Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
29 kwietnia 2011, 12:51

autor: Hed

Star Wars: The Old Republic - zadania, świat i crafting

Co najbardziej lubią miłośnicy gier wieloosobowych? Oczywiście rozbudowane zadania, bogaty świat, dziesiątki przedmiotów i crafting. W tym materiale dowiecie się, jak te elementy rozgrywki wyglądają w Star Wars: The Old Republic.

Przeczytaj recenzję Tytuł, który nie zawiódł - recenzja gry Star Wars: The Old Republic

Artykuł powstał na bazie wersji PC.

Star Wars: The Old Republic to bez dwóch zdań jedno z najciekawiej zapowiadających się fabularnie MMORPG w historii, co udowodniliśmy w poprzednim artykule na temat gry, przygotowanym po specjalnym pokazie dla prasy, który odbył się na początku kwietnia w Londynie. Po kilkunastu godzinach spędzonych w uniwersum Gwiezdnych Wojen poznaliśmy wiele sekretów i tajników produkcji studia BioWare. Czas przybliżyć je bardziej szczegółowo i zastanowić się, czy mamy do czynienia z rewolucją w gatunku.

Zadania

We wczorajszym tekście pisaliśmy sporo o różnego typu zadaniach. Jeszcze raz warto podkreślić, że większość z nich była ciekawa i wciągająca. Udało się to osiągnąć dzięki wyeliminowaniu z gry typowych questów znanych z innych MMORPG – nie musieliśmy więc eksterminować setek lokalnych zwierząt czy rzezimieszków. Tego typu misje pojawiały się co jakiś czas, ale stanowiły jedynie bonusowe i opcjonalne wyzwania. W ten sposób twórcom uda się najprawdopodobniej spełnić oczekiwania wielu grup graczy (nie ukrywajmy, wielu z nas uwielbia grind, chociaż nie przyzna się do tego publicznie). Ciekawostką jest to, że działając w drużynie, mogliśmy przeprowadzać wspólne rozmowy z postaciami niezależnymi (także za pośrednictwem holokomunikatora). W takim wypadku każdy z graczy wybierał swoje wersje kolejnych odpowiedzi, a system określał losowo, która z nich stawała się tą oficjalną. Zastosowanie przypadkowości w tak ważnym aspekcie jak wybory moralne może budzić pewne kontrowersje, ale w akcji sprawdzało się świetnie – tym bardziej, że cały czas mieliśmy podgląd tego, jakie numery wylosowali inni gracze. Z drugiej strony sam pomysł wieloosobowych konwersacji poszerza aspekt społeczny gry, który dla BioWare jest bardzo ważny. Wystarczy przypomnieć, że budowanie społeczności graczy zaczęło się już kilka tygodni temu, kiedy firma umożliwiła zakładanie gildii na oficjalnej stronie The Old Republic.

Jaszczury z Hutty mogą spać spokojnie – tylkosporadycznie będą celami misji serwowanych graczom.

Same zadania od strony mechaniki nie były niczym zaskakującym (jak niektóre misje z Cataclysmu) – przeważnie chodziło o odwiedzenie jakiejś lokacji, porozmawianie ze wskazaną osobą, odszukanie kogoś lub czegoś. Zdarzały się wyjątki od tej reguły: przykładowo w Kaas City musieliśmy biegać po okolicy i rozbrajać bomby. Często trzeba było korzystać z przedmiotów questowych, gromadzonych w osobnej zakładce ekwipunku. Niektóre misje okazywały się wyjątkowo dramatyczne. Świetnie obrazuje to quest, w którym poznaliśmy przedziwne małżeństwo – dość stonowanego ojca i matkę optującą za ciemną stroną Mocy. Para spierała się o przyszłość swojego dziecka. Gracz mógł wybrać, czy ocalić chłopca przed karierą Sitha, czy pomóc mu w jej rozpoczęciu (ku uciesze matki). W tym drugim przypadku trzeba było zabić ojca na oczach jego syna, aby wyeliminować przeszkody i dać mu pierwszą lekcję czystego zła. To jeden z przykładów pokazujących w działaniu także system przynależności do dobrej lub złej strony Mocy.

Baldur's Gate 3 w Early Access to na razie fundament pod wielkie RPG
Baldur's Gate 3 w Early Access to na razie fundament pod wielkie RPG

Przed premierą

Baldur’s Gate 3 we wczesnym dostępie sprawia wrażenie gry, w której zadurzą się fani serii Divinity: Original Sin i Dragon Age… ale niekoniecznie Baldur’s Gate. Tak czy owak szykuje się znakomite RPG – o ile zostanie należycie połatane.

Elden Ring za bardzo trąci Dark Souls, ale FromSoftware i tak ma moje pieniądze
Elden Ring za bardzo trąci Dark Souls, ale FromSoftware i tak ma moje pieniądze

Przed premierą

Miłośnicy FromSoftware szaleją z powodu masy drobnych smaczków w zwiastunie, laicy zastanawiają się, dlaczego nowe Dark Souls nazywa się Elden Ring. Japońskie studio zdaje się w swoim nadchodzącym projekcie popadać w lekką artystyczną stagnację.

Diablo 4 wygląda jak Diablo, którego zawsze chcieliśmy
Diablo 4 wygląda jak Diablo, którego zawsze chcieliśmy

Przed premierą

Hell, it's about time – powiedział Findlay w zwiastunie StarCrafta 2 i ten cytat idealnie pasuje do sytuacji Blizzarda. Możliwe, że Diablo 4 będzie takim hack'n'slashem, o jakim zawsze marzyliśmy i pozwoli nam wybaczyć firmie wszystkie potknięcia.