Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Grand Theft Auto V Przed premierą

Przed premierą 24 maja 2013, 10:00

autor: Krystian Smoszna

Fan black metalu i szeroko rozumianych gier akcji. Kocha Dooma miłością prawdziwą.

Widzieliśmy GTA V w akcji - nowe Grand Theft Auto największym sandboksem w historii

Prezentacja GTA V w akcji zrobiła na nas kolosalne wrażenie. Nie ma przesady w stwierdzeniu, że możemy doczekać się najlepszej gry wszech czasów. Bajka!

Przeczytaj recenzję Recenzja gry Grand Theft Auto V – 10 gwiazdek dla GTA V!

Artykuł powstał na bazie wersji PS3.

Śmigłowiec leniwie unosi się nad otaczającymi Los Santos terenami hrabstwa Blaine, a czarnoskóry młodzieniec imieniem Franklin podziwia zapierające dech w piersiach widoki, stojąc w drzwiach niewielkiej maszyny. Po chwili mężczyzna rzuca się w przestrzeń i z olbrzymią prędkością zaczyna pikować głową w dół. Przybliżająca się w szybkim tempie ziemia nie stanowi jednak zagrożenia, bo Franklin otwiera przytwierdzony do pleców spadochron, w kilka sekund uspokajając lot. Dalsza część podniebnej podróży ma tylko jeden cel – zrobić na widzach, oglądających ten spektakularny pokaz w jednym z warszawskich klubów, odpowiednie wrażenie. Pracownikom Rockstara udaje się to z nawiązką. Po ujrzeniu, jak ogromny obszar przyjdzie nam zwiedzać w Grand Theft Auto V, zebranym ciśnie się na usta tylko jedno: wow!

Jeśli myślicie, że San Andreas z trzema dużymi miastami i rozciągającymi się pomiędzy nimi obszarami wiejskimi to wszystko, na co stać studio Rockstar North, jesteście w błędzie. „Piątka” jest większa. Większa niż San Andreas, GTA IV i Red Dead Redemption razem wzięte! Rozmach autentycznie miażdży. Gdzieś daleko w dole wiją się kręte drogi, nieopodal, tuż przy brzegu oceanu, widać międzynarodowe lotnisko, a na jednym z jego pasów startowych – wzbijający się w powietrze samolot pasażerki. Kiedy podróż Franklina nieubłaganie zbliża się do końca, obserwujemy przemykające przez polanę jelenie i polującego na nie lwa górskiego, a tuż obok punktu, gdzie mężczyzna wreszcie osiada na ziemi, parę doświadczonych rybaków łowiących w górskiej rzece. Pytanie – ile czasu zajmie pokonanie tego odcinka samochodem – nasuwa się samo.

Tylko niektóre łódki będą wyposażone automatycznie w akwalung. - 2013-05-24
Tylko niektóre łódki będą wyposażone automatycznie w akwalung.

Rockstar nie daje wytchnąć i idzie za ciosem. W prawym dolnym rogu ekranu pojawia się kółko z sylwetkami pozostałych bohaterów, z którego prowadzący wybiera Trevora. Kamera energicznymi skokami wzbija się w niebo, a następnie powolutku przesuwa dalej, w kierunku bliżej niezidentyfikowanej wyspy. Cała operacja trwa kilkanaście długich sekund – konsola musi mieć czas, żeby doczytać nowy teren. Później przeskoki pomiędzy poszczególnymi postaciami okazują się szybsze – długość tego sprytnie zakamuflowanego loadingu uzależniona jest od tego, jak daleko od naszej aktualnej pozycji znajduje się interesujący nas jegomość.

Trevora witamy na plaży. Przekrwione oczy i liczne rany na rękach sugerują, że noc należała do tych ostrych. Kamera oddala się od zapijaczonego psychopaty i naszym oczom ukazuje się kilka trupów leżących nieopodal. Co tu się wydarzyło? Nie mamy zielonego pojęcia, ale obrazki nie pozostawiają wątpliwości – drugi z bohaterów najpierw się zdrowo urżnął, a później najwyraźniej wpadł w szał. Pracownik Rockstara tłumaczy: „Kiedy nie wykonujemy misji, nagła zmiana postaci pozwala zastać protagonistów w przeróżnych, całkowicie losowych sytuacjach. Trevora równie dobrze mogliśmy spotkać za kierownicą samochodu lub w łazience w jego mieszkaniu”.

Widzieliśmy GTA V w akcji - nowe Grand Theft Auto największym sandboksem w historii - ilustracja #3
W GTA V ważne jest to, co widzi policja. Dlatego w pierwszej kolejności warto niszczyć śmigłowce.

Zrozumienie działania tego systemu to klucz do opanowania całości. Informacja o wprowadzeniu trzech bohaterów do gry wielu z Was niespecjalnie przypadła do gustu, ale faktem jest, że GTA V przez większość czasu nie wymusza korzystania z usług wszystkich trzech panów. Na dobrą sprawę możemy kierować tylko jednym, ulubionym bandytą, nim eksplorować olbrzymi teren i sporadycznie teleportować się do kolejnego podopiecznego, jeśli zajdzie taka potrzeba. Sytuacja zmienia się dopiero wtedy, gdy wykonujemy konkretną misję. W tym wypadku program pośrednio wymusza przełączanie się pomiędzy Michaelem, Trevorem i Franklinem, a od czasu do czasu odbywa się to automatycznie – tak dzieje się, gdy podział ról jest ściśle rozpisany w scenariuszu zadania.

5 rzeczy, za które lubię i 5 które mnie drażnią w Watch Dogs Legion
5 rzeczy, za które lubię i 5 które mnie drażnią w Watch Dogs Legion

Przed premierą

Najnowsza odsłona serii Watch Dogs pomimo pewnych rewolucyjnych rozwiązań, wciąż trzyma się swoich korzeni. Oto co konkretnie podoba mi się, a czego zdecydowanie nie lubię w Legionie.

Call of Duty Black Ops - Cold War - gorąca zimna wojna dla wielu graczy
Call of Duty Black Ops - Cold War - gorąca zimna wojna dla wielu graczy

Przed premierą

Po niedawnej prezentacji trybu fabularnego przyszedł czas na sprawdzenie, jak będzie wyglądał multiplayer w kolejnej już (siedemnastej!) odsłonie Call of Duty: Black Ops – Cold War. Tym razem znana seria zabierze nas w nie-tak-znowu-odległą przeszłość.

Call of Duty Black Ops Cold War - czy CoD także będzie grą RPG?
Call of Duty Black Ops Cold War - czy CoD także będzie grą RPG?

Przed premierą

Call of Duty nigdy się nie zmienia? A jeśli Ci powiem, że najnowsza część będzie miała kilka zakończeń, które będą zależały od naszych decyzji w trakcie gry?