Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
10 czerwca 2009, 12:00

autor: Krystian Smoszna

Fan black metalu i szeroko rozumianych gier akcji. Kocha Dooma miłością prawdziwą.

Just Cause 2 - Pierwsze wrażenia (E3 2009)

Rico Rodriguez to bez wątpienia jeden z najefektowniejszych bohaterów gier akcji ostatnich lat. Przekonaliśmy się o tym na prezentacji drugiej części jego przygód w trakcie targów E3.

Przeczytaj recenzję Just Cause 2 - recenzja gry

Artykuł powstał na bazie wersji X360.

Rico Rodriguez powraca w wielkim stylu, by znów szerzyć chaos w tropikach. W drugiej odsłonie cyklu Just Cause zwiedzi on nieistniejącą w rzeczywistym świecie wyspę o nazwie Panau, która położona jest w południowo-wschodniej Azji. To wirtualne państewko poraża swoimi rozmiarami. Wgrze będzie można przemierzyć obszar o powierzchni tysiąca kilometrów kwadratowych, gdzie na totalną rozwałkę czeka ponad trzysta obozów, wiosek oraz innych osiedli ludzkich!

Już po dwóch minutach prezentacji gry na targach E3 okazało się, że Szwedzi z Avalanche Studios nadal przedkładają niczym nieskrępowaną zabawę nad realizm. Rico wykonał samobójczy skok z wysokiej wieży znajdującej się sześćset metrów nad poziomem morza i gdy wydawało się, że pędzący z olbrzymią prędkością bohater roztrzaska się o skały, kilkadziesiąt metrów nad ziemią, jak gdyby nigdy nic, wyciągnął spadochron i łagodnie wylądował na pokładzie motorówki. Łódź poniosła naszego śmiałka w kierunku gęsto obsadzonego przez najemników obozu, gdzie chwilę później zobaczyliśmy kolejny spektakl cudów w wykonaniu Rodrigueza.

Rico szybko i efektownie pozbywa sięuczestniczących w pościgu samochodów.

Oprócz wykazującego fantastyczne właściwości spadochronu (pozwala on nie tylko uratować właściciela od upadku z dużej wysokości, ale również wzbić się w powietrze np. wprost z siedzenia pędzącego samochodu), Rico wyposażony jest także w linę z hakiem - gadżet, który mógłby z powodzeniem znaleźć się w ekwipunku Batmana. Wystrzelony hak przyczepia się praktycznie do każdej powierzchni, umożliwiając Rodriguezowi szybkie przysunięcie się do trafionego obiektu. Nadążacie? To teraz zadajcie sobie pytanie, co będzie w stanie zrobić nasz heros, jeśli obie zabawki wykorzysta jednocześnie? Odpowiedź jest prosta: absolutnie wszystko! Zafundowany przez Szwedów pokaz możliwości obu gadżetów wywołał szeroki uśmiech na twarzach zebranych. Rico nie miał na przykład żadnych problemów, żeby dogonić uciekający samochód. Wystarczyło, że wystrzelił ze spadochronem do góry, szybko przyczepił się do odjeżdżającego auta, a już po chwili znalazł się na jego dachu. W tym samym momencie Rodriguez wyskoczył do przodu i za pomocą liny przykleił się do maski, opierając nogi na zderzaku. Z tej pozycji, tyłem do kierunku jazdy, rozwalił obu siedzących w kabinie przeciwników przy użyciu karabinu maszynowego. Masakra! Realizmu tu tyle, co fabuły w Tetrisie, ale zabawa – fenomenalna! Dawno nie widziałem tak niewiarygodnych popisów kaskaderskich w wykonaniu bohatera gry komputerowej. Twórcy Just Cause 2 przekroczyli tym razem absolutnie wszystkie granice ludzkich możliwości.

Zabawa z hakiem stanie się ciekawsza, gdy zaczniemy z jego pomocą manipulować obiektami i postaciami w wirtualnym świecie. Szwedzi pokazali sztuczkę, podczas której przyczepili liną nogę jednego z przeciwników, a drugim końcem chwycili butlę z gazem. Po odstrzeleniu kurka ta ostatnia zaczęła kręcić się niebezpiecznie po ziemi, wlokąc za sobą trafionego wcześniej wroga i wywijać nim na wszystkie strony. Chwilę później Rico pozbył się w podobny sposób pędzącego po moście samochodu. Wystarczyło wbić hak w auto, a potem drugi koniec przyczepić do mijanego przęsła, by szarpnięty ogromną siłą pojazd poszybował w przepaść.

Dying Light 2 to po prostu więcej tego samego. Wiemy, bo graliśmy 4 godziny
Dying Light 2 to po prostu więcej tego samego. Wiemy, bo graliśmy 4 godziny

Przed premierą

Dying Light, najlepsza polska gra o zombie, czeka na sequel od 2015 roku i chyba się w końcu doczeka. Mieliśmy okazję zagrać w nowy tytuł Techlandu.

Saints Row 5 to nie jest Saints Row. To zupełnie nowa gra
Saints Row 5 to nie jest Saints Row. To zupełnie nowa gra

Przed premierą

Saints Row: Self Made, bo tak będzie się zwała „piątka” ma być grą bez szaleństwa, bez gumowych przyrodzeń i bez kiczu. Czy to ma sens? Wciąż szukam odpowiedzi na to pytanie, choć wstępnie mi się to podoba.

Valheim to jeden z najlepszych survivali, w jaki kiedykolwiek grałem!
Valheim to jeden z najlepszych survivali, w jaki kiedykolwiek grałem!

Przed premierą

Na rynku jest już mnóstwo gier tego gatunku, ale mało która startując z pułapu Early Access szturmem podbiła serca graczy, uzyskując 96% pozytywnych opinii spośród niemal 17 tysięcy wystawionych recenzji. Czy Valheim zasłużył na ten zachwyt?