No dobra, ale gdzie ta bezczelność? Co jest nie tak w tej odpowiedzi? Aaa, już wiem, po prostu nagłówek ze słowem "bezczelnie" lepiej się klika...
Ale z czym gracze mają problem? Zbroje dla konia za 5 dolarów były okej, bo to ich kasa i wydają ją na co chcą…
Nie zaglądajcie ludziom do portfeli!

Pakiety są całkowicie opcjonalne i [przeznaczone - dop. red.] dla graczy, którzy ich chcą i nie są wymagane do cieszenia się grą ani jej ukończenia
No jeszcze tego by brakowało, żeby były wymagane do ukończenia.
Taaa, niech wycinają zawartość i umieszczają za paywallem... Faktycznie tego graczę pragną w grach singleplayer. GJ Ubi. Nie kupię od was już żadnej gry :)
Mimo że średnia ocen szybko się polepszyła (średnia tych negatywnych spadła z 60% do 27%), fani nadal oburzają się kwestią płatnych DLC.
Ale "dziennikarski" fikołek. Aż mi się czasy Dziennika Telewizyjnego przypomniały...
Widać w artykule skrojonym pod gównoburzę nie można napisać, że ocena wzrosła z 38 do 73/100 a w recenzjach EN jest to nawet 78/100 bo to by jeszcze przypadkiem postawiło UBI w cokolwiek pozytywnym świetle a to by nie pasowało do narracji o wkurzonych graczach.
No ale spoko, rozumiem. Black Flag ma się dobrze, jest na fali to trzeba się tej fali trzymać nawet takimi żenującymi metodami.
Nie cierpię Ubisoftu, ale tutaj nie widzę szczególnych powodów do kruszenia kopii.
No dobra, ale gdzie ta bezczelność? Co jest nie tak w tej odpowiedzi? Aaa, już wiem, po prostu nagłówek ze słowem "bezczelnie" lepiej się klika...
Taaa, niech wycinają zawartość i umieszczają za paywallem... Faktycznie tego graczę pragną w grach singleplayer. GJ Ubi. Nie kupię od was już żadnej gry :)
Możesz sobie zobaczyć - dwie chyba wzorowane na shadows i dwie nie wiem z czego. Naprawdę nie ma w tej grze żadnych nachlanych mikropłatności - ludzie są coraz bardziej oderwani od rzeczywistości. To tak jak hejtowali Star wars od ubi - po kupieniu stwierdzam że bardzo fajna gierka a jak ktoś jeszcze lubi SW to będzie na pewno zadowolony. Ludziom się po prostu w dupach poprzewracało. No ale ja jestem na tyle stary że pamiętam od czego gry startowały - gianna sisters i river raid / nie, gry dawniej nie były lepsze.
Nie wiem czy byly akurat TE (identyczne), ale byl sklepik. I to z wieksza iloscia rzeczy.
I do tego byl tez companion app do unlockow.
Ludziom się po prostu w dupach poprzewracało. No ale ja jestem na tyle stary że pamiętam od czego gry startowały
A ja jestem na tyle stary, że pamiętam jak w starych grach takie kosmetyki odblokowałeś dzięki... hmm, nie wiem... za postępy w grze.
Ale co tam, "w dupach się poprzewracało"...
A ja jestem na tyle stary, że pamiętam jak w starych grach takie kosmetyki odblokowałeś dzięki... hmm, nie wiem... za postępy w grze.
No i tak jest w "Resynced". W dziale "Animus" są zakładki "Projekty", "Synchronizacja" oraz "Wymiana". Możesz tak odblokować różne "kosmetyki" za wykonywanie zadań w grze i zbieranie znajdziek w grze.

Już tłumaczę...
W grze masz kilka różnych możliwości pozyskiwania przedmiotów kosmetycznych. Część z nich jest w Animusie, reszta w sklepiku. Przedmioty z Animusa odblokowujesz poprzez wykonywanie zadań w grze (misje, znajdźki). Są więc darmowe. To elementy dekoracyjne oraz broń i stroje. Od razu zaznaczę, że przedmioty z Animusa (broń) mają najlepsze właściwości.
Z kolei w sklepie masz sześć pakietów - trzy dla bohatera i trzy dla statku - oraz dwa elementy użytkowe (zestaw map i zestaw zasobów). Pakiety mają kompletnie "odjechany" charakter i zupełnie nie pasują do realizmu, w który celuje "Czarna bandera". W samej grze każdy strój i każde ulepszenie statku jest umocowane fabularnie lub historycznie, np. strój kapitański Kenwaya otrzymujesz po pełnym rozbudowaniu swojej bazy, dlatego Edward po jego założeniu zmienia wygląd na starego i doświadczonego pirata. I tak dalej. Pakiety ze sklepiku to zaś zupełnie inna para kaloszy. Mamy tutaj zestaw "piekielny" (Kenway wygląda jak krewny Balroga, a jego załoga to płonące diabły), morski (Kenway jako Aquaman) oraz smoczy (Kenway w stylu dalekowschodnim). Jak widzisz, to jest nie jest wycięta zawartość, która "wzbogaca" grę. To "ciekawostka" dla jakichś pasjonatów.
Same stroje nie zmieniają w żaden sposób statystki bohatera. Podobnie "pakiety" związane z Kawką nie wpływają na właściwości okrętu. Gdy idzie o usprawnienie czy ułatwienie walki, to statystki broni ze sklepiku nie różnią się właściwe niczym od statystyk broni, które możesz zdobyć w grze lub w Animusie. Nie warto więc kupować tych pakietów ze względów innych niż właśnie "kolekcjonerskie". Mikropłatności o podobnym charakterze pojawiały się w serii "Asasynów" od 12-13 lat. "Czarna bandera" nie wprowadza więc niczego nowego.
No i tak jest w "Resynced". W dziale "Animus" są zakładki "Projekty", "Synchronizacja" oraz "Wymiana". Możesz tak odblokować różne "kosmetyki" za wykonywanie zadań w grze i zbieranie znajdziek w grze.
O jak mało wiemy o grach ubi.
Także miłego dnia życzę i graj w co tam chcesz bo to w tym chodzi, by każdy coś dla siebie znalazł, ja wracam do wspaniałego Remaku ;)
Ładnie sobie nadinterpretujesz i dorabiasz teorię pod siebie.
Bzdura, opisuję to, co widzę.
niektórzy potrafią rozdzielić bezsensowne się czepianie od konstruktywnej krytyki
Ja potrafię nie robić maślanych oczu do produkcji single player, która ma sklepik z gry-usługi.
Tacy jak ty zawsze będą jechać po firmie jak Ubi nie ważne co wydadzą
To nie moja wina, że sami dają mi paliwo swoją pazernością.
dyskusja nie ma sensu bo nic do Ciebie nie dotrze
W tłumaczeniu: nie możesz znieść, że ktoś nie broni chciwości twojej aktualnej ulubionej korporacji. :)
Także miłego dnia życzę i graj w co tam chcesz bo to w tym chodzi, by każdy coś dla siebie znalazł, ja wracam do wspaniałego Remaku
To po grzyba się do mnie odzywasz?
a ty jak widac popuszczasz i obrażasz ludzi którzy słusznie zastanawiają się z czym masz problem
Mam problem ze sklepikiem w produkcji single player.
Nadążaj.
Ja nie lubię krykieta i wiesz co? Nie oglądam i dobrze mi z tym.
To ty dzwonisz.

Pakiety są całkowicie opcjonalne i [przeznaczone - dop. red.] dla graczy, którzy ich chcą i nie są wymagane do cieszenia się grą ani jej ukończenia
No jeszcze tego by brakowało, żeby były wymagane do ukończenia.
W sumie to bardzo proste... Jeżeli mikrotransakcje generują dochód, to nadal będą umieszczane w grach. Jeżeli gry zawierające mikrotransakcje sprzedają się, to kolejne gry nadal będą konstruowane sposób pozwalający na generowanie dodatkowego zysku. Gracze samodzielnie budują sobie rzeczywistość, z której nie są zadowoleni. Cegiełka po cegiełce. Korporacje takie, jak Ubisoft i oczywiście wiele, wiele innych, rozumieją wyłącznie język pieniądza. I tym właśnie językiem należy do nich przemawiać. Ale trudno oczekiwać, że nagle tysiące graczy zacznie zgodnie bojkotować cokolwiek...
Nie cierpię Ubisoftu, ale tutaj nie widzę szczególnych powodów do kruszenia kopii.
Ale z czym gracze mają problem? Zbroje dla konia za 5 dolarów były okej, bo to ich kasa i wydają ją na co chcą…
Nie zaglądajcie ludziom do portfeli!
Sam nie jestem fanem wielu produkcji ale nigdy w historii grania. granie nie było tak tanie i dostępne oraz nie dostarczało takiej ilości dobrych gier. No chyba, że ktoś siedzi tylko w wydawanych molochach no to nie wina rynku. :)
Co z tego, że gier wychodzi sporo rocznie, jak często palców u jednej ręki za duży, by wszystkie zliczyć.
Najgorsze jest to, że gracze kompletnie nie widzą różnicy między rynkiem growym 2000-2010, a tym obecnie.
Gdyby tak wtedy wyglądał rynek, to dziś nie czekali byśmy na GTA6 tylko na co najwyżej Vice City ewentualnie IV.
Nie byłoby wiedźmina 4 w 2028, tylko pierwsze DLC do W3.
Jeżeli chodzi zaś o samego AC. Samo to że ktoś poświęcił czas i pieniądze by stworzyć sklepik wewnątrz gry jest niepokojące i tak wiem w grach ubi to pewnego rodzaju standard i też zdaje sobie sprawę że większości przypadków te dlc to kompletny syf oderwany od samej logiki gry, np. jakieś magiczne stwory jako wierzchowce itd. Jednak trzeba trzymać fason, i wytykać takie chamskie próby monetyzacji palcem, bo w końcu nastanie taki precedens że w grze za pełną cenę trafimy na paywall. Wiem nie do pomyślenia ale wiele rzeczy które dzieją się w branży jest ostatnio nie do pomyślenia.
Bez przesady, przecież to jest jeden z najmniej inwazyjnych sposobów "dorabiania sobie na boku" przez duże gry. Skoro już są zmuszeni do poszukiwania źródeł dodatkowego zarobku, żeby wyjść na swoje, to lepiej tak, niż przez nachalne psucie rozgrywki i pogarszanie całego doświadczenia (patrz: GTA VI, które wycięło połowę contentu pod edycję ultimate...). Alternatywą byłoby 80 dolarów na premierę, zamiast 60, ale może właśnie tego chcą gracze...
Mimo że średnia ocen szybko się polepszyła (średnia tych negatywnych spadła z 60% do 27%), fani nadal oburzają się kwestią płatnych DLC.
Ale "dziennikarski" fikołek. Aż mi się czasy Dziennika Telewizyjnego przypomniały...
Widać w artykule skrojonym pod gównoburzę nie można napisać, że ocena wzrosła z 38 do 73/100 a w recenzjach EN jest to nawet 78/100 bo to by jeszcze przypadkiem postawiło UBI w cokolwiek pozytywnym świetle a to by nie pasowało do narracji o wkurzonych graczach.
No ale spoko, rozumiem. Black Flag ma się dobrze, jest na fali to trzeba się tej fali trzymać nawet takimi żenującymi metodami.
Na jednym z filmów "Diabły z karaibów" narrator wspomina że
spoiler start
Abstergo zrobiło remake filmu (gry) po 83 latach (więc w teraźniejszości jest 2096)
spoiler stop
gra zaliczyła najlepszy start na Steamie pod względem liczby aktywnych graczy w historii serii
Niech w końcu nauczą się wrzucać swoje gry na Steam na premierę a nie dopiero po roku czy dwóch latach jak to mieli w praktyce.
Jak widać opłaciło się :)
Po drugie niech tak nie płaczą ludzie, kupujesz podstawkę czy lepszą wersję i okej, a reszta rzeczy jest dla chcących, jeśli chcesz to sobie coś dokup, jak potrzebujesz, bo tak czy inaczej nic na grze się nie traci nie wydając kasy na to. A to tylko aspekt wizulany. Standard w większości innych gier od lat. A tam jakoś mniej się o tym mowi i "wyje". Bo chyba lepiej szkalować Ubi ;)
No i napisali prawdę, każda edycja deluxe gier od Ubisoftu jest tylko dla tych którzy chcą sobie tymi skórkami podnieść ego ale bez nich gra zupełnie nic nie traci. Dopiero wersja gold faktycznie dodaje więcej treści, powtarzalnej treści ale jednak godziny są
Ja rozumiem, że to jest opcjonalne, ale dziwi mnie bronienie tej patologii.
To nie są tylko skiny, bo posiadają one unikatowe perki, które wpływają na gameplay, a dodatkowo można tam kupić zasoby, żebyś nie musiał grindować xD i to wszystko już na premiere.
Jestem ciekaw Wiedźmina 4 z takim sklepikiem i odklejonymi skinami dla Ciri i Kelpie. Ludzie też by bronili, czy jednak ogłosili upadek CDPR?

Swoje niezadowolenie w tym temacie ostro wyraził w swojej recenzji jeden z fanów. Zwrócił on uwagę, że Ubisoft udostępnia płatne dodatki, które „dają przewagę w rozgrywce”.
Drogi fanie,
po pierwsze, słowo "przewaga" oznacza: "przewyższanie kogoś lub czegoś pod jakimś względem". Zakup kosmetycznych DLC nie daje jednak "przewagi", ponieważ mamy tutaj do czynienia z grą dla jednego gracza, a nie produkcją multiplayerową. Jeśli ktoś ma ochotę wydać dodatkowe pieniądze, żeby w jakiś sposób ułatwić sobie czy przyspieszyć rozgrywkę, to jego decyzja nie wpływa w żadnej mierze na grę innych osób. Warto od razu zaznaczyć, że - w przypadku wersji pecetowej nowego "Asasyna" - wydawanie kasy na jakieś dodatkowe zasoby czy "ułatwiacze" to czyste frajerstwo, ponieważ za darmo można tego rodzaju kwestie rozwiązać przy wykorzystaniu darmowych modyfikacji. Innymi słowy, Ubisoft proponuje graczom "oficjalne" modyfikacje, które można zakupić na wszystkie platformy.
Po drugie, kosmetyczne dodatki nie stanowią w tym wypadku "wyciętej zawartości", ponieważ utrzymane są w stylu, który wręcz do gry nie pasuje. Widać (dosłownie), że przeznaczone zostały dla osób, które mają ochotę "zaszaleć" ze stylistyką okrętu i bohatera. I nawet jeśli rzeczone dodatki nie ograniczają się tylko do kosmetyki, ale też zapewniają różnego rodzaju "ułatwienia" (jak np. pakiet zasobów), to... patrz punkt pierwszy: jesteśmy w grze SP, a nie MP.
Po trzecie, tego rodzaju "dorabianie" poprzez wewnątrzgrowy sklepik może budzić pewien niesmak, ale w przypadku "Czarnej bandery" mikropłatności nie są "wpisane" w strukturę rozgrywki, tylko rzeczywiście stanowią opcjonalny dodatek, zaś jednorazowy zakup gry wystarczy, żeby zyskać dostęp do zawartości, która gwarantuje kompletną rozgrywkę (wszystkie mechaniki, wszystkie misje oraz cała historia kapitana Kenwaya). Gdyby mikropłatności wiązały się z dostępem do dodatkowych elementów fabularnych czy też przyczyniały się do odblokowania pewnych elementów rozgrywki bądź rozwoju bohatera, wówczas jak najbardziej konieczny stałby się marsz z widłami na siedzibę Ubisoftu. Na razie jednak zalecam - zamiast nakręcania sieciowej gównoburzy - dłuższą sesję z "Czarną banderą". Spora dawka przyjemności gwarantowana.
Z wyrazami szacunku
Bukary
Załącznik:
- zdjęcie pokazujące Edwarda Kenwaya ze wszystkimi lootboxami do "Czarnej bandery".
Jeśli ktoś ma ochotę wydać dodatkowe pieniądze, żeby w jakiś sposób ułatwić sobie czy przyspieszyć rozgrywkę, to jego decyzja nie wpływa w żadnej mierze na grę innych osób.
Kpisz z ludzi?
Samo to, że ktoś wydaje kasę na takie coś sprawiło, że dożyliśmy czasów umieszczania sklepików mikrotransakcji w grach single player.
Drogą dedukcji z biegiem lat będzie co raz gorzej i to niszczenie branży niszczy moje hobby.
Więc nie pierdziel, że to nie wpływa na innych.
Samo to, że ktoś wydaje kasę na takie coś sprawiło, że dożyliśmy czasów umieszczania sklepików mikrotransakcji w grach single player.
Jeśli nie mamy do czynienie z wyciętą zawartością, lootboksami albo mikropłatnościami, które wpływają na równowagę rozgrywki w grach online, to nie widzę problemu w tym, że ktoś gotów jest zapłacić dodatkowo za jakiś przedmiot kosmetyczny albo ułatwienie sobie rozgrywki w grze single player.
Tego rodzaju sklepiki są w grach z serii "Asasyn" już od bodajże 2013 czy 2014 roku. Nagle wszyscy zapomnieli o "kredytach Helix"? Skąd to wzmożenie u ciebie?
Nigdy nie słyszałeś o powolnym gotowaniu żaby?
- e tam, to tylko zbroja dla konia
- e tam, to tylko kosmetyki
- e tam, to tylko kody do gry
- e tam, to tylko prawdziwe wycięte zakończenie
- e tam, to tylko amunicja do broni
- e tam, to... ej, dlaczego żeby zacząć drugi akt kampanii muszę dodatkowo zapłacić?
Bo takie pomysły trzeba było dusić w zarodku, a nie machać ręką.
Przejrzyj na oczy naiwniaku.
No w tym przypadku ta mityczna żaba gotuje się wyjątkowo długo, bo ludzie powtarzają te same argumenty od dobrych 15 lat, a Ubisoft, jak na złość, jakoś wcale nie "przesuwa granicy" w swoich grach singliwych, cały czas trzymając zdrowy balans, to znaczy oferując w sklepiku albo przedmioty całkowicie opcjonalne, albo umożliwiając ich zdobycie bez płacenia, jak w Far Cry 5, gdzie wszystkie dodatki premium dało się kupić za in-game currency, bez wydawania choćby złotówki i bez grindu, bo zarobkowanie było tam dziecinnie łatwe.
Poza tym gry singlowe mają teraz coraz większe problemy z rentownością i muszą szukać dodatkowych form zarobku. Gdyby wszyscy wydawcy szli tą samą drogą co Ubisoft (a więc nieinwazyjnych mikro transakcji), to gaming AAA byłby teraz w znacznie lepszej kondycji.
Przejrzyj na oczy naiwniaku.
Starałem się być uprzejmy, ale widzę, że kulturalna rozmowa to nie twoja bajka. Zerknij więc na to, co napisałem wyżej - również w [2.12] - a może zrozumiesz, że "mikropłatności" w serii "Asasyn" to nie jest chamskie wyciąganie kasy od ludzi na wzór uzależniających mechanizmów z mobilek, produkcji lootboksowych czy "wycinania zawartości". To zabieg, który istnieje w serii od wielu, wielu lat. I jakoś od wielu, wielu lat granica "mikropłatności" w "Asasynach" nie przesunęła się w stronę, o której cały czas pitolisz. Co więcej, Ubisoft - w przeciwieństwie do innych "czarnych charakterów" na rynku gier komputerowych - umożliwia graczom zdobywanie przedmiotów całkowicie opcjonalnych i kosmetycznych (różnych) na dwa sposoby: w sklepiku i poprzez wykonywanie zadań w grze (Animus).
Nie widzę żadnego problemu w tym, żeby oferować tego rodzaju "kolekcjonerki" jakimś pasjonatom lub twórcom internetowego "kontentu". One się właściwie nie różnią (poza swoją "wirtualnością") od innych gadżetów kolekcjonerskich, które producenci gier komputerowych sprzedają w swoich sklepikach (figurki, breloczki, koszulki, kubki itp.). Nie mają właściwie żadnego wpływu na żaden aspekt rozgrywki, więc ich zakup nie jest absolutnie do niczego potrzebny.
Tylko wiesz, kiedyś tak samo machano ręką na zbroję dla konia, a dzisiaj co mamy?
Jesteś pewien, że przyzwalanie nawet na takie praktyki jak w BF resynced kiedyś nie doprowadzi do sytuacji gdzie zawartość będzie wycinana i sprzedawana? Ba, już w sumie mamy pierwszą taką grę, a nazywa się GTA 6.
Czy dasz sobie rękę uciąć, że gry nie będą projektowane tak aby wymusić na graczu zakup jakiegoś ułatwiacza?
Jakie te mikrotransakcje by nie były to hejt jest jak najbardziej słuszny. Płacisz za grę pełna cenę więc oczekujesz pełnego produktu. Dodał bym jeszcze tutaj fakt, że niedługo nie będzie nośników fizycznych więc teraz to już w ogóle nic nie posiadamy.
Tak że według mnie bronienie takich praktyk jest po prostu słabe. 🤷
Tylko wiesz, kiedyś tak samo machano ręką na zbroję dla konia, a dzisiaj co mamy?
Powtarzam: od 2013 roku mamy takie same mechanizmy związane ze sklepikiem w serii "Asasyn". Nie ma jakiegoś przesuwania granicy w stronę, o której piszesz. "Czarna bandera" NICZYM się pod tym względem nie różni od np. "Origins", "Odysei" czy "Shadows".
Płacisz za grę pełna cenę więc oczekujesz pełnego produktu.
Dostałeś w cenie pełny produkt. Płatne elementy kolekcjonerskie to bonus, zupełnie zbędny dla typowego gracza dodatek. Ba, w "Resynced" masz mnóstwo elementów, których nie było w oryginale. Także przedmiotów kolekcjonerskich. Za darmo. Skoro nie widzisz nic złego w tym, że deweloper sobie dorabia, wydając figurki czy kubki, to nie widzę uzasadnienia dla oburzenia, że sobie dorabia, wydając wirtualne elementy kolekcjonerskie. To nie jest casus GTA VI. Z "Czarnej bandery" nie wycięto zawartości. Nie masz np. dodatkowej wyspy czy dodatkowego okrętu innego niż Kawka, które sobie możesz dokupić w sklepie czy w wersji "deluxe". Ciekawe, czy gracze będą za tego rodzaju praktyki wystawiali GTA VI ocenę 1/10 na Steam...
Kto jak kto, ale akurat Ubisoft już od kilkunastu lat trzyma zbliżony i dosyć zdrowy poziom opcjonalnych mikro transakcji w swoich grach singlowych (MP to inna rozmowa, bo tam ponoć jest niezły grind), więc próba straszenia, że nagle to się może zmienić, jest raczej średnio sensowna. Skoro nie zmienili tego w ostatnich 10-15 latach, to czemu teraz mieliby? Jak z czymś wyskoczą, to wtedy będziemy ich krytykować, ale atakowanie "na wszelki wypadek" jest słabe.
Powtarzam: od 2013 roku mamy takie same mechanizmy związane ze sklepikiem w serii "Asasyn". Nie ma jakiegoś przesuwania granicy w stronę, o której piszesz. "Czarna bandera" NICZYM się pod tym względem nie różni od np. "Origins", "Odysei" czy "Shadows".
No wiesz, tak szybkiego końca nośników fizycznych też nikt się nie spodziewał, a jednak. Sony jest liderem jeśli chodzi o konsolę i robią co chcą. W pewnym momencie twórcy stwierdza, że gry za mało na siebie zarabiają i będziesz miał bardziej agresywne mtx. Kwestis czasu, przyzwolenie już jest. 🤷
Dostałeś w cenie pełny produkt. Płatne elementy kolekcjonerskie to bonus, zupełnie zbędny dla typowego gracza dodatek. Ba, w "Resynced" masz mnóstwo elementów, których nie było w oryginale. Także przedmiotów kolekcjonerskich. Za darmo. Skoro nie widzisz nic złego w tym, że deweloper sobie dorabia, wydając figurki czy kubki, to nie widzę uzasadnienia dla oburzenia, że sobie dorabia, wydając wirtualne elementy kolekcjonerskie. To nie jest casus GTA VI. Z "Czarnej bandery" nie wycięto zawartości. Nie masz np. dodatkowej wyspy czy dodatkowego okrętu innego niż Kawka, które sobie możesz dokupić w sklepie czy w wersji "deluxe". Ciekawe, czy gracze będą za tego rodzaju praktyki wystawiali GTA VI ocenę 1/10 na Steam...
Ja mówię o całej branży gier, a nie tylko o Ubisofcie. Mikropłatności w grach singleplayer to dzisiaj już standard, gdzie kiedyś to było nie do pomyślenia. A GTA 6 to kolejny kamień milowy w stronę wycinania zawartości i blokady za paywallem.
Dobrym przykładem jest tutaj też Diablo 4, które ma zajebiste skórki do kupienia w sklepie, a te w grze wypadają przy nich blado. Dlaczego odrazu nie zaprojektowano tak fikuśnych skórek do podstawowej gry? A no dlatego żeby się za bardzo nie wyróżniały, a do sklepiku trafią te lepiej wyglądające. Takie nic nieznaczące twoim zdaniem mtx wpływają na projekt gry w mniejszym lub większym stopniu.
Jak z czymś wyskoczą, to wtedy będziemy ich krytykować, ale atakowanie "na wszelki wypadek" jest słabe.
Wtedy to już będzie za późno, a GTA 6 i sytuacja z nośnikami fizycznymi pokazuje, że gracze nie są zjednoczeni i mają pamięć złotej rybki. 🤷
Bo kiedyś to kupwało się droższą edycję gry i gracze jeszcze potrafili zrobić lachę korporacji i się oblizać, że takie było smaczne - tak chociażby było w przypadku NFS Most Wanted: Black Edition, gdzie ta edycja była znacznie droższa, a zawierała trochę więcej samochodów i wyzwań - szkoda, że nikt się słowem nie zająknął przez ponad 20 lat. Do tego GTA VI nie jest żadnym krokiem milowym - w 7 generacji mieliśmy wycinanie zakończeń - chociażby Prince of Persia (2008), Asura's Wrath - czy np. sekwencji z Assassin's Creed 2, by potem były sprzedawane krótko po premierze jako DLC. Ba, nawet w samym RDR2 wycięto nawet misję z napadem na bank, by obok innych bonusów sprzedawać ją w droższej edycji gry. Natomiast mówienie o przesuwaniu granic jest nieco śmieszne, bo żaba została już ugotowana dawno temu, tylko niektórzy się dopiero budzą.
Przecież kluczowe jest nie to, co ludzie krzyczą w internecie, tylko co kupują, a czego nie. Wystarczy nie kupować toksycznych mikro transakcji i będzie ok.
I dlatego napisałem, że taki hejt jest słuszny, a stawanie po stronie korporacji nigdy nie jest dobre. Hejt i nagłaśnianie tego to jest jedyne co nam pozostało. 🤷
Czy to przyniesie jakieś efekty? Tego nie wiem, ale lepiej być przeciwnikiem takich praktyk niż machnąć ręką i powiedzieć, że jest ok.
Wiadomo, że koniec końców to portfel graczy decyduje czy jakaś toksyczna praktyka wejdzie w życie na stałe czy nie.
Tylko nie bierzesz pod uwagę tego jak w tamtych latach wyglądała branża gier, a jak dzisiaj. Wtedy to można powiedzieć, że to wszystko jeszcze raczkowało, a gracze nie bardzo mieli opcje nagłośnienia czegoś. Dzisiaj na branży gier zarabia się grube miliardy, a korpoludki wyciskają do ostatniej kropli portfele graczy.
Wycięcie w jakiejś gierce zawartości, a wycięcie tej zawartości i zablokowanie za paywallem w grze, która jest w stanie kreować trendy w branży, to spora różnica.
Ale tak, poniekąd jest już za późno. 🤷
Z "Czarnej bandery" nie wycięto zawartości.
Nie, wcale.
Zawartość tylko do kupienia w sklepie nie została wycięta z gry i z premedytacją wciśnięta za pejłolem.
Trafiła tam zupełnym przypadkiem.
I ty się oburzyłeś, że zostałeś nazwany naiwniakiem?
dosyć zdrowy poziom opcjonalnych mikro transakcji w swoich grach singlowych
Jaki "zdrowy poziom"?!
Tego nie powinno być w singlach na pierwszym miejscu!
Jakie wy macie wyprane mózgi przez korporacje, to jest niepojęte.
W przypadku jakichś figurek masz coś namacalnego i nie odbija się to w żadnym stopniu na grze. Edycja kolekcjonerska to jest zupełnie inna wartość niż jakiś piksel w gierce.
A mikropłatności zawsze pozostawiają jakiś niesmak. A może ta fajna zbroja mogła by być gdzieś ukryta w grze? Ale nie, jest w sklepiku. Pal licho jeśli takich zbroi do kupienia jest parę, dwie, trzy. Ale jeśli jest ich 10-15? No to już jest słabe, a chyba każdy gracz lubi jak jego postać fajnie wygląda, prawda? No, ale musi biegać w jakichś łachmanach gdy w sklepiku za parę dolców ma doebane sety.
Ja nie uważam, że sprzedawanie skórek w grze singleplayer jest toksyczne, choć w niektórych tytułach to wpływa na grę, jak chociażby w Diablo 4, a to już jest mega słabe.
Nie rozumiem po prostu bronienia tych mikropłatności i tłumaczenia ludziom którzy to hejtuja, że one nie mają żadnego wpływu na grę czy branże gier.
W grach usługach rozumiem, muszą na czymś zarabiać, ale jeśli chodzi o gry single to chcę mieć pełny produkt z fajnymi skórkami za te 329zl.
Jestem po prostu przeciwnikiem mikrotransakcji w grach singleplayer niezależnie od tego czy są one toksyczne czy nie. Jeszcze żeby ta kasa szła na poprawę jakości kolejnych części gier to bym zrozumiał, ale tak nie jest.
Co ci sie zas w tej glowie kotluje? Co ci wplywa na gre?
Jesli juz wymieniac gry, w ktorych kosmetyka wplywa na gre to jest to ten super ekstra konkurent od super ekstra firmy. Bo tam MTXy maja czesto lepszy performance, lepsza widocznosc, itd...
Ja wiem ze wszedzie musisz wcisnac "Blizzard Bad" jakby cie osobiscie skrzywdzili, ale sa granice stronniczosci.
Ty naprawdę nie rozumiesz słowa pisanego. Jak grochem o ścianę. To, co możesz kupić w sklepiku, nie jest wyciętą zawartością. Wyżej już tłumaczyłem, dlaczego przedmioty kosmetyczne, które można zakupić, kompletnie nie pasują do fabularnej (i "stylistycznej") zawartości "Czarnej bandery" i stanowią wyłącznie "gadżet kolekcjonerski" dla pasjonatów i twórców "kontentu" sieciowego. Nigdy nie znalazłyby się "normalnie" w grze. Najlepszym tego dowodem jest fakt, że tych przedmiotów nie było w oryginalnym "Black Flag".
Umieszczanie tego rodzaju gadżetów w sklepiku jest znakiem rozpoznawczym serii "Asasynów" od wielu lat. Czy w przeszłości - gdy mieliśmy np. premierę "Unity", "Origins", "Valhalli" - również przeciwko temu protestowałeś? A może protestujesz, gdy podobne praktyki uskutecznia np. Capcom w serii "Resident Evil"? Dlaczego nikt nie nawoływał do bojkotu "Requiem" z tego powodu? Bo mam wrażenie, że obecna gównoburza to efekt podwójnych standardów i mody na atakowanie Ubisoftu nawet z kompletnie nieuzasadnionego powodu. To tyle a propos wypranych mózgów.
Tak wpływa, że wraz z kolejnymi godzinami spędzonymi w grze, twoja postać progresuje pod względem siły jak i wyglądu. Dochodzi do takich absurdów gdzie ktoś zabijając super uber duper bossa dropi jakiś set, który wygląda jak zwykła szmata przy tych ze sklepiku.
Akurat w grach h&s progres wizualny jest bardzo istotny, a doebane skórki ze sklepu powinny być w podstawowej wersji gry.
Kolejną kwestią jest to, że do podstawki tworzy się zbroje o zwykłym, normalnym, przyziemnym wyglądzie, żeby potem wrzucić do sklepiku te super duper skórki, które wyglądają po stokroć lepiej.
przedmioty kosmetyczne, które można zakupić, kompletnie nie pasują do fabularnej (i "stylistycznej") zawartości
I tak jak w przypadku kolaboracji z Final Fantasy w Origins, z takich rzeczy można zrobić fabularne misje, ale nie - lepiej wciskać do sklepiku w singlu.
"Kul" i "dżezi"!
Czy w przeszłości - gdy mieliśmy np. premierę "Unity", "Origins", "Valhalli" - również przeciwko temu protestowałeś?
Tak.
A może protestujesz, gdy podobne praktyki uskutecznia np. Capcom w serii "Resident Evil"?
I gdy to zrobili w obydwóch Dragon's Dogmach i w SFxTekken...
Dlaczego nikt nie nawoływał do bojkotu "Requiem" z tego powodu?
Ponieważ tak jak ty, masy są zindoktrynizowane machając na to ręką twierdząc, że to jest fajne.
Bo hej, "my lemingi pozwalamy no to od lat, więc...".
To tyle a propos wypranych mózgów.
Tak że tego...
Wyprany mózg to masz chłopie ty, wrzucając sobie w zdjęcie profilowe orzełka.
"Gdy nie mam argumentów, przejdź do awatara"
- z poradnika forumowego dla dzieci Neostrady.
łatwo rozpoznać Polaka Wyklętego
Nie wiem co to za grupa.
Współczuję takiego podejścia do życia.
Tak że tego...
Pozostaje kwestia dowolności. Nikt nie zmusza cię do zakupu kolekcjonerki czy do zakupu wersji rozszerzonej. To, że ktoś inny kupi sobie wersję z figurkami czy skinami budzi w tobie negatywne emocje? Może graj jak chcesz i pozwól innym grać jak chcą?
Do tego dochodzą „platyny”. Raczej ciężko wbić platynę bez tych map, więc mapki poniekąd są „wymagane”.
Raczej ciężko wbić platynę bez tych map, więc mapki poniekąd są „wymagane”.
Nie musisz niczego kupować, żeby "wbić platynę". Jeśli samodzielnie nie znajdziesz tego, co trzeba, wszystkie lokacje i "tajemnice" zawarte w płatnym pakiecie ze sklepiku dostaniesz za darmo, jeśli wejdziesz na YouTube:
Stele Majów:
https://www.youtube.com/watch?v=P3YYVZfCBgQ
Mapy skarbów:
https://www.youtube.com/watch?v=ZY3aMrPFyBo
Schematy:
https://www.youtube.com/watch?v=oQc4oQkoZ1Y
I tak dalej. Wszystko jest dostępne.
Skoro więc jesteś przeciwnikiem umieszczania elementów kosmetycznych w sklepikach growych, to pozwól, że zapytam: czego się domagasz od Capcomu i Ubisoftu? Mają w ogóle zaprzestać sprzedawania wirtualnych gadżetów kolekcjonerskich?
Przypomnijmy: w sklepiku Campcomu pojawia się np. balowa czy "wampirza" skórka Grace, a w sklepiku Ubisoftu - np. demoniczna skórka Edwarda. Takie gadżety nie stanowią wyciętej zawartości, ponieważ w grze Grace nosi strój "dziennikarki" (co jest umotywowane fabularnie) i na pewno nie pojawiłaby się w powłóczystej sukni Lady Dimitrescu, a Edward z kolei (co również jest umotywowane fabularnie) ubiera stroje pirackie lub asasyńskie i na pewno nie pojawiłby się w "Czarnej banderze" w kostiumie jakiegoś demona, który otoczony jest wirującymi płomieniami.
A zatem: obie firmy stworzyły dodatkową (nie "wyciętą") zawartość o charakterze kolekcjonerskim (która istotnie różni się pod względem stylistycznym od tego, co znajdziemy w grze), żeby sobie dorobić. To praktyka podobna do wydawania figurek, kubków, koszulek, czyli element klasycznego "merchandisingu" danej marki. Dlaczego, twoim zdaniem, firma nie może sobie w ten sposób dorabiać, skoro produkt, który dostarczyła jako podstawę tego rodzaju zabiegów sprzedażowych, jest "kompletny", zaś elementy znajdujące się w sklepiku stanowią w tym wypadku zawartość "dodatkową"?
Co więcej, Ubisoft podzielił "dodatkową" zawartość gadżeciarską na dwie części - darmową i płatną. W Animusie zdobywasz darmowe elementy kolekcjonerskie (broń, towarzyszy, stroje itp.), zaś w sklepiku - elementy płatne (sześć pakietów składających się z gadżetów o tej samej funkcji, co gadżety z Animusa). I znowuż: to praktyka, z którą mamy do czynienia również w innych, wcześniejszych odsłonach serii "Asasynów".
Ponawiam więc pytanie: biorąc pod uwagę fakt, że sklepik z gadżetami kolekcjonerskimi funkcjonuje w serii "Asasynów" od 2013 roku i nie zamienił się przez ponad dekadę w system mikropłatności, które wymagają wydania określonej liczby złotówek, żeby cieszyć się pełnią gry (np. poprzez wycinanie wątków fabularnych, lokacji itp.), czego się domagasz? Konkretnie. Bo mamy dwie możliwości:
A) Ubisoft wydaje "Czarną banderę" bez sklepiku i bez elementów kolekcjonerskich, które zostały stworzone właśnie na potrzeby sprzedażowe.
B) Ubisoft wydaje "Czarną banderę" ze sklepikiem i dodatkowymi elementami kolekcjonerskimi do zakupu (i tak się właśnie stało).
Trzecia możliwość, czyli Ubisoft wydaje "Czarną banderę" ze wszystkimi dodatkowymi elementami kolekcjonerskimi, które teraz istnieją, w cenie samego produktu, nie wchodzi w grę, ponieważ część wspomnianych elementów została stworzona wyłącznie na potrzeby sklepiku (wyżej tłumaczyłem, dlaczego tak jest) i wymagała stosownej alokacji zasobów budżetowych z intencją konkretnego zwrotu finansowego (o czym piszę poniżej). Albo więc mamy "Czarną banderę" z płatnym kostiumem "demona" ("Requiem" ze skórką "wampirzej" Grace), albo "Czarną banderę" ("Requiem") bez tego rodzaju kostiumu.
Warto dodać, że np. w przypadku "Valhalli", która wygenerowała łącznie ok. miliard dolarów przychodu, wirtualne przedmioty kosmetyczne odpowiadały za ok. 10-12% zysku. Ubisoft wprost przyznaje inwestorom, że wdrożenie mikropłatności od momentu premiery pozwala finansować darmową zawartość po premierze:
"Microtransactions, for all the flak it gets, it allows us to do the Isu stuff, the quest stuff, the parkour updates, all of it," Lemay-Comtois said, arguing that post-launch support for Shadows required some level of ongoing funding.*
Celem deweloperów powinno być dostarczenie jakościowego produktu. Celem korporacji (wydawcy) jest zysk. "Czarna bandera" to produkt jakościowy (konsensus graczy i recenzentów), a w cenie gry otrzymujemy kompletny pakiet doświadczenia (całą zawartość oryginalnej gry oraz mnóstwo nowych elementów). Z kolei dodatkowe (podkreślam) przedmioty kosmetyczne w sklepiku generenują spory zysk. Zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę koszt ich wyprodukowania. Żadna korporacja z tego nie zrezygnuje, skoro istnieje odpowiedni popyt. A istnieje. Póki w serii "Asasynów" nie pojawi się w sklepiku wycięta zawartość (a nie pojawia się), mamy bowiem do czynienia z sytuacją korzystną (win-win) dla deweloperów, wydawcy i paradoksalnie - jak widać - graczy.
Bo mikropłatności (casus Ubisoftu) pozwalają również na utrzymanie zespołu deweloperów zajmujących się popremierowym wsparciem (zarówno samego produktu, który jest "usprawniany", jak i zawartości sklepiku, która jest uzupełniana), zapewniają wydawcy stały dopływ "gotówki" (która jest alokowana również w innych zespołach deweloperskich) i cieszą się sporą popularnością wśród konsumentów (ponad 10% zysków z gry). Napędzają również w pewnym sensie przemysł "okołogrowy", czyli wspomagają na różne sposoby twórców "kontentu" (zwłaszcza konsolowych), którzy zaopatrują się w różnego rodzaju "ułatwiacze", żeby w dniu premiery dostarczyć poszukiwane przez graczy wsparcie (poradniki na temat znajdziek itp.). I wreszcie: mikropłatności w "Asasynach" w żadnej mierze nie wpływają negatywnie na growe doświadczenia graczy, którzy nie zdecydują się dokonać żadnego zakupu.
Nie da się zawrócić kijem Wisły. Czy się nam to podoba, czy nie - MTX-y stały się elementem growego krajobrazu. Z powodów, które wymieniłem, większe korporacje nie zrezygnują już z różnego rodzaju "sklepików". Zwłaszcza że budżety gier (i marketingu) urosły do niewyobrażalnych rozmiarów i trudno uzyskać zwrot poniesionych kosztów wyłącznie ze sprzedaży gry. Nawet firmy pokroju CDPR (o stabilnej sytuacji finansowej), postrzegane jako "przyjazne dla graczy", szukają różnych źródeł monetyzacji swoich produktów. Owszem, jak najbardziej trzeba walczyć z konkretnymi praktykami w ramach systemu mikropłatności (lootboksy, wycięta zawartość itp.). Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę mikropłatności w "Asasynach", to przyznać trzeba, że Ubisoft nie przekroczył do tej pory (od wielu lat) czerwonej granicy, ponieważ nie zmusza graczy do kupowania wyciętej zawartości, a jedynie oferuje dodatkowe bonusy kosmetyczne czy kolekcjonerskie (zazwyczaj tak "odlotowe", że niezbyt atrakcyjne dla przeciętnego gracza), które nie stanowią "standardowej" zawartości konkretnego produktu.
Po złej stronie mocy znalazł się natomiast np. Rockstar (Take-Two Interactive), choć gracze jakoś wyjątkowo szybko wybaczają wydawcy GTA wszelkie grzechy, a na Ubisofcie wieszają psy. I tego rodzaju podwójne standardy stały się szczególnie widoczne właśnie w okresie premiery "Black Flag", ponieważ w tym wypadku nie da się uzasadnić ataku na Ubisoft złą jakością dostarczonej gry (a dobra jakość GTA stanowi wymówkę dla wielu obrońców Rockstara).
Tak więc pozwolę sobie przypomnieć, o co pytam:
1) Czego domagasz się od Ubisoftu? Całkowitej rezygnacji z dorabiania sobie na pakietach kosmetycznych (czyli rezygnacji z co najmniej 10% zysku) w momencie, gdy znajdują się na skraju (finansowej) przepaści i walczą o istnienie?
2) Czy uważasz, że należy obniżyć ocenę gry (np. do 1/10), ponieważ w sklepiku wydawcy można "poszerzyć" swoje doświadczenie growe o płatne przedmioty kosmetyczne?
3) Czy zamierzasz również bojkotować / krytykować GTA VI (bo tu mamy do czynienia z umieszczeniem wyciętej zawartości za paywallem) i nawoływać do obniżenia oceny tej gry?
Wiem, że to może być dla ciebie tytaniczny wysiłek, ale jeśli zdecydujesz się odpowiedzieć na powyższe pytania, postaraj się ograniczyć obelgi i wyzwiska do minimum. :P
*Źródła:
https://www.reddit.com/r/assasinscreed/comments/1qkx2j1/official_numbers_of_micro_transactions_in_the_ac/
https://www.gamespot.com/articles/ubisoft-defends-microtransactions-saying-they-pay-for-assassins-creed-updates/1100-6536521/
Wydawało mi się, że pytanie brzmiało czym się różnią jakieś fanty z edycji kolekcjonerkiej od skórki w grze, a nie jakie ludzie mają upodobania. 😂
Fikołek miesiąca. 🤦
Problem z Ubisoftem jest taki, że u nich nie kończy się na skórkach, w ich grach możesz kupić różnej maści boosty do expa i inne badziewia przyspieszające progresję.
I tu masz odpowiedz dlaczego ludzie hejtuja Ubi, a nie RE czy inne gry. Nawet nie wiedziałem, że oni to jeszcze tak bezczelnie nazywają "time savers". 🤦
ich grach możesz kupić różnej maści boosty do expa i inne badziewia przyspieszające progresję
Jeśli to gry single player, to w czym tkwi problem? Gdyby ktoś chciał sobie dokupić skóry ocelota w "Czarnej banderze", ponieważ nie ma ochoty na polowanie i woli inne aktywności w grze, to dlaczego miałbym za oferowanie takiej możliwości krytykować Ubisoft? To w żadnej mierze nie wpływa negatywnie na moją rozgrywkę i moje doświadczenia w grze. Powtarzam: póki nie mamy do czynienia w grze SP z wyciętą zawartością lub mechanikami, które wymuszają płatności, no to nie widzę powodu, żeby iść z widłami na siedzibę Ubisoftu. Rockstar od lat stosuje podobne czy gorsze praktyki, a jest wychwalany pod niebiosa. Dlatego też krytyka "Czarnej bandery" jest IMHO nieuzasadniona.
Jeśli problem dotyczy gier MP, to jak najbardziej trzeba konkretną produkcję (i wydawcę) krytykować.
Mamy inne zdanie na ten temat więc nie będę cię na siłę przekonywał, ale nie zgodzę się co do tego, że to gra single player więc co to komu szkodzi.
No ja uważam, że to wpływa na projekt gry. Nie chce ci się już odbijać obozów i powtarzać monotonnych walk? Kup surowce albo exp boosta. Nie chce ci się szukać setek znajdziek i skarbów? Kup mapę.
Gdyby jeszcze te gry miały naprawdę dobrej jakości eksplorację, bez znaczników, gdzie czujesz, że faktycznie coś odkrywasz, ale to są generyczne światy projektowane tak aby wrzucić tam jak najwięcej generycznego badziewia.
Taki projekt gry otwiera właśnie furtkę na wprowadzanie takich mikropłatności.
Ja tu oczywiście nie twierdzę, że jedna ze stron ma rację, a druga się myli, prawda jest po środku. No i koniec końców to w jakim kierunku pójdą te mtx będzie zależeć od portfeli graczy, więc tak na dobrą sprawę ta cała dyskusja nie ma za bardzo sensu. 🤷
1) Wywalenia sklepiku a la gra-usługa z produkcji single player i nigdy więcej takich odpałów. To, że są na finansowej przepaści to nie jest moja wina, więc nie będę głaskał po główce korporacji, która nawet nie wie o moim istnieniu.
2) Sklepik a la gra-usługa z produkcji single player - za tę aberrację to nie żadne 1/10, tylko 0/10 i dać znać Ubisoftowi, że produkt idzie w zapomnienie tak długo, jak sklepik będzie w produkcji single player. A wszystkie kosmetyki, które "nie pasują do świata gry" mogą łatwo wprowadzić do gry, tak jak to zrobili z kolaboracją Final Fantasy w Origins. Wtedy się dało, teraz dostali amnezji.
3) Tak.
Ale się oświecony trafił XD Sraczka po nodze poszła, bo można sobie w grze kupić inny kolor żagli jak w Odyssey, faktycznie skandal. A co game boosterów, to można je za darmo sobie zrobić dowolnym trainerem albo cheat engine i to dosłownie, bo trainery mają często opcje mnożnika EXP albo zdobywanego golda. Pod wpływem Twojego durnego gadania odpaliłem AC i po raz pierwszy sprawdziłem, jak wygląda ten sklep - nawet nigdy nie otwarłem tej zakładki, a grałem we wszystkie części od Origins, które wyszło dekadę temu. I co tam mamy? Figurki dziobowe, ubrania załogi albo kolor konia - faktycznie gamechangery. Boostery, jak wspomniałem, można sobie samemu zrobić przez CE, a mapy masz na pierwszym lepszym wpisie z Reddita. Ale chociaż się czegoś dowiedziałem przez tę Twoją krucjatę:
Większość przedmiotów czysto kosmetycznych (pancerze, bronie, wierzchowce) można zdobyć w grze bez wydawania prawdziwych pieniędzy. Służy do tego specjalny handlarz Oikos z Olimpii (Oikos of the Olympians) [...]
Ale się oświecony trafił
Bo nie broni chciwości korporacji, która nawet nie wie o twoim istnieniu?
Rzeczywiście "sraczka".
trainer, cheat engine
PC =/= wszystkie platformy.
Plus, tak ustawili zdobywanie XP (problem), żeby dali płatne przyśpieszenie w sklepie (rozwiązanie). A ty klaszczesz.
Pod wpływem Twojego durnego gadania
To tylko i wyłącznie twoja opinia.
inny kolor żagli/Figurki dziobowe, ubrania załogi albo kolor konia
Ponieważ zrobienie tego tak, żeby je odblokować za postępy w grze jest takie trudne.
A nie, czekaj, korporacja po prostu jest zaślepiona chciwością, bo ma mennice w oczach.
Większość przedmiotów czysto kosmetycznych (pancerze, bronie, wierzchowce) można zdobyć w grze bez wydawania prawdziwych pieniędzy.
Większość =/= wszystkie.
Większość =/= wszystkie.
Sprawdziłem i w Odyssey dotyczy to boosterów, czyli legalnych, łatwo zastępowalnych cheatów oraz map.
Plus, tak ustawili zdobywanie XP (problem), żeby dali płatne przyśpieszenie w sklepie (rozwiązanie).
AC są banalnie prostymi grami, kupowanie tych boosterów to jest banalizowanie i tak zbyt prostej gry. Nie ma zresztą za bardzo, po co tego robić. Ot, zabawka, bardziej chyba easter egg.
Ergo, jesteś na poziomie tego gościa, który dał Avowed 0/10, mimo że gra była dopiero w produkcji, bo mu się nie spodobało, że ktoś tam z deweloperów coś napisał na X. Też sobie wybrałeś jedną rzecz z dupy, która nikomu nie przeszkadza i mówisz, że gra 0/10. Słabe, przyznasz.
To niech zaczną robić jakieś pojedyńcze gadżety w niższej cenie, ale tego nie zrobią bo łatwiej jest wjebać skórkę za 10$.
Figurkę przynajmniej masz fizycznie i jest twoja, możesz ją sprzedać lub zrobić co ci się żywnie podoba. Gry wraz ze skórkami możesz stracić bo nic nie jest twoje.
Ty natomiast dajesz grze 0/10, bo Ci się nie podoba opcjonalny i nieinwazyjny sklepik
Nie, daję 0/10, ponieważ jest sklepik w produkcji single player.
Słabe, przyznasz.
Słabe to jest dawanie sklepiku w grze single player.
Ha tfu.
Tak przy okazji...
Mam AC Black Flag Resynced na płycie i również nie nalicza czasu gry na playstation lub nalicza, by następnego dnia licznik wyzerować, czyli dokładnie to samo co w przypadku Gothica. Z ciekawości zakupiłem za 22zł ze sklepu gry AC Black Flag zasoby do gry, drewno, metal itd by coś wypróbować, i co się stało? Licznik powrócił i naliczył wszystkie godziny zagrane w Resynced, a do tego gra pojawiła się w apce w zakładce "Ostatnio grane".
Wygląda to na kolejny dowód, że sony będzie cisnęło w cyfrówki, aby gracze mieli z nich jak najwięcej korzyści. Ja wiem, że ten licznik czasu to niepotrzebny bzdet i zwykła ciekawostka, jednak takie zagranie ze strony sony jest cholernie słabe...
Eee dobra cofam. Czas gry ci pokaże dopóki nie zajrzysz w profil i "Gry". Teraz tam wszedłem i znowu skasowało licznik w Gothicu xD Dramat
BF oczywiście nie ruszyło bo jest cyfrowy dodatek dograny. No i później jest 85% przewagi cyfry 🤣
Nigdy nie kupiłem w Ubi żadnego DLC czy skinów w sklepie. To nie moja bajka, nie potrzebuję tego. W podstawki gra mi się wyśmienicie i opcja możliwości zakupu dodatkowych pierdółek tego nie zmienia.
to się robi żałosne, jak rozbambroszone bachory płaczą bo w grze można coś dokupić, przyjeżdżałem się tym dlc, szkoda gadać, za darmo bym tego nie chciał, natomiast nie ma ani słowa o możliwości odblokowania coś na wzór sezon passów w animusie za aktywności w grze. Ubi więc zaczęło się jęczenie - tyle w temacie.
Za chwile będą dostępne Hash ID, więc po co płacić i przepłacać? :))
Nie dodali fabularnego DLC Freedom Cry, ale skórki warte kilkaset złotych jak najbardziej😎
Ale czym to się różni od edycji kolekcjonerskiej takiego Wieśka? Jak zapłacisz więcej to dostaniesz coś więcej ale nikt ci nie każe płacić. Możesz zagrać w podstawkę w normalnej cenie, bez gadżetów a jak chcesz wesprzeć dodatkowo dewelopera to możesz kupić bogatszą, droższą wersję.
Przecież te stroje to czyste SF, które wybija z imersji, nie wiem, Komu to jest potrzebne?
Zresztą, Capcom sprzedaje tego od groma przy okazji każdej gry a sklep był już w oryginalnym BF:
" w oryginalnym Assassin's Creed IV: Black Flag znajdował się bezpośredni sklep wewnątrz gry. Pozwalał on graczom na przeglądanie i kupowanie dodatków takich jak fabularne rozszerzenie Freedom Cry (Krzyk Wolności) oraz pakiety kosmetyczne."
"Po premierze gra doczekała się kilku dodatków do pobrania. Dodatki Blackbeard’s Wrath (wydany 11 września 2013 roku) oraz Guild of Rogues (11 lutego 2014) dodają do trybu wieloosobowego po trzy nowe postacie, w które może się wcielić gracz. Dodatki Death Vessel Pack, Kraken Ship Pack oraz Crusader & Florentine Pack zawierają elementy kosmetyczne zarówno do Kawki, jak i do Edwarda[e]. Illustrious Pirates (7 stycznia 2014 dodaje do gry trzy nowe misje w grze jednoosobowej, a także liczne dodatki kosmetyczne i bronie dla Kawki i Kenwaya. Dodatek Aveline zawiera trzy zadania, podczas których gracz steruje Aveline de Grandpré, protagonistką Assassin’s Creed III: Liberation. Misje te nie są powiązane bezpośrednio z Black Flag. Początkowo były one ekskluzywne dla posiadaczy PlayStation 3 oraz PlayStation 4, później pojawiły się one też na komputery osobiste oraz na Switcha."
no serio kurwa? ludzie dopierdalają się o to że można kupić sobie za 10 euro nikomu niepotrzebny skin bohatera a nie pomyśleli najpierw że wydali 60 euro za remake?
Szkoda pisać na tym forum. Tu większości są ekonomiczne ameby. Mają zasadę mi nie przeszkadza to jest ok. Zaczęły się od mikrotranzakcji w multi, teraz mamy w singlu. Dla nich dalej się nic nie zmieniło. Logiga i wyciąganie wniosków dla niektórych jest za trudne. A później się dziwią że zapierdzielają całe życie jak niewolnicy dla kogoś.
Tu większości są ekonomiczne ameby.
Napisała ekonomiczna ameba... Zdajesz sobie sprawę, że rynek gier video jest obarczony obecnie tak gigantycznym ryzykiem, że oczekiwany przychód dla gier AAA to standardowo 300-400% pierwotnej inwestycji? To oznacza, że dyrektor finansowy, dając zielone światło na zainwestowanie np. 200 milionów dolarów w projekt rozpisany na 5 lat developmentu, oczekuje przychodu na poziomie 600-800 milionów! Czemu tak dużo? Bo to jest ogromne ryzyko. Zamrażasz duży kapitał na pół dekady lub dłużej, w tym czasie on nie zarabia, tylko traci na wartości, a przy tym godzisz się na możliwość jego całkowitej utraty (bo gra może nigdy nie wyjść albo okazać się kaszaną). Gdyby stopa zwrotu była niższa, to cały biznes by się zwyczajnie nie opłacał, bo istnieją po prostu inne formy inwestowania, które dają ci przychód na poziomie np. 200%, ale są znacznie szybsze (1-2 lata) i obarczone znacznie niższym ryzykiem. Inwestorzy idą w gry video tylko dlatego, że mogą dużo zarobić. Nie z miłości, nie z pasji, tylko dla zysku. Nie ma odpowiedniego zysku, nie ma inwestycji, idą lokować kapitał gdzie indziej (np. na giełdzie).
Właśnie dlatego duże gry (a więc z wysokim budżetem) coraz częściej zmagają się z problemem rentowności. Koszty developmentu stale idą w górę, zespoły pęcznieją od pracowników (bo wypadałoby się wyrobić z produkcją w czasie poniżej dekady...), a grupa docelowa wcale się nie rozrasta lub robi to nieproporcjonalnie wolno. Często to nawet nie kwestia jakości, bo zmagają się z tym nawet gry mające oceny na poziomie 90% i więcej, tylko osiągnięcia "sufitu zainteresowania" danym typem gry. Właśnie dlatego są tytuły, które mają oceny np. 60% i dostają sequele, a inne osiągają 92% i zostają skasowane, a developerzy tracą pracę. Jeżeli tytuł ma średnie oceny ale wzbudza zainteresowanie dużej grupy, to jest szansa na dalszy rozwój i spory margines do poprawy. A gdy tytuł już jest bliski perfekcji, a mimo to kupuje go relatywnie mało ludzi (w stosunku do poniesionych kosztów), to dalsze inwestowanie w niego nie ma sensu.
Jeżeli zrobiłeś świetną grę, ale nie osiągnąłeś odpowiedniej rentowności (stopy zwrotu), to właśnie doszedłeś do ściany, która oznacza wyczerpanie się koncepcji w dotychczasowym modelu biznesowym. Wyjściem może być albo zmiana tego modelu (a więc np. dorzucenie usługowości, mikro transakcji, subskrypcji itd.) albo całkowite skasowanie / zamrożenie serii. Ja ze wszystkich opcji wolę właśnie drogę Ubi, niech ładują do gry nieinwazyjne mikro transakcje, byle sam produkt był dobry i uczciwie wyceniony. Jeżeli dzięki temu seria AC może istnieć, to jakoś to zniosę.
Nie rozumiem w czym problem. Przecież nawet zakupienie najdroższej wersji gry nie daje możliwości posiadania wszystkich zabawek ze sklepu (mówię o Origins Odyssey Valhalla Shadows) więc dziwne żeby akurat w ACBFr była taka opcja. Na tych dodatkowych transakcjach UBI zarabia tyle co na samej grze. Dodatkowo owszem nie są potrzebne do ukończenia gry ale wiele z nich ułatwia / uprzyjemnia rozgrywkę.
"sprzedała się w nakładzie 2 milionów kopii" - sprzedała czy przyciągnęła "zaangażowanych" graczy? ;)
Ktoś mi wyjaśni kto kupuje takie rzeczy? Takie gry jak ta przechodzi się raz i o nich zapomina
Dalej płaczecie? Zamiast przechodzić spokojnie grę? I się "odmóżdżać".
A ja sobie w to w końcu gram, od wczoraj, i bawię się wyśmienicie. Nic mi nie wyskakuje z zakupem a tym bardziej nie jestem podatny na jakieś płatne skórki, nie obchodzi mnie to. Niech sobie jest, chętni kupią.
Gra jest wybitna i epicka, pod wieloma względami, tyle dobrego i fajnego tam zrobili, naprawili, wprowadzili, ile możliwości, sam ogrom świata, który czuć że jest ogromny, jego skala, do tego fauna, flora, warunki pogodowe...a graficznie na full 4K... poezja :)) HDR + RT, to tutaj jest cudo.
Bez wątpienia, najlepszy Asasyn jaki wyszedł, od początku :) choć mało tam asasynowania :P nie jesteśmy asasynem a skok wiary potrafimy :D prostu im to siadło wybitnie i ludziom przypadło do gustu. Nawet gdy pierwszy raz lata temu to wydali.
Jestem pełen podziwu że Ubi się postarał, dali radę i stanęli na wysokości zadania.
Co do braku zawartości z Adewale, nie ma co przekreślać, sądzę że kiedyś wyjdzie pełnoprawny dodatek z tym a może i jeszcze coś więcej, nowego.
Dajmy szansę, dajmy czas ;)
Wyjmijcie kij z d.. i grajcie. Albo niegrajcie i bezmyślnie nie komentujcie :)
To jesteście znacznie dalej ode mnie, ja dopiero po spotkaniu w tawernie ekipy, kidd, czarnobrody... i teraz wypłynięcie dalej w morze :)
Troche mi zejdzie z grą bo sobie ją dawkuję chcąc niechcąc, gram kiedy mi czas i możliwość pozwala, a sesja nieraz to pół godziny, godzina :)
Fajne screeny!
Co do płatnej zawartości kosmetyczniej... nawet gdyby to było za darmo... nawet bym to nie tknął! :/ nie rozmumiem jak komuś może sie to podobać, psując przy tym całą otoczkę, immersję i klimat gry, dodając jakieś "ognie" "smoki", słabe :))
No i gdzie skłamali, gdzie ta bezczelność? bezczelna to jest autorka tego tekstu wpisując taki debilny tytuł. Premium się skończy i dzięki takim ludziom jak ona, to raczej go nie przedłużę.
Gra bdb 9/10
A opcjonalnych dlc nie oceniam bo z nich nie korzystam.Od wielu lat są w grach Ubi a także innych producentów i nigdy nie kupiłem podobnych ale jak ktoś w ten sposób chce wspierać firmę to jego kasa i po problemie.
Drama anonimów w internetach, bo deweloper, który od lat ma taką samą politykę monetyzacji do wszystkich swoich gier, robi dokładnie to samo w najnowszej grze, choć jest to dość zabawne, kiedy kolejny raz czytać się tego tupu oburzenia, pamiętam jeszcze parę lat temu, kiedyś jeden z pracowników Ubi powiedział wprost, że dodają ten ich cały sklepik, bo gracze z niego korzystają!, to już kolejny raz, kiedy widzę kompletnie oderwanie świata growego gdzie z perspektywy ludzi, którzy się nim interesują i są oburzeni nad każdą tego typu pierdołą, zapominają, że w rzeczywistości nie mają nad tym żadnej kontroli, bo głównym czynnikiem decydującym o tym rynku są niedzielni gracze, którzy kompletnie mają to wszytko gdzieś kupując w preorderkach wersie super duper delux, od ostatnia drama z pseudo wydaniami CoDa na nową generację gdzie w sieci jest krzyk i oburzenie... a w rzeczywistości serwery sony nie wyrobiły od liczby pobierań, bo tyle było kupionych cyfrówek
Przewaga w grach single player?
btw. widać, że hejt na Ubisoft dobrze się klika, więc najlepiej jest nasrać na wydawcę z urzędu, a później ewentualnie zastanowić się, jak się z tego wyśliznąć.
Nie wiem jak to wygląda w Black flag. Moim ostatnim AC była ta z Wikingami. Płatne skórki są chyba od części 3. Mapy znajdziek za paywallem, to przesada, ciekawe czy pojawią się na to mody. Mamy dlc z ikonami do BG ee, z muzyką z gry, kolejne siodła dla konia są normą, gorzej jak są dlc przyspieszające progres, co ostatnio odwaliło EA.