Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Call of Duty: Ghosts Przed premierą

Przed premierą 21 maja 2013, 20:00

autor: Jordan Dębowski

Miłośnik Silent Hilla, serii Dark Souls i czarnej kawy. Uwielbia Flasha, któremu zazdrości punktualności.

Widzieliśmy grę Call of Duty: Ghosts - CoD prawdziwie nowej generacji

Call of Duty: Ghosts ma szansę otworzyć całkowicie nowy rozdział w historii cyklu. Call of Duty zmienia silnik, porzuca uniwersum Modern Warfare i wprowadza psiego kompana.

Przeczytaj recenzję Recenzja gry Call of Duty: Ghosts - czy to jest nowa generacja?

Artykuł powstał na bazie wersji X360.

Kilka dni temu Activision zorganizowało konferencję prasową, na której po raz pierwszy ujrzeliśmy kolejną odsłonę popularnej strzelaniny Call of Duty o podtytule Ghosts. Prezentację prowadził nie kto inny, tylko Mark Rubin, producent wykonawczy studia Infinity Ward, odpowiedzialnego za podserię Modern Warfare.

Akcja Ghosts – podobnie jak w Modern Warfare – będzie toczy się w czasach współczesnych. Próżno spodziewać się tu powrotu znanych postaci, takich jak Price, Soap czy – jak może sugerować tytuł i ostanie plotki – Ghost. Historia opowiadana w najświeższym dziele Infinity Ward rozegra się w zupełnie innym, nowym uniwersum Call of Duty. Cytując twórców: „nowe uniwersum, nowa generacja i nowy silnik”. W grze wcielimy się w jednego z członków tytułowego oddziału Duchów, specjalnej jednostki utworzonej z byłych żołnierzySpecial Forces, i powalczymy za ojczyznę w świecie, w którym w wyniku kryzysu USA przestało być potęgą na arenie międzynarodowej. Pewne nadzieje odnośnie fabuły może budzić fakt, że częściowo odpowiada za nią amerykański scenarzysta filmowy Stephen Gaghan (znany np. z Syriany z George’em Clooneyem).

Widzieliśmy grę Call of Duty: Ghosts - CoD prawdziwie nowej generacji - ilustracja #2

Twórcy kładą duży nacisk na towarzyszące protagoniście postacie – kilkuosobową drużynę, która wesprze go w boju. Owymi kompanami będą prawdziwi wojacy z krwi i kości, reagujący na nasze decyzje i nie odstępujący nas na krok, a nie – jak dotychczas – papierowe boty i głos z krótkofalówki. Mówiąc o nowościach, nie sposób nie wspomnieć o wyszkolonym psie, który pomoże nam niczym Szarik Jankowi z Czterech pancernych. Wzbogaci on rozgrywkę o natychmiastowe wykończenia przeciwników czy możliwość przeprowadzenia zwiadu. Czworonóg został przeniesiony do gry z imponującą pieczołowitością, gdyż w sesjach motion capture wystąpił specjalnie przeszkolony pies tropiciel oddziałów specjalnych.

Widzieliśmy grę Call of Duty: Ghosts - CoD prawdziwie nowej generacji - ilustracja #3

CZEGO NIE ZOBACZYMY W NOWYM CALL OF DUTY:

  • powrotu postaci i wątków z Modern Warfare;
  • nieliniowej fabuły;
  • trybu Zombies;
  • starego silnika graficznego.

Znaczącą część pokazu stanowiło zaprezentowanie silnika gry. Graficznie Ghosts może nie robi takiego wrażenia jak to, co zobaczyliśmy w zwiastunie następnego Battlefielda, ale na pewno przysłuży się ustanawianiu standardów na PlayStation 4 i kolejnym Xboksie. Nowy CoD bez problemów działa w 60 klatkach na sekundę i czaruje licznymi efektami cząsteczkowymi, mogliśmy obejrzeć w demie technologicznym przedstawiającym tropikalną dżunglę i we fragmencie rozgrywki, w którym dwójka nurków przemierza dno oceanu. W oczy rzuca się ogrom pracy, jaką wykonali twórcy, aby flora i fauna reagowały na każdy nasz ruch. Szczególnie miłe dla oka były drobne smaczki, jak np. podczas wychodzenia z ciemnej jaskini, kiedy oczy postaci przyzwyczajały się do nagłej zmiany oświetlenia. Kluczowym elementem tej części demonstracji było pokazanie działania Subdivision Surface, efektu, który spopularyzowało studio Pixar, a który włodarze Infinity Ward przełożyli w realia gier.

Silnik umożliwi wygenerowanie wielu innych efektów, takich jak reakcja trawy czy wody na nasze przemieszczanie się. Mimo że pochłonięty akcją gracz najprawdopodobniej nie zwróci na takie szczegóły uwagi, warto będzie podczas sesji z Ghosts na chwilę się zatrzymać i pozachwycać otoczeniem. Nowy silnik pozwala też na bardziej zaawansowane cieniowanie i wyostrzenie wielokątów – celownik, który kiedyś sprawiał wrażenie okrągłego za sprawą kilku zakrzywionych wieloboków i mylącego oczy rozmycia, teraz faktycznie będzie mieć kształt koła, a modele broni zyskają więcej szczegółów niż kiedykolwiek wcześniej. Wielokrotnie podczas prezentacji twórcy podkreślali, że przyświecała im maksyma „rozgrywka napędza technologię”, w myśl której każdy efekt graficzny powinien służyć urzeczywistnieniu toczonych potyczek.

Widzieliśmy grę Call of Duty: Ghosts - CoD prawdziwie nowej generacji - ilustracja #4

Dzięki Subdivision Surface znacząco zwiększono liczbę wielokątów i poprawiono geometrię środowiska – skarpa czy sterta kamyków nie będą już tylko kilkoma teksturami, ale dokładnie nakreślonymi w trzecim wymiarze obiektami. Nowa technologia pozwala też na wprowadzenie takich detali w modelu sterowanej postaci jak drobne rany na dłoniach w zależności od obrażeń czy brud pod paznokciami. Można mieć tylko nadzieję, że uciekające przed nami ławice małych ryb czy bąble powietrza unoszące się ku powierzchni wody nie są jedynie wynikiem zaplanowanych skryptów.

Saints Row 5 to nie jest Saints Row. To zupełnie nowa gra
Saints Row 5 to nie jest Saints Row. To zupełnie nowa gra

Przed premierą

Saints Row: Self Made, bo tak będzie się zwała „piątka” ma być grą bez szaleństwa, bez gumowych przyrodzeń i bez kiczu. Czy to ma sens? Wciąż szukam odpowiedzi na to pytanie, choć wstępnie mi się to podoba.

Enlisted - darmowy Battlefield, w którym i tak będziesz płacił
Enlisted - darmowy Battlefield, w którym i tak będziesz płacił

Przed premierą

Enlisted nie jest złą grą, ale ma złe korzenie. Albo raczej specyficzne, bo politykę free-to-play twórców War Thundera albo się akceptuje, albo nie. Ja nie jestem ich fanem, ale strzelało mi się tutaj lepiej niż w Battlefieldzie 5.

STALKER 2 – jak może wyglądać powrót do Strefy?
STALKER 2 – jak może wyglądać powrót do Strefy?

Przed premierą

W jednym z „fałszywych” zakończeń gry S.T.A.L.K.E.R.: Cień Czarnobyla bohater wyraża życzenie: „Chcę, by Zona zniknęła”. I rzeczywiście, cykl, który dał nam Strefę, zaginął na lata – aż teraz nagle zapowiedziano jego kontynuację. Czy to może się udać?