
Data wydania: 21 lutego 2024
Terminator: Dark Fate – Defiance to wojenny RTS osadzony w postapokaliptycznej przyszłości. Gracz dowodzi siłami ruchu oporu walczącymi z mechanicznymi armiami bezwzględnej sztucznej inteligencji Legion.
Gracze
Steam
OpenCritic
Terminator: Dark Fate – Defiance to wojenna strategia czasu rzeczywistego osadzona w uniwersum popularnej marki filmowej. Nad grą początkowo pracowało znane z Syrian Warfare rosyjskie studio Cats Who Play, jednak w 2023 roku miało zostać odsunięte od projektu przez wydawcę – firmę Slitherine.
Pod względem fabularnym gra stanowi prequel filmu Terminator: Mroczne przeznaczenie. Akcja toczy się w postapokaliptycznej przyszłości, gdzie niedobitki ludzkości podejmują walkę z mechanicznymi armiami morderczej sztucznej inteligencji znanej jako Legion.
Gra opowiada o początkach ruchu oporu. Gracz musi poprowadzić grupę ocalonych ludzi, zapewnić im przetrwanie, werbować nowych członków i ostatecznie utworzyć z nich armię zdolną stawić czoło Legionowi.
Terminator: Dark Fate – Defiance to strategia czasu rzeczywistego nastawiona na aspekt wojenny. Gracz musi zmierzyć się zarówno z mechanicznymi siłami Legionu, jak i wrogimi frakcjami ludzkimi. Podczas zabawy wykorzystujemy różnego rodzaju broń palną, bojowe lasery, drony oraz pojazdy i maszyny latające.
Wraz z postępami w rozgrywce mamy okazję rekrutować nowych żołnierzy oraz rozwijać ich umiejętności, jak również odblokowywać coraz lepszy sprzęt.
Kluczową rolę w rozgrywce pełni system zniszczeń maszyn. Każda z nich zbudowana jest z wielu komponentów, których uszkodzenie wpływa na funkcjonowanie jednostki. Dodatkową atrakcją jest rozbudowana mechanika destrukcji otoczenia, którą zawiaduje realistyczny silnik fizyczny.
Gra oferuje kampanię fabularną oraz tryb multiplayer w wariantach 1v1, 2v1 oraz 2v2.
Terminator: Dark Fate – Defiance ma w pełni trójwymiarową oprawę graficzną.
Autor opisu gry:
Adrian Werner
Ostatnia aktualizacja opisu: 17 grudnia 2021
gry 30 listopada 2023 12:29
gry 31 maja 2023 11:51
gry 15 grudnia 2021 09:36
Popularne pliki do pobrania do gry Terminator: Dark Fate - Defiance.
trainer Terminator: Dark Fate - Defiance - Trainer v.1.0 Plus 12 (22022024) - 2 marca 2024
trainer Terminator: Dark Fate - Defiance - Trainer v1.0-v1.05+ Plus 13 - 7 stycznia 2025
trainer Terminator: Dark Fate - Defiance - Trainer v.1.0-1.04 Plus 13 (08062024) - 16 czerwca 2024
trainer Terminator: Dark Fate - Defiance - Trainer v.1.0 to 1.0.2 Plus 13 (2042024) - 5 maja 2024
trainer Terminator: Dark Fate - Defiance - Trainer v1.0-v1.05+ Plus 13 - 7 stycznia 2026
Wymagania sprzętowe gry Terminator: Dark Fate - Defiance:
PC / Windows
Minimalne wymagania sprzętowe:
Intel Core i5, 8 GB RAM, karta grafiki 2 GB GeForce GTX 750 lub lepsza, 25 GB HDD, Windows 10 64-bit.
Rekomendowane wymagania sprzętowe:
Intel Core i7, 16 GB RAM, karta grafiki 6 GB GeForce GTX 1060 lub lepsza, 25 GB HDD, Windows 11 64-bit.
Lista dodatków do gry Terminator: Dark Fate - Defiance:
Dodatek
29 lipca 2025
Strategiczne
Drugi dodatek do RTS-a opartego na popularnej serii filmów. Główną nowością w Terminator: Dark Fate - Defiance: Uprising jest tryb podboju: sandboxowa kampania, w której budujemy Ruch Oporu na rozległej mapie dawnych Stanów Zjednoczonych, gdzie boje toczy ze sobą pięć frakcji.
Dodatek
10 grudnia 2024
Strategiczne
Pierwszy dodatek do RTS-a osadzonego w uniwersum filmowej serii Terminator. W rozszerzeniu Terminator: Dark Fate - Defiance: We are Legion znajdziemy kampanię poświęconą tytułowej armii maszyn, a także nowe jednostki oraz ulepszenia i modyfikacje dla już znanych.
Średnie Oceny:
Średnia z 33 ocen gry wystawionych przez użytkowników i graczy z GRYOnline.pl.
"Bardzo pozytywne"
Średnia z 4209 ocen gry wystawionych przez użytkowników STEAM.
Oceny Recenzentów i Ekspertów
stud3nciq
Ekspert
2026.04.21
W skrócie: bardzo dobry RTS kładący ogromny nacisk na taktykę, myślenie i zarządzanie zasobami. Wielu może się odbić przez wysokim poziom trudności. Gra jest osadzona - jak tytuł wskazuje - w linii czasowej Dark Fate. Po filmie Terminator 2 uniwersum zaczęło się rozłazić, filmy i seriale zaczęły ciągnąć każdy w swoją stronę, dorabiać do uniwersum rozmaite odnogi i wariacje wydarzeń. Tak samo jest i tutaj. Punkt wyjścia to Terminator 2 - udało się zapobiec stworzeniu Skynetu. Sztuczna inteligencja nadal powstaje, ale w zupełnie innym tempie. Około 2020 roku nowa obronna SI - tym razem pod nazwą Legion - zyskuje samoświadomość i uruchamia swoją wersję Dnia Sądu. Nie jest on tak dewastujący jak w pierwszych dwóch Terminatorach, ale wojna cybernetyczna, zniszczenie internetu i przerwanie łańcuchów dostaw i tak powoduje śmierć miliardów ludzi. Legion nie jest tak potężny i dominujący jak Skynet, ale i tak powoli wygrywa wojnę. Dla miłośnika filmów najważniejsze będzie to, że nie ujrzymy ani jednej sztuki z bogatej gamy terminatorów serii T, zamiast nich będą z nami walczyły "homunkulusy" serii Rev - niby to samo, ale tak nie do końca. Wspomagają je różnego rodzaju pojazdy naziemne wyposażone w broń maszynową i plazmową. Niektóre z nich są naprawdę potężne - tak, że wyzwanie jak najbardziej będzie. Główna kampania koncentruje się wokół Foundersów - jest to organizacja zrzeszająca resztki armii USA które nie poddały się i nadal toczą walkę z maszynami. Zachowali wojskowe stopnie, organizację i uzbrojenie. Znany z filmów Ruch oporu również spotkamy, podobnie jak wiele innych organizacji których interesy niekoniecznie muszą być zbieżne z naszymi. Prolog zaczyna się krótko po Dniu Sądu, w ruinach zdewastowanego Atlantic City. I od razu zalewa nas ciężki klimat. Ciemna noc, wypalone ruiny wieżowców, sterty gruzów. Przedzieramy się przez pole bitwy, słychać serie wielkokalibrowych karabinów maszynowych i charakterystyczne odgłosy broni plazmowej używanej przez nacierające maszyny. Powietrze przecinają charakterystyczne fioletowe smugi. W tle przygrywa klimatyczna muzyka nawiązująca do filmów Camerona. Jeśli ktoś jest ich fanem - to momentalnie wsiąknie. Niestety, następna misja i właściwa gra dzieją się dziesięć lat później, głównie za dnia. Lądujemy w skórze świeżego porucznika Alexa Churcha, obejmujemy dowodzenie nad swoim oddziałem i ruszamy na pierwszą misję. I tutaj niestety klimat zaczyna zanikać. O ile początkowo czuć strach przed potęgą maszyn, towarzyszy nam niepewność i poczucie ciągłego zagrożenia - to w dalszych etapach zaczyna to blaknąć. A gdy wdajemy się w konflikt z innymi organizacjami - klimat siada całkowicie. W tej linii czasowej Ameryka nie została bowiem całkowicie spalona - tylko niektóre miejsca będą wyglądały tak jak w pierwszej misji. Pozostałe mapy bardziej przypominają The Last of Us, czyli opuszczone - ale nie zdewastowane! - miasta i dzielnice w których napotykamy instalacje Legionu. Początkowo dowodzimy odgórnie narzuconymi siłami, ale szybko zyskujemy swobodę. Zarządzamy swoim oddziałem na dwóch płaszczyznach, podobnie jak seria Wargame czy Warno. Na mapie globalnej zajmujemy się żołnierzami, pojazdami i ich wyposażeniem, szkolimy ludzi, uzupełniamy zasoby, zmieniamy broń (jeśli mamy), kupujemy ulepszenia i zasoby (jeśli mamy za co). To wbrew pozorom bardzo ważny aspekt - zasobów jest wiecznie za mało, a wojsko każdego dnia zużywa spore ilości. Nieraz byłem zmuszony sprzedawać mniej przydatne pojazdy i oddziały, bo nie wystarczało zasobów na przemarsz. Równie ważne są "punkty dobrej woli" za które odblokowujemy nowe zdolności naszych ludzi, kupujemy sprzęt i wyposażenie. Można też za to nabyć zapasy i rekrutów. No właśnie - rekruci. Żeby uzupełnić oddziały które poniosły straty musisz mieć kim. Walka z zasobami i gospodarowanie nimi nieraz stawia przed trudnymi dylematami gdy nie starczy "do pierwszego". Gdy już uda się dotrzeć na misję - problemy nawarstwiają się jeszcze mocniej. Zadania stawiane przed graczem jest tylko z pozoru proste - bardzo szybko cele misji zaczynają się mnożyć jak króliki, często trzeba je wykonać jednocześnie i/lub w bardzo ograniczonym czasie, a potem podtrzymywać. Np. zdobycie wyznaczonego budynku czy punktu nie kończy bowiem sprawy, trzeba go jeszcze utrzymać do końca. Gra zmusza do rozdzielania sił i bardzo uważnego planowania posunięć. Co prawda wiele celów jest całkowicie opcjonalnych, ale zignorowanie ich zemści się na jeden z kilku sposobów: - stracisz okazję zdobycia dobrego sprzętu lub zasobów; - wkurzysz przydatną frakcję i utracisz dostęp do jej sklepu lub zasobów; - wróg dostanie bonus w postaci dodatkowych posiłków; - na mapie pojawi się nowy wróg. Inna możliwość: frakcja która do tej pory była neutralna lub przyjazna stanie się wroga - i masz nowy problem; Przy czym wiele z tych konsekwencji rozciąga się na przyszłe misje i potrafi tam bardzo mocno utrudnić grę. Do tego dochodzi system wyborów i rozgałęzienie kampanii. W trakcie misji i na mapie globalnej w wielu momentach możesz podejmować decyzję czy coś zrobić, gdzieś pojechać i po czyjej stronie stanąć. Każdy ten wybór ma swoją cenę której nie poznasz dopóki sam się nie przekonasz na własnej skórze. Misje mają rozmaitą konstrukcję - to, co je wszystkie łączy, to "system posiłków". Na początku każdej rozgrywki jesteś w stanie wprowadzić do akcji tylko niewielką część swoich sił (i to tych lekkich - zapomnij o czołgach!). Dopiero w miarę postępów w grze odblokowywany jest "panel posiłków" dzięki któremu można stopniowo sprowadzać na mapę resztę wojsk. Niektóre misje w całości lub części musimy wykonywać niewielkimi siłami i zgromadzona z takim trudem armia po prostu się kisi. Tu zdania są podzielone - jedni takie misje kochają, bo wymagają bardzo uważnego zarządzania siłami i wykorzystywania wszystkich ich możliwości. Inni ich nienawidzą. Gra tylko na początku wydaje się prosta - następne etapy robią się bardzo wymagające. Wróg zawsze posiada przytłaczającą przewagę liczebną i atakuje falami albo siedzi w mocno ufortyfikowanych obozach. Atak na szeroko rozumianą "pałę" zawsze kończy się ogromnymi stratami - a na to absolutnie nie można sobie pozwalać. Nie można też sobie pozwalać na siedzenie w miejscu: wróg w wielu misjach potrafi przywoływać posiłki spoza mapy i one nie mają ograniczenia ilościowego: jeśli odstawisz obronę Częstochowy to prędzej czy później wyprztykasz żołnierzy z amunicji i przegrasz. Oddziały i pojazdy wyprowadzone z jednej misji mogą być użyte w następnej, co sprawia że każdy utracony pojazd mocno boli. W przypadku drużyn piechoty sprawa jest nieco lepsza: jeśli ocalał chociaż jeden żołnierz, to można ten oddział odtworzyć zachowując jego umiejętności i doświadczenie. Ale i tak trzeba uważać, bo jeśli wyposażysz go w np. broń plazmową, a przenoszący ją człowiek zginie - to stracisz tę broń, chyba że podniesie ją inny oddział. No właśnie, to jest spora wada - nie mamy możliwości "posprzątania" pola po wygranej bitwie. Zostają za nami sterty uzbrojenia warte masę punktów i nic z tym nie zrobisz. Kupowanie nowego sprzętu nie jest takie proste - asortyment jest ograniczony, a każda rzecz i każdy pojazd mają wysoką cenę (Dzień Sądu zakończył produkcję w fabrykach) i nawet mając ogromne fundusze nie zbudujesz dużej armii (a nawet gdyby - koszty utrzymania ją zarżną). Sklepy ze sprzętem i punkty rekrutacji nie stoją na każdym rogu ulicy, trzeba je odszukać - a jeśli prowadzi je frakcja która nas nie lubi, to niczego nam nie sprzedadzą. Prawie wszystko czym dysponowałem zdobywałem bezpośrednio na polu bitwy. Czasem uda się znaleźć nieobsadzone pojazdy które można zgarnąć. Przy odrobinie szczęścia można przejąć maszyny wroga: trzeba je najpierw uszkodzić na tyle żeby załoga uciekła (ale nie zniszczyć), po ugaszeniu pożaru można je obsadzić własną załogą i odremontować. I tu wchodzimy do najbardziej soczystego elementu gry, czyli do samej walki. Trzeba przyznać, że jest zrealizowana naprawdę efektownie, ludzie od efektów i dźwięku odwalili kawał dobrej roboty. Czołgi kruszą słabe przeszkody i płoty, piechota sprawnie porusza się w trudnym terenie, a gdy pierdyknie z armaty - to czuć że żarty się skończyły. Jeśli ktoś grał w Wargame, to poczuje się tu jak w domu. Mechanizmy znane z tej gry zostały mocno ulepszone i dostosowane do mniejszej skali potyczek. Piechota nie teleportuje się do domu tylko normalnie do niego wchodzi przez drzwi, co zajmuje trochę czasu. Jeśli budynek jest wielopiętrowy, to muszą przedostać się na dach. I nie mają automatycznego pola ostrzału 360 stopni - żołnierze muszą przemieścić się na drugą stronę budynku aby móc strzelać do wroga podchodzącego z drugiej strony! Budynki mają różne klasy wytrzymałości i pojemność - drewniany barak ochroni gorzej niż betonowy wieżowiec. W trakcie przemieszczania się można korzystać z osłon i budowli - płotek albo nasyp potrafią bardzo mocno utrudnić przeciwnikom zadanie i ochronić naszych żołnierzy. Bardzo fajnie zrealizowano system destrukcji otoczenia. Gdy pocisk artyleryjski rąbnie w pobliżu wieżowca - polecą szyby. W miarę ostrzału budynek się kruszy, odsłaniają się kolejne elementy wnętrza - a to ma wpływ na ochronę i zachowanie jednostek które znajdują się wewnątrz! Artyleria w tej grze jest potężna - salwa dwóch HIMARS-ów robi bardzo efektowną (i bardzo efektywną) mielonkę, rąbnięcie pocisku 155 mm naprawdę widać, słychać i czuć. Niestety, zżera to zasoby w strasznym tempie. Nie ma tu pojazdów naprawczych. Jeśli maszyna zostanie uszkodzona - można ją naprawić, jeśli tylko jest w niej odpowiednia ilość części zapasowych. Nie można ich uzupełniać w trakcie misji ani pożyczyć od kolegi, więc jeśli np. czołg będzie uszkadzany zbyt często i mocno, to w końcu trzeba będzie go porzucić. Na szczęście to się prawie w ogóle nie zdarza (prędzej załoga zostanie wybita niż zabraknie części). Porzucanie dotyczy głównie maszyn które znajdujemy w trakcie gry, a które już w momencie znalezienia są mocno uszkodzone i ogołocone z zasobów. Nie ma też jednostek medycznych. Jeśli oddział odniesie rany, to w trakcie odpoczynku (aktywuje się automatycznie gdy jednostka pozostaje przez pewien czas bez ruchu) ich zdrowie zacznie się regenerować. Ale jeśli ostrzał będzie mocny i ktoś z oddziału zginie - to pozostanie martwy. Jedyną możliwością naprawienia tego to uzupełnienia stanu osobowego na mapie globalnej po misji - do tego trzeba mieć oczywiście wolne zasoby ludzkie. Ogólny poziom trudności jest bardzo wysoki. Grałem na "normalnym" i nie pamiętam żebym przez ostatnie 10 lat tak często walił "quick load". Gra nie wybacza żadnych błędów - każdy, nawet najmniejszy mści się bardzo szybko i/lub bardzo boleśnie. Wolę nawet nie sprawdzać jak jest na wyższych poziomach, ale ułomność AI paradoksalnie bardzo pomaga. Gdyby żołnierze wroga zaczęli zachowywać się rozsądnie, częściej korzystać z osłon budynków, minować drogi, stawiać zasłony dymne, wykorzystywać pojazdy zaopatrzeniowe - to gra stałaby się niemożliwa do przejścia. Jest też, niestety, trochę poważnych wad. Znaczna ich część została usunięta w kolejnych patchach (zwłaszcza jeśli chodzi o balans czy przesadną trudność niektórych misji), ale niektóre pozostały.Sztuczna inteligencja oddziałów nadal szwankuje. Czołgi często ignorują przeszkody terenowe i np. usilnie próbują rozwalić wroga znajdującego się za murem czy budynkiem. Jeśli w tym budynku znajduje się własna piechota - to będzie miała wesoło. Artyleria to już w ogóle nie zwraca uwagi na nic i potrafi przyrżnąć w sam środek własnego zgrupowania jeśli wyliczy że tam znajdzie się za chwilę nasz przeciwnik. Piechota czasem blokuje się w budynkach albo ruinach - parę razy musiałem z tego powodu wczytywać stan gry bo nie dało się ich wyciągnąć. Interfejs nie udziela zbyt wielu informacji. Nie wiadomo jakie obrażenia zadaje dana broń, jaką ma przebijalność, jaką ochronę zapewnia pancerz... Wszystko odbywa się na wyczucie. Gra nie informuje nas nawet o szansach na trafienie, przez co nie jestem w stanie stwierdzić czy wbijanie poziomów doświadczenia daje coś więcej niż odblokowanie perków. Samouczki nie wyjaśniają wszystkiego. Sam np. nauczyłem się korzystać z granatów dymnych do zakłócania naprowadzania pocisków przeciwpancernych dopiero gdy zobaczyłem że przeciwnik to robi. Szkolenie żołnierzy jest dość trudne - zdobywają doświadczenie irytująco powoli. Wbicie trzeciego poziomu (jest pięć) to niezły wyczyn i wymaga angażowania jednostki w ciężkie walki w każdej misji. No, chyba że wsadzisz ich do jednostki artylerii albo przeznaczysz do kierowania wozami bojowymi biorącymi udział w największej naparzaninie - wtedy exp leci w miarę sprawnie. Niestety, wiele jednostek nie potrafi żadnej z tych rzeczy :/ Tutaj prawie nie ma pojęcia szyku/formacji. Żołnierzy i maszyny można ustawiać "na krzyż" - i tyle. Jakakolwiek bardziej zaawansowana forma, np. piechota posuwająca się pod osłoną czołgów wymaga ręcznego klikania i kierowania każdym pojazdem oraz żołnierzem z osobna. Gdy tych pojazdów i żołnierzy zrobi się więcej - staje się to MOCNO upierdliwe. Zwłaszcza gdy trzeba wozy przeprowadzić wąską dziurą w polu minowym. No właśnie - pola minowe. Brakuje tu dedykowanej jednostki do niszczenia lub rozbrajania min i jeśli nie wybrałeś Rangersom odpowiedniej umiejętności na czas to trzeba będzie zapory forsować przemocą. Tzn. poświęcić pojazdy albo tłuc artylerią 155 mm - ale ona nie zawsze jest dostępna w potrzebie. W grze mamy kilka ważnych oddziałów reprezentujących "jednostki bohaterskie" (tj. takich, w których znajduje się ważny NPC) - niestety, nie zostały one w żaden sposób wyróżnione żeby można było ich pilnować. Przez to w głupi sposób straciłem jednego ważnego bohatera i nawet tego nie zauważyłem - przez to z kolei spartoliłem sobie jedną z fajniejszych misji w grze. I nie mogłem nic z tym już zrobić, bo musiałbym się cofnąć prawie do samego początku gry :/ Nie ma polskiej wersji językowej. Próbowałem ją samodzielnie opracować (teksty są w formacie XML), ale napotkałem na problem w postaci zaszyfrowanych czcionek których nie rusza żaden znany mi program. Na szczęście fabuła i dialogi nie są zbyt trudne i ktoś ogarniający podstawy angielskiego połapie się bez problemu. Podsumowując: to bardzo dobry RTS, ale taki sobie Terminator. I wciąż można tu sporo poprawić.
Ocena STEAM
Bardzo pozytywne (4 209)
Główne zalety gry
Główne wady gry
Funkcje lub elementy, których brakuje w grze według użytkowników
Podsumowanie
Podsumowanie recenzji użytkowników wygenerowane przez AI,
Ocena OpenCritic
71% rekomendacji (12)
Softpedia
GamingBolt
Shunal Doke
IGN
Jon Bolding
Jump Dash Roll
Derek Johnson