W dyskusji o zamknięciu BioWare ta część graczy, która głośno komentuje nowe doniesienia, dopatrując się w nich jakiejś sprawiedliwości czy szansy na uzdrownienie rynku, wydaje się trochę przybyszami z innej planety. W dyskusji o tym, jakie gry będą powstawać, ci gracze nie są bowiem stroną, ich głosy nie mają na nic wpływu; nie znajdują się nawet w tym samym pokoju, gdzie podejmuje się decyzje...
Właśnie dzięki takim graczom jest szansa na poprawę. Bez nich i bez ich "hejtu" nie widzielibyśmy negatywnych opinii tylko same kupione sponsorowane i zawyżone oceny pseudo recenzentów i botów z ocenami 9/10. Może takich graczy nie będzie w pokoju, w którym podejmuje się decyzję, ale dzięki nim w tym pokoju będzie mniej pseudo poprawności i całej zgnilizny związanej z ruchem lgbt
Może takich graczy nie będzie w pokoju
Problem w tym, że w tym pokoju nie będzie w ogóle graczy - nie ma ich zresztą od dawna. To nie źli geje ukradli Twój świat, tylko zupełnie neutralni i mający wyjebane na Twoją wrażliwość ludzie pod krawatem.
Good riddance. Jeśli będzie mniej gier takich jak DA:V tym lepiej. Dobre RPGi nadal się bronią na rynku. Mam tylko nadzieję, że twórcy odpowiadający za scenariusz w Bioware nie znajdą zatrudnienia w innych studiach.
Dopiero wiele lat później zrozumiałam, co kryło się za skrótowcem trak0
Ja chyba nadal nie do końca rozumiem trak0. :))
Świetny tekst - masa wspomnień i emocji.
„Press F” z mediów społecznościowych Owlcat Games:
BioWare has always inspired us, and it's hard to say goodbye to our idols. Thank you for everything, BioWare. Many of us wouldn’t be in the games industry without your legacy.

Serio, kto przegrał? Upadła wykastrowana wydmuszka, a nie Bioware, ten team był w stanie produkować już tylko ideologiczny szlam, a nie dobre gry
Dla mnie ta "śmierć" ma wymiar bardziej symboliczny, niż praktyczny. Ludzie się liczą, nie marki czy studia. Czekam na Exodus, bo tam jest teraz "mózg" serii ME (Drew Karpyshyn). Co z tego wyjdzie już niebawem zobaczymy. Mam pewne obawy, ale nie tracę nadziei.
Marki też się liczą.
Dla mnie dobrym przykładem tego jest wieloletnia niewola serii Mechwarrior pod Microsoftem 2002-2012.
Obecnie w takiej niewoli jest komputerowy Battletech, do którego prawa leżą u Paradoxu. Czy Harebrained Schemes, lub ex-pracownicy mogłoby zrobić duchowe nastepce? Bez marki, która stanowi haczyk byłaby to raczej porażka.
Nieco inne motywy:
Twrócy całkiem niezłych BFów mimo niezłego skilla skończyli z pomysłami typu The Finals.
Na swój sposób Larian też osiągnał szczyt dlatego, że mógł wykorzystać markę Baldura, chociaż w tym przypadku było to raczej "idealne połączenie marki i nowych ludzi".
W dyskusji o zamknięciu BioWare ta część graczy, która głośno komentuje nowe doniesienia, dopatrując się w nich jakiejś sprawiedliwości czy szansy na uzdrownienie rynku, wydaje się trochę przybyszami z innej planety. W dyskusji o tym, jakie gry będą powstawać, ci gracze nie są bowiem stroną, ich głosy nie mają na nic wpływu;
Jak nie mają wpływu? BioWare pogrążył Veilguard. Veilguard pogrążyli gracze głosując swoimi portfelami Jeśli po latach niepowodzeń twoim ostatnim strzałem jest byle jaki przeciętniak z miałką fabuła i nudnym gameplayem to powodzenia i krzyż na drogę. Kiepskie studia zasługują by paść. I owszem, jest to sygnał dla całego rynku by nie wydawać takich śmieci z przepompowanymi budżetami.
Zaś to całe nostalgiczne granie na miniaturowych skrzypcach mało do kogo trafia ponieważ ludzie, którzy zrobili wszystkie wspomniane legendarne gry już dawno w BioWare nie pracują. Studio było jak koń z czterema kulawymi nogami. Normalnie taki wierchowiec dostaje kulę w głowę już po pierwszej. BioWare dostało tyle "ostatnich szans", że to aż śmieszne. Studio nie wydało prawdziwie dobrej gry od prawie 15 lat.
Pamiętam, gdy BioWare przy Anthem się tłumaczyło, że EA nie narzucało im usługowego kształtu gry. Kształtu nie, ale presję na wyniki juz tak. A to w dużej mierze definiuje to, jaką grę możesz zrobić. Bo możesz zrobić singlowego RPG-a, ale wtedy ryzykujesz po prostu bardziej. Już przykład Veilguard pokazał, że to studio nie ma odpowiednich ludzi, którzy pokierowaliby projekty w stronę konkretnych, dobrych gier. Mieli spoko technologię, mieli dobrych artystów (coby nie mówić - Veilguard to ładna gra IMO) nie mieli liderów, którzy jaraliby się grami, lecz excelem. Jak usłyszałem, wczoraj, że skasowano WCZESNĄ wersję Mass Effecta, to złapałem się za głowę. Wczesną, po tylu latach? To nie skończyłoby się dobrze.
BioWare to już tylko marka. Prawdziwe znaczenie mają ludzie, którzy ją tworzą. Zobaczymy więc, co będzie ze Star Warsami od Casey Hudsona. Ludzie z Respawn potrafili zrobić fenomenalne gry po odejściu z Activision. Dlatego wspominając Baldur's Gate, KOTOR-a czy Mass Effect, wspominajmy ludzi, którzy je robili, a nie markę.
A co niby gracze zyskali na zamknięciu tego studia? Tobie się wydaje, że studio to żywa istota, która ma własną wolę i osobowość, a jego unicestwienie cokolwiek zmieni? Studio to tylko struktura organizacyjna - szyld, nazwa, biuro itd., więc jego zniknięcie z rynku niczego w praktycznym sensie nie oznacza. To ludzie mają wartość, bo to oni tworzą gry, a nie studia same w sobie. Jeżeli kiedyś pojawi się wola stworzenia nowego Mass Effecta czy Dragon Age'a, to te gry powstaną, niezależnie od szyldu czy właściciela praw do marki.
Nie jestem może jednym z tych, co się cieszą z powodu upadku BioWare, ale sam ich upadek nie wywołał u mnie żadnych emocji - po prostu ten upadek im się należał.
Anthem (naprawdę, żeby zrobić z EA "good guy'a" to trzeba się postarać), "BioWare magic", to, jak traktowali SWTOR (czyli ich jedyną produkcję od co najmniej dekady, która przynosiła zyski) - przecież oni musieli upaść, tam nawet EA nie musiało nic robić, BioWare samo się zaorało (a raczej kierownictwo skutecznie wzieło i przemieliło to studio). Przecież tak tragiczne prowadzenie procesu produkcyjnego na pewno będzie tematem niejednego reportażu.
A komentarze o tym, że zabiło ich mityczne "woke" to śmiech na sali, widać, przecież seria Dragon Age od samego początku miała wręcz nachalne wątki homoseksualne (vide Zevran).
Ja bym nie powiedział, że się cieszę z zamknięcia studia, ale z drugiej strony jestem w szoku, że dopiero teraz. Można lubić mass effect andromeda, można lubić da inkwizycja, ale to nie były jakieś super gry. Ostatnie naprawdę dobre gry bioware to okolice mass effect 1-2, dragon age 1 i starsze produkcje. To jest firma która nie zrobiła takiej naprawdę świetnej gry od przynajmniej 13 lat. Veilgard, anthem i andromeda to ich ostatnie 10 lat. Tym jest bioware. Widzę masę smutnych editów na youtube które przedstawiają zamknięcie bioware gdzie w tle mamy pokazane kotor, baldurs gate, mass effect 1,dragon age. A co ma obecny bioware i jego zamknięcie do tych 20 letnich + gier? Co mają ich obecne gry w ogóle wspólnego z tymi starszymi tytułami? Nic. Ja powinienem nagrać smutny Edit jak gram w kilka ich ostatnich gier i płaczę nad tym co zrobili z seriami które kiedyś uwielbiałem. Nikt nie płacze nad tym, że gracze musieli wydać swoje ciężko zarobione pieniądze na te gry, że czekaliśmy na nie z wypiekami na twarzy bo chcieliśmy wierzyć, że dostaniemy coś dobrego a później był zawód i smutek że każda kolejna gra była co raz gorsza. Nad tym to nikt nie ubolewa.
BioWare 3 razy wypuszczało crapy i za każdym razem dawano im kredyt zaufania. Andromeda, Anthem, Vailguard. Ostatnia ich jako taka dobra gra to Inkwizycja która była raczej średniakiem. Więc nie, to nie wina EA, tylko powtarzający się schemat.
EA nie jest święte i ich praktyki antykonsumenckie są dobrze znane, ale koniec końców to BioWare robiło te gry, gdzie każda kolejna była gorsza od poprzedniej.