Ocenił to na podstawie 30 minutowego materiału z którego może 5 minut przedstawia jakiekolwiek fragmenty historii? Panie Vavra, chyba trochę za szybko.
Przestałem to pisać bo już mnie to męczyło ale skoro Vavra uważa dokładnie to samo co ja to przypomnę, że to tak naprawdę seria dla odklejeńców i gdy się było dzieciakiem i ogrywało GTA 3, VC i San Andreas, a gry wyglądały jak "kwadraty" to zupełnie tak się na to nie patrzyło gdzie dopiero GTA IV pokazało, że coś tutaj jest nie tak skoro tak realistycznie i z taką fizyką można maskować przechodniów czy policjantów.
Przy dzisiejszej grafice i animacjach masakrowanie ludzi w wirtualnym świecie który jest wzorowany na świat realny jest trochę niesmaczne no ale można sobie tylko pisać bo dla niektórych to jest Epickie co ostatnio czytałem.
Rockstar powinien zrobić średniowiecze, cyberpunka lub cofnąć rozgrywane czasy o kilkadziesiąt lat do tytuły zahaczając o Amerykę południową to nie rzucałoby się to tak w oczy jak przeniesie niemalże obecnego czasu z elektrycznymi hulajnogami i dziwakami z USA.
To jest po prostu debil... brak słów 🤦
Aż dzwi bierze że ktoś taki mógł zrobić KCD...
Dlatego nigdy jakoś do GTA mnie nie ciągnęło i nie grałem. Bycie psychopatycznym mordercą wciąż mnie nie pociąga, nawet w grach.
Jak to się mówi, pierwsze wrażenie jest najważniejsze, a pierwsze wrażenie dot. Jasona jest takie, że to jakiś zamulony lamus xD.
Podczas gdy 99% kontentkriejtorów na YT z rozdziawionymi mordami na miniaturkach analizuje każdy wystrzał i graficzny detal na które większość graczy po kilku dniach grania nie będzie już zwracać uwagi, pojawiają się głosy, które poruszają najważniejszy aspekt gry, tej i każdej innej gry, czyli aspekt bohaterów, fabuły oraz narracji, które szczególnie w obecnych czasach potrafią obierać w grach niepokojące kierunki. Ofc najczęściej potem okazuje się, że osoby odpowiedzialne za to, mają w bio diwersity, inklusiwy i inne dej-demy. Ale do rzeczy, krótki materiał w którym autor zauważa pewne niepokojące sygnały, które też rzuciły mi się w oczy po netflixowej prezentacji. Myślę, że Vavra poniekąd właśnie to miał na myśli dzieląc się swoimi pierwszymi wrażeniami. To może być naprawdę najsłabsza fabularnie część serii.
https://www.youtube.com/watch?v=xmn8UFDxcV4
Najgorsze jest to, że ludzie lubią te postacie i im kibicują xD Ale to zawsze tak jest, w takim Breaking Bad kibicowali Walterowi i Jessiemu, dwóm skurwysynom mordercom, a Skyler White była wyzywana, bo śmiała być wkurwiona na to, że była okłamywana, gaslightowana, zagrożona we własnym domu itp xD.
Ano tak. Bo Eryk nie może być socjopatą w grze ;D I wcale a wcale nie zabija ludzi.
Niech się czepi np. gier samochodowch, bo się tam koła kręcą w pojeździe wiesz.
Poza tym gość już jest na tyle odklejony, zwykłym hipokrytą i szuka jakiejś atencji... a w jego grach takich rzeczy nie można robić?? Lol.
Krypto socjopata z niego...
Ocenił to na podstawie 30 minutowego materiału z którego może 5 minut przedstawia jakiekolwiek fragmenty historii? Panie Vavra, chyba trochę za szybko.
Na trailer wybiera się najlepszy moment gry, a w GTA zmienili się ludzie od fabuły. Istniało duże ryzyko, że fabuła będzie nieciekawa. Amerykańska kultura w ostatnich latach mocno podupadła... Wszystko to taka nieciekawa papka. GTA do tej pory nie miało jakichś super wypasionych fabuł. Biło w bęben kontrowersji, tym razem kontrowersji raczej też zabraknie w takim znaczeniu jak to było poprzednio....
Symulacja świata i grafika to topka, ale takie rzeczy jak fabuła i tempo rozgrywki chyba ucierpiały dość ostro w tym trailerze... Gry Rockstara nigdy nie oferowały zbyt dobrego tempa w cutscenkach. W Cutscenkach zawsze postacie kroczyły wolnym krokiem, ale to jak są porobione cutscenki w tej części, to mnie osobiście raczej do szewskiej pasji doprowadzi w rozgrywce... Totalnie RDR2... Tam mnie to odrzuciło, ale tam to bardziej pasowało, niż do "dynamicznej strzelanki".
Nie wiem może 150 kilogramowy 50 latek poczuje imersje z poruszania się. Ja nie jestem wyścigówką, a IRL poruszam się dużo szybciej...
Za pokazywanie historii odpowiadają trailery a te (w szczególności drugi) pokazały wg. mnie co najmniej kilka pomysłów w jaki sposób może się potoczyć historia i jakie dylematy i wątki mogą się pojawić. Dlatego absurdem jest krytykowanie historii po materiale który nawet nie miał na celu jej pokazania.
Przestałem to pisać bo już mnie to męczyło ale skoro Vavra uważa dokładnie to samo co ja to przypomnę, że to tak naprawdę seria dla odklejeńców i gdy się było dzieciakiem i ogrywało GTA 3, VC i San Andreas, a gry wyglądały jak "kwadraty" to zupełnie tak się na to nie patrzyło gdzie dopiero GTA IV pokazało, że coś tutaj jest nie tak skoro tak realistycznie i z taką fizyką można maskować przechodniów czy policjantów.
Przy dzisiejszej grafice i animacjach masakrowanie ludzi w wirtualnym świecie który jest wzorowany na świat realny jest trochę niesmaczne no ale można sobie tylko pisać bo dla niektórych to jest Epickie co ostatnio czytałem.
Rockstar powinien zrobić średniowiecze, cyberpunka lub cofnąć rozgrywane czasy o kilkadziesiąt lat do tytuły zahaczając o Amerykę południową to nie rzucałoby się to tak w oczy jak przeniesie niemalże obecnego czasu z elektrycznymi hulajnogami i dziwakami z USA.
Chcialbym niesmialo zapytac co trzeba brac, zeby uznac GTA za "tak realistyczne". Zwlaszcza biorac pod uwage jak wyglada dowolny FPS, albo jak Gerwant doslownie SADYSTYCZNIE OKALECZA ludzi za pomoca kozika co 30 sekund.
NIC w tej serii nie jest realistyczne lol. A jesli komus przeszkadza to ze dzieje sie to w czasach "teraz", to znaczy ze sam ma problem z odroznieniem rzeczywistosci od gry. Bo przemoc to przemoc. Ta w sredniowieczu nie staje sie mniej "psychopatyczna".
Doslownie przez takich darkow i innych ktorzy by mieli problem z odroznieniem gry od rzeczywistosci jak proszkow nie wezma, w grze sa caly czas te troche plywajace, "szmaciane" i przerysowane ragdolle. A mimo to zryte banie widza "realizm".
Realizm to jest w takim Cyberpunku, w ktorym w ciagu jeden misji mam wiecej podnoszacej brew, hardcore przemocy, niz przez 20 godzin szmacianek z GTA.
To branża rozrywkowa najpierw filmy, a teraz już gry łączą się ze światem realnym i wyznaczają jedne i te same trendy, są w polityce i w realnym wydarzeniu gdybyś nie zauważył.
Jeżeli będziesz miał np. jakąś strzelaninę lub zamach w realnym życiu to później wchodzi przez to cenzura do gier gdzie obecnie prym wiedzie tęczowa poprawność polityczna.
Badania bardzo jasno udowodniły, że przemoc w grach nie przekłada się na realny świat, bardziej w drugą stronę - gry mogą stanowić ujście dla negatywnych emocji. Nie widzę żadnej szkodliwości w GTA, po prostu trudno mi sobie wyobrazić dojrzałą emocjonalnie, dorosłą osobę, która się dobrze bawi, odgrywając w grze psychopatę. Taki sam problem mam z grami myśliwskimi - jak ktoś ma potrzebę i go bawią takie rzeczy, jego sprawa, ale to jednak czerwona flaga.
No i druga sprawa, bardzo mnie boli to określenie "skierowane dla dorosłych", to jest oznaczenie wiekowe, ale nigdy w życiu bym nie powiedział, że ta seria naprawdę jest skierowana dla dorosłych - dorosłość to znacznie więcej niż fizyczny wiek - GTA jest dla mnie jednym z najlepszych przykładów gier skierowanych właśnie dla osób, które nie dorosły. Obserwacje po znajomych to potwierdzają, większość jak była w wieku między 20 a 30 poodpadała od tej serii.
bardzo mnie boli to określenie "skierowane dla dorosłych", to jest oznaczenie wiekowe, ale nigdy w życiu bym nie powiedział, że ta seria naprawdę jest skierowana dla dorosłych - dorosłość to znacznie więcej niż fizyczny wiek - GTA jest dla mnie jednym z najlepszych przykładów gier skierowanych właśnie dla osób, które nie dorosły
Lol. Co to ma do rzeczy? To jest rozrywka. Jeden lubi grać w gry wyścigowe inny w strzelanki jeszcze inny gry typu GTA inny w RPG itd. To, że ktoś jest dorosły nie znaczy, że w takie gry grać nie może, albo nie znaczy, że ma jakieś problemy z głową czy coś jak niektóre dziwaki próbują sugerować. Tak samo jak dorosły gra w gry np. na kinecta czy gdzie tam razem ze znajomymi to go nie czyni dzieckiem czy niedojrzałym, bo tak po prostu lubi spędzać czas. Zacznijcie odróżniać świat realny od fikcji, bo macie z tym ewidentnie jakiś problem xD. To, że ktoś wczuwa się w rolę grając itd. nie sprawia, że taki jest w realu. Granie w Fifę nie zrobi ze mnie piłkarza, w Need For Speeda nie zrobi ze mnie kierowcy, a w brutalne gry nie zrobi ze mnie mordercy, bo potrafię odróżnić gry od rzeczywistości jak każdy normalny lol.
W takim razie czemu teraz nie zacząć jeździć po ludziach, którzy lubią oglądać brutalne horrory itd., że "cieszy" ich, albo lubią patrzeć na cierpienie, bać się itd. "Nie spotykaj się z nim, bo on jest redflagiem horrory ogląda" jak to absurdalnie brzmi XD.
Danielek może niech zacznie się wypowiadać jak skończy całą grę i pozna 100% historii.
Ci sami krytycy, którzy pewnie masowo marnowali czas w tym syfie Online nabijając portfel R* przez co tak długo trzeba było czekać na GTA 6 xd. Już nie mówiąc o pewnie kupnie GTA 5 3 razy na 2 generacje konsol i potem PC.
Dlatego nigdy jakoś do GTA mnie nie ciągnęło i nie grałem. Bycie psychopatycznym mordercą wciąż mnie nie pociąga, nawet w grach.
Stąd mój komentarz, że boicie się noży. Bo dla mnie po prostu nie rozumiecie kontekstu gry.
Ciężko ocenić po takiej krótkiej chwili jacy dokładnie będą Ci bohaterowie.
Co do samego pokazu i gry, ja sam bardziej czekam na powolniejszy pokaz rozgrywki, jak to w przeszłości robili z narratorką.
Najgorsze jest to, że ludzie lubią te postacie i im kibicują xD Ale to zawsze tak jest, w takim Breaking Bad kibicowali Walterowi i Jessiemu, dwóm skurwysynom mordercom, a Skyler White była wyzywana, bo śmiała być wkurwiona na to, że była okłamywana, gaslightowana, zagrożona we własnym domu itp xD.
Tylko nadal bym rozgraniczył, że to tylko show. Ludzie zazwyczaj nie tolerują takich zachowań na świecie i każdy znajomy w stylu Waltera dostałby w pape. Jednak ludzie chcą oglądać to czego nie znają i co ich zaskoczy, a nie kogoś kto jest super miły i tylko wszystkich zadowala - taki show byłby nudny, i także taka postać.
Zazwyczaj najbardziej lubiane postacie to są takie, które przechodzą metamorfozy i to było celem Breaking Bad. Opowiedzieć historię świata narkotykowego, gdzie pieniądz zmienia człowieka. Nie znam osoby, która na koniec show by lubiła Waltera, ale jego zmiana jest ciekawa do oglądania. Równie dobrze może być w drugą stronę, postać super zła staje się dobra jak np. Zuko z Avatara.
Więc takie spłycanie jest bardzo dziecinne. Oczywście nie trzeba lubić. Moja znajoma nie ogląda nic gdzie jest krew i zabijanie i to rozumiem bo nie lubi. Ale nie spłyca tak, że to jest chore bo inni to oglądają.
Jesli juz porownywac to trzeba by porownac to co robil PRZED filmami (bo na takim etapie sa bohaterowie GTA). Watpie zeby wtedy mial "motyw" i zeby myslal o psach oraz zonach ludzi, ktorych zabil.
Nie wiem, ja tam w kolejnej odsłonie serii gier, których istotą jest popełnianie przestępstw, niczego innego się nie spodziewałem.
Ano tak. Bo Eryk nie może być socjopatą w grze ;D I wcale a wcale nie zabija ludzi.
Zgadzam się pod wieloma względami z tym gościem. Za dzieciaka grałem w gta, bo wszyscy w to grali. Dzisiaj historia pary współczesnych przestępców zwyczajnie mnie nie interesuje.

Vavra widze ze odklejony jak zwykle.
Zreszta wogole cale jego portfolio to wcale nie ociekajace przemoca (i to duzo bardziej naturalistyczna niz w serii GTA, w ktorej czesto jest ona ukazana w sposob przerysowany i nierealistyczny... tzn caly czas czujesz ze to gra. TBH to nie wiem jak mozna nie czuc ze GTA to gra video. Wszystko az krzyczy do ciebie ze to gra z kazdej, przrysowanej, karykaturalnej strony) symulatory mniejszych lub wiekszych psychopatow. Dodatkowo u niego grasz ma "agency". W GTA zawsze jestes psycholem. Cos jak ogladanie serialu ala BB, The Wire albo filmu takiego jak Godfellas. Gracz ma tutaj nie wiele do "wyrazenia". Za to u Vavry.... ohohoho... tutaj jak jestes pojebem to z wlasnego wyboru i celowo. ;)
Do tego design gry pod jak najwiekszy realizm i naturalizm (czyli odwrotnosc GTA).
Ewidentnie czuc tu niewygojony bol tylka, z czasow jak Mafia starala sie konkurowac z GTA.
To jest po prostu debil... brak słów 🤦
Aż dzwi bierze że ktoś taki mógł zrobić KCD...
O jest obrońca sierot i dziewic, który swoje gry oparł na epoce powszechnych zbrodni ideologii chrześcijańskiej.
Co jest do ujja. Nagle wszyscy dostali szklaną kulęw promocji i wiedzą więcej od samych twórców, jaka tam fabuła będzie itd. Nie jestem fanem GTA, ale zaczynają mnie wkurzać ludziska, którzy narzekają, że na przykład ona jest bossem i ona tu wydaje rozkazy hmm. Nie zupełnie, bo moja postać będzie kompletnie ją olewała, bo nigdy nie lubiłem grać trzema postaciami w poprzedniej części czy też dwiema w nowej serii. Jestem do tego zmuszony dla fabuły, jedynie co wiem, że można ją olać i co najwyżej skończymy jako znajomi, a nie jako para, więc jako tako mogę być wolny, choć niektóre misje będą powiązane z nimi, tak napisali twórcy. Reszta nic nie wiadomo, więc czekać, ograć przynajmniej 30 godzin i wtedy kręcić YouTuby, cholery jasne
Vavra to odklejeniec i tyle z reszta on juz zrezygnował z gier na rzecz filmu, wiec olac go kompletnie.
Chłop ocenia fabułę i postacie po krótkich urywkach gameplayu. Przypomnę tylko że Arthura Morgana też krytykowano przed premierą. Co wiesz o fabule Vavra? Co wiesz o tych postaciach że się wypowiadasz?
Uwielbiam Kingdom Come, ale postacie w grach Rockstara są o niebo lepsze. Wątpię żeby tutaj sie to zmieniło
GTA się skończyło na 2, następne części są tylko o tym żeby zabijać i kraść, ale uciecha. Dla tego w takie gówna dzieci nie powinny grać
Ten to ma strasznie długi kij w dupie. Powinien przybić piątkę z gościem od no rest for the wicked.
Kocham tych klaunów co przychodzą napisać pod każdym postem o GTA że ich nie interesuje. Żal mi was i polecam kutapirazol na ból kiszki bo potrzebujecie
Akurat tego Pana warto posłuchać. Stworzył chyba najlepszą historię gangsterską (mafia the city of lost heaven aż błaga od 25 lat o ekranizacje). Nie pozwolili mu dokończyć po swojemu świetnej historii w mafia 2 przez co nagle się urywa.. kcd 1 i 2 również fabularnie bardzo wysoki poziom.
W mafii 2 właśnie pokazał jak powinno się prowadzić fabułę opartą o przyjaźni. Oczywiście zgadzam się z nim w 100 %.
A to ten debil który wepchał na siłe gejowski związek Henryka i podniecał się otrzymaniem Gayming Award. Jego zdanie jest nic nie warte.
Zobaczymy jak to będzie finalnie. Fakt jest taki, że ten materiał kompletnie nie przedstawił bohaterów tak by nas zaciekawiły. Niczym zwykli NPCe z jakieś losowej misji z każdej zwykłej gry.
Fakt jest też taki, że sam R* nie specjalnie potrafi pisać charakterystyki postaci. Mają jeden patent - zrobić ogólny zarys kilku cech postaci i wymasować je na maksa - stworzyć kreaturę kreatury. W GTA IV coś próbowano bardziej, dodając dużo z "poprzedniego" życia Nico i jako tako to się sprawdziło. Przy GTA VI już takie miałkie postaci nie przejdą, bo przez te lata dostaliśmy tyle charyzmatycznych postaci, że tak dużej grze jak GTA nie przystoi. Taki Silverheand bije na głowę każdą postać z serii GTA. W między czasie był jeszcze Geralt, Shepard, Kratos, Joel, czy nawet taki Iorveth z W2. Taki postaci można wymieniać i wymieniać.
Jeżeli za charakterystykę tej dwójki odpowiadają ludzie od RDR2, którzy stworzyli Morgana, to powinno być spoko. Jeżeli jednak ci co pracowali nad serią GTA, to biada nam.
Jedyne co można napisać to xD
Typ albo strasznie odklejony albo po prostu ma ból tyłka.
Chłop ma sporo racji a Rockstar gdyby choć mieli małe "jajka" przy tym doświadczeniu i kasie, które posiadają zrobiłby w końcu pełnoprawny równoległy wątek(bohatera w którego można się wcielić jako trzeci wybór) stróża prawa(mogłaby być nawet babka), który tą wkurzającą parkę głąbów socjopatów ściga. To by mogłoby być ciekawe i coś nowego w serii w końcu.
Od zawsze seria GTA była dla ludzi o niskim ilorazie inteligencji, dlatego najpierw wychodziła na konsolę.
Pierdzielisz farmazony. Zwyczajnie nie dorosłeś jeszcze do tej gry. I mówię to jako osoba która nigdy nie grała na konsoli.
Przecież o to chodzi w GTA od samego początku. Krisznowcy byli tylko w jednym celu ;)
Ja powiem więcej. Fabuła już w GTA V nie była jakaś porywająca, a postacie to w gruncie rzeczy też trochę socjopaci. Jeden typowy psychol, drugi gangus mający wszystko w 4 literach, a trzeci (w sumie najbardziej zbliżony do normalnego człowieka) to podstarzały przestępca. Pomijając postacie, to fabuła w "piątce" była totalnie nijaka i w zasadzie do Vice City czy San Andreas brakowało jej bardzo wiele, a i nawet "czwórka" była pod tym względem dużo lepsza.
Ot GTA po prostu takie jest - historia socjopatów podpalających świat dla własnej korzyści/zabawy... i jak sam nie specjalnie za takimi postaciami przepadam, tak mimo wszystko ciężko inaczej zrobić piaskownice w takim stylu.
Choć co by nie mówić - da się zrobić otwarte światy bez postaci, które są socjopatami - Cyberpunk zrobił to nieporównywalnie lepiej, o RDR2 nawet nie wspomnę, bo tam do połowy gangu człowiek czuł nawet sympatię... a były to w większości typu spod ciemnej gwiazdy.
...ale to tylko takie moje przemyślenia, może spostrzeżenia.
GTA IV to inna liga i tutaj nie ma podjazdu, żadne GTA wydane przed jak i po tym tytule. Fabuła dojrzała, poruszająca trudne tematy moralne i egzystencjonalne, a to wszystko polane sosem w postaci imigranta z traumą wojenną, który musiał odnaleźć się w nowej rzeczywistości.
Wracając do GTA, to najbliżej byłoby GTA SA, do znakomitej IV, ale to wciąż są mile do pokonania, żeby osiągnąć ten poziom. Postacie są wyraziste, dobrze napisane, wpadające w pamięć. Historia też jest niczego sobie, chociaż końcówka taka, już trochę zbyt akcyjna jak na mój gust.
GTA VC, no cóż miało swoje momenty, ale żebym jakoś wybitnie pamiętał historię, albo dialogi... No nie bardzo. I w sumie to jest to co będzie pojawiać się i pojawia w każdej jednej grze R*. Momenty. Gry stoją momentami, gagami itp. zdarzeniami. To jest dość symptomatyczne, mocno to widać w GTA V, gdzie postacie poza Michaelem są dość słabe, tak Trevor to psychol, no i co więcej? Kilka lepszych linijek tekstu i tyle. To samo Franklin, łebek bez pomysłu na siebie, który znalazł w Michaelu ojca, którego nie miał. Już bym powiedział, że Lamar jest dużo bardziej ciekawą postacią od niego. Są jakieś wydarzenia, postacie, dialogi, które zapadają w pamięć, ale tak żeby wyczekiwać co dalej się fabularnie wydarzy, to raczej mało kto miał z tyłu głowy takie odczucia. Raczej czekaliśmy na kolejny "one linery". Co oczywiście nie ujmowało tym grą bo to są dalej solidne tytuły, ale nie ma co się oszukiwać, głębi w nich nie ma. To samo w zasadzie dotyczy GTA III i wszystkich pomniejszych odsłon.
R* stara się dostarczyć dobry produkt, może nie najwybitniejszy, ale za to solidny, dla jak największego grona odbiorców. I to chyba tu leży problem, bo jak robisz produkt dla każdego, to siłą rzeczy musi on być dość nijaki, żeby nikogo nie zrazić. Dają do dyspozycji narzędzie w którym możesz siać chaos, wyżyć się, oderwać na chwilę od rzeczywistości, a mocna fabuła trochę to ogranicza, bo ciężko jest wsadzić poważną postać w jetpacka albo do myśliwca, żeby sobie ganiał za jakimiś paczkami, albo zdalnie sterowanym helikopterem podkładał bombki na placu budowy...
Dlatego też w mojej opinii GTA VI nie będzie jakieś wybitne pod względem fabularnym. Dobrze będziemy się przy tym bawić, ale nic poza tym. Gra ta raczej nas nie skłoni do jakichś głębszych przemyśleń, może poza wątkiem zdrady, który aż się prosi żeby był wątkiem przewodnim. Zobaczymy jak ostatecznie wyjdzie, ale to raczej nie będzie ani gra rewolucyjna, ani rewelacyjna. GTA zawsze dowoziło, więc i tutaj będzie to przednia rozrywka, ale kolejnego GTA IV bym się nie spodziewał. To produkt dla mas, i ma się sprzedać masowo. Co jest bardziej niż pewne, bo żyjemy w świecie miernych konsumentów.
Ja od zawsze jestem przeciwny promowaniu wszelkiego bandytyzmu, bo dość go na ulicach.
Ale GTA to od części z Niko, również całkiem niezła fabuła, a i przemoc jest w tych grach przerysowana do granic. Zresztą to są gry +18 , a to że rodzice dają pieniądze na kupno takich tytułów jakimś szczypiorkom z podstawówki czy liceum to już inny rodzaj, ale też patologii.
Z dwojga złego, lepiej żeby domorośli przestępcy ograniczyli się do popełniania zbrodni w grze na konsoli czy pc niż w rzeczywistości.
Problemem GTA jest to, że delikatnie przesuwa granicę tego co jest społecznie akceptowalne, ale nie jest w tym odosobnione.
Również inne współczesne gry czy filmy, ale i książki,muzyka i ogólnie społeczeństwo coraz bardziej i coraz łatwiej akceptuje znieczulicę, chamstwo i przemoc fizyczną i psychiczną, dla wielu liczy się tylko mamona a reszta "byle jakoś to było".
O wiele bardziej podobało mi się Red Dead Redemption 1 czy 2 ale GTA też ma prawo do istnienia i jak zwykle będzie co najmniej bardzo dobrą grą, sam je ogram na PC w poprawionej wersji.
I wszystkim miłej zabawy życzę, a dzieciakom w kangurka Kao a nie GTA, które skierowane od zawsze do starszych graczy a nie młodzieży, do której i tak najczęściej trafia.
Śmiesznie to brzmi, biorąc pod uwagę że dał nam kolesia Vito Scalettę który delikatnie mówiąc święty nie był.
Mam jakieś takie wrażenie, że po tym "extended look" wielu krytyków GTA straciło sporą część amunicji bo okazało się, że technologicznie gra wygląda świetnie. Do tego klimat i muzyka, które już widać, że będą na wysokim poziomie. No więc do czego się teraz można przyczepić? Ano do tego czego jeszcze prawie nie widzieliśmy czyli do fabuły i postaci. Trochę niepoważne ale ok.
Warto też przypomnieć Panu Danielowi, że w takim GTA V czy RDR2 fabuła praktycznie nie istniała. Kilku typów okrada banki, tyle. Czy to przeszkadzało w tym aby te gry były świetnie napisane? Ani trochę. Fabuła i scenariusz to nie są synonimy.
Przecież GTA to jeden wielki sandbox ,a nie RPG gdzie fabuła jest tak naprawdę kluczowym elementem gry.A tak poza tym Panie Vavra proszę się tam lepiej ładnie zająć Star Wars :)
Ja do tej pory nie wiem, skąd to zafascynowanie gta. Być może wcześniejsze części były spoko (nie grałem), ale żeby sprawdzić to socjologiczne zachowanie kupiłem i zagrałem w gta 5, i, używając slangu młodych ludzi, fabuła "dupy nie urywa". Zgadzam się z tą opinią.
Jak to się mówi, pierwsze wrażenie jest najważniejsze, a pierwsze wrażenie dot. Jasona jest takie, że to jakiś zamulony lamus xD.
Podczas gdy 99% kontentkriejtorów na YT z rozdziawionymi mordami na miniaturkach analizuje każdy wystrzał i graficzny detal na które większość graczy po kilku dniach grania nie będzie już zwracać uwagi, pojawiają się głosy, które poruszają najważniejszy aspekt gry, tej i każdej innej gry, czyli aspekt bohaterów, fabuły oraz narracji, które szczególnie w obecnych czasach potrafią obierać w grach niepokojące kierunki. Ofc najczęściej potem okazuje się, że osoby odpowiedzialne za to, mają w bio diwersity, inklusiwy i inne dej-demy. Ale do rzeczy, krótki materiał w którym autor zauważa pewne niepokojące sygnały, które też rzuciły mi się w oczy po netflixowej prezentacji. Myślę, że Vavra poniekąd właśnie to miał na myśli dzieląc się swoimi pierwszymi wrażeniami. To może być naprawdę najsłabsza fabularnie część serii.
https://www.youtube.com/watch?v=xmn8UFDxcV4
Jutube to jednak byla pomylka.
pojawiają się głosy, które poruszają najważniejszy aspekt gry, tej i każdej innej gry, czyli aspekt bohaterów, fabuły oraz narracji,
Najwazniejszym aspektem kazdej gry video jest gameplay. Ale to tak tylko na marginesie.
Serio leczcie sie, bo niezle macie nawalone pod kopulami. Tego sie nie da inaczej skomentowac. Doslownie ku...a brainrot.
Az mi troche zle ze podbijam widocznesc, ale czuje sie zmuszony wyrazic swoje obrzydzenie do tego... czegos. I przy okazji wspolczucie przyszlemu pokoleniu, ktore (i jesli, bo nie wiem ile trzeba miec IQ... ewentualnie lat... nie wiem 14? 16? max) to nieironicznie oglada.


Nie no, gość się nawet nie kryje, że jest grifterem jakich mało (i jak nie lubię tych z polskiego poletka, to muszę oddać, że nawet oni są bardziej subtelni...) i większym zaskoczeniem byłoby, gdyby nie doszukiwał się takich rzeczy na siłę dla kontentu. Ale jak mowa o Vavrze, to nawet przyjmując, że miałby na myśli właśnie takie rzeczy, to... strzelałby sobie trochę w stopę? Przynajmniej tak według narracji podlinkowanego gościa, w końcu za opcjonalny homoseksualny romans w KCD2 Vavra też został okrzyknięty woke i tak dalej.
Druga sprawa, jak sprawdziłem ten kanał, tooo cały ten anty-woke youtubowy kontent to jedna rzecz, bo jest też znany za coś o wiele gorszego. W skrócie gość zrobił, czy też bardziej w dużej mierze wygenerował ai gierkę, w której jego alter-ego walczy z LGBT w swym najgorszym sterotypowym przedstawieniu... pakując do tej rzeczy sceny seksualizujące nieletnich, a wszystko to końcowo zadedykował swojej córce. Jak bardzo trzeba się zatracić w politycznej nagonce, żeby odstawiać coś takiego i jeszcze wplątywać w to własne dziecko. Typ się nawet z tym za bardzo nie krył - poszedł bardziej kontrargument, że "a bo wy to robicie", na słowa jakiegoś randoma z dość racjonalną krytyką.
No dzieki. Ci ludzie sa przynajmniej normalni.
Tzn. przypuszczam, ze nie wklejaja wlasnej nieletniej corki jako striptizerki (i bog jeden wie czego jeszcze, bo przestalem czytac) do swojej gry video.
btw. Stracil prawa rodzicielskie.
5 min lurk po necie.
Gratuluje autorytetow.
Gardze kazdym kto to nieironicznie oglada, i zal mi kazdego kto czerpie z tego jakakolwiek wiedze o swiecie.
I powinniscie miec co pare miechow prewencyjnie trzepane kompy. Pewnie niejedno oko by zbielalo.
Zaraz jeden z drugim by poznikal z neta.
Wogole to ciekawe czy matka wie co robisz w necie.
Widzę, że u kolegi znowu poranna zmiana w pisaniu głupot (i przy okazji kolejne egzekucje na polszczyźnie). W grze najważniejsze jest to, co chcieli i osiągnęli twórcy - chyba że w Disco Elysium grasz dla chodzenia po ulicach i lootowania worków na śmieci, bo wszyscy inni, na przykład, dla czego innego... Ale poranne projekcje subiektywnych poglądów jako niepodważalnych faktów, to norma u Ciebie. Podobnie jak gburstwo, którego i tym razem nie żałowałeś ;) Miłej niedzieli, Paulu Atrydo
No i to jest pierwsze madre zdanie, ktore napisales.
I wiesz doskonale co robisz i co linkujesz. Bo jesli uwazasz ze to co tam jest pokazywane jest merytoryczna krytyka i analiza czegokolwiek to pozostaje mi parsknac smiechem.
Najlepsze jest 2minutowe lamentowanie (i trzy razy w jednym filmie), nad zdjeciem kilkudziesieciu kobiet (zrobionym w dzien kobiet lol) i bol dupy ze gre mu robia baby. Podczas gdy to nawet nie jest 10% teamu, i pewnie wogole ksiegowe lol.
No a nawet zakladajac jakakolwiek dobra wole z twojej strony, to teraz wiesz kogo linkujesz i kogo papugujesz. Moze przydalo by sie zrobic jednak krok w tyl i odrobinka samorefleksji nad tymi pierdolami, ktore wypisujesz. Bo to jest nic innego jak stereotypowa (choc nielubie tego slowa ale pasuje jak rzadko) mowa nienawisci.
I to nie jest zadna "napinka", tylko poprostu normalna reakcja na zenujace pierdolenie dzieciaka ze spranym przez jutube mozgiem, linkujacego filmiki kolesia z jeszcze bardziej spranym mozgiem. Bo nikt normalny i dorosly w realu nie widzi swiata w ten sposob w jaki opisujesz tam nizej w paru ostatnich linijkach, jadac chyba kazdym mozliwym i najplytszym stereotypem jaki mozna znalezc i wymyslisc. Chyba tylko o rurkach czegos zabraklo.
Po prostu nie. O czym sie przekonasz wczesniej czy pozniej.
Jest inny problem, jak zestawię sobie Lucię z Trevorem, to ta pierwsza wypada tak nijako jakby była enpecem w jakim generycznym mmo. Mogła być jako jakaś postać poboczna ale nie, bo teraz musi być silna niezależna.
Nie pasuje i już. Wychodzi cringe rodem z Saint Row.
Tylko że mało co wiemy o fabule, jakby pokazać fragmenty rdr2 to można to samo powiedzieć o Arthurze, gdzie to jedna z najlepiej jak nie najlepsza postać z gier video. A imo akurat po Jasonie można z tego co widzieliśmy ocenić że nie jest on psychopatycznym mordercom i imo będzie coś głębiej
Ludzie lubią przemoc. Dostają więc GTA co jakiś czas i tyle. Jednym przypadnie fabuła a innym nie. Sam polubiłem fabularnie VC, IV a reszta głównie rozgrywka. VI? Ciężko cokolwiek powiedzieć o fabule. Fajnie że mamy dwóch partnerów w zbrodni. Oby ich perypetie podeszły. Może Tommy wróci.
Jak dla mnie pokazali dobre podstawy i potencjalny motyw wokół którego będzie kręcić się historia. Kluczowa pod względem symbolicznym jest rozmowa ze staruszkiem na tle panoramy miasta. Mężczyzna wspomina historię z młodości o karuzeli, na której jego kolega rozbił głowę. W tym samym czasie na ekranie widzimy dynamiczne akcje Jasona i Lucii - serie sytuacji, w których raz za razem ocierają się o śmierć, a Jason o mało nie dostaje kulki. Starzec kończy swoją wypowiedź przestrogą, że trzeba wiedzieć, kiedy odpuścić. To sygnal dla Jasona że Lucia jest dla niego zagrożeniem, jest tą diabelską kobietą z piosenki ktora leci później (The Devil Women) i ta relacja może zaprowadzi go wprost do tragedii.
Ciekawą kwestią jest też monolog kumpla z Jasona z końcówki zwiastunu. Opowiada że to Jasona dni chwały i żeby nie martwił się przyszłością, tylko żył chwilą obecną, bo to jest najważniejsze. To Zaprzeczenie rady Starca.
I wydaje mi się że te dwie zderzające się kwestie to będzie główny konflikt emocjonalny Jasona i motyw przewodni gry - Jak wiele jesteś w stanie zaryzykować dla miłości i gdzie leży granica ślepego oddania? I jak znamy takie historie, to nie skończy się to happy endem...
Rockstar z pewnością nie umieścił tych dwóch przeciwstawnych wypowiedzi przypadkowo - to celowo zasiana sugestia dotycząca kierunku fabuły.
Żeby po 20-paru minutowym pokazie rozgrywki wysnuwać teorie na temat charakteru bohaterów to też trzeba mieć trochę nasrane w głowie. Przekonamy się po premierze
Za mało pokazali żeby stawiać wyrok.
dwoje nieciekawych socjopatów chaotycznie popełniających masowe morderstwa na niewinnych ludziach dla innych socjopatów i pieniędzy
To tylko demo na pokazie. To jest GTA, a strzelanie do cywilów to tylko jedna z wolności graczy, jakie twórcy gier dają. Nikt nie musi to robić, jak nie pasuje i zadowoli jazda samochodem. Na tym polega "sandbox". To nie jest klasyczny RPG, a to duża różnica.
Ale fabuła może być rozbudowana i złożona, a jednocześnie jest tylko opcjonalna, który nikt z graczy nie musi brać udziału w tym. Red Dead Redemption 1-2 już pokazało, że może mieć fabułę, a bohater (lub antybohater, jak wolicie) ma charakter. Mam nadzieję, że to powtórzą w GTA VI i to będzie ciekawa. Poprzednie GTA też mieli historyjki o pewne gansterzy. Oczywiście, wątek fabularny będzie opcjonalny i nikt nie musi dokończyć, jak nie chce.
Przekonamy się po premierze.
Ciężko ocenić po krótkim kawałku, ale już w 5 fabuła była nijaka, a wprowadzenie Trevora, płytkiego jak kałuża socjopaty, totalnie mnie odrzuciło. Także spodziewam się, że szóstka w ogóle mnie nie ruszy. Nawet nieszczególnie na nią czekakam.
Ogólnie nigdy nie byłem i raczej nie będę jakimś wielkim fanem GTA. Tak, gram, dobrze się przy tym bawię, ale nigdy nie oceniłbym tych gier tak jak oceniają ją zagorzali fani serii.
GTA VI ma potencjał na bycie dobrą grą, ale nie będzie to 10/10. Ogólnie dawanie grze najwyższej noty od tak, to jakiś absurd bo prawdziwych "dziesiątek" było zaledwie kilka na przestrzeni ostatnich lat, a reszta w większość to opłacone recenzje.
Produkcja gry ma rzekomo kosztować 2,5 mld $. Tak jest w tym marketing itd, tak jak w każdej inne produkcji, ale naprawdę nie widać w tej produkcji aż tak dużych pieniędzy. Jest masa drobnych niedociągnięć, ktoś powie, że to detale. Tak to są detale, ale wpływają na odbiór całości, ale nie na grywalność. Mimo wszystko przy tym budżecie, takie drobnostki rażą w oczy.
Spodziewam się raczej solidnego 8,5/10 niż jakiejś rewolucji, która zredefiniuje pojęcie gier wideo, czy też perfekcyjne gry zasługującej na 10/10. Osobiście poczekam do premier, zobaczę jak ta gra wygląda.
Wawro niech sobie płacze i zazdrości, jak widać ile jest chętnych osób, graczy na cały świecie na to GTA 6, by być tym "socjopatą" 🤦 ...dziesiątki milionów osób jak widać, by nie liczyć tego w setkach. Dziwne bo akurat biją rekordy sprzedażowe na całym świecie jednej gry, az taka "degrengolada"?
A i jeszcze jak ta gra potrafi napędzić sprzedaż starego sprzętu, konsol gdzie dodatkowo magicznie podrożały o kilkaset dolarów, złotych... i już problem nawet z dostępnością.
No cóż 😉
Czy będą ciekawi czy nieciekawi to ciężko w tym momencie powiedzieć. Sam punkt wyjściowy i pomysł na relację między bohaterami wydaje mi się póki co ciekawy i uważam, że można z tego naprawdę sporo wyciągnąć. A jak wyjdzie to się okaże.
No Vavra lubi sobie czasem coś powiedzieć... ale tak między nami, to zagrałbym w GTA z fabułą jak w Burn Notice. I to nie tylko dlatego, że oba są w Miami
Ciekawy kontrast pomiędzy tą a poprzednią częścią GTA, ukazuje się po obejrzeniu (na nowo) trailerów GTAVI1/2 vs. GTAV w których nakreśleni są główni bohaterowie. Przepaść w jakości na korzyść ofc poprzedniczki jest trudny do opisania w kilku słowach. GTAV w 4 minutowym filmie przedstawia trzech bohaterów, rzeczywistość w jakiej żyją, to kim są, jacy są, ich osobowości, motywacje i pragnienia. Człowiek od razu chce ich poznać i zagłębić się w ich świat. Natomiast GTAVI trailer 1, przedstawia sylwetkę Lucii, która przez cały zwiastun wypowiada 2! słowa, a resztę czasu wypełniają randomowe ujęcia miasta. GTAVI trailer 2 ma nakreślić głównie Jasona, który przez całość materiału wypowiada 2/3 zdania, które też kompletnie nic o nim nie mówią. Zwykłe randomowe kwestie. To samo z 30min. materiałem z Netflixa, mnóstwo randomowych scen i zero kontekstu. Tak tak, jeszcze jest czas i jeszcze będą inne materiały, ale nie o to chodzi. R* zamiast pokazać ciekawą charakterystykę bohaterów po to by zainteresować nimi widzów, teasują ładne widoczki. Te oczywiście są fajne, ale to nie ładne widoczki ludzie pamiętają po latach, ale bohaterów i historie, które wraz z nimi przeżywamy. Nikt nie wspomina VC, SA, IV i V z powodu krajobrazów, ale dlatego, że Tommy Vercetti, Nicko Bellick, Michael i Trevor. Jeśli ktoś nie żyje w bańce w której jego ekran na socialach wypełniają jedynie materiały z leadami "100 epickich detali, które przegapiłeś", widzi, że ludzie dziś śmieją się z Lucii, że to kolejna nudna i bezpłciowa girlboss bez charyzmy, a Jason to soyboyowy cuck i przybłęda, który rozmawia z nią o sukienkach w cekiny i piciu koktajli. Co do ch..?! Widać po tym wyraźnie, że przez te 13lat zmieniła się nie tylko technologia i grafika, ale przede wszystkim ludzie odpowiedzialni za narrację, w R* również. I myślę, że nawet najbardziej zagorzały fanboy, jakiejkolwiek marki, nie jest w stanie zignorować faktu, że wiele świetnych marek zostało zniszczonych przez ostatnie lata, właśnie narracyjnie przez dei i inne wokeizmy. W jakim miejscu jest VI? Uważam, i myślę, że nie tylko ja, że fabularnie GTAVI tworzyli ludzie dalece różni światopoglądowo od tych, którzy siedzieli przy VC/SA/IV i V. I to widać właśnie już teraz po tym co nam udostępniono. A odrzucając już wszelkie formy grzecznościowe, bo zdecydowanie sympatyzuję bardziej z Trevorem niż z pistacjowym Jasonem, uważam, że postacie Lucii i Jasona napisały grube, sfrustrowane baby w średnim wieku, zielonowłose Julki i inne osobo postacie płci nieokreślonej, które na co dzień zasuwają z torebką przewieszoną przez ramię a w towarzystwie rozprawiają o psieckach, pijąc przy tym swoją ulubioną macze z założoną nóżką na nóżkę. Jasona nie mógł napisać zdrowy umysłowo facet. Nie ma takiej opcji. Czekam na materiał o głównym wątku tej gry, naprawdę jestem ciekaw.
Patrzcie uwaznie dzieci, to wlasnie dzieje sie z glowa czlowieka ktory swoj swiatopoglad, osobowosc i wiedze o swiecie (a napewno o grze) opiera na grifterskich kanalach jutube, prowadzonych min. przez kolezke, ktory robil deepfaki z wlasna nieletnia corka i wrzucal je do jakiejs AI-gownogierki, zeby "zaorac lewactwo" (rozwod i odebrane prawa rodzicielskie... co poniekad tlumaczy bol dupy).
I ktorego "analizy" to 15 minut klamstw i bredni (ktorych jest na 3 minuty zreszta, bo potem jest strumien swiadomosci i sie zapetla). Doslowny brainrot.
Takich tuzow intelektu i obroncow normalnosci poglady nam tutaj kolega (napisalbym "pan" ale szanujmy sie) przytacza.
Dawno tak pojechanego i napakowanego buzzwordami kolezki tutaj nie bylo.
No ale od przyszlego tygodnia powinno byc normalniej. Bo rzygac sie chce jak sie to czyta.
Socjopaci i masowe morderstwa?
To prawie tak samo jak duża część arystokracji z czasów feudalizmu.
Przecież od początku serii GTA glowny bohater, badz bohaterowie to kryminalisci i socjopaci... Juz nie ma o co sie gosciu przyczepic? Piecze go konkurencja i tyle w temacie.
Vavra szuka atencji, bo już nikt go nie głaszcze po główce za KCD? Stare, znałem.