Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

The Witcher 3: Wild Hunt Gramy dalej

Gramy dalej 4 września 2016, 12:22

autor: Michał Mańka

Najczęściej mainstream, od święta dobre indie. PC-towy beton z dodatkiem konsoli.

Wolicie Yennefer od Triss - wszystko o Waszych wyborach ukochanej w grze Wiedźmin 3

Wybór ukochanej w grze Wiedźmin 3: Dziki Gon był niezmiernie ważną kwestią nie tylko dla Geralta, ale i dla nas samych. Jak się jednak okazuje - niezbyt trudną. Większość z Was wybrała Yennefer, nawet jeśli nie miała kontaktu z książkami. Dlaczego?

Artykuł powstał na bazie wersji PC.

– Wiedźmak – zamamlała babka. – Przez niektórych wiedźminem zwany. Wzywać go niebezpiecznie barzo, wżdy trzeba, bo gdy przeciw potworu a plugstwu niczym nie uradzi, wiedźmak uradzi. (...) Baczyć aby trzeba, coby wiedźmaka nie dotykać, bo od tego oparszywieć można. A dziewki przed nim kryć, bo wiedźmak chutliwy jest ponad miarę wszelką...

Tak, wiedźmak jest chutliwy ponad miarę wszelką, czego idealnym obrazem była pokaźna kolekcja kart, którą mogliśmy zebrać w pierwszym komputerowym Wiedźminie. I choć przedmiotowe traktowanie miłości fizycznej przez Geralta było nie tak znowu niezgodne z kanonicznym okresem P.Y. (przed Yennefer), Wiedźmin 2 dostarczył trochę bardziej dojrzałej formy relacji, gdzie pierwsze skrzypce – podobnie jak w produkcji z roku 2007 – grała Triss. Nie należy jednak zapominać, że dopiero Dziki Gon stanął przed poważnym zadaniem powołania do życia Yennefer, czyli ikonicznej dla sagi kochanki Geralta. Spojrzeliśmy na Wiedźmina 3 z perspektywy czasu i zapytaliśmy Was o wybory miłosne, których dokonaliście w grze. Zobaczmy, czy jesteście #TeamTriss czy #TeamYennefer i dlaczego wprowadzenie kruczowłosej czarodziejki do wirtualnego wiedźmińskiego świata było nie lada wyzwaniem.

I wtedy stajesz przed wyborem: którą wybierzesz? - 2016-09-04
I wtedy stajesz przed wyborem: którą wybierzesz?

Kanoniczna miłość wiedźmina

Powiedzmy sobie szczerze – ze swoją brzydką wiedźmińską gębą Geralt na pewno królem balu by nie został. Tym, co przyciągało kobiety do naszego ulubionego zabójcy potworów, jest jego pewna tajemniczość, niedostępność i – w niektórych przypadkach – elektryzujący efekt wiedźmińskich mutacji. Wiemy więc o relacjach (nie tylko łóżkowych) z Yennefer, Triss Merigold, Fringillą Vigo, Lyttą Neyd, Essi Daven czy chociażby Shani oraz Iolą. Drugą (tutaj oczywiście w celach kuracyjnych). Do tego dorzucić można nieodwzajemnione zainteresowanie ze strony Sabriny Glevissig, Marti Sodergren czy Keiry Metz – a na pewno nie wiemy o wszystkich przedstawicielkach płci pięknej, które ostrzyły sobie pazurki na Białego Wilka.

Pomimo dość sporej grupy obiektów westchnień najgorętsze uczucie od zawsze łączyło wiedźmina z czarodziejką z Vengerbergu. Para ta poznała się w kryzysowej sytuacji, gdy Geralt poszukiwał pomocy dla Jaskra zaatakowanego przez magicznego stwora wypuszczonego z butelki. Od tamtej pory, po pozytywnym rozwiązaniu problemu z djinnem, rozpoczął się burzliwy związek, w trakcie którego doszło do niejednej rozłąki. Dwójka kochanków wierzyła, że są sobie przeznaczeni, a całość spajało uczucie, jakim oboje darzyli przybraną córkę Ciri.

Wielu jednak uważa, że najzdrowszym dla Geralta związkiem był ten z Triss Merigold. Czarodziejka o kasztanowych włosach była zupełną przeciwnością Yennefer, co jednak nie przeszkodziło wiedźminowi w leczeniu złamanego serca w jej objęciach.

Co wycięto z gry Wiedźmin 3: Dziki Gon, czyli gdzie jest Iorweth?
Co wycięto z gry Wiedźmin 3: Dziki Gon, czyli gdzie jest Iorweth?

Gramy dalej

Gra Wiedźmin 3: Dziki Gon mogła obfitować w wątki, lokacje i potwory, których ostatecznie nie uświadczyliśmy w pełnej wersji ubiegłorocznego hitu. Poniżej prezentujemy najciekawsze pomysły, usunięte z erpega z nieznanych nam powodów.

Nowa Gra Plus w Wiedźminie 3 - Dziki Gon na mocnym minusie
Nowa Gra Plus w Wiedźminie 3 - Dziki Gon na mocnym minusie

Gramy dalej

Długo oczekiwany tryb Nowej Gry Plus w trzecim Wiedźminie jest już dostępny. Postanowiliśmy go przetestować i sprawdzić, czy powtórna wizyta w Królestwach Północy jest równie satysfakcjonująca, co "zeszłą razą".