekki cios ciężko cios i unik. Graficznie też jest super. Gra ma bardzo ostre tekstury i naprawdę fajny klimat zwłaszcza nocą w mieście ale ja grałem na dobrym pc w 4k na tv oled więc takie są moje odczucia. Zresztą co tu dużo gadać jak ktoś w grach mocno ceni sobie fabułę ciekawe postacie oraz questy to myślę że się nie zawiedzie. Nie zwracajcie uwagi na recenzje gdzie ktoś pisze że bamburaj albo dragon age veilguard jest lepszą grą bo to chyba jest jakiś trolling.
Gra jest świetna. Bardzo mocno klimatyczna i wciągająca. Trzyma wiele ciekawych wątków, które łączą się w całość. Warto zagrać.
Przeszedłem gre na normalnym (zmienionym potem o punkt wyżej) poziomie trudności, 43lvl, 40 godzin. Szturmowałem zamek 1,5 dnia przed końcem czasu więc można powiedzieć że prawie do maksimum wycisnąłem content.
W anglojęzycznych reckach przed premierą często dominowało określenie "rough around the edges". Zastanawiałem sie czym sie to będzie w samej grze objawiało i po przejściu sam bym tak moje doświadczenie nazwał. Fabuła, bohaterowie, klimat - wszystko kapitalne, ale między tym widać brak dopracowania, błędów błędzików jakby gra jeszcze potrzebowała pare miesięcy dewelopmentu, albo po prostu za mało ludzi przy niej pracowało. Innymi słowy widać mniejszy budżet od tych gigantów AAA openworldowych którzy mają hajs i ludzi na dopieszczenie swojej gry co do joty.
+ fabuła, bohaterowie, klimat, jak już wyżej wspominałem top notch, jedna z gier którą na pewno zapamiętam pod tym względem i na pewno tylko dla tych rzeczy będę wyczekiwał sequela z wypiekami na twarzy i potencjalnie kupie go na premiere.
+ FENOMENALNY voice acting. Mówie tu o anglojęzycznym (bo słyszałem ze w PL były jakieś problemy), świetnego gościa do Coena znaleźli, zasłużona nominacja do joysticków. Ale nie tylko on. Lacra (ta szczególnie), Julian.. no wszyscy, nie pamiętam doślownie jednego słabszego performensu.
-/+ muzyka, oczekiwałem więcej, najlepsza chyba w prologu była bo jedyny track który jakoś na dlużej zapamiętałem to ten motyw rodziny który występuje na początku i na sam koniec. Cała reszta jest poprawna, pasuje do dark fantasy, ale nic co bym na spotify dodawał, nie ma tu żadnych bangierów typu you're immortal z wieśka.
+ Romanse dobrze poprowadzone, każda z opcji dostaje z 2-3h czasu growego więc wystarczająco dlugo żeby rozwinąć ich wątki odpowiednio i jako gracz żebym mógł sie przyzwyczaić. Mimo że gra jest dużo krótsza to uważam że lepiej to było tutaj poprowadzone niż w Cyberpunku 2077, nawet chyba w W3 nie spędzaliśmy tyle czasu z LIs co tutaj.
+/- czas to już było powiedziane wszędzie, temat niewykorzystany bo na koniec po zrobieniu wszystkiego co istotne, rozdaniu wszystkich punktów umiejętności, i zrobieniu połowy zapychaczy i tak jeszcze miałem wolne dni do końca. A problem w tym że na koniec gry te zapychacze nie ma kompletnie sensu robić bo i tak już biegamy z mega napakowaną postacią. Wbijanie levelu to problem przez to że trzeba potem upgradować to co mamy o poziom, a ekonomia w tej grze jest na tyle dobra że musimy ciągle sprawdzać stan konta. To nie jest KCD2 gdzie mamy pieniądze całego świata w połowie gry. // Ale sam podział na dzień/noc uważam za kapitalny pomysł. No i kilka fajnych time sensitive zagrywek które failowały misje/uśmiercały bohatera jak coś źle zrobiłeś/za dużo segmentów czasu minęło
+/- Infamia to w teorii niezły pomysł ale ona de facto wpływa realnie na nasze odczucia po wskoczeniu na 7 poziom gdzie wszyscy nas rozpoznają, wcześniej to sobie rośnie i niewiele (dla nas) z tego wynika.
+ Nie zgadzam sie z opiniami że przez skalowanie przeciwników nie czuć progresu w grze. Mówią to chyba ci co nie rozdają skillów bo boją sie limitu czasowego. Tak jest pod koniec na poziomach 35+, ale do tego momentu z każdym rozdanym skillem wyraźnie widać progres. Na poczatku byle wilk to nie lada wyzwanie, potem stado dzików i wilków to siekamy w 2 sekundy jak mamy rozwinięte drzewko fechtunku.
- "rough around the edges". Przeskakujący randomowo aim w walce (najbardziej mnie denerwował jak sam przeskakiwał gdy oślepiałem przeciwnika z myślą że teraz jest bezbronny i można go łatwo dobić, ale nie gra zawsze wtedy zmieniała cel na inny), w trakcie walki blokująca sie przestrzeń wokół - nie można nawet przez malutki kamień sie przedostac. I nie mówie tu o jakiejś wielkiej przeszkodzie tylko dosłownie kamyczek o wielkości stopy. Jak zaczynasz walke w jakimś forcie to mimo że drzwi są otwarte to nie można przez nie wejść bo robi sie niewidzialna ściana.Często doczytujące sie zbyt późno tekstury i mam na sekunde gościa łysego bez brody i czapki. Fatalny lipsync.
- Mała różnorodność przeciwników, większość dodatkowo atakuje tak samo. To pewnie wina niskiego budżetu? Jak przy Lacrze któryś raz pod rząd jak wysadzała swoim skillem ściane mieliśmy przerywnik pokazujący ciągle tę samą animacje wysadzania to przewracałem oczami mrukając "budzet"
- Coen między różnymi questami zapominał że dowiedział sie o czymś już z innego questa i reagował jakby usłyszał o tym pierwszy raz. Kilka razy co najmniej taka sytuacja miała miejsce i mega to z immersji wybijało.
Czekam na sequel, chciałbym żeby kontynuuował bezpośrednio wydarzenia z jedynki bo w epilogu zapodają ciekawe wątki i chciałbym od nich zacząć a nie od jakiegoś grubego timeskipa.
daje 8.5, ale za pare miesięcy po wyeliminowaniu kilku irytujących błędów spokojnie by było 9/10
Must play dla każdego fana Wiedźmina 3 i ogólnie fanów action RPG. Podchodziłem jak pies do jeża stroniąc od tematyki wampirów przez całe życie. Ojj warto było dać szansę.
Cały świat przedstawiony dał radę na medal. Kotlina sangorska jest śliczna i niezwykle klimatyczna. Eksploracja choć nieco oskryptowana mi osobiście odpowiada. Wreszcie ktoś dobrze oddał vibe takiej beznadzie,i trudnych warunków pomieszanych z życiem codziennym. O ile Wiedźmina 3 nigdy nie nazwałbym dark fantasy tak tą produkcję mogę. Podczas zadania w klasztorze grając o północy zastanawiałem się czy oni po prostu nie przegięli. Urzeka realność brutalności bez forsowania przemocy na siłę.
Bohaterów nie jest za dużo ani za mało, są ciekawi i maja rozsądnie rozdysponowany czas antenowy. Da się w nich uwierzyć, przejąć ich losem. Pomaga w tym mnogość wyborów z ukatrupieniem w każdej chwili włącznie.
Fabuła miodna, absolutnie wciągająca. Sprawdzone schematy w nowoczesnym wydaniu. Jest spójnie i ciekawie, a świat i postacie dopełniają w godną zapamiętania opowieść. Wreszcie pierwszy raz od dawna nie nudziłem się ani na dialogach ani zadaniach przez całą grę. Widać duże doświadczenie zespołu - nawet proste zadanie można świetnie sprzedać graczowi, gdy ubarwi się je opowieścią.
Gameplay to najmocniejszy punkt tej gry. Cykl dnia i nocy z osobnym EQ i buildem, motyw 30 dni (nie płaczcie o to - zrobicie prawie wszystko w tym czasie) dają radę. Walka bardzo spoko - wreszcie jakaś gra zachęciła mnie do używania uników oraz bloków - bloki i ataki kierunkowe zdecydowanie przypadły mi do gustu. Rozwój postaci przyjemny, satysfakcjonujący i konsekwentny. Przydałoby się tylko wyższe wyzwanie w późniejszym etapie gry. Ekonomia uproszczona ale dobrze wyważona i ważna jeśli chcemy maksować bohatera.
Mały zespół i mały budżet ale mimo tego i tych powyższych zachwytów nadal jest dobrze technicznie. Grałem na wersji 1.0.1. Wymagania rozsądne, gra nie cięła nawet w mieście, brak crashów czy glitchy. Dwa razy wczytywałem save z przyczyn błędu to w sumie jak na 40h nic. Świetne udźwiękowienie i grafika. Jeśli czegoś mi brakowało, to po prostu więcej szlifów, aktywności, różnorodności. Ale trzon produkcji pozostał niezachwiany.
Podsumowując - to trzeba ograć. Moim zdaniem goty PC 2026. Ta gra to niby produkcja AA, ale dla mnie jest kompletna w swoich założeniach. Największa zaleta to, że nie nudziłem się nawet chwili. Dawnwalker udowadnia, że doświadczenie stoi przed budżetem. Zespół choć nieduży wiedział z czego może zrezygnować, na czym przyciąć i w konsekwencji dostaliśmy samo mięso. Strach pomyśleć gdyby mieli więcej czasu i kasy. 8,5 / 10
Przeszedłem Dawnwalkera satysfakcjonująco w ok40h(wykorzystując 30dni z 31) 45lvl ,dobry system walki i rozwój postaci ,kilka naprawdę ciekawych questów(jak np.Księżycowy Turniej) ,atrakcyjni ,zróznicowani NPC-e ,gra wygląda dobrze i działa dobrze nawet na nieco starszym sprzęcie ,przy tym >nie crashując . Duży ,otwarty świat z interesującą mapą ,pełną różnych pomniejszych zadań i znaczników.
Dla mnie rewelacyjna gra. Ponad 90 godzin grania i tak nie wyczyściłem całej mapy. Muzyka super, nie jest to Wiedźmin ale klimat zbliżony. Bardzo fajne misje poboczne, owszem zdarzają się zapycha że typu kapliczki, gdzie powtarzasz czynności. Waluta jaką jest czas jest czymś nowym ale fajnym, musisz uważać jakie zadania chcesz się podjąć. Gra pamięta i karze jeśli nie wrócisz gdzieś na czas mimo że tego Ci nie pokazuje na mapie. Musisz to sam pamiętać. I każe niemiłosiernie nawet za drobnostkę. Ja poszedłem w drzewo fechtunku bo wydaje mi się że tego się nie da przejść jeśli zainwestujesz tylko w wampira albo czarnoksiężnika. 8 różnych zakończeń. Czekam na DLC 💪
Podobno ma być niebawem jakiś duży patch, więc na razie nawet nie zaczynam.
Generalnie dobra gra z lekko naciągniętą oceną na 8 z racji wsparcia Naszego polskiego produktu.
Motyw ze zmiennym zakończeniem i ogólnie rozgrywką zależną od Naszych działań to główny atut Dawnwalkera.
Limit 30 dni jest w pełni wystarczający aby dobrze poznać grę i zaopiekować sporo aktywności, ale rozumiem, że ktoś chciałby wyczyścić mapę i mu to przeszkadza. Trudno- od czyszczenia map do zera są inne tytuły. Ten taki nie jest i dobrze. Potrzebujemy różnorodności.
Bardzo przyjemnie się walczyło. Kierunkowe bloki i ataki wspierane specjalnymi zdolnościami były satysfakcjonujące. Mimo to jakoś po 15 godzinach walka zaczęła już mnie trochę nudzić. Zapewne przez powtarzalność wrogów i już brak dochodzących umiejętności.
Podczas dwudziestogdzinnej rozgrywki złapałem 4-5 błędów, które zmusiły mnie do wczytania zapisu.
Gra z ogromnym potencjałem, która pada ofiarą przestarzałych mechanik. Daję 6,5/10 głównie za naprawdę dobry pomysł, fundamenty i gęstą atmosferę, ale pod kątem designu to niestety krok wstecz dla gatunku.
Plusy:
* Klimat: Rewelacyjny miks słowiańsko-górskich motywów ("janosikowe" stroje, kożuchy) z mroczną, wampirzą atmosferą rodem z Transylwanii.
* System walki: Kierunkowe bloki i ataki (mocno przypominające Kingdom Come: Deliverance) są mięsiste i dają mnóstwo satysfakcji.
* Fabuła i postacie: Dobrze napisana historia i bohaterowie, którzy zapadają w pamięć.
* Zarządzanie czasem: Mechanika 30 dni na ukończenie gry ciekawie zmusza do priorytetyzowania zadań, a osobne umiejętności/ekwipunek na dzień i na noc wypadają bardzo naturalnie.
* Krajobrazy: Gra ma swoje piękne momenty wizualne, szczególnie w początkowej Laslei.
Minusy:
* Archaiczny design questów: Zamiast dedukcji, mamy prowadzenie za rączkę i ciągłe bieganie po sznurku za "wiedźmińskimi zmysłami".
* Sztuczne zapychacze: Fabuły jest tu relatywnie mało, a mapa rozdmuchana jest powtarzalnymi, "ubisoftowymi" aktywnościami (czyszczenie obozów, niszczenie flag).
* Iluzja wolności: W grze w ogóle nie ma mechaniki skradania! Rozwój postaci to też makieta - zawsze jesteśmy szermierzem, a wampiryzm czy magia to tylko poboczne bonusy. Nie da się zbudować własnej klasy.
* Martwy świat: Gra udaje presję czasu, ale ofiara z nożem na gardle poczeka na nas i trzy dni. NPC nie mają swoich dobowych rutyn (gdzie temu do KCD czy RDR2), stoją jak kołki, a zwierzyna biega bezmyślnie po mapie.
* Technikalia: Interfejs to momentami kalka z Wiedźmina 3, a brzydkie doczytywanie obiektów i tekstur w cutscenkach psuje immersję.
Podsumowanie:
Solidna, jednorazowa przygoda akcji w świetnym świecie, ale jeśli szukacie prawdziwego RPG, w którym Wasze podejście do misji ma znaczenie, a świat autentycznie żyje - srogo się zawiedziecie.
Ludzie z CDP odeszli żeby zrobić tą grę, ale zapomnieli że nikt za nich nie wymyśli nowych mechanik, więc stwierdzili że przekleją niektóre z Wiedźmina i będzie dobrze. No i nie jest. W Wiedźminie zmysły mają przynajmniej jakieś podłoże w postaci mutacji, tutaj to po prostu jest i tyle. Ciężko skategoryzować tą grę, bo ani to RPG, ani to gra akcji, ani to soulslike. Trochę wszystkiego po trochu.
Przeszedłem. Generalnie jestem wybredny, bardzo często bywa tak że coś zaczynam ale gra nie jest na tyle wciągająca bym ją ukończył i trafia na kupkę "wstydu" na później. Generalnie bardzo dobrze się bawiłem. Czytając komentarze i recenzje innych graczy, nawiązujących ta grą do Wiedźmina 3, cóż oczywiście początkowo sam miałem podobne skojarzenia jednakże im dalej w las tym bardziej to się dla mnie zacierało i nie sprawiało mi to żadnego problemu.
Pod względem graficznym, gra jest spoko, jeśli ktoś jest pasjonatem gór i takich krajobrazów, to jest co podziwiać, dla grotołazów i fanów starożytnych ruin też coś się znajdzie. Trochę gorzej wyglądają już wioski. Jak na grę z zamkniętym światem dla mnie wszystko poza Laslei oraz Svartrau, było bardzo powtarzalne i zrobione na jedno kopyto. Zachowanie się świata też budzi pewne zastrzeżenia, ogólnie jest trochę toporny, NPC są dość surowi, sztywni nie oddają pełni "życia", codziennych zajęć itp. oczywiście ja to sobie częściowo tłumaczyłem częścią fabularną gry (groza narzucona przez wrakiry, porwania, rytuały, msze krwi), jednakże wraz z rozwojem fabuły i zbliżaniem się do jej końca świat robił się pusty. Zwiększając infamię pojawiały się tylko dodatkowe obozowiska w formie patroli na mapie, natomiast w początkowej fazie gry można było spotkać przemierzające krainę patrole, ludzi czy zbójców. Fakt że wraz ze wzrostem infamii oraz wydawanymi kolejnymi edyktami Brencisa - dla ludu są wprowadzane dodatkowe zakazy i obostrzenia - ale dla mnie świat w grze tylko na tym traci.
System czasu w grze - uważam za bardzo trafiony. Ogólnie największą jego presję można dostrzec w prologu. Natomiast finalnie Grę skończyłem z zapasem 1 pełnego dnia wykańczając wszystkie wrakiry. Pod względem zadań zrobiłem praktycznie wszystko to co można było zrobić - pomijałem jedynie questy typu "osoba w potrzebie", naprawa kapliczek, albo czyszczenie posterunków. Grę skończyłem z 49 lvl postaci grając na normalnym poziomie trudności. I tak jak napisałem dla mnie po przejściu gry tylko prolog jest wymagający i nadający presję czasu oraz konieczności wyboru questów (w prologu musiałem odpuścić zadanie z poszukiwaniem świni), dalsza część gry tak na prawdę bazuje na stworzonym wcześniej "pozorze tego czasu" jest go moim zdaniem wystarczająco wiele.
Muzyka - tu osobiście uważam, że od tej strony gra to majstersztyk, ścieżka dźwiękowa jest na prawdę udana i pasująca do rozgrywki, a smaczku nadają pojawiające się podszepty, dla mnie bomba.
Główny bohater i postacie poboczne - z początku Coen był dla mnie bardzo miałki, wręcz bezpłciowy, ale jak pisałem wcześniej im dalej w las tym to uczucie bardziej zanikało. Postaci takie jak Pieter, Anca, Ambrus, Bakir, Julian, Brencis, Lacra, Marat i kilka innych na prawdę bardzo fajnie napisane. Każde ma swoją inna historię i odczuwałem, że nie były to postacie pisane na kolanie. Fabularnie - scenariusz tez bardzo fajnie napisany, oczywiście ma swoje ograniczenia ale wraz z rozwojem rozgrywki wielokrotnie pewne rozwiązania mnie zaskakiwały, sam fakt, że z Brencisem możemy się dogadać w Dzieżbowym Jarze w następstwie czego zdradzimy Słowika i tez osiągniemy zamierzony cel, albo już w Zamku możemy przystać na jego propozycję i opuścić Lacrę, ogólnie podoba mi się rozwiązanie że świat jest ograniczony wielkością doliny - daje poczucie że jest co zwiedzać jednakże nie jest to kolejny snadbox, ograniczenia świata są fabularnie dobrze wyjaśnione. Nie znalazłem na szczęście na siłę wciskanych powtarzalnych questów pobocznych (uznać za takie moim zdaniem należy - czyszczenie drobnych posterunków straży porozsiewanych na mapie - co zreszta odpuściłem), można grze zarzucić że jest presja czasu a jednocześnie można questy pozostawić same sobie i nic się nie stanie - otóż nie do końca. Z zadaniu z "Czarą" gdy pozostawiłem Ance zbyt długo samą - ona zginęła. W Svartrau też "czasowo" odpuściłem zadanie z Uriaszką i prostytutką i zadanie po 3-4 dniach zakończyło się niepowodzeniem - tak więc aspekty czasu w zadaniach nie zostały pozostawione sztywnej mechanice.
To co finalnie najmniej mi się podobało - to kwestia walki i rozwoju postaci. Sama mechanika jest fajna i zachęcająca, ale tu pojawia się dla mnie największy minus. Po opanowaniu systemu, do 23 poziomu postaci grałem postacią z 1 lvl nie rozwijałem nic i byłem w stanie pokonać każdego przeciwnika (jedynie mozolny problem miałem w wieży maga, gdy wewnątrz umysłu kilkukrotnie trzeba było walczyć ze wzmocnionymi zjawami oraz pierwszym gargulcem - tu schodziło mi bardzo długo z uwagi na dużą ilość HP przeciwników i mały demedz jaki zadawałem), tak więc jak na grę RPG, która na rozwój postaci jest nastawiona - był on względnie zbędny i ewidentnie ten aspekt dla mnie kuleje. Kwestie ekwipunku też pozostawiają sporo do życzenia, jest niby crafting mikstur, ale pomimo grania na poziomie normalnym - nie korzystałem z tego jest to element zbędny - wystarczyło to co znalazłem lub kupiłem od handlarzy.
Solidna gra polskiego studia, którego jest to pierwsza wydana gra i jakże udana. Jestem totalnie pochłonięta i emocjonalnie zaangażowana w fabułę. Mechanika limitowanego czasu jest dla mnie czymś nowym i naprawdę mi podeszła . Czuć lekką presje, ale dzięki temu wiesz, że twoje wybory mają znaczenie i wpływają na to jak dalej potoczy się gra. Ogólnie jak najbardziej polecam! Mocne 9/10.
Ja osobiście uważam, że to jest dobry przykład gry debiutanckiej, która surowo patrząc zasługuje na 6.5 a optymistycznie na 7.5. (Jestem optymistryczny bo dawno się tak dobrze nie bawiłem :))
Grę ukończyłem dwa razy. Raz na PC i "raz" na konsoli. Na PS5 wpadła platyna, dlatego w cudzysłowie ponieważ trzeba tam zaliczyć kilka razy zakończenie.
Gra moim zdaniem jest udanym debiutem, system czasu jednak wymaga zaostrzenia i tutaj powinni właśnie to pokazać w poziomie trudności. Nie zmieniałyby on tylko pasków życia (chociaż i tak tu jest nieźle. Przeciwnicy są agresywniejszy na wyższych poziomiach oraz mają dodatkowe rodzaje ataków), ale skróciłby czas i nadał faktycznie grze konsekwencję wyboru. Obecnie kiedy zaniechasz naprawy kapliczek zniszczonych to jesteś w stanie zrobić wszystko i zostaje Ci idealnie czas na zakończenia jakie tylko chcesz.
I to jest faktycznie problem bo pokazuje, że cały system był chwytem marketingowym i zwyczajnie zdchużyli Tutaj danie 14 dni by pasowało idealnie.
Gra jest dopracowana fabularnie oraz lorowo. Trzyma się kupy, nie ma nic specjalnie co kułoby w oczy na dzień dobry, ale pozostawia też spory niedosyt. Widać, że palnowane jest to jak sami mówili jako pierwsza część gry bo nie wyjaśnia nic na przykład o tajnym stowarzyszeniu pojawiającym sie w grze np.
Zadania "Ubisoftowe" jak to się utarło zarzucać grze uważam, że są daleko od wykonania u francuzów. Tam są one zapychaczem a tutaj jednak są częścią uzasadnionej walki z Bojarami i mają na celu ich osłabienie. Nikt nie każe Ci ich robić bo grę można ukończyć nie zabiając żadnego z nich przed finałem. Jednak jak już poświęcisz czas na ich bazy to masz fajną nadbudowe do lore, relacji między nimi czy motywów jakie mają. Bo jednak każdy z nich z innego powodu stoi przy głównym antagoniście.
Sytem rozwoju postaci również się w miarę broni, ale do niego można mieć największy zarzut bo moim zdaniem cierpi na ten sam problem co miał Wiedźmin 3. System jest zbędny jak potrafisz go ogarnąć w minimalnym stopniu zręcznościowo. Zrobiłem test i moje drugie podejście do gry, było na konsoli z celem uzyskania platyny czyli na najwyższym poziomie trudności. Ograłem tytuł do samego końca nie pakując żadnych punktów w umiejętności rozwoju postaci. Rozwinąłem tylko to co musiałem fabularnie na początku oraz rozwinąłem kondycję w bieganiu, nie walki. Grę i tak ukończyłem ginąc rzadko. To pokazuje niestety, że system jest tylko na papierze a nie realnie przyspiesza grę. Jednak jeżeli chcesz czerpać fan to daje on tutaj pole do popisu. Przyznam, że przyjemnie się ubijało wrogów wampirem gdzie czułem się wtedy potężny ubijając wrogów od polowy gry jak chciałem czy jako czarownik w ciągu dnia. Mogłem też olać oba te drezwka i iść w walkę mieczem niezależnie od pory dnia. Daje to fun i przyjemność z rozgrywki. Brakowało mi jednak troche reakcji NPC na moją wampirzą moc bo jednak strażnicy mimo, że widzieli, że jestem wrakirem to lgnęli do walki i padali jak muchy.
Stan techniczny gry jest okey. Tutaj cierpi ona niestety na problem każdej nowej gry czyli są spadki FPS. Nie jest to usprawiedliwie dlatego należy się pół oczka w dół, ale też nie ma dramatu. Na konsoli ogrywając w trybie pośrednim grało mi sie przyjemnie. Gra wyglądała okey chociaż optymalizowana była po lini najmnijeszego oporu bo np. ucinają one bardzo mocno odległość generowania drzew i trwa i to w sposób bardzo "chamski". Potrafi na trybie wydajności wyciąć całe lasy czy krzaki z gry.
Na PC za to opartym na Ryzen 5 5600, RTX 4070 Ti Super i 32GB Ram gra chodził przyzwoicie w 3440x1440p bez generatora, który na premierę nie działał. Gralem z zablokowanym klatkarzem na 60fps i zastosowaniem lossles scaling co dawalo 120fps z pojedynczymi dropami w mieście, nie stałymi ale wpadającymi w 1% drop. Trochę to wkurzało.
Nie wiem, coś spieprzyli tą wczorajszą aktualizacją. Gra nie działała idealnie, ale zadowalająco, a teraz zużycie procesora skacze do 60% niezależnie od ustawień i się grzeje również niesamowicie nawet w prologu. No nic, trzeba grę odłożyć na kilka dobrych miesięcy.
Poziom niedorobienia tej gry jest zatrważający. Świat beznadziejnie generyczny, tak jak i aktywności. Z postaci jedynie Volk i Vicho są ciekawi, a cała reszta jest w zasadzie totalnie bezpłciowa (no może poza Lacrą). Core fabuły całkiem okej, ale ta gra by była lepsza jakby była 5 godzinną liniową przygodą. Sama narracja i questy pozostawiają tu mnóstwo do życzenia.
Dobra gierka. Troche taki tańszy Wiedźmin 3, dużo podobieństw, ale np. system walki jest lepszy w Dawnwalkerze i był to jeden z głównych powodów dzięki których ukończyłem całą grę. Jest też kilka wkurzających elementów jak wielopoziomowa budowa miasta, albo wszechobecne stada dzików wcinające się w walke. Klimat i fabuła spoko, nie czułem presji czasu tych 30 dni. Ogólnie polecam.
Ogrywam właśnie i chyba wiem, dlaczego wprowadzili ten "limit czasowy" - gdyby gracze zaczęli czyścić każdy centymetr kwadratowy mapy, to wyszłaby smutna prawda, że aktywności poboczne są generyczne i nieinteresujące. Może trzeba było zaprojektować mapę nie jako otwartą planszę, tylko coś w rodzaju DS3. Zaraz pójdę do pierwszego bojara i mam nadzieję, że fabuła wróci do poziomu z prologu
Gdyby ktoś chciał zapoznać się z wszystkimi zakończeniami gry oraz pełnym streszczeniem, zapraszam: https://youtu.be/GBA3Q6AUmYI?si=RlJvGeCv3kJIcCF2