Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Przed premierą 29 maja 2002, 11:20

autor: Borys "Shuck" Zajączkowski

Piotruś Pan: Wielki Powrót - przed premierą

Piotruś Pan: Wielki Powrót to gra zręcznościowa, w której gracz może samodzielnie uczestniczyć w przygodach jednego z najsłynniejszych bohaterów bajeki. Fabuła gry jest stosunkowo luźno związana z wydarzeniami mającymi miejsce w filmie animowanym.

Przeczytaj recenzję Piotruś Pan: Wielki Powrót - recenzja gry

Artykuł powstał na bazie wersji PC.

Zachodzę w głowę czasami nad rodzimymi tłumaczeniami. O ile potrafię jeszcze zrozumieć dlaczego film „Tequila Sunrise” nosił u nas swego czasu tytuł „Przyjaciele” („Wschód w kolorze tequili” brzmi bardzo tak sobie, w zasadzie powinien być to „Wschód słońca w kolorze tequili”, czyli tytuł na książkę by z tego był, ale jak na film trochę to zbyt pokrętne), o tyle nie do końca rozumiem, czemu „Peter Pan: Return to NeverLand” nie nazywa się „Piotruś Pan: Powrót do Nibylandii”. Dlaczego w Polsce powrót musi być od razu wielki, żeby przykuć uwagę? „Powrót do Nibylandii” wiadomo, co znaczy. A „Wielki powrót”? Piotruś Pan nauczył się karate, czy jak!? No, ale mniejsza o to – to tylko taka luźna refleksja, żeby tak od razu od zachwytów nie zaczynać. :-)

Powodów do zachwytów zaś nad nową grą Disney’a, pierwszą wydaną w polskiej wersji językowej, wydaje się, że będzie sporo. Zresztą nie mogłoby być inaczej, gdyż wytwórnia Disney’a zdążyła przez ponad pół wieku tak sobie klientelę rozpieścić – zarówno w przypadku filmów jak i ostatnimi laty gier komputerowych – iż byle co nie może jej studiów opuścić. A spośród wszystkich dziecięcych tematów Piotruś Pan jest jednym z najsolidniejszych i z samej natury opowieści – nieprzemijającym. Siłą rzeczy sam się prosi o dopisywanie mu wszelkich możliwych kontynuacji. Tak było w przypadku fantastycznego filmu fabularnego z gwiazdorską obsadą (Robin Williams, Dustin Hoffman, Bob Hoskins, Vanessa Redgrave, Julia Roberts), w którym dorosły Piotruś Pan musiał wrócić do Nibylandii, by stawić czoła zestarzałemu Kapitanowi Hakowi i by ocalić własne już dzieci.

W zasadzie podobnie dzieje się w nowym filmie animowanym o Piotrusiu Panie, aczkolwiek na odwrót. Oto Wendy jest już dorosła, ma dwójkę dzieci: chłopczyka Danny’ego oraz dziewczynkę Jane, Londyn zaś spowija ciemna noc II Wojny Światowej. Danny z radością daje się ponieść matczynym opowieściom o cudownej Nibylandii, gdzie dzieci nigdy nie dorastają i gdzie zabawa trwa nieprzerwanie. Jane jednak, przedwcześnie dojrzała w wyniku wojennych doświadczeń, pozostaje zamknięta na świat wyobraźni. I wówczas, w tym mrocznym czasie pojawia się sam Kapitan Hak, zawsze kierujący się żądzą zemsty na Piotrusiu Panie, ciągle szukający sposobu, by się z nim zmierzyć raz jeszcze i tym razem go pokonać. Porywa do Nibylandii Jane, omyłkowo wziąwszy ją za Wendy. Wiecznie młody Piotruś Pan rusza dziewczynce na ratunek. Przy czym udaje mu się nie tylko uratować ją samą z rąk złego kapitana, udaje mu się znacznie więcej – uratować jej wyobraźnię od śmierci w wojennych zgliszczach.

Pojawiające się w filmie postacie to wszyscy bohaterowie dobrze znani z oryginalnej książki oraz dodatkowa postać, racjonalnej i nad wiek poważnej Jane, która z czasem stanie się „pierwszą w historii zagubioną dziewczynką”. Jest oczywiście Piotruś Pan oraz pozostający pod jego komendą Zagubieni Chłopcy; jest Dzwoneczek przykuwający uwagę dzieci swoimi skrzydełkami oraz uwagę tatusiów miłą oku figurą. ;-) Nie może zabraknąć bezwzględnego pirata, Kapitana Haka, najczarniejszego z czarnych charakterów, pozbawionego krzty ludzkich uczuć oraz cokolwiek sympatyczniejszego oraz znacznie tchórzliwszego Swądka, pierwszego oficera i czołowego sługusa kapitana. Pojawia się również dorosła Wendy wraz z młodszą jej latoroślą, Dannym.

W grze komputerowej nie uświadczymy wprawdzie wielu śladów filmowej fabuły, gdyż „Piotruś Pan: Wielki powrót” będzie w zamierzeniu grą stricte zręcznościową, stosunkowo luźno związaną z wydarzeniami mającymi miejsce w poprzedzającym go filmie. Gra projektowana jest z myślą o dzieciach w wieku od 6 do 10 lat, czyli jej poziom trudności raczej nie będzie zbyt wysoki. Zadaniem gracza zaś ma być przede wszystkim wykonywanie przelotów Piotrusiem Panem (lub Dzwoneczkiem, nad którym od czasu do czasu gracz również zyska kontrolę) przez wszelkiego rodzaju tunele i pieczary, omijanie pułapek naturalnych albo będących dziełem podkomendnych Kapitana Haka. Kończące kolejne poziomy gry walki z groźnymi przeciwnikami (czytaj: bossami) dostarczą dodatkowych wyzwań. Krótko rzecz ujmując: będzie PP:WP czymś pomiędzy platformówką a grą shoot’em right – tą drugą z tego powodu, iż Piotruś Pan nie chodzi, lecz lata oraz rzuca swoim mieczykiem.

Po co komu nowe Heroes of Might and Magic, skoro nadchodzi Songs of Conquest
Po co komu nowe Heroes of Might and Magic, skoro nadchodzi Songs of Conquest

Przed premierą

W niszy, która powstała po porzuceniu przez Ubisoft serii Heroes of Might and Magic sukcesy odnosić mogą mniejsi twórcy, tacy jak Lavapotion. Ich Songs of Conquest może być najlepszą grą w stylu „hirołsów” od czasów kultowej trójki.

Widzieliśmy grę The Guild 3 – gra o kupiecki tron
Widzieliśmy grę The Guild 3 – gra o kupiecki tron

Przed premierą

Trzecia odsłona średniowiecznych symulatorów kupieckich nadchodzi wielkimi krokami. Znowu przyjdzie nam bogacić się, rozwijać i dbać o swoją rodzinę, a dodatkowo rywalizować z tajnymi stowarzyszeniami. Czas na grę o kupiecki tron.

Saints Row 5 to nie jest Saints Row. To zupełnie nowa gra
Saints Row 5 to nie jest Saints Row. To zupełnie nowa gra

Przed premierą

Saints Row: Self Made, bo tak będzie się zwała „piątka” ma być grą bez szaleństwa, bez gumowych przyrodzeń i bez kiczu. Czy to ma sens? Wciąż szukam odpowiedzi na to pytanie, choć wstępnie mi się to podoba.