Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Przed premierą 25 sierpnia 2010, 11:49

autor: Maciej Jałowiec

Death to Spies 3 - Już graliśmy! - gamescom 2010

Gatunek skradanek ma się coraz gorzej – na horyzoncie wciąż nie widać nowego Hitmana, a Splinter Cell nie robi już takiego wrażenia jak za czasów pamiętnej części trzeciej. Miejmy nadzieję, że Death to Spies 3 przerwie tę złą passę.

Ten tekst był przygotowany przed premierą gry.

Artykuł powstał na bazie wersji PC.

Na stoisku 1C na targach gamescom 2010 mieliśmy okazję przyjrzeć się, jak prezentuje się nadchodząca wielkimi krokami gra Death to Spies 3. Osobiście uważam, że cała seria jest niedoceniana, podobnie jak inny tytuł z tego gatunku, czyli Prisoner of War. We wspomnianych produkcjach po przebiciu się przez archaiczną grafikę gracz docierał do całkiem sympatycznej mechaniki rozgrywki i wszystko wskazuje na to, że tak samo będzie i tym razem.

Akcja gry osadzona jest w czasach zimnej wojny, a naszym nadrzędnym zadaniem jest zapobieżenie kryzysowi kubańskiemu. Zaprezentowany etap odbywał się na posterunku policji w Nowym Jorku (dostępne będą również lokacje w Niemczech i na Kubie). Głównym bohaterem jest ponownie kapitan Semion Strogow, agent należący do struktur KGB. Zadaniem Rosjanina jest zlikwidowanie zdrajcy Związku Radzieckiego, który postanowił uciec właśnie na wschodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych.

Niektóre misje w grze będą odbywać się na Kubie.

Konstrukcja gry uderzająco przypomina serię Hitman. Sterowana przez nas postać ubrana w garnitur wchodzi do poczekalni posterunku. Po przejściu przez salkę pełną mundurowych (w której starsi stopniem stróże prawa już zaczynają podejrzewać, że mają w swojej placówce intruza) Strogow wychodzi na pusty korytarz i wkracza do otwartego gabinetu. W środku znajduje się jeden z policjantów tak zajęty swoimi sprawami, że nie zauważa agenta podchodzącego po cichu ze struną fortepianową w dłoniach. Uduszenie przeciwnika możliwe jest jedynie wówczas, gdy przejdziemy prostą minigierkę polegającą na szybkim naciskaniu wybranego klawisza. Po zlikwidowaniu wroga zakładamy jego ubranie, ciało chowamy do pobliskiej szafy i kontynuujemy poszukiwania zdrajcy, tym razem na wyższych piętrach, gdzie wejście bez munduru na sobie jest praktycznie niewykonalne. W razie potrzeby bohater może zawsze sprawdzić przez dziurkę od klucza, czy po drugiej stronie drzwi nie czyha na niego jakieś niebezpieczeństwo – ot, kolejny hitmanowski wynalazek.

Zamiast garoty można wykorzystać nóż, lecz użycie ostrza ma jedną zasadniczą wadę – niszczy mundur. Pocięte i zalane krwią ubranie niestety nie nadaje się do niczego i przyznam szczerze, że właśnie tego drobiazgu brakowało mi w przygodach Agenta 47. Podobny efekt uzyskuje się pistoletem, lecz w przedstawionej misji bohater nie dysponował bronią tłumioną, a więc oddanie strzału od razu zaalarmowałoby wszystkich obecnych na posterunku. Innym sposobem likwidacji przeciwników jest walka wręcz, lecz ta również nie należy do najcichszych metod pozbywania się wrogów. Jeżeli zaczniemy bić się z kimś na korytarzu, policjant za węgłem na pewno usłyszy odgłosy bójki. Pewnym ułatwieniem jest możliwość zamknięcia drzwi. Jeśli na przykład zamkniemy się we wspomnianym gabinecie od wewnątrz, a następnie spierzemy skórę znajdującemu się tam policjantowi, nikt w pobliżu nie zorientuje się, co jest grane.

Niskie wymagania i brak cheaterów – Valorant to strzelanka twórców LoL, która może namieszać
Niskie wymagania i brak cheaterów – Valorant to strzelanka twórców LoL, która może namieszać

Przed premierą

Valorant, strzelanka od twórców League of Legends, zapowiada się niezwykle ciekawie. Niskie wymagania sprzętowe, brak lagów i cheaterów oraz sporo wzorów z CS GO sprawiają, że ten tytuł może mocno namieszać!

STALKER 2 – jak może wyglądać powrót do Strefy?
STALKER 2 – jak może wyglądać powrót do Strefy?

Przed premierą

W jednym z „fałszywych” zakończeń gry S.T.A.L.K.E.R.: Cień Czarnobyla bohater wyraża życzenie: „Chcę, by Zona zniknęła”. I rzeczywiście, cykl, który dał nam Strefę, zaginął na lata – aż teraz nagle zapowiedziano jego kontynuację. Czy to może się udać?

Grałem w Outriders – im było trudniej, tym lepiej się bawiłem
Grałem w Outriders – im było trudniej, tym lepiej się bawiłem

Przed premierą

„Byłem na przedpremierowym pokazie Outriders” – chwalę się ludziom, ale nikt nie wie co to jest Outriders. Niedługo się dowiedzą, bo chociaż wystartowanie z nową marką w 2020 roku nie jest łatwe, zdecydowanie warto próbować i celebrować takie próby.