
https://www.youtube.com/watch?v=0lbMSxSJN8c - jakby ktoś chciał to tutaj jest cały wywiad z CEO Gamestopu. Słowa "software jest całkowicie nieistotny" są znamienne.
Uwielbiam Cohena, to w jaki sposób połatał tonący statek który teraz zarabia krocie jest godne podziwu.
Bilion dolarów? Przypominam, że billion po angielsku to nie jest bilion, tylko miliard.
To się nazywa progress, masa sklepów zniknie bo po co to komu chyba że od starszych wersji PS jeżeli ktoś takowe ma.
Gamestop powoli potrzebuję nowego CEO. Uratował te firmę, zrobił wręcz szaloną rzecz, ale takie podejście do fizycznych kopii gier jest błędne. Tak gry na słupkach to "marne" 18 %, ale taka dominacja kart Pokemon to duże ryzyko i uzależnienie się od tego rynku. Fizyczne gry to dywersyfikacja źródeł przychodu i duże korzyści wizerunkowe dla marki, które przykładają się sprzedaż większej puli produktów.
Rynek działa trochę inaczej. Popyt i podaż wzajemnie się napędzają. Jeżeli największy detalista przestaje walczyć o fizyczne wydania i wysyła sygnał "to nie ma znaczenia", to producenci mają jeszcze mniej powodów, żeby je wydawać. Potem sprzedaż fizycznych kopii dalej spada... bo zwyczajnie nie ma czego kupić.
To trochę jak z żywnością. Jeżeli wszystkie sklepy uznają, że sery sprzedawane bez plastikowych opakowań są mało istotne i przestaną je zamawiać, to za kilka lat ktoś powie: "widzicie? nikt ich nie kupuje". Tylko że nie kupuje ich dlatego, że nie chce, tylko dlatego, że praktycznie zniknęły z rynku. Brak podaży wpływa na popyt. W tym zakresie uważam, że umyka nam ważny czynnik.
Na innych portalach jest dyskusja o tym czy GTA VI powinno kosztować 800zł. Jak zlikwidują płytki korporacje konsolowe mogą mieć monopol na gry i wywindować ceny nowych gier do 450zł.
Odkąd Sony ogłosiło rezygnacje z fizycznych wydań gier cały czas nabijacie kliki artykułami o pazerność korpo.
A dzisiaj wchodzę na wasz portal przez smartfona i "wita mnie" konieczność wyświetlenia reklamy żebym mógł kontynuować przeglądanie...
Żenada.
Coś jak te zawszone reklamy na youtube, które miały "mnie" zachecić do kupna abonamentu, a sprawiły że nie wchodzę do tego syfu od dobrych 2lat.
Tak jakby platforma nie zarabiała na siebie przed latami, gdzie w rzeczywistości wypłacali i wypłacają gigantyczne sumy jednostce o iq dwóch cyfr, sumy o których 99,9% ludzi może śnić, gdzie jednocześnie pomimo abonamentu ludzie i tak potrafili otrzymywać owe reklamy.
Skoro gry na płytach są bez znaczenia to zróbmy eksperyment. Pousuwajmy konta graczom co mają cyfrówki i graczom co mają płyty. Zobaczymy kto będzie nadal miał i mógł grać w gry, a kto wszystko straci, bo nawet nie należało do niego😎.
Gry na płytach mają znaczenie dla dużej grupy graczy, ale ta duża grupa graczy nie jest ważna dla korpo, bo generuje tylko straty.
No nie możliwe, kto to widział, żeby CEO (tu wstaw dowolne) miał w dupie pryszczatych graczy
LoL
Cyt.: "Podobne zdanie wyraził Ryna Cohen w wywiadzie dla agencji Bloomberg" jak już to Ryan Cohen 😉
Z tego samego powodu wszyscy duzi wydawcy wynieśli się z Polski. Bo lokalne oddziały odpowiadały głównie za lokalny retail, a ten był MEGA żałośny. Miałem swego czasu dostęp do cotygodnioowych raportów sprzedaży i to wyglądało tak źle, że nie dziwie się, że nikt się nie chwalił statami przez dwie dekady. Jak coś turbo premierowego za naszą zachodnią granicą wykręcało w tydzień premierowy 150-200k sztuk tu nas do było 1,5-3k. Żenada. Powód - "mityczni" gracze nie kupowali. Po prostu zagłosowaliśmy portfelami i mamy rynek taki jaki mamy. Na okrągło 90% digitalu i bidne 10% retailu.
Ale żeby nie było. Jestem przekonany, że na tym małym niszowym podwórku da się zarobić, ale zajmą się tym mali pośrednicy. Dogadają się z SONY czy innymi i będą tłukli te małe nakłady na danym terytorium w EXTRA edycji i EXTRA cenie. Dostaniemy na pewno przykładową maskę gazową z demobilu czy inny szajs z Chin kosztujący 5zł, w cenie 50zł, a do tego wymarzoną płytkę w plastiku.
Więc słowa CEO nie mają odzwierciedlania na rynek gier płytowych ogólnie, tylko na rynek gier nowych.