Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Przed premierą 12 czerwca 2013, 15:55

autor: ElMundo

Widzieliśmy grę Call of Duty: Ghosts - pies w akcji prosto z E3 2013

Nowe Call of Duty to nie tylko oddział "Duchów", ale także jeden wyszczekany zawodnik. Poznajcie pieskie życie czworonożnego komandosa.

Przeczytaj recenzję Recenzja gry Call of Duty: Ghosts - czy to jest nowa generacja?

Artykuł powstał na bazie wersji X360.

Na targach E3 możemy być pewni trzech rzeczy: tłumów dziennikarzy, pięknych hostess i... prezentacji nowego Call of Duty. Twórcy co roku tradycyjnie próbują przekonać nas, że właśnie tym razem otrzymamy zupełnie przełomową część serii. Aktualnie tego zadania podjęła się ekipa Infinity Ward, stawiając na kilka ciekawych rozwiązań mających zachęcić sceptycznie nastawionych do kolejnego CoD-a graczy. Uwagę zwraca zwłaszcza jeden, czworonożny i donośnie szczekający osobnik...

Obecność psa w ekipie szturmowej to jedna z najbardziej zagadkowych atrakcji towarzyszących nadchodzącej odsłonie serii, wzbudzająca jednocześnie totalnie mieszane uczucia – od zainteresowania po wesołe, często nawet rubaszne, reakcje. Wiadomo, jak się chce psa uderzyć to kij się znajdzie. Jedno jest pewne – postać wyszkolonego czworonoga, będącego jednocześnie pełnoprawnym członkiem drużyny bojowej, to do tej pory domena filmów i seriali, zatem z tym większym zainteresowaniem udałem się na prezentację misji, w której nasz milusiński odgrywał pierwszoplanową rolę. Rzecz działa się w okolicach San Diego, a cała operacja miała charakter infiltracyjny – już pierwsza walka, w której pies zagryzł na śmierć dwóch wartowników, wskazywała, że nie mamy do czynienia ze zwyczajnym burkiem, ale świetnie wyszkoloną „maszyną do zabijania”. Jak się wkrótce okazało, nasz podopieczny potrafi coś więcej niż tylko skutecznie wbić potężne kły w ciało przeciwnika – reszta składu systematycznie używała kamery umieszczonej na jego karku w celu sprawdzania liczebności oddziałów przeciwnika, a donośne szczekanie zwabiało przestępców, którzy stawali się łatwym celem dla ekipy strzelców. Psim obowiązkiem czworonoga było również uczestnictwo w grupowych atakach na budynki – w jednym z przypadków wskoczył do domu przez okno, wykurzając z niego kilku uciekających w popłochu żołnierzy. Wówczas, zastosowawszy spowolnienie czasu, załodze nie pozostało już nic innego jak wystrzelać wrogów.

Widzieliśmy grę Call of Duty: Ghosts - pies w akcji prosto z E3 2013 - ilustracja #2

Trzeba przyznać, że zwierzak nie ma pieskiego życia, a twórcy zapewniają, iż to dopiero przedsmak sytuacji, w jakich wykorzystamy jego możliwości. Z jednej strony to bardzo ciekawy pomysł, który może nieco uatrakcyjnić rozgrywkę i wprowadzić kilka niestandardowych rozwiązań, z drugiej – trudno oczekiwać od psa, jakkolwiek wyszczekany by nie był, by potrafił dokonać tego, czego czasami nie potrafią żołnierze elitarnych jednostek wojskowych (a momentami właściwie tak to wyglądało). Pozostaje mieć nadzieję, że twórcy nie przeszarżują z nadmierną eksploatacją jego postaci, a żołnierze nie okażą się przyczepieni do niego jak rzep do psiego ogona – w przeciwnym wypadku, nie pozostanie autorom nic innego, jak po prostu podkulić ogon.

Widzieliśmy grę Call of Duty: Ghosts - pies w akcji prosto z E3 2013 - ilustracja #3

Pozytywne wrażenie wzbudziła misja rozgrywająca się w Caracas, stolicy Wenezueli, serwująca kilka naprawdę ciekawych pomysłów, które – połączone ze sobą – finalnie dały całkiem niezły efekt. Wszystko działo się na powierzchni olbrzymiego wieżowca, a lwią część czasu zajmowało poruszanie się po w całości przeszklonej ścianie budynku. Ciche likwidowanie wrogów przez szybę robiło niezłe wrażenie, a pokazanie tej operacji w ujęciu wertykalnym, w nocnej otoczce miasta skąpanego w imponującej iluminacji, faktycznie wypadło ciekawie. Wielkomiejska rzeczywistość stała się również znakomitą sposobnością do zademonstrowania możliwości silnika fizycznego gry – miliony drobnych cząsteczek odpadających ze zniszczonego wieżowca i jedna wielka apokalipsa towarzysząca eksplozjom i wybuchom wyglądały świetnie, choć – już chyba tradycyjnie – nagromadzenie wszelkiego rodzaju efektów i spektakularnych akcji wykracza poza ogólnie przyjęte normy i dość szybko zabawa przeradza się w wojenny rollercoaster.

Widzieliśmy grę Call of Duty: Ghosts - pies w akcji prosto z E3 2013 - ilustracja #4

Nowe Call of Duty, czego można było się spodziewać, nie wprowadza żadnych rewolucyjnych zmian ani do przyjętych standardów serii, ani do kanonu gatunku. To nadal szalenie widowiskowa, czasami ocierająca się o przesadną efektowność strzelanka, którą z pewnością zapamiętamy głównie dzięki postaci bojowego psa. Nadzieja w tym, że ekipa Infinity Ward postara się, by CoD: Ghosts stało się ciekawym doświadczeniem nie tylko dla miłośników czworonogów i wiernych jak pies fanów, ale i dla pozostałych pasjonatów wciągających FPS-ów. Na razie nowa odsłona serii nie prezentuje niczego szczególnego poza tym, do czego przyzwyczaiła nas na przestrzeni ostatnich kilku lat. Tu leży pies pogrzebany.

Amadeusz ElMundo Cyganek | GRYOnline.pl

Dying Light 2 to po prostu więcej tego samego. Wiemy, bo graliśmy 4 godziny
Dying Light 2 to po prostu więcej tego samego. Wiemy, bo graliśmy 4 godziny

Przed premierą

Dying Light, najlepsza polska gra o zombie, czeka na sequel od 2015 roku i chyba się w końcu doczeka. Mieliśmy okazję zagrać w nowy tytuł Techlandu.

Saints Row 5 to nie jest Saints Row. To zupełnie nowa gra
Saints Row 5 to nie jest Saints Row. To zupełnie nowa gra

Przed premierą

Saints Row: Self Made, bo tak będzie się zwała „piątka” ma być grą bez szaleństwa, bez gumowych przyrodzeń i bez kiczu. Czy to ma sens? Wciąż szukam odpowiedzi na to pytanie, choć wstępnie mi się to podoba.

Enlisted - darmowy Battlefield, w którym i tak będziesz płacił
Enlisted - darmowy Battlefield, w którym i tak będziesz płacił

Przed premierą

Enlisted nie jest złą grą, ale ma złe korzenie. Albo raczej specyficzne, bo politykę free-to-play twórców War Thundera albo się akceptuje, albo nie. Ja nie jestem ich fanem, ale strzelało mi się tutaj lepiej niż w Battlefieldzie 5.