Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

The Sims 4 Gramy dalej

Gramy dalej 15 marca 2021, 15:00

autor: Julia Dragović

Słodkie kotki, dzikie bajki, socmoderna i RPG-i.

Sprzątanko. Sims 4: Wielkie porządki nauczyły mnie, że życie w syfie jest super

Dziś już z całą pewnością możemy stwierdzić, że gry wideo po pierwsze – nie są sztuką, a po drugie – zawsze posiadają walory edukacyjne i dają nam ważne, dosłowne lekcje życia.

Artykuł powstał na bazie wersji PC.

Na przykład tego, że koty są lepsze od związków romantycznych. Ostatnio usłyszałam, że codziennie jest Dzień Kobiet. Dlatego dziś w sekcji edukacyjnej, w której wszystko zawsze jest na poważnie, zajmiemy się sprzątaniem. Bo to pierwsza rzecz, która przychodzi na myśl, gdy się usłyszy „kobieta”. A druga? Oczywiście Simsy. Trzecia to pranko, ale o tym już było.

The life of syfiara

Wiecie, że coś jest nie tak, kiedy dostajecie świeżą zawartość do Simsów i stwierdzacie, że ta nowa aspiracja, co to ją właśnie zyskały Wasze simy, to Wy ją w sumie już zrealizowaliście w prawdziwym życiu. Wiecie, że coś jest nie tak, kiedy dodatek jest o brudzie i syfie… To znaczy o sprzątaniu, a aspiracja nazywa się „zjawiskowa brudaska”.

To nie tak, że jestem syfiarą. To znaczy – to nie tak, że jestem nią bardzo. Ja po prostu nigdy nie poczułam jakiegoś bezapelacyjnego czystościowego imperatywu, który by mi nakazywał podnoszenie skarpetek, kiedy te walają się na dywanie, regularne mycie garów, systematyczne odkurzanie czy pranie... A nie, pranko akurat robię często. Ale żeby poduszki układac, łóżko ścielić, paragony podnosić z podłogi i te podłogi myć, buty pastować, meble polerować – no ja tego po prostu nie czuję. I niby wszystko to miałabym robić w imię zachowania jakiegoś Ładu i Porządku.

Ja na to zwyczajnie nie mam czasu. I po tych kilkunastu godzinach z Wielkimi porządkami – dodatkiem jeszcze mniejszym niż akcesoria – dochodzę do wniosku, że to moje najbardziej życiowe DLC do tej pory. Nie tam żadne Psy i koty. Nie tam nawet pranko. Brud, kurz i odkurzacze. I słodkie króliczki.

Już Wam mówię dlaczego. Jak pisałam wyżej, ja to przeżyłam. Gotowanie w brudnej kuchni? Było. Przyjaźń z kurzem? No pewex. Zepsute jedzenie, niewypucowana łazienka, goście w nieposprzątanym mieszkaniu... Paralela zatrzymała mi się dopiero wtedy, gdy miałam przewrócić śmietnik w gniewie trzy razy. Tego nie zrobiłabym nigdy. Ale w Simsach próbowałam. Och, ileż to razy próbowałam! Moja dobra simka Halinka nie była jednak w stanie sprostać zadaniu. Znajdowałam jej wrogów, zmuszałam do gier – nic jej nie wściekało. Musiałam więc posunąć się do ostateczności i na jej oczach poflirtować jej żoną ze wspólnym kolegą z Komorebi. Zadziałało ekspresowo. Ale ile bym tych śmieci nie produkowała, ile ich nie wyrzucała, Halinka śmietnika nie przewracała. Tej aspiracji zatem nie sprostałam. Nigdzie – ani w Simsach, ani we własnym domu.

Ale to nic.

Mimo wszystko czułam się wspaniale. W domu moich simek walały się góry kurzu, kurz latał też w powietrzu. Do mieszkania wprowadziły się dobre i złe króliki ulepione z brudu, z którymi się zaprzyjaźniłam. Na mojej kociarskiej działce ciągle pojawiały się nowe koty, które miauczały z takim natężeniem, że mój mąż z drugiego pokoju wolał do mnie, bym ściszyła to wycie („typie, ja słucham komentarzy w FIF-ie w czterech językach, wytrzymasz”). Ciągle coś się psuło, ciągle wybuchały pożary, wulkany, strażacy spali na mojej kanapie, na podłodze leżały wymiociny kotów, na każdej powierzchni płaskiej stały brudne i śmierdzące naczynia, wszędzie walały się sterty przepoconych ubrań, pralka ciągle była niewypakowana, w moim ogrodzie zakwitły i zaowocowały śmieci, a na koniec do akcji wkroczyły jeszcze krasnale mnożące paczki z nasionami z okazji święta zbiorów. Dom wariatów. Nigdy nie czułam się w Simsach lepiej.

KOLEKCJE

Razem z Wielkimi porządkami do sprzedaży trafiły też dwie inne kolekcje – To były czasy oraz Wiejska kuchnia. O ile rustykalnej stylistyki w Simsach po prostu nie trawię i nie podoba mi się w niej absolutnie nic, niezależnie od tego, czy to wiklina, drewno, czy też gładka tafla okleiny pozbawiona faktury, to jedno muszę oddać twórcom. Lodówka. Lodówka, którą dostajemy z Wiejską kuchnią, to moja lodówka marzeń. W życiu i w symulatorze. We wszystkich tych pięknych kolorach. Do kompletu jest też „wintydżowa” kuchenka gazowa, kilka dodatków na blat i zestaw mebli kuchennych w kolorach pasujących do innych rustykalnych szafek z serii.

To były czasy! Większość z nas w latach 90. była biedna, ale szczęśliwa i cały czas siedziała w kraju, bo rodziców nie było stać na wakacje all inclusive w Egipcie czy w Chorwacji, a fiaty składały się na dziurawych polskich drogach. Ale w Simsach te czasy to były inne czasy. To były takie czasy, w których simy ewidentnie ubierały się tak, że ja bym też chętnie się tak teraz ubierała. Te odważne i niewyblakłe kolory! Te wzory! Dzieciaki też dostały nowe wdzianka – to dobry kierunek, Maxis, prosimy o więcej.

The Sims 4 RTS

Drugi powód to druga aspiracja, którą narzuciłam simce Helence, z samej już tylko przyzwoitości i rzetelności, bo na co to komu. Idealna czystość. O ile życie w brudzie to był relaks i olewanko, tak ten czas mogę spokojnie ocenić jako najbardziej pracowity w ciągu przynajmniej kilku czy nawet kilkunastu ostatnich miesięcy. Bo był to czas, kiedy musiałam to wszystko sprzątać. A jak nie sprzątać, to znowu brudzić, żeby móc posprzątać. To ważna różnica – sprzątać, nie posprzątać. Czyścić kabiny, myć gary, odkurzać jak szalona, robić pranie. Myślicie, że dwie osoby nie są w stanie zapełnić domu brudami? Codziennie nastawiałam dwa prania. Ciągle myłam talerze. Cały czas wynosiłam śmieci, ścierałam kurze, wciągałam odkurzaczem króliki i w ogóle non stop odkurzałam, gasiłam pożary, myłam podłogi, naprawiałam sprzęty i wymieniałam spalone rzeczy na nowe. Do tego bez przerwy musiałam jeszcze gotować. Moje simki były bezrobotne. Inaczej po prostu by nie podołały. Kurz wciąż się pojawiał. Króliki stale wracały.

Kto z Was sprząta regularnie, ten wie. Albo codziennie czy co drugi dzień robicie w kółko to samo, albo robicie to raz na tydzień czy miesiąc, tylko 10 razy dłużej i dokładniej. Nie ma innej rady. I zajmuje Wam to pokaźną część dnia. Pranie, sprzątanie, zakupy, gotowanie. Na rozrywkę pozostaje niewiele. A odliczając z dnia jeszcze pracę, w ogóle na życie pozostaje niewiele.

Maxis stworzył wreszcie pierwszy dodatek, który naprawdę symuluje życie – przynajmniej moje. I tak samo jak w rzeczywistości – wybieram brud. Jeśli jednak wolicie sprzątać i jesteście dumne ze swoich lśniących podłóg, będziecie mieć pełne ręce roboty. Sprzątanie w połączeniu z praniem zrobi Wam z Simsów grę strategiczną. Koniec końców prawda jednak wychodzi na jaw i nawet twórcy dodatku nie mogli od niej uciec. Czysto mają tylko ci, którzy płacą, by ktoś sprzątał za nich. I, Drogie Panie, czy lubicie sprzątać, czy też nie, tego Wam życzę – żebyście mogły same wybierać. Codziennie. Zawsze.

ZASTRZEŻENIE

Tekst powstał we współpracy z firmą Electronic Arts.

Julia Dragović | GRYOnline.pl

TWOIM ZDANIEM

Grasz w Simsy po to, by...

By się odmóżdżyć.
41,8%
By stworzyć dom marzeń.
23,5%
By stworzyć najlepszą wersję siebie.
18,3%
By sprawdzić, na ile sposobów giną Simy
16,3%
Zobacz inne ankiety
Efekt IKEA, czyli jak uwierzyliśmy, że akcesoria do Sims 4 są super (choć nie są)
Efekt IKEA, czyli jak uwierzyliśmy, że akcesoria do Sims 4 są super (choć nie są)

Gramy dalej

EA dało nam kolejne rozszerzenie do Simsów. Nieduże, nie tanie, ale dzięki jednemu prostemu zabiegowi społeczność i tak nie będzie go krytykować, tylko pobiegnie do sklepów.

Wydałam 50 zł, żeby zrobić pranie w The Sims 4. Nie było warto
Wydałam 50 zł, żeby zrobić pranie w The Sims 4. Nie było warto

Gramy dalej

Jestem kobietą i kocham prać. Lubię też odkurzać i myć okna. Nienawidzę za to gotować, klnę jak szewc i nie umiem chodzić na obcasach. Pranko kocham jednak tak bardzo, że gdy odkryłam umożliwiający je dodatek do The Sims 4 kupiłam go. To była zła decyzja.