Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Przed premierą 21 sierpnia 2011, 16:29

Pierwsze spojrzenie na Borderlands 2 - gamescom 2011

Borderlands 2 to gra, której nazwę chciałoby się zapisać dużymi literami. Z prostej przyczyny – jej prezentacja na gamescomie była fenomenalna i zadowoliła chyba wszystkich malkontentów.

Przeczytaj recenzję Recenzja gry Borderlands 2 - tak powinno się robić sequele!

Artykuł powstał na bazie wersji X360.

W 2009 roku przyjechałem na gamescom i błagałem dziennikarzy, żeby zainteresowali się naszą grą – tak Steve Gibson ze studia Gearbox Software rozpoczął pokaz swego dzieła – tłumaczyłem, że jeśli tego nie zrobią, to będziemy żyć w świecie odtwórczych sequeli. A teraz sami tworzymy sequel – spuentował żart producent.

Borderlands 2 to gra, której nazwę chciałoby się zapisać dużymi literami. Z prostej przyczyny – prezentacja była fenomenalna i zadowoliła chyba wszystkich malkontentów.

Druga odsłona serii została szerzej przedstawiona właśnie na niemieckich targach, bo – zdaniem Steve’a – to one pomogły swego czasu wypromować markę. Niezwykle cenną dla studia Gearbox, bowiem otworzyła mu drogę do pierwszej ligi i może przyczynić się do odbudowania jego wizerunku po średnim Duke Nukem Forever. Ludzie nie lubią sequeli – przyznał Gibson – zwykle są one skokiem na kasę. W Borderlands 2 dostaniemy pełnoprawną kontynuację, w której praktycznie każdy element gry ulegnie modyfikacji – od walki przez lokacje aż po questy. Trudno było się z tym nie zgodzić, kiedy zobaczyliśmy grę w akcji.

W trakcie prezentacji twórcy pokazali przebieg misji A Dam Fine Rescue, w której nowy bohater – Salvador – rusza na ratunek znajomemu. Postać podpadła organizacji Hyperion i jej szefowi – Handsome Jackowi. „Przystojny” ukrywa się w swojej bazie zbudowanej w okolicy ogromnej tamy. Przeprawa rozpoczęła się na mroźnych terenach Marrowfield, pokrytych śniegiem i skutych lodem. Przemierzając arktyczną tundrę, heros trafił na nową bestię – Bullymonga, czyli czworonożne, niezwykle ruchliwe zwierzę.

Przeciwnicy w „dwójce” zaskoczą nas zmienionymi zachowaniami i stanami. Bullymong przeczesywał okolicę w poszukiwaniu przedmiotów i gdy tylko znalazł cięższy obiekt, np. wrak samochodu, rzucał nim w postać gracza. Potwór próbował też dostać się na wzgórze powyżej Salvadora, aby skoczyć na niego z góry. W innych sytuacjach po prostu atakował z bliska. Maruder spotkany w drodze do tamy został ogłuszony celnym strzałem i na chwilę zachwiał się na nogach. Ranni wrogowie będą kuśtykać, szukać schronienia i uciekać. Zależnie od sytuacji zmienią taktykę – wskoczą za nami nawet na dach, jeśli będzie trzeba. Dobrze znani Psycho (szarżujący na przeciwnika z maczugą) nauczyli się za to błyskawicznych uników.

Na szczęście nowa broń, stworzona przez firmę Tediore, nieźle sprawdzała się w akcji. Te plastikowe tandetne zabawki mają pewną nietypową cechę – są jednorazowe i... wybuchowe. W każdym momencie można odrzucić je w kierunku wroga i doprowadzić do eksplozji. Najlepsze jest to, że zniszczona spluwa regeneruje się natychmiast w ręce postaci. O różnych producentach broni można już było poczytać w sieci. Twórcy zwrócili uwagę między innymi na arsenał bandytów (z ogromnymi magazynkami) oraz potężne miniguny Vladova.

Podróż do tamy skróciło wykorzystanie pojazdu – zamiast jeepa znanego z poprzedniej części zobaczyliśmy mocniej opancerzoną furgonetkę z napędem na cztery koła. Orientację w terenie ułatwiał radar umieszczony w prawym górnym rogu (aż dziw, że zabrakło go w „jedynce”!). Podczas przejażdżki można było dostrzec zmiany, jakie zaszły w otoczeniu. Po pierwsze – silnik fizyki i animacji został podrasowany, więc nie będziemy blokować się na małych elementach i przejedziemy po zwłokach przeciwników. Po drugie – Pandora stanie się znacznie żywsza. W tle dało się zauważyć mnóstwo animowanych obiektów – dymiące kominy, fabryki, chorągiewki powiewające na wietrze czy powoli opadające płatki śniegu, które zostawiały na ekranie krótkotrwałe ślady. Wszystko to prezentowało się niezwykle ostro i wyraziście.

Saints Row 5 to nie jest Saints Row. To zupełnie nowa gra
Saints Row 5 to nie jest Saints Row. To zupełnie nowa gra

Przed premierą

Saints Row: Self Made, bo tak będzie się zwała „piątka” ma być grą bez szaleństwa, bez gumowych przyrodzeń i bez kiczu. Czy to ma sens? Wciąż szukam odpowiedzi na to pytanie, choć wstępnie mi się to podoba.

Graliśmy w Scorn – horror, przy którym Obcy wymięka
Graliśmy w Scorn – horror, przy którym Obcy wymięka

Przed premierą

Scorn studia Ebb Software to gra, którą mógłby wymyślić Hans R. Giger, twórca ksenomorfa z filmu Obcy: Ósmy Pasażer Nostromo. Zapowiada się horror straszny i... mięsisty (dosłownie!).

Widzieliśmy gameplay Beyond Good & Evil 2 – oto 5 najważniejszych cech BG&E2
Widzieliśmy gameplay Beyond Good & Evil 2 – oto 5 najważniejszych cech BG&E2

Przed premierą

Drugi rok z rzędu Ubisoft pokazuje na E3 świetne trailery Beyond Good & Evil 2. Problem polega na tym, że to czyste CGI, na podstawie którego nie da się niczego powiedzieć o samej grze. My mieliśmy możliwość zobaczenia gameplaya z BG&E2.